Zara i jej maleństwo ID: ryg9tu

Zara i jej maleństwo ID: ryg9tu

5 730 zł z 5 000 zł

114%

5 730 zł

5 730 zł

z 5 000 zł

zakończona

zakończona

02.12.2018r

62

62

wspierających
114%
Wpłać na zrzutkę

Aktualności 3

  • Zaniedbałam aktualizowanie wiadomości na stronie zrzutki, przepraszam, tyle działo się przez Święta, pisałam na FB, a tu zaniedbałam. A może ktoś z Was sprawdzał, czy nie ma nowej wiadomości? W poniedziałek Wigilijny dostałam od Zary wiadomość. Po, w sumie, dwóch tygodniach terapii, lekarz w Biszkeku miał zadecydować co dalej. Czekaliśmy już od piątku na wiadomość czy terapia daje efekty, czy też jeśli nie, to czy nie potrzebna będzie interwencja chirurgiczna... Poniedziałkowe USG okazało się być bardzo optymistycznie rokującym! Więc odetchnęliśmy z ulgą! Myślałam, że w ciągu Świąt będę mogła przekazać tę radosną wiadomość. Przy okazji podziękować Wam raz jeszcze. Trudno tak wielką wdzięczność wyrazić! Niestety już we wtorek przyszła przykra informacja o jakiejś paskudnej infekcji, wysokiej gorączce i konieczności pozostania w szpitalu... Kolejnego poranka Nasip był w lepszym stanie, jednak pod kątem ewentualnego zapalenia płuc zrobiono mu prześwietlenie. Płuca czyste, jednak zdjęcie ujawniło, że dziecko ma powiększone serce. No i nie wiadomo czy do tego jeszcze nie dojdzie jakiś problem sercowy... Dalsze badania i kontrole dopiero w nowym roku. Więc czekamy dalej. Lekarka, która nam pomaga, z którą kontaktowałam się tu w Trójmieście, sugerowała wcześniej potrzebę wykonania echa serca... Myślę, że skoro może istnieć problem, to dobrze że ujawnił się. Na razie nic więcej nie wiem. No i myślę, że należy cieszyć się, że USG główki wskazuje na pozytywny proces i efekt leczenia. Z sercem też tak będzie! Bo nasze wspólne zdjęcie - szczęśliwej Zary trzeba powtórzyć, ale w tle z trójką roześmianych dzieci Zary! Wierzę, że tak będzie. Ściskam Was wszystkich już noworocznie! Jesteście wspaniali!
    Czytaj więcej
  • Pod koniec zeszłego tygodnia przesłałam pieniądze Zarze. Zara i Nasip, o ile nie będzie działo się coś niepokojącego czy nagłego, na razie zostaną pod opieką lekarzy w Biszkeku. Już wrócili do szpitala. Szpital działa tak jak działa, ale lekarze są chyba nieprzypadkowi. Ważne jest teraz ciągłe kontrolowanie, zwłaszcza pod kątem ewentualnego rozwijającego się wodogłowia. Prawdopodobne jest, że obecne problemy wynikają z bardzo trudnego porodu. Trudno lekarzowi w takiej sytuacji coś sugerować, i oceniać na odległość, jednak na razie nie ma chyba jakichś wyjątkowo niepokojących symptomów, jeśli chodzi o zachowanie i ogólny rozwój dziecka. Więc czekamy. I liczymy na to, że nasza pomoc na tym etapie się zakończy. Kwota, którą zebraliśmy, przesłaliście, pozwoli im teraz spokojnie kontynuować terapię. Zbiórka w mojej szkole też już się zakończyła. Najprawdopodobniej po szpitalu będzie potrzebna rehabilitacja, ale dzięki wszystkim Wam powinno to tez być możliwe. Chciałabym żeby wszystko potoczyło się dla nich jak najlepiej. Ale na to trzeba czasu, no i wiary, że się uda. Zarze jest chyba bardzo ciężko, sytuacja rodzinna jest chyba mocno niepewna. Staram się być z nią o ile to możliwe codziennie w kontakcie. Jednego dnia jest lepiej, innego - zupełnie niedobrze. Jeśli macie ochotę miłe słowo przesłać od Was mogę, więc piszcie do mnie śmiało. Dziękuję Wam. I jeszcze będę wciąż aktualizowała, gdyby coś się zmieniło. Zosia P
    Czytaj więcej
  • Udało się dzięki Wam zebrać całą kwotę, a nawet więcej. Zara jest w drodze z Biszkeku do domu, do Karakol. Spędzili w szpitalu tydzień. I niedługo będą musieli wrócić do Biszkeku. Nie wiemy jak Wam dziękować... Zara wydaje się znacznie spokojniejsza i chyba odzyskała trochę otuchy. Wspieracie i pomagacie w najróżniejszy sposób i każda pomoc jest taka ważna... Nie pisałam, choć od kilku dni ja sama jestem dużo bardziej spokojna, od kiedy do sprawy włączyła się Mama Eli i Ani. Dziękuje. Szukałam lekarza, który mógłby spróbować zorientować się na podstawie dosłanych przez Zarę opisów i wyników badań co tak naprawdę się dzieje i prosiłam o sugestie dotyczące tego jak należałoby postępować. Naprawdę nie wiem jak dziękować za zaproponowaną pomoc a przede wszystkim za nieprawdopodobną serdeczność i życzliwość, nie wiem jak to określić, chyba po prostu Pani Dobroć. Jesteście niezwykli! (Piszę ten post a w radio leci Mesjasz Haendla... jakie to piękne i kojące i potęgujące przeczucie, nadzieję, że wszystko zmierza ku dobremu. Ci co znają, wiedzą :)) Przekazałam Zarze listę pytań i zaleceń. Dziękuję za ogromne wsparcie i fajną inicjatywę Klubu Wysokogórskiego Trójmiasto. Jesteście wspaniali, kochani, niesamowici... nie wiem czy potrafię wyrazić moją ogromną wdzięczność za całe ogromne wsparcie... Teraz pytanie co dalej? Gdyby coś się działo będę na bieżąco zamieszczać informacje
    Czytaj więcej

Opis zrzutki

Zara jest wspaniałą, bardzo młodą kobietą. Mamą realizującą swoje marzenia zawodowe, co w patriarchalnym Kirgistanie jest nie byle wyczynem. A teraz szuka pomocy dla dziecka. Niezbędna jest terapia (torbiel w mózgu, błędy przy porodzie...). W Kirgistanie nawet za miejsce na sali w publicznym szpitalu trzeba zapłacić... Kiedy przyjechałam do Karakoł była już w ostatnich dniach ósmego miesiąca ciąży. Zara jest niesamowita: sama z książek i internetu i czatów nauczyła się języka angielskiego. Wbrew, jak na kirgiskie standardy konserwatywnej, muzułmańskiej rodzinie męża poszła do pracy - stworzyła i prowadzi własną szkołę języka angielskiego. Wszystko jest w powijakach jeszcze. Ale działa, ma uczniów, intensywne kursy, ściąga wolontariuszy, ma wizję i pomysły na rozwój. I ona kocha tę pracę. Sama również wspiera dzieci najuboższe. Niestety wolontariusze zawiedli w momencie dla Zary trudnym i po prostu nie pojawili się. Kiedy przyjechałam do Karakol Zara była już bardzo zmęczona - prowadziła po 35 godzin zajęć w tygodniu. Sama... Jeszcze na dodatek z mało przychylną rodziną męża na karku. Niestety takie są realia w Kirgistanie: młoda żona zostaje wprowadzona do rodzinnego domu swojego męża i jej status staje się pożałowania godny. Zależało mi na tym żeby Zarze do głowy nie przyszło do pracy wracać.A Zarę z powodu bardzo poważnego osłabienia i bóli lekarze zaczęli szprycować zastrzykami... Służba zdrowia w Kirgistanie, zwłaszcza na prowincji to smutny temat. Nie wiem, może właśnie te zastrzyki są winne obecnej sytuacji. Od kiedy po 3 tygodniach wyjechałam z Karakol (prace mieli przejąć lokalni nauczyciele) urwał się jakikolwiek kontakt. To było ponad trzy miesiące temu. Kilka dni temu Zara zwróciła się do mnie o pomoc.

Zdjęcia niemowlęcia Zara prosiła aby nie udostępniać. Istnieją w Kirgistanie rózne przesądy i prośba związana jest z jednym z nich. To jest szkoła Zary i jedna z grup uczących się tam dzieci. Są wśród nich wspierane przez Zarę sieroty

Już przy porodzie były popełnione błędy, dziecko ma problemy z nogami. Ale pojawiły się i inne niepokojące sygnały. USG ujawniło torbiel rozwijająca się w mózgu. Periventricular cyst.

Zara w tej chwili nie prowadzi zajęć. Czarny scenariusz jest taki że w dwóch obszarach tak ważnych (rodzina, ale też to co stworzyła wbrew bardzo wielu czynnikom - jej rodzący się sukces i spełnione marzenie - to nie byle osiągnięcie dla kobiety na prowincji kirgiskiej) straci. Straci dziecko. Zamkną jej szkołę.

We wtorek jadą na długą terapię do Biszkeku i będą próbowali farmakologicznie dziecko leczyć. Jeśli to nie pomoże - muszą jechać do Moskwy. Niestety już w Biszkeku potrzebne będą pieniądze. Wstępnie ustaliłam że potrzebne będzie 5 tyś. PLN. Bo za miejsce na sali w publicznym szpitalu też trzeba zapłacić...

W Kirgistanie nikt Zarze finansowo nie pomoże. Bo tam po prostu nie ma pieniędzy na crowdfundingi. Kirgizi żyją w ubóstwie. Często nędzy. Zara nie ma wielu przyjaciół do których mogłaby się o pomoc zwrócić. Napisała do dwóch swoich bliższych znajomych. I do mnie, jak sama napisała, nie wie czemu, przecież prawie się nie znamy. Ale napisała - i ja to traktuję bardzo poważnie, bo siedząc przez te kilka tygodni tam miałam jednak okazję nabrać wielkiego szacunku dla tej bardzo młodej (25 lat) a tak zdeterminowanej kobiety, za względu na trudności, z których w pełni też nie mogę sobie zdawać sprawy, a z którymi zawsze musiała się mierzyć. Wrażenia turystów też mogą być bardzo mylące... Tam jest bardzo ciężko.

Wpłacający62

KW
Klub Wysokogórski Trójmiasto
ukryta
A
aniapawelczyk
ukryta
 
Dane ukryte
ukryta
 
Dane ukryte
ukryta
PK
Piotr Koperski
ukryta
Angelika Żołnierczuk
ukryta
 
Dane ukryte
ukryta
E
elapawelczyk
ukryta
 
Dane ukryte
ukryta
Marzena Żmuda-Trzebiatowska
ukryta
Zobacz więcej

Komentarze9

 
2500 znaków
Zrzutka - Brak zdjęć

Nikt jeszcze nie dodał komentarza, możesz być pierwszy!

Nasi użytkownicy założyli

497 125 zrzutek


A ty na co dziś zbierasz?