id: sg55tx

Na walkę o lepsze życie Mamy

Na walkę o lepsze życie Mamy

Organizator przesłał dokumenty potwierdzające wiarygodność opisu zrzutki
32 033 zł 
z 30 000 zł
106%
180 dni do końca
364 
wspierających
Wpłać na zrzutkę
Zrzutka.pl nie pobiera prowizji od wpłat

Aktualności5

  • Pojawiły się różne wersje więc opisze tutaj jak dokładnie jest od początku.
    2015r wodobrzuszeból-rozpoznanie rak złośliwy surowiczy stopień G2C3. Pełna histeraktomia z węzłami chłonnymi miednicy mniejszej.6 rzutów chemii carboplatyna dożylnie,tscsol dootrzewnowo.
    2017r przerzut do jelita  resekcja 25cm jelita grubego esicy i rekonstrukcja odbytnicy. 6 rzutów chemii carboplatyna tacsol
    2020rok przerzuty do mózgu i wątroby. Guz wielkości 11/3/2,5cm usunięty w całości. 6 rzutów chemii.

    Na chwilę obecną zarówno Poznań jak i Bydgoszcz odmówiły leczenia. Jesteśmy w kropce..

    Podrzucam link do reportażu o mamie
    https://youtu.be/QRRasaDed7w

    Czytaj więcej
  • image

    Co u nas słychać? Postaram się napisać w ogromnym skrócie..
    Wizyta na onkologii w Poznaniu - trzeba wdrożyć chemioterapię i to jak najszybciej, ale ze względu na rozsiane guzy w mózgu dostałyśmy najpierw skierowanie na oddział neurochirurgiczny na cito. Można powiedzieć, że mamy czas na 'załatwienie' sprawy z głową do przyszłego piątku.
    Udałyśmy się dzisiaj do Bydgoszczy z nadzieją na operację usunięcia największego guza wielkości 3/3cm. Spędziłyśmy 5h na SOR - odmowa przyjęcia na oddział. Profesor odmówił wykonania operacji, ze względu na to, że ingerencja może przysporzyć więcej problemów, niż korzyści, min. pogłębiony lub całkowity niedowład kończyn, utrata mowy lub wzroku. Oczywiście będziemy próbowały w innym szpitalu, może znajdzie się ktoś, kto da nadzieję. NIE PODDAJEMY SIĘ!!! 💪

    Niestety niemal cała dotychczas zebrana kwota dosłownie przemknęła nam przez palce - dieta, MM, leki, dojazdy, wizyty prywatne, czy chociażby poprawienie standardu życia - min. łóżko z materacem przeciwodleżynowym, a jak widać jeszcze sporo nas czeka.. 😔 Wydatki związane z utrzymaniem nastolatki i trzymanie jej psychiki w ryzach też nie są łatwe, choć niektórym wydaje się inaczej..
    Napady padaczkowe mamy z dnia na dzień mocno się nasilają, niedowład również, a to wszystko przez obrzęk mózgu, z którym na chwilę obecną nic nie możemy zrobić, jedynie wspomagać się waporyzacją MM, żeby chwilowo 'wyciszyć' dolegliwości, a koszt tego cuda jest niemały. Czeka nas też rehabilitacja, żeby pobudzić receptory ruchowe i nie dopuścić do zwiotczenia mięśni. 

    Czytaj więcej
  • Doczekałyśmy się wyników tomografii, oczywiście zawsze coś musi iść pod górkę.. Radiolog źle opisał TK brzucha i miednicy mniejszej, porównując wyniki z lipca 2020r zamiast najświeższe z grudnia 2021r, gdzie pomiędzy tymi badaniami były już zmiany przerzutowe i cykl chemioterapii. Jeśli szczęście nam dopisze, to do końca tygodnia uda się wszystko odkręcić i wyniki będą opisane na nowo. Przez obsuwę czasową musimy odłożyć plany na bok, miałyśmy się kierować na oddział onkologiczny w ArsMedicalu. Lekarz na oddziale  chciał zwołać konsylium i może dowiedziały byśmy się czegoś nowego. Nawet jeśli zbyt dużo by nie zdziałali, to przydałoby się zrobić świeży komplet badań krwi, sprawdzić stan nerek i próby wątrobowe. No ale na początku kwietnia jedziemy na kontrolę do Poznania z wynikami i zdecydują o wdrożeniu chemioterapii..
    16 marca byłyśmy na rezonansie magnetycznym głowy i tu znowu, jeśli się uda to pod koniec tygodnia będą wyniki, jeśli nie to musimy czekać kolejne dwa tygodnie.
    Byłyśmy też w poradni leczenia bólu, dzięki Wam mamy środki na kolejne 'wspomagacze' w leczeniu ❤️
    Zaczęły dokuczać silne bóle zębów, wszystkie które były leczone kanałowo są do wyrwania, ze względu na bakterie beztlenowe. Niestety przez przebyte chemioterapie zęby są w bardzo złym stanie i musimy rozważyć ich rekonstrukcje.
    Na czwartek umówiłam prywatną wizytę u okulisty. Mamie z dnia na dzień pogarsza się wzrok, pole widzenia jest coraz mniejsze i potrafi w domu wpadać na różne rzeczy, po prostu ich nie widząc. Ze względu na niedowład aktualnie mama chodzi o kuli, idzie jej naprawdę świetnie, a co najważniejsze, cieszy się że nie musi iść z nikim pod rękę. Niestety przez sterydy coraz częściej dokuczają 'napady padaczkowe', tj drżenie rąk i nóg, silny niepokój, przyspieszone bicie serca, po czym silne skurcze stóp i dłoni, gdzie wygina palce w różne strony. Na szczęście są chwilowe ale niestety coraz częstsze.. 

    Czytaj więcej
  • Na początku tygodnia odbyła się teleporada (sic! 😡) z onkologiem z Poznania. Pan doktor na moją prośbę wystawił szybciej skierowanie na tomograf brzucha, klatki piersiowej i miednicy mniejszej. Udało się załatwić pierwszy tomograf na jutro - brzuch i miednica mniejsza, klatka piersiowa początek marca. Jak tylko otrzymamy wyniki będziemy się dobijać do Poznania.

    Tego samego dnia byłyśmy na rozmowie u radiologa. Na chwilę obecną, nawet jeśli pojawiłyby się konkretne zmiany w mózgu, prawdopodobnie nie podjąłby się radioterapii. Zarówno on, jak i lekarz radiolog że Szczecina stwierdzili, że naświetlanie metodą Gamma Knife nie przyniesie żadnych skutków, ponieważ działa na takiej samej zasadzie jak dotychczasowe naświetlanie, a żadne inne nie wchodzi w grę. Oczywiście jak tylko wykonamy kolejny rezonans i w wyniki nie będą zadowalające - będziemy się konsultować tym razem w Bydgoszczy. Jeśli chodzi o zmiany w brzuchu (powiększone węzły chłonne przy nadnerczach), dostałyśmy od niego skierowanie na cito do ArsMedicalu w Pile, żeby skonsultować na miejscu czy zaproponują inną metodę leczenia niż w Poznaniu. Niestety chwilowo stoimy pod ścianą, bo nie mają tutaj nawet możliwości leczenia tak zaawansowanej choroby i odsyłają takie przypadki do Poznania..
    Także na chwilę obecną czekamy na rozwój sytuacji.

    Najważniejsze, że mama czuje się dobrze. Ma energię do działania i jest pozytywnie nastawiona. ❤️

    Czytaj więcej
  • Jesteśmy po konsultacji w poradni radioterapii i chemioterapii. Niestety konsultacja z radioterapeutą nie wniosła nic nowego.. Za to rozmowa z onkologiem dała nowe światło na sprawę 😀 jak już wcześniej chyba wspomniałam, 6-8tyg po ostatniej chemioterapii (2020r) mama powinna przyjąć lek Olaparib (mam nadzieję że nie pomyliłam), który "wstrzymuje" rozprzestrzenianie się komórek rakowych po organizmie, jednoczenie nie dopuszczając do kolejnych przerzutów. Przepisuje się go osobom, u których badania genetyczne wykazały mutację BRCA1/BRCA2. Stety/niestety z przyczyny pomyłki lekarza i pominięcia wyznaczonej daty, mama nie otrzymała pierwszej dawki leku. ALE!! Okazało się, że w tym roku przepisy co do refundacji leku uległy zmianie. Według onkologa mama powinna już 'dawno' przyjąć kolejny cykl chemii, ale dzięki wszystkim wydarzeniom okazało się, że jeśli w najbliższym czasie rozpoczniemy cykl chemioterapii, jest szansa załapania się na podanie leku i kontynuowania go, według zaleceń lekarza prowadzącego 😌
    Wyobraźcie sobie naszą drogę powrotną, kiedy obie płakałyśmy ze szczęścia, że będzie kolejna chemia.. Dziwne, co? 😅 Ale daje nam to nadzieję, że być może jesteśmy w stanie kontrolować choć jedną bitwę w tej nierównej walce, i co jest pewne-otwiera furtkę do dalszych poszukiwań i działań. Teraz uderzamy na Poznań bezpośrednio na onkologie, konsultację z radiochirurgiem, żeby omówić kwestie naświetlania głowy metodą Gamma Knife i na oddział genetyki, żeby dowiedzieć się, czy badania z krwi moje/Roksany mogą określić ewentualną możliwość zachorowania na nowotwór piersi/jajnika w przyszlosci. Działamy dalej 💪💪

    Czytaj więcej
Ta zrzutka nie ma jeszcze aktualności.

Ta zrzutka nie ma jeszcze aktualności.

Opis zrzutki

Wiecie jakie to uczucie, kiedy w jednej chwili cały Wasz świat się wali? Kiedy krążą nad głową czarne chmury, a Tobie towarzyszą tylko strach, ból i lęk? Wyobraźcie sobie to uczucie, które utrzymuje się przez kilka lat. Dzień w dzień walka o swoje zdrowie i życie, walka z bólem i z samym sobą, żeby się nie poddać, zaciskając zęby żeby nikt wkoło za bardzo się nie martwił, bo przecież 'ja jestem silna, dam radę!' To uczucie towarzyszy właśnie mojej ukochanej mamie, ale czas zburzyć to błędne koło i zawalczyć o swoje życie na nowo. Zacznijmy od początku.. Moja mama - Anna Nożyńska, najwaleczniejsza i najsilniejsza osoba jaką znam, która dla każdego miała otwarte drzwi i serce. Nikomu nie odmawiała pomocy, zawsze wysłuchała i doradziła. Była honorowym dawcą krwi, zapisała się do DKMSu jako dawca szpiku. Uśmiechnięta szalona, pełna życia. Aż do 2015r.. Zaczęło się niewinnie: promieniujące bóle brzucha, mdłości, zawroty głowy. Początkowo można by wszystko wytłumaczyć przebytą wcześniej operacją kręgosłupa, jednak dolegliwości z dnia na dzień przybierały na sile i w bardzo krótkim czasie doszło do wodobrzusza. Wyglądała jak w 6 miesiącu ciąży. Kierunek sor, a tam szybka diagnoza. Pierwsze zderzenie było jak wjechanie rozpędzonym samochodem w mur. Nowotwór złośliwy g2c3 jajników. Przetransportowali mamę do Poznania, tam przeszła operację usunięcia macicy wraz z jajnikami i jajowodami oraz częścią otrzewnej. Bezpośrednio po operacji włączony cykl chemioterapii z wszczepem portu dootrzewnowego. Leczenie było na tyle radykalne, że w przeciągu miesiąca straciła na wadze przeszło 20kg. Nie była wstanie przyjmować normalnych posiłków, była walka o każdy kęs ze łzami w oczach. Wspomagaliśmy się NutriDrinkami, specjalną dietą wysokobiałkową i leczeniem niekonwencjonalnym, min napary z ziół oczyszczających nerki i wątrobę, żeby była wstanie przyjąć kolejną chemię. Mama jest rodzicem od ponad 10 lat samotnie wychowującym córkę, na chwilę obecną 12 letnią, która jak się domyślacie połowę życia spędziła z widokiem cierpienia i łez. Pamiętam jak dziś, kiedy w dniu operacji mamy, obudziła się zapłakana w nocy z krzykiem pytając 'czy mama umrze?' Nie wiedziałam co odpowiedzieć wówczas niespełna 6letniemu dziecku.. Wytrwała cykl chemioterapii, bardzo długo dochodziła do siebie i z nadzieją na lepsze jutro patrzyła w przyszłość. Spokój trwał niestety niecałe dwa lata. 2017r nagłe pogorszenie wyników, rezonans na cito, kolejna diagnoza - przerzuty na jelito. Kolejna operacja, kolejny cykl chemioterapii. Nabawiła się głębokiej depresji, bo ile można wytrzymać.. Wdrożono leki, było bardzo ciężko ale i to przetwała. Najbardziej bolesne zderzenie miało miejsce w 2020r. Pojawiły się niewyobrażalnie silne bóle głowy, zawroty, światłowstręt, wymioty. Doszło do momentu kiedy patrząc na zegarek, nie była wstanie odpowiedzieć która jest godzina. Zadawalysmy sobie pytanie co się dzieje?! Przecież wyniki tomografii nie wskazywały na nic niepokojacego. Po raz kolejny kierunek sor, tam wykonali rezonans magnetyczny głowy. Okazało się, że to przerzut nowotworu do mózgu. Na cito została przetransportowana do kliniki w Bydgoszczy. Nasza nadzieja obumierała z minuty na minutę, milion myśli w głowie, musiałam przygotować się na najgorsze. Musiałam przygotować na to młodszą siostrę.. Ale i tym razem się udało!!! Dobę po wycięciu 'ogórka' z głowy wstała z łóżka i pomagała innym pacjentom w pójściu chociażby do toalety. Dla mnie jest bohaterką. W międzyczasie pojawiły się też wznowy w mózgu, w tym przypadku została tylko radioterapia, ponieważ chemia niewystarczająco przechodzi przez barierę krew-mózg. I nastała cisza na około pół roku. Od lutego bieżącego roku miała wrócić po 2 letniej przerwie do pracy ale niestety.. W styczniu br. w wynikach tomografii brzucha pojawiły się zmiany o charakterze meta (przerzuty), a dokładniej powiększone węzły chłonne przy nadnerczach, w marcu ma zapaść decyzja o kolejnej chemioterapii. Dodatkowo kolejne zmiany w mózgu, kolejna radioterapia, lecz tym razem nie mogą być naświetlane wszystkie zmiany, bo może dojść do martwicy mózgu. Niestety przez ostatnie naświetlanie doszło do sporego obrzęku, który spowodował niedowład lewej ręki i częściowy zanik mięśni twarzy. Przez wszystkie przebyte choroby ma pierwszą grupę niepełnosprawności i na dzień dzisiejszy nie ma mowy, żeby mogła wrócić do pracy, a życie kosztuje. Nie wiadomo czy kiedykolwiek będzie mogła pracować.. Na chwilę obecną czekamy na kolejny rezons głowy (musi minąć trochę czasu po ostatnim naświetlaniu) i będziemy starać konsultować mamę gdzie się da. Mama ma do spłaty kredyt, który zaciągnęła w 2020r po operacji, żeby poprawić sobie i mojej siostrze warunki życiowe. Wcześniej miała kocioł na węgiel i codzienne bieganie na 2pietro z węglem było wykluczone. Dzięki remontowi obecnie ma ogrzewanie gazowe i nie musi się już martwić o ciepło w domu. Ale opłaty rosną, kosztują lekarstwa, dojazdy do lekarzy i na badania, kosztują wizyty prywatne. Po rozmowie z neurologiem chciałybyśmy wdrożyć lek, który nie jest refundowany, i niestety są to dla nas ogromne koszta. Mama ledwo wiąże koniec z końcem, wiecznie na coś brakuje, nie mówiąc o potrzebach nastolatki. Dlatego zwracam się o pomoc dla mojej wspaniałej Mamy. Każda grosz jest na wagę złota, żeby polepszyć jej standard życia i nie martwić się o pieniądze. Zrobię wszystko, poruszę niebo i ziemię żeby mama mogła się cieszyć życiem, spędzać czas z wnukami i wrócić do swojej pasji jaką jest szycie. Wierzę w to, że jeszcze pojawi się uśmiech na jej twarzy. Wierzę, że przyjdzie czas, kiedy otworzy rano oczy, zacznie dzień bez bólu i będzie mogła wyjść ze mną na spacer o własnych siłach ❤️

Pierwsza na świecie Karta Wpłatnicza. Przyjmuj wpłaty gdziekolwiek jesteś.
Pierwsza na świecie Karta Wpłatnicza. Przyjmuj wpłaty gdziekolwiek jesteś.
Dowiedz się więcej

Wpłaty 364

IN
Iwona
200 zł
AK
Agnieszka Krysiak
210 zł
SJ
Sonia jadach
50 zł
PK
30 zł
BE
Bernadeta
K:
Klaudia
30 zł
 
Dane ukryte
ukryta
 
Dane ukryte
50 zł
AW
Aleksandra Wieprzycka
ukryta
AG
Agnieszka
100 zł
Zobacz więcej

Komentarze 15

 
2500 znaków

Lokalizacja

Juliana Ursyna Niemcewicza 2, 64-920

Piła, Poland

Zobacz na mapie
map pin

Nasi użytkownicy założyli

865 719 zrzutek

i zebrali

767 842 338 zł

A ty na co dziś zbierasz?