id: pt2hrs

Na moje leczenie onkologiczne

Na moje leczenie onkologiczne

 
Anna Utecht

Aktualności5

  • Kochani ❤️🥀

    Jutro mija setny dzień od mojego przeszczepu.

    Wczoraj odbyłam wizytę w centrum fizjoterapii ponieważ zaczynają się problemy ze stawami.

    Niestety z uwagi na przyjmowanie leków immunosupresyjnych i brak odporności, nie mam aktualnie zgody na fizjoterapię w żadnych placówkach. To oznacza, że będę musiała kolejny raz uruchomić swoją zbiórkę by móc rozpocząć fizjo. w warunkach domowych prywatnie.

    Trochę słabo bo jednak wyjście z domu do placówki rehabilitacyjnej to także możliwość skorzystania z innego rodzaju fizjoterapii, której nikt mi nie zaserwuje w warunkach domowych.

    Obawiam się też, że zaczyna się neuropatia obwodowa, która oprócz nóg, zaczyna atakować nadgarstki.

    Niestety w mojej sytuacji branie leków p/ bólowych też nie jest możliwe za wyjątkiem powszechnie znanej Pyralginy czy Paracetamolu ( etc.), które na niewiele się zdają.

    Tak więc zaczynają się długofalowe skutki uboczne, których się obawiałam.

    Niestety przeszczep zaowocował w wiele innych problemów, których na ten moment nie mogę leczyć z uwagi na stosowany jeszcze przez długi czas- lek Prograf.

    Mam ogromne problemy ze snem, totalnie rozwaloną gospodarkę hormonalną i nadal problemy z infekcjami.

    Ale żyję i dzięki Wam trwam, walcząc o powrót do pełnej sprawności.

    Dlatego z całego serca proszę o wsparcie na dalszą walkę, którą prowadzę od maja 2024 roku.


    Dziękuję z całego ❤️




Dodawaj aktualności i informuj wspierających o postępach akcji.

Dodawaj aktualności i informuj wspierających o postępach akcji.
To zwiększy wiarygodność Twojej zrzutki i zaangażowanie darczyńców.

Opis zrzutki

Mam na imię Ania. Mam 45 lat.

Na co dzień uśmiechnięta i pełna życia.

Do niedawna cieszyłam się każdą chwilą, wykonywałam codzienne obowiązki-chodziłam do pracy, robiłam zakupy, spotykałam się z ludźmi. Po prostu korzystałam z życia, jak każdy na miarę swoich możliwości.

Zawsze byłam przykładem zdrowia, nic mi nie dolegało, regularnie wykonywałam badania, kontrolowałam się.

Na początku kwietnia skorzystałam z profilaktyki badań 40+. Wyniki praktycznie super, lekkie zachwiania niektórych parametrów, ale nic szczególnego.

Wszyscy mi zawsze mówili, że mam ładne zęby. Tak, to był mój największy atut. Nadal jest. Dbałam o nie jak mogłam najlepiej i może dlatego każdy twierdził, że mam tak promienny uśmiech.

Jednak pewnego dnia moje silne dziąsła, którym dotąd nic nie przeszkadzało- po prostu zaczęły krwawić. Skojarzyłam to ze zmianą szczoteczek na soniczne, może ruch obrotowy za mocny, może, że nowe...

Krwawienia nie ustępowały. Przy każdym myciu zębów wypluwałam krew, co zaczęło być już niepokojące.

Pewnego dnia przy zmianie tshirta zauważyłam na ciele kilka siniaków. Dobre 2 tygodnie temu pękło mi na nodze naczynie. Oczywiście jako osoba przezorna, odbyłam wizyty u lekarzy. Uderzyła się Pani, to nic wielkiego, minie.

Jednak którejś nocy obudził mnie potworny ból zębów. Dziąsła popuchły i uniemożliwiały jedzenie.

25.05.2024 ( sobota ), trafiłam do dentysty z potwornym bólem jamy ustnej. Okazało się, że weszła mi martwica w dziąsła, które po prostu za chwilę odpadły.

I tak zaczęła się ta historia...

Kolejnym etapem była wizyta u lekarza rodzinnego, skierowanie na wyniki morfologii i krzepnięcia krwi.

Dokładnie 29.05.2024 r. prosto z wizyty u lekarza trafiłam na oddział hematologii w Pleszewie, gdzie powtórzono badania. Niestety wyniki były dramatyczne. 2 dni później pobrano mi szpik, zawieziono do Poznania. W kolejnych dniach już był wynik i ta diagnoza- OSTRA BIAŁACZKA SZPIKOWA...

By podnieść parametry krwi przetoczono mi krew i podano płytki krwi. Niestety do dzisiaj nie ustabilizowano parametrów ponieważ w moim organiźmie rozwija się ostry stan zapalny.

Dzisiaj mam zostać przewieziona do Kliniki specjalistycznej we Wrocławiu, gdzie rozpocznę walkę o swoje życie, o mój uśmiech.

Leczenie zacznie się od chemioterapii, w dalszej kolejności szukanie dawcy szpiku.

Diagnoza, którą usłyszałam zwaliła mnie z nóg, ale nie zrujnowała jeszcze życia.

Chcę walczyć o siebie i swoją rodzinę.

Mam cudowne córki, męża i milion Aniołów wokół siebie.

Pragnę żyć dla nich jak najdłużej i wierzę, że mi się uda.

Niestety leczenie onkologiczne jest bardzo drogie i nie jesteśmy na nie przygotowani. Nikt w takich chwilach nie jest.

Założyłam tą zbiórkę, żeby mieć szansę na życie. Chcę przetrwać i proszę o Waszą pomoc!

Wasza Ania❤️



Lokalizacja

Dbamy o bezpieczeństwo. W razie wątpliwości zgłoś tę zrzutkę przez