id: rxb86w

Na nowe życie z Psotkiem.

Na nowe życie z Psotkiem.

 
Fundacja TeamLitewka

Opis zrzutki

Wysyłacie mi od rana masowo film z panią z klatki schodowej, za co Wam dziękuję. 


Przede wszystkim jednak zanim poproszę Was o pomoc, oddajmy godność człowiekowi - to ważniejsze niż pieniądze.

„Ten człowiek”, to pani Halina, kobieta, która faktycznie została zmuszona by mieszkać na klatce blisko 150 dni. Czemu tam się znalazła? 

Po śmierci partnera (byli razem 29 lat!) została potraktowana jak śmieci. Została wyrzucona z łóżkiem, z meblami, z dwoma kotami, które były zwierzętami pary (jeden nie przeżył) i wszystkimi innymi rzeczami, które tworzyły ich codzienność.

To właśnie tego dnia pani Halina straciła godność, którą zabrała jej rodzina partnera. 

Ktoś tutaj słusznie zapyta o ślub, ktoś inny zwróci uwagę na brak zabezpieczenia. Ja odpowiem, że śmierć czasami przychodzi niespodziewanie, a nawet jeśli taka nie była, czy pani Halina jest winna? 

Mama zawsze mówiła mi: jak masz dobre serce to miej twardy tyłek.


Pani Halina przetrwała (to jest jedyne słuszne określenie) na klatce schodowej pół roku. 

Jedni ją pocieszali, inni przewracali wózek, kopali kota, bywała też obiektem drwin, a to dla mnie w tej historii najsmutniejsze, bo dziś tak łatwo przychodzi nam napluć na drugiego człowieka. Kobieta zamknęła się w sobie na ludzi, usilnie broniąc w swojej głowie wizji, że ten ostatni kawałek betonu, ta zimna betonowa posadzka jest jej jedynym schronieniem.


Muszę znów wrócić do godności człowieka: Kobieta zawsze starała się być czysta, ale zapytam Was: jak czyści bylibyście mieszkając na klatce? Gdy kilka dni temu sąsiedzi wezwali organizacje ratującą zwierzęta, przybyła na miejsce wolontariuszka zobaczyła człowieka, a nie wroga. Pani Halina prosiła o litość, o to by nie zabierać jej kota, który jest z nią od małego. Pokazała jedzenie dla czworonoga, miskę z wodą. 


Pani Kasia z EkoStraży jest wolontariuszem o dobrym sercu. Usiadła na klatce obok kobiety i po dłuższym wyjaśnieniu, poznała jej historię. 

Kobiety, która była krawcową, ale z powodu problemów z wzrokiem nie mogła kontynuować swojego zawodu, o tym, że jeszcze przed śmiercią partnera normalnie pracowała na ochronie, ale zamknięcie firmy skutkowało masowymi zwolnieniami.

A potem? A potem jednego dnia tracisz miłość życia, a drugie tracisz dom. 


Po dłuższych, spokojnych rozmowach, udało się namówić panią Halinę by przekazała kota do bezpiecznego azylu. Udało się to tylko dlatego bo kobieta pierwszy raz od dłuższego czasu napotkała kogoś, kto chciał jej naprawdę pomóc, a nie pozbyć się jej. Od mrozu dzielą ją już tylko jedne drzwi. 


Pani Halina została przewieziona do ośrodka św. Brata Alberta, to miejsce gdzie może pobyć kilka dni, by spróbować stanąć na nogi. 

Niestety później musi je opuścić.


Co najważniejsze: poczynione zostały poważne kroki przez dobre duchy by pani Halina znalazła etat w nowej pracy - stróż nocny - tu już praktycznie pewne, za co dziękuję anonimowym pomagaczom. ❤️


Kobieta nie pije, nie pali. Dziś wolontariusze EkoStraży przyjechali po nią i zawieźli do Psotka, swojego ukochanego kota. To były bardzo emocjonalne odwiedziny. 


Nie wiem ile kosztuje czynsz kawalerki we Wrocławiu (miesiąc, kwartał? dajmy się komuś życiowo podnieść), ale wiem, że tutaj będzie też na kaucje.


To jest pani Halina i jak każdy z nas ma uczucia, ma też godność i ta godność, ona dziś do niej wróci.


Ja to tu tylko zostawię.

Komentarze 114

preloader
Dbamy o bezpieczeństwo. W razie wątpliwości zgłoś tę zrzutkę przez