Nie ma szału, jest RAK (ks. Jan Kaczkowski)
Nie ma szału, jest RAK (ks. Jan Kaczkowski)
Aktualności45
-
To co się działo w ostatnich dniach dla chorych na raka rozwaliło Internety i pewnie zadziwiło wszystkich świętych w niebie!! Nie od dziś wiadomo, że Polak potrafi.
Doświadczyłam tego na własnym naznaczonym nowotworem organizmie.
Bo kiedy w moim życiu pojawił się Gustaw staneliście ze mną do tej walki.
Moja zrzutka za 3 dni się kończy i jest to ostatni moment żeby wesprzeć moją walkę z chorobą w ten sposób
Chcę wam z całego serca podziękować za wasze wsparcie. To jak nas obdarowywaliście od pierwszego dnia kiedy zrzutka wystartowała pozwoliło nam przetrwać te ostatnie 2,5 roku. To przełożyło się na dodatkowe badania, dojazdy, zakup leków i suplementów, sprzętu - czyli wszystkich tych hokus-pokus, które dały Guciowi w kość. Bez tego, bez Was nie było by szans na dalszą przygodę w mojej opowieści zwanej "życie"
Nie jest możliwe wymienienie tutaj wszystkich którzy zrzucili się na to wszystko jednak noszę WAS w sercu i dziękuję dobremu Bogu za WAS. 🥰🥰
🥰🥰 Dziękuje KOCHANA ARMIO ANIOŁÓW 🥰🥰
0KomentarzyNikt jeszcze nie dodał komentarza, możesz być pierwszy!
Dodawaj aktualności i informuj wspierających o postępach akcji.
To zwiększy wiarygodność Twojej zrzutki i zaangażowanie darczyńców.
Opis zrzutki
EDIT: pierwsza decyzja dziś od chirurgów, że nie podejmują się operacji. Guz jest duży, rzadko spotykany, i w nieciekawym miejscu i operacja by była dużym ryzykiem, że mnie od razu do św. Piotra wyślą. Dlatego chcą najpierw chemię by zmniejszyć mojego Gustawa. Czekam na informacje od profesora jaki plan chemioterapii.
Mam na imię Marta, za chwilę kończę 44 lat, mąż Jacek i piątka dzieciaków - dorosły syn Piotr (cudowna synowa i dwóch mega wnusiów), córka Olga 16 lat, syn Maciej 14 lat, córka Karolina 11 lat, córka Maria 5 lat. Taki nasz dom wariatów, cudownych, wkurzających, kochanych. No więc dom, praca, przyjaciele, wspólnota Domowego Kościoła, wszystko mega fajnie.

Aż tu wyzwanie w naszym życiu. Taka diagnoza jak słyszy wielu ludzi na świecie każdego dnia - RAK. 
A jednak gdy dotyka osobiście robi się jakoś tak dziwnie nieswojo, wręcz ciasno ze swoimi myślami. W moim przypadku mowa jest o raku dwunastnicy, chociaż lekarze mówią, że dopiero w sumie jak się człowieka pokroi to widać gdzie ten "obcy" jest na 100%
Nie składamy rękawic, bierzemy się do walki.
Dziś już w Warszawie w Narodowym Instytucie Onkologii konsultacje, badania. Jutro konsylium i decyzja co dalej. A tu pole popisu duże i wszystko w swoim czasie - operacja, chemia, radioterapia, immunoterapia, badania genetyczne. W czwartek dowiem się jak profesor Wyrwicz, który mnie prowadzi ten wachlarz rozłożył, w jakiej kolejności.
Czeka nas czas rozłąki, życia na walizkach (dzięki Wiesia za walizkę 😉).
Jakoś nie nazbieraliśmy oszczędności na taką ewentualność, najbliższa rodzina nas wspiera jak może bo tych dodatkowych teraz wydatków będzie sporo. No i ta walka potrwa długo.
Dlatego za namową naszych przyjaciół zakładam zbiórkę by mieć spokojną głowę o wszystkie niezbędne rzeczy i konieczne wydatki.
Każda wasza wpłata będzie pomocna. Będę dodawać tu informacje jak postępuje leczenie, jakie rokowanie itp.
Pamiętajcie o nas w modlitwach 🙏🥰🙏

