KLUB MALUCHA W KENII "BABY FISH"
KLUB MALUCHA W KENII "BABY FISH"
Aktualności1
-
Od Klubu Malucha do własnej szkoły! Wielki sukces naszego projektu 🌍❤️
Drodzy Darczyńcy, Wspierający i Przyjaciele!
Z ogromnym wzruszeniem ogłaszam, że nasz projekt dobiegł końca. Czuję się w obowiązku poinformowania Was o tym wyjątkowym finale, zwłaszcza że nie pisałam żadnych aktualizacji na stronie zrzutki, ale jedynie o podjętych działaniach informowałam na swoim profilu na Facebooku.
Ta cisza na samej platformie zbiórki nie wynikała jednak z bezczynności, wręcz przeciwnie. Cały nasz zespół ani na chwilę nie zwolnił tempa, a ja każdą minutę poświęcałam na niezwykle intensywną pracę na miejscu, aby mądrze i w stu procentach dokończyć projekt stworzenia w pełni bezpiecznego miejsca dla dzieci.
Dziś, dzięki Waszym wielkim sercom, patrzymy na owoce tej drogi i wiemy, że wspólnie dokonaliśmy czegoś absolutnie niezwykłego!
1. Pierwsze miesiące projektu
Naszym pierwszym sukcesem było zabezpieczenie codzienności dla grupy naszych dzieci. Przez pierwsze miesiące od uruchomienia zrzutki miały one zapewnione całodzienne wyżywienie, czystą wodę, opiekę dorosłych oraz wsparcie medyczne. Zorganizowaliśmy dla nich radosne Mikołajki, Boże Narodzenie i Nowy Rok, co przyniosło im nowe ubrania, zabawki i masę uśmiechu.
2. Styczniowa podróż i zmiana planów
W styczniu wybrałam się w 10-dniową, prywatną podróż do Kenii, aby zobaczyć, jak w rzeczywistości funkcjonuje nasz Klub Malucha w Gandzie. Wspólnie z moimi współpracownikami i przyjaciółmi doposażyliśmy placówkę, kupując dzieciom: maty, moskitiery, rowerki, piłki, zabawki edukacyjne, książki, gry, wiadra, kosze na śmieci, nocniczki, środki czystości, leki, apteczki, lampy solarne, baniaki do magazynowania wody... Dostarczyliśmy też naczynia do gotowania i spożywania posiłków oraz pierwsze kozy, by dzieci miały stały dostęp do świeżego mleka. Uzupełniliśmy również zapasy jedzenia.
Ta wizyta jednak otworzyła mi oczy. Miejsce na dłuższą metę nie było odpowiednie dla dzieci ze względu na złe warunki lokalowe, sanitarno-higieniczne (toaleta w formie betonowej dziury w ziemi), brak systemowej edukacji i właściwej opieki. Wiedzieliśmy też, że formuła klubu się skończy, gdy wyczerpią się fundusze na bieżący czynsz za wynajem pomieszczenia.
3. Myślenie o przyszłości dzieci
Widząc te wyzwania, postanowiliśmy resztę środków zamienić na długofalowe inwestycje, które zagwarantują dzieciom stabilną przyszłość. Zamiast dalszego opłacania tymczasowego najmu, postanowiliśmy skierować siły na budowę szkoły. Nasze środki jednak nie były wystarczające, by w pełni sfinansować tę inwestycję. Ponadto do czasu wybudowania szkoły musieliśmy zapewnić dzieciom opiekę i ponosić bieżące koszty związane z działalnością klubu.
Podjęłam się więc organizacji kolejnej zrzutki na Pomagam.pl, tym razem na rzecz budowy szkoły. Połączyliśmy siły oraz środki z Klubu Malucha z drugim, nowym projektem kierując się intencją, by nasze dzieci były objęte profesjonalną i instytucjonalną opieką.
Cel stał się rzeczywistością – powstała szkoła pod nazwą Hope Junior School! Wybudowaliśmy ją z trzema pomieszczeniami klasowymi. Skorzystały na tym również inne dzieci z wioski nieobjęte wcześniej klubem. Te zewnętrzne dzieci płacą czesne, co daje placówce stałe źródło utrzymania. Dodatkowo zorganizowaliśmy profesjonalne przyłącze wodociągowe, aby dzieci miały nieograniczony dostęp do wody i by była sprzedawana mieszkańcom, a zysk dofinansowywał szkołę. Dzięki temu stała się ona całkowicie bardziej stabilna.
4. Wartość włączenia klubu w struktury szkoły
Włączenie naszej grupy do oficjalnej instytucji całkowicie odmieniło codzienność dzieci i przyniosło wartość, której sam klub nie byłby w stanie dać. W zamian za połączenie naszych zasobów z klubu z zasobami drugiego projektu, dzieci zyskały stabilny status uczniów. Przeniesienie ich w struktury szkoły dało im dostęp do profesjonalnego systemu edukacji oraz zaplecza sfinansowanego z zasobów zebranych na Pomagam.pl. Nasze 25 dzieci ma teraz zagwarantowaną darmową naukę przez wiele miesięcy. Korzystają one z nowo wybudowanej, murowanej toalety, bieżącej wody, ogródka warzywnego dającego zdrową żywność oraz wszystkich nowoczesnych pomocy naukowych i zabawek.
Dzięki temu włączeniu rodzice zyskali poczucie spokoju – wiedzą, że ich pociechy mają zapewnioną profesjonalną opiekę na czas lekcji, są w pełni bezpieczne i nie muszą martwić się o opłacanie czesnego. Co najważniejsze, ta zmiana otworzyła przed najmłodszymi zupełnie nowe możliwości społeczne. Będąc w szkole, maluchy z dawnego klubu wspaniale integrują się ze starszymi uczniami i stały się ważną częścią szkolnej społeczności. Wspólna nauka i zabawa sprawiają, że młodsze dzieci naturalnie naśladują starszych kolegów i uczą się od nich wielu pożytecznych rzeczy, rozwijając się emocjonalnie każdego dnia.
Projekt ten przyniósł też ogromną lokalną wartość społeczną. Szkoła stała się sercem wioski. Rodzice mogą czerpać do baniaków wodę, kiedy przyprowadzają i odprowadzają swoje dzieci bez konieczności przynoszenia jej z odległego miejsca, co często wiązało się z wielokilometrowymi, wyczerpującymi wyprawami.
Mimo że ta zbiórka została już dawno zamknięta, to dzieci mają nadal zagwarantowaną opiekę a ten sukces pokazuje moc Waszej pomocy. Dziękujemy też wszystkim, którzy wspierali nasze akcje i kiermasze w Polsce!
Szczegółowe relacje na bieżąco z tych wszystkich działań i z życia szkoły są opublikowane na oficjalnej stronie szkoły- https://www.facebook.com/hopejuniorschool/ oraz na moim prywatnym profilu- https://www.facebook.com/iwona.krychowiak.7, do których odwiedzenia gorąco Was zachęcam.
Dziękujemy, że byliście częścią tej niesamowitej przygody!
Z wyrazami szacunku i ogromnej wdzięczności,
Iwona Krychowiak














Dodawaj aktualności i informuj wspierających o postępach akcji.
To zwiększy wiarygodność Twojej zrzutki i zaangażowanie darczyńców.
Opis zrzutki
Kenia…. Moja kolejna ekskluzywna podróż. Safari, hotele all inclusive, baseny, wykwintne jedzenie, animacje, które , miały przybliżyć mi kulturę kraju, wszystko było piękne. Poza murami strzeżonych hoteli zmierzyłam się jednak z rzeczywistością. Spacery po Malindi, rozmowy ze straganiarzami i rzemieślnikami, wizyta w szkołach, sierocińcu, spacery po okolicznych wioskach otworzyły mi oczy na codzienne problemy mieszkańców, biedę i potrzeby, których nie byłam świadoma.
Po powrocie z tej wycieczki nie mogłam wrócić do równowagi, zwłaszcza z powodu dzieci. Jestem nauczycielem, więc nie potrafiłam być obojętna wobec ich sytuacji, której same nie były świadome. Patrzyłam na roześmiane dzieci, skaczące przez skakankę, bose i zaniedbane. Zastanawiałam się, dlaczego nie są w szkole?...
Odpowiedź szybko uzyskałam – pozornie szkoły w Kenii są bezpłatne, ale koszty ich utrzymania, wymuszają na dyrekcjach wprowadzenie opłat, sfinansowanie przez rodziców mundurków i podręczników. Zatem niewielu rodziców stać na kształcenie dziecka. A w Polsce? Bezpłatna edukacja, podręczniki, multimedialne klasy, nowoczesne technologie, opieka socjalna, psychologiczna…
Utrzymywałam codzienny kontakt z poznanymi tam rodzinami, czytałam informacje o sytuacji ekonomiczno- politycznej i po dziesięciu dniach postanowiłam tam ponownie polecieć. Spakowałam do walizki niepotrzebny mi sprzęt elektroniczny, telefony, wszystko, co stanowiło wartość dla tych ludzi. Zaprzyjaźniłam się z dwiema rodzinami, którym postanowiłam pomóc i dać im szansę na lepszą przyszłość. Przez kolejne cztery lata wspólnie z rodziną sfinansowaliśmy wymianę dachu w lepiance, czesne za szkołę, kursy zawodowe (prawo jazdy, kursy komputerowe), małą fermę kurczaków oraz pokryliśmy część pożyczki na samochód. Moi kenijscy przyjaciele otrzymali od nas wędkę, którą wspaniale wykorzystali i obecnie pracują na własny rachunek.
Teraz, kiedy mają stabilność finansową, chcemy wspólnie pomóc dzieciom z biednej wioski w Gandzie. Założyliśmy we wrześniu tego roku Klub Malucha „Baby Fish”, by dzieci mogły w nim bezpłatnie przebywać, bawić się, uczyć angielskiego i zjeść posiłek (czasami jedyny w ciągu dnia). Mamy pozwolenie na legalną działalność i specjalne konto w banku kenijskim. Niestety brakuje nam środków na zakup potrzebnego wyposażenia oraz produktów, z których można przyrządzić choć jeden posiłek dziennie.
W wynajmowanym pomieszczeniu brakuje przyborów do nauki, zabawek, książek, naczyń do gotowania, prądu (lamp solarnych), materacy do siedzenia, stolików itp… Chociaż klub jest bardzo skromny, 20- dzieci chętnie w nim przebywa od świtu do nocy. Ich matki okazjonalnie gotują posiłki, z tego co uda się zakupić lub otrzymać.
Wiem, że w Polsce jest też potrzebna pomoc, ale nam jest łatwiej, bo mamy instytucje wspierające ubogich. W Kenii natomiast trzeba płacić za szkoły, wizyty lekarskie, pobyt w szpitalach. Sierocińce nie są finansowane przez państwo. Nie ma też systemu emerytalnego ani opieki socjalnej.
Wiem też, że nie zmienię całego świata, ale jeśli mogę zmienić jego skrawek, dać szansę na lepsze życie dziecku na drugim jego końcu to dlaczego nie spróbować? I choć nie jest łatwo prosić o wsparcie dla takiej inicjatywy, dziś w pomoc zaangażowały się dzieci, które uczę na co dzień, ich rodzice i łańcuch serc zbudowany ze znajomych i zupełnie przypadkowych „dobrych dusz”. Połączyło nas hasło- chociaż mam niewiele to się tym podzielę.
Proszę podziel się i Ty. Każda wpłacona złotówka zostanie przekazana na wyposażenie Klubu Malucha „Baby Fish”. Danie dzieciom „wędki” w postaci klubu, jest szansą na ich lepszą przyszłość. Myślę, że to najpiękniejszy prezent, jaki można ofiarować drugiemu człowiekowi.
Dziękuję, Iwona Krychowiak
Świetna robota! Z przyjemnością dołożę się do kolejnych zrzutek :)