Na karmę dla kotów
Na karmę dla kotów
Opis zrzutki
Jeśli mnie znasz, to wiesz, że nie jestem typem osoby, która jest w stanie się odwrócić i zostawić kogoś bez pomocy. Zawsze wyciągnę rękę zarówno do przedstawiciela mojego gatunku, jak i każdego innego.
Liczba kotów porzuconych i chorych w naszym mieście jest ogromna. Stowarzyszenie Rawa dla Zwierząt stara się jak może, ale ilość potrzebujących stale się zwiększa.
Ja sama zwierzęta kocham ponad wszystko, a pomoc im to dla mnie misja, jednak niestety ostatnio posypało mi się zdrowie - problem z sercem, do tego jestem w trakcie dokładnej diagnozy, jeśli chodzi o uszkodzoną nogę.
W moim domu na ten moment łącznie z moimi przebywa sześć kotów. Jeden kotek po ostrym zapaleniu jelit, który czeka na adopcję, mała kilkumiesieczna kotka z kocim katarem, która trzęsła się z zimna na przystanku, jeden kocurek z powikłaniami po infekcji górnych dróg oddechowych.
Mieszka u mnie również pies, który miał być na chwilę, a rok później wciąż jest niechciany i nie ma ani jednej osoby, która zechce przygarnąć go pod swój dach. Leżał pod stadionem głodny i spragniony.
Koszty utrzymania są naprawdę ogromne. Kot po zapaleniu jelit wciąż dochodzi do siebie, ale zużywa horendalna ilość żwirku, do tego trzeba je wszystkie wykarmić.
Leczenie odbywa się dzięki dobroci stowarzyszenia, ale koszty napełnienia brzuszków i kuwetek, w połączeniu z tyloma przypadkami medycznymi, byłyby dla nich zbyt dużym obciążeniem, dlatego zwracam się z serdeczną prośbą do wszystkich osób kochających zwierzęta o pomoc dla trzech kotów na tymczasie w domu i kilkunastu kotów przychodzących na podwórko. Kilka już znacie. Wyadoptowałam pare z nich, a w ich miejsce przyszły kolejne.
Zapewniam, że koty nie są dla mnie jak pokemony, nie chcę zebrać ich wszystkich!
Kastruje, leczę i szukam domów, bo wiem, że NIE ma innej alternatywy. Fundacje pękają w szwach, a ulica, to nie miejsce dla żadnego domowego stworzenia.
Proszę pomóż mi nakarmić puste brzuszki.
Oferty adopcji podopiecznych, również bardzo mile widziane.