Przygotowanie do rizotomii, (rehabilitacja, turnusy, specjaliści)
Przygotowanie do rizotomii, (rehabilitacja, turnusy, specjaliści)
Aktualności1
-
Dziś koncze 5 lat
Każdy dzień to dla mnie walka o większą sprawność, samodzielność i lepszą przyszłość. Każdy, nawet najmniejszy postęp, jest efektem ogromnej determinacji oraz wielu godzin intensywnej rehabilitacji.
Choć planowana operacja została odłożona w czasie, zwiększona liczba rehabilitacji przynosi bardzo dobre rezultaty. To daje nadzieję, że dzięki dalszej systematycznej pracy bedę mogła osiągnąć jeszcze większą sprawność i samodzielność.
Niestety, ta droga wiąże się z ogromnymi kosztami. Rocznie potrzeba ponad 60 tysięcy złotych na rehabilitację, turnusy rehabilitacyjne oraz specjalistyczne ortezy. To kwota, która przekracza możliwości finansowe moich rodziców.
Każdy skok rozwojowy przynosi nowe wyzwania. Zdarza się, że wcześniej wypracowane umiejętności zostają cofnięte i wszystko trzeba zaczynać od nowa. Mimo to się nie poddaje. Z uśmiechem i ogromną siłą każdego dnia walczę o kolejne kroki i swoją niezależność.
Każde wsparcie to szansa na dalszą rehabilitację i kolejne sukcesy, które przybliżają mnie do samodzielnego życia. Z całego serca dziękujemy za każdą pomoc, dobre słowo i okazane wsparcie.❤️
Dodawaj aktualności i informuj wspierających o postępach akcji.
To zwiększy wiarygodność Twojej zrzutki i zaangażowanie darczyńców.
Opis zrzutki
Cześć, dziękuję, że znalazłeś\aś chwilę i to czytasz. Mam na imię Anielka. Mam tylko cztery latka, a już muszę walczyć o coś, co dla innych dzieci jest zupełnie naturalne – chciałabym jak one skakać i biegać, bez większego wysiłku.
Kiedy się urodziłam, moje życie od samego początku było naznaczone trudnościami. Zaraz po urodzeniu mój mały mózg doznał udaru, który zabrał mi coś, co dla innych jest oczywiste – swobodę poruszania się. Choruję na dziecięce porażenie mózgowe (tzw. MPD), a moja lewa nóżka i rączka są jakby zamknięte w pułapce. Nie chcą mnie słuchać, choć tak bardzo się staram.
Każdego dnia walczę. Zamiast biegać po podwórku i śmiać się z innymi dziećmi, spędzam godziny na rehabilitacji, bolesnych masażach, zabiegach na specjalistycznych maszynach medycznych i konsultacjach ze specjalistami. Każdy ruch to dla mnie wyzwanie, każde ćwiczenie to ból i łzy, ale też nadzieja, że kiedyś będę mogła chodzić i funkcjonować jak normalne dziecko.
12 grudnia br. pojawiło się światełko w tunelu. Lekarze dają mi szansę – zabieg rizotomii. Zabieg ten polega na wybiórczym przecięciu włókien nerwowych w odcinku lędźwiowym. To operacja, która może uwolnić moją nóżkę z tej strasznej pułapki. Dzięki niej moje mięśnie mogą przestać mnie tak mocno ciągnąć, a ja mogę zrobić to, o czym śnię każdej nocy – pobiec w stronę mamy bez ryzyka upadku, która zawsze po rehabilitacji czeka na mnie z otwartymi ramionami. Ale zanim to będzie możliwe, muszę się przygotować.
Aby rizotomia przyniosła efekt, muszę intensywnie ćwiczyć. Codzienna rehabilitacja to moja rzeczywistość przez najbliższe 6 miesięcy do kolejnej konsultacji. Czeka mnie gipsowanie nóżek i sesje elektromagnetyczne. Ale to nie wystarczy. Potrzebuję kosztownych turnusów rehabilitacyjnych (koszt jednego to 9900 zł) zarówno przed operacją jak i po. Przed zabiegiem także muszę odbyć wiele konsultacji medycznych ze specjalistami rozrzuconymi po całej Polsce oraz zakupić sprzęt na własność do zabiegów elektrostymulacji w domu, który kosztuje kilkaset złotych. Tylko w ten sposób mogę zwiększyć swoje szanse na normalne życie.
Koszt tej walki to około 150 000 zł. Dla mojej rodziny zdobycie tej kwoty w tak krótkim czasie to nie lada wyzwanie. Moi rodzice robią wszystko, co mogą, ale czasem widzę, jak mama wieczorem cicho płacze, martwiąc się co będzie dalej, a Tatę widuje tylko późnymi wieczorami, bo bardzo dużo pracuje, aby sprostać temu wyzwaniu. A ja tak bardzo chcę im powiedzieć: „Mamusiu, tatusiu... dam radę!”
Dlatego dziś proszę Cię o pomoc. O Twoją dobroć, o Twoje serce. Każda złotówka przybliża mnie do tego, by moje marzenie stało się rzeczywistością. Każda wpłata to szansa, że moje życie zmieni się na lepsze. Marzę o tym, by zatańczyć na scenie przedszkolnego występu, nie wstydząc się swych „niezgrabnych” ruchów, pójść na długi spacer bez bólu i przestać wreszcie nosić te bardzo niewygodne ortezy. To są moje dziecięce marzenia. Nie proszę o wiele – tylko o szansę, by spróbować je spełnić.
Wierzę, że dobro wraca. Wierzę, że są na świecie ludzie, którzy potrafią pomagać, którzy rozumieją, jak ważne jest, by dać nadzieję. Proszę, bądź jednym z nich. Pomóż mi postawić pierwszy krok w stronę lepszego życia.
Dziękuję z całego serca,
Twoja mała wojowniczka, Anielka. ❤️
100 lat w zdrowiu Anielko❣️ Kolega Szymon L.
Lilie
Lilie
Lilie
Szyna