id: rah3p5

Na badanie histopatologiczne w Niemczech i leczenie - KOKO WALCZY z GUZEM MÓZGU

Na badanie histopatologiczne w Niemczech i leczenie - KOKO WALCZY z GUZEM MÓZGU

Organizator przesłał dokumenty potwierdzające wiarygodność opisu zrzutki
27 756 zł 
z 50 000
55%
zakończona
30.03.2020r
367
wspierających
Wpłać na zrzutkę
Zrzutka.pl nie pobiera prowizji od wpłat

Nasi użytkownicy założyli 912 233 zrzutki i zebrali 874 141 330 zł

A ty na co dziś zbierasz?

Opis zrzutki

Od czasu diagnozy spotkaliśmy na swojej drodze mnóstwo cudownych osób które dzielą się z nami swoim doświadczeniem, radami i wyciągają pomocną dłoń w organizacji leczenia. Jednak leczenie, lekarstwa, wyjazd do innego miasta i koszty związane z życiem codziennym setki kilometrów od domu są bardzo kosztowne. Zwracamy się z ogromną prośbą o pomoc w wsparciu finansowym bez którego badanie histopatologiczne guza w Bonn (Niemcy) oraz leczenie syna byłoby praktycznie niemożliwe. Dziękujemy jednocześnie za każdy "grosz" którym byliście w stanie się z nami podzielić.

hcaab8f939001ff8.jpeg

Koko - tak sam siebie nazywa chociaż to starszy brat Kajetan zapoczątkował ten nietypowy pseudonim od dnia jego narodzin. Nasz malutki Oktawian "Koko" któremu uśmiech z twarzy nie znika musi mierzyć się na starcie swojego życia z tak potwornym wrogiem. Ma niecałe dwa latka i przyszło mu walczy o życie z Nowotworem mózgu i innych części centralnego układu nerwowego. Zamiast zabawy z bratem, placów zabaw i innych dziecięcych rozrywek otaczają go na codzień ciocie i wujkowie w białych fartuchach, metalowe rury szpitalnego łóżeczka. Jednak nadal ten niesamowity uśmiech nie znika z małej buźki naszego dzielnego Koko.

A wszystko zaczęło się tak... 5 kwietnia 2018 roku z wagą ponad 3kg i 10 pkt. na start, przywitaliśmy na świecie naszego drugiego syna - Oktawiana. Szczęśliwi rodzice mający u boku cudownych zdrowych synów tak rysował się obraz naszej kochającej się rodziny. Jednak już w pierwszej dobie życia u Oktiego zaniepokoiło mnie ciche kwilenie przypominające śmiech. Lekarze uspokajali jednogłośnie, że jest to spowodowane niedojrzałym jeszcze układem nerwowym. W przeświadczeniu tym żyliśmy przez kolejne miesiące. Jednak nawracajacy się śmiech w różnych porach dnia lub nocy wywoływał nadal dziwny niepokój. Swoimi obawami podzieliliśmy się z pediatrą który po podstawowym badaniu stwierdził, że taki już jego urok i może dopatrujemy się czegoś na siłę. Maleństwo skończyło rok a napady śmiechu przybrały na sile. Pojawiały się częściej, z mocniejszym nasileniem, przeszkadzając w codziennych czynnościach czy wybudzajac ze snu. Prośba o skierowanie na badanie neurologiczne była odmowna więc postanowiliśmy umówić się na wizytę prywatną. Pani neurolog jako pierwszy lekarz podzielała niepokój o naszego syn. Po zleconym badaniu EEG głowy wiedzieliśmy już, że coś jest nie tak jak powinno. Zapis odbiegał od normy. Kolejne tygodnie w oczekiwaniu na rezonans ciągneły się w nieskończoność. Po drodze kilka infekcji, przymusowe przełożenie badania, kolejne dni bez diagnozy. Okres świąt i nowego roku spędzony z najbliższą radziną uspokoił nas trochę ponieważ byliśmy wszyscy razem, mieliśmy oparcie w bliskich którzy powtarzali nam, że napewno wszystko będzie dobrze. W końcu Okti jak na półtora rocznika był bardzo bystrym i super rozwijającym się dzieckiem. W niczym nie odstawał od rówieśników. Nadszedł 8 stycznia, dzień badania. Rezonans w znieczuleniu ogólnym był dla nas bardzo stresującą sytuacją ale wiedzieliśmy że za kilka dni odbierzemy wyniki i pewnie wszystko stanie się jasne. W końcu zostanie postawiona jakaś diagnoza. W tym dniu byliśmy przekonani, że od diagnozy dzieli nas zaledwie kilka dni. Jednak za wynikiem nie trzeba było czekać tak długo. Szpital wezwał nas po odbiór jeszcze tego samego dnia. Po przeczytaniu wniosków zastanawialiśmy się co to jest Guz germinalny. Dzień później od naszej Pani Neurolog usłyszeliśmy straszną diagnozę - Nowotwór mózgu i innych części centralnego układu nerwowego. Resztę dnia pamiętamy jak przez mgłe. Był płacz, strach o nasze dziecko, strach o to co przyniesie nam każdy kolejny dzień. Jednak na dłuższe zastanowienia nie było czasu, po chwilowym upadku spowodowanym ciosem o nazwie Nowotwór wstalismy silniejsi. Na tyle silni by stanąć do tej ciężkiej walki którą przygotowało dla nas życie. I tak w biegu każdego dnia pośród białych fartuchów personelu medycznego można ujrzeć roześmianą buzię naszego synka. Szpital w Poznaniu, konsultacje w Warszawie, zmiana szpitala. W końcu od połowy stycznia to miejsce stało się naszym drugim domem. W pierwszym - tym właściwym domu czeka na nas, na Koko (Oktawiana) starszy brat Kajtek, babcia z dziadkiem, ciocie i kuzynostwo. Wierzymy, że wkrótce wszyscy razem, zdrowi będziemy mogli znów cieszyć się wracając do rutyny dnia codziennego.




Pierwsza na świecie Karta Wpłatnicza. Przyjmuj wpłaty gdziekolwiek jesteś.
Pierwsza na świecie Karta Wpłatnicza. Przyjmuj wpłaty gdziekolwiek jesteś.
Dowiedz się więcej

Wpłaty 367

preloader

Komentarze 56

 
2500 znaków