id: rgx88v

Margo walczy o życie!

Margo walczy o życie!

Zrzutka została wyłączona przez organizatora
12 595 zł 
z 12 000 zł
104%
Wpłaty nieaktywne - wymagane działanie Organizatora zrzutki. Jeśli jesteś Organizatorem - zaloguj się i podejmij wymagane działania.

Aktualności7

  • Dziękuje Państwu za słowa wsparcia.

    Czekałam z informacją aż uzyskam potwierdzenie, że pieniądze zostały zaksięgowane na koncie fundacji i stowarzyszenia. Przedstawiam poniżej dwa przelewy na kwotę 4.500zł, są to niewykorzystane środki z leczenia Margo, które jak obiecałam, przekazałam na:

    Stowarzyszenie Kocia Przystań

    42 2030 0045 1110 0000 0395 7240

    Tytuł wpłaty: Darowizna

    image



    Fundacja Pomocy Zwierzętom Stawiamy na łapy

    79 2130 0004 2001 0651 3691 0001

    Tytuł wpłaty: Darowizna na cele statutowe

    image



    Czytaj więcej
  • image

    Czytaj więcej

  • Za nami ciężka doba. image


    Margusia całą noc nie spała i nie jadła oraz nie wypróżniła się. W południe zaczęła słabnąć, słaniać się na nogach i co chwile zmieniać miejsce. Lekko chwiać. Została w szpitalu na pół dnia. Właśnie jedziemy do domu. 
    Koronawirus wyszedł negatywny. Mimo, że ma zapalenie otrzewnej. 


    To złe wieści, bo dalej nie wiemy co to jest. Idziemy diagnoza w chloniaka/białaczkę i in. Niestety trzeba czekać na wyniki wycinków. 


    W środku tygodnia neurolog i tomograf/rezonans. Przez awersje do jedzenia będzie miała podaną sondę, bo nie ma sił, aby się regenerować a brak jedzenia może wywołać nieodwracalne problemy z wątroba lub wiadomo co…



    Czytaj więcej
  • Margo dostała po kilku dniach spędzonych w szpitalu przepustkę na noc do domu!

    Dzisiaj w szpitalu zjadła garść karmy suchej i trochę tuńczyka. Oczko dalej owrzodzone, ale dostałam krople, które jej podam z rana oraz antybiotyk. 

    Dzisiaj nie gorączkowała. Płyn w brzuszku dalej występuje :( 

    Czeka nas ciężka noc monitorowania jej stanu. Trzymajcie kciuki. Musi jeść i musi w końcu zacząć się wypróżniać. 

    Pierwsze co zrobiła po wejściu to wzięła się za drapak :)
     image

    image

    Czytaj więcej
  • Mamy to! Mamy 12 tysięcy złotych  Dziękuje każdemu kto udostępnił, kto wpłacił, kto przesłał słowa wsparcia!

    Dziękuje również Łukasz Bok KiKŚ za udostępnienie. Na pewno ogromny wkład w osiągniecie dzisiaj celu zbiórki mieli Twoi obserwatorzy. 

    O dalszych postępach w leczeniu Margo będę informować poprzez aktualizacje.


    Na chwile obecną zbiórki nie zamykam, ponieważ z uwagi na diagnozę jaką otrzymamy za 7 dni będę wiedziała czy kwota 12 tysięcy jest wystarczająca. 


    Jeśli okaże się, że nie była wystarczająca to skorzystam z dalszych wpłat. 

    Jeżeli okaże się, że nie potrzebujemy więcej pieniędzy to wstawię z dowodem wpłaty na jaką Polską kocią fundacje/klinikę/organizacje lecząca chorobę kota przekazałam pozostałe pieniądze z zrzutki. 


    Dziękujemy. 
    image



    Czytaj więcej
  • Dobry wieczór. To ja, wasza dzielna Margo dziękuje wszystkim kochanym osobom, które mi pomagają!. image

    Dostałam telefon ze szpitala przed chwila:

    - popołudniem i wieczorem temperatura w normie 37.2

    - ogólnie jej stan określają teraz na stabilny, ale przez to czekanie na wyniki z wycinków i pobranego płynu sprawia, ze dalej nie wiemy co jej oficjalnie jest  

    - sprawdzono moje obawy co do oka, Margo ma owrzodzenie, ale podali jej antybiotyk i maści 

    - Bilirubina dwukrotnie podwyższona 

    - sprawdzono kotka na USG: płyn w jamie dalej występuje 

    - nie jadła sama cały dzień i znowu musiała być dokarmiana

    - nie wypróżnia się od czwartku :( ale to może być powod ze za mało je

    - zrobili test w kierunku Panleukopenii i wyszedł ujemny

    U Margusi będę jutro wieczorem. 

    Czytaj więcej
  • Dzień dobry. To ja, dzielna Margusia.
    image
    Margo dzisiaj od rana znowu gorączkuje: 39,7. Wciąż za mało sama je i jest dokarmiana przez strzykawkę. Podali jej z rana również leki przeciwgorączkowe i środek relanium jeśli dobrze zapamiętałam, bo wzmaga apetyt. Kiedy u niej byłam to była po tym środku lekko otumaniona - to normalne. Przed zabiegiem zakraplali jej oczy i po zabiegu wczoraj miała lekkie problemy z lewym okiem - ale dzisiaj już było lepiej, chociaż dalej je czasem lekko przymykała.
    Próbowałam ją nakarmić a to sucha karmą, a to mokrą, ale niestety wypluwa jedzonko :( Cieszę się, ze dbają o nią dokarmiając ją strzykawką bo cokolwiek ląduje w brzuszku. Wącha jedzonko, ale wąchanie to za mało.
    image
    Jedyne co mogłam to przez całą godzinę smyrkać ją i opowiadać jak dużo osób nam pomaga, za co jestem bardzo wdzięczna. Bardzo głośno mruczała.  
    image
    W nocy bardzo dużo czytałam o różnych objawach i ewentualnych chorobach. Poprosiłam lekarzy, aby wykonali badania również w kierunku Panleukopenii, ponieważ nie było to ujęte w dalszej diagnostyce. 
    Trzymajmy kciuki za Margusie. Jest dzielna i walczy. Myśli jakie możecie jej wysyłać, to żeby jadła bo musi mieć siły na powrót do zdrówka. 

    Poprosiłam o telefon wieczorem, czy coś zjadła dzisiaj, jak się czuje i o informacje co z gorączką. 

    Odebrałam statusy badań jakie miała robione. Do kwot nie jest wliczana m.in. całodobowa nocna opieka, jedzenie i inne, ale to otrzymam szczegółowo podczas wypisu. Dziele się na potwierdzenie tym co mam. 
    image

    image
    image
    imageimage

    image


    Czytaj więcej
Ta zrzutka nie ma jeszcze aktualności.

Ta zrzutka nie ma jeszcze aktualności.

Opis zrzutki


Moja Margo walczy o życie!

Proszę o wsparcie każdą złotówką w przebiegu leczenia mojego kota Margo. 

Lekarze podejrzewają śmiertelną chorobę zapalenia wirusowego lub nowotworowego. Nie poddajemy się i walczymy. Margo dostała pierwsze leki i starczy nam na jej leczenie na tydzień. 

Jeśli potwierdza się przypuszczenia lekarzy - musimy czekać na wyniki z wycinków około 10 dni - to będziemy musieli wdrożyć pełną kuracje trwająca 90 dni, której nie można przerwać.

Niestety, ale cały pobyt w szpitalu (do 07.01.2022 to już koszt rzędu ok 2,5 tysiąca) oraz całe dalsze leczenie i badania jakie podczas leczenia będą wykonywane trochę mnie przerastają (koszt około 7tys). 

Z każdego wydatku jak tylko będę mogła to się rozliczę wrzucając paragony. Póki co mam jeden paragon z dnia 05.01 (wizyta, USG, badanie krwi i antybiotyk), a także potwierdzenie przyjęcia na hospitalizacje za jedną dobę z dn. 06.01. Pozostałe wydatki tj. operacja, RTG, codzienne badania: krew, USG, kroplówka, antybiotyki,  jedzenie - paragon będę miała po wypisie ze szpitala. 

image



image


O Margo i przebiegu choroby:

image

(Zdjęcie zrobione w szpitalu 07.01)

Mam na imię Margo i mam prawie 6 lat. Teraz jestem ciężko chora, chociaż dalej jestem wesołym i przyjaznym kotkiem, ale od początku. Jak miałam trzy tygodnie to wybrałam sobie na mamę Martę. Wybrałam sama, bo jak straciłam ogonek, to bałam się wszystkich, ale zobaczyłam Martę i wskoczyłam jej na kolana i Marta nie miała wyjścia - została moja mamą. 

Od jakiegoś czasu straciłam apetyt i zaczęłam wymiotować. Mama Marta zabrała mnie w nocy 05.01.2022 do weterynarza. Pobrano mi krew i zrobiono pierwsze USG, na którym wyszło, że mam płyn w jamie brzusznej, ale jeszcze nie chcieli mi robić zabiegu celem pobrania płynu żeby mnie nie męczyć. Podano mi też antybiotyki i osłonkę, żebym nie osłabła. Pan weterynarz prosił, aby mama przywiozła mnie jeśli będzie gorzej. 

Niestety, ale dobę później poczułam się bardzo źle. Nie miałam dalej apetytu i niewiele jadłam, a prócz wcześniejszych wymiotów zaczęłam mieć problemy z wstawaniem i chodzeniem, a jak mama postawiła mnie nad miseczka żebym cokolwiek zjadła i wypiła, to zaczęłam się chwiać na obie strony. 

Mama szybko zabrała mnie w środku nocy do tego samego weterynarza i zaczęli mnie dalej badać. Zrobiono mi znowu USG, podłączono mnie do kroplówki i podano mi leki. Musiałam zostać na noc, a mamie kazali przyjechać 07.01 o 15:00.  

Rano wyniki wykluczyły problemy z trzustką (wynik wyszedł ujemny) i mama miała jechać zabrać mnie do domu, ale kiedy mama po mnie przyjechała to wszystko zmieniło się o 180 stopni. Pan doktor zrobił mi RTG na którym wyszło, że coś jest nie tak z moimi jelitami. Aby sprawdzić czy są niedrożne, bo może coś jednak połknęłam lub mógłby to być kłaczek, mama się popłakała i musiała z bólem serca podjąć decyzje o operacji usunięcia ewentualnego ciała stałego, a jeśli nic by nie było, to lekarze mogliby przy okazji pobrać ten płyn żeby go zbadać. 

Kiedy otworzono mi brzuszek to okazało się, że w jelitach nic nie zalega, ale mam jakieś dziwne białe coś na narządach. Lekarze zadzwonili do mamy, że mają podejrzenia, iż mogę mieć śmiertelną chorobę. Nie mamy jeszcze diagnozy, bo na wyniki wycinków i płynu czeka się około 10 dni. 

Mama i lekarze nie chcą tracić czasu i walczą o mnie z całych sił. 

Lekarze będą z mama w kontakcie, bo ponoć po pierwszym tygodniu będzie widać czy dobrze reaguje na antybiotyki i leki. Może dzięki nim od razu wchłonie mi się płyn z brzuszka i wróci mi apetyt i zacznę normalnie jeść i wrócę do domu. Czeka tam na mnie mój nowy ulubiony drapak i oglądanie przez okno ptaszków jakie przylatują na nasz balkon. 

Dziękuje Wam za pomoc mi i mamie. 


Pierwsza na świecie Karta Wpłatnicza. Przyjmuj wpłaty gdziekolwiek jesteś.
Pierwsza na świecie Karta Wpłatnicza. Przyjmuj wpłaty gdziekolwiek jesteś.
Dowiedz się więcej

Wpłacający 494

AI
Adrian i Klaudia
10 zł
 
Dane ukryte
5 zł
 
Dane ukryte
5 zł
 
Dane ukryte
50 zł
 
Dane ukryte
10 zł
 
Dane ukryte
10 zł
 
Dane ukryte
10 zł
 
Dane ukryte
15 zł
 
Dane ukryte
10 zł
 
Dane ukryte
20 zł
Zobacz więcej

Komentarze 28

 
2500 znaków

Nasi użytkownicy założyli

852 196 zrzutek

i zebrali

737 400 982 zł

A ty na co dziś zbierasz?