id: ky6dsh

Świat się kręci dopóki bije Jej serce. Uratujmy moją bohaterkę!

Świat się kręci dopóki bije Jej serce. Uratujmy moją bohaterkę!

Organizator przesłał dokumenty potwierdzające wiarygodność opisu zrzutki
30 661 zł z 120 000 zł
25%
348 dni do końca
429 wspierających
Wpłać na zrzutkę

Aktualności 2

  • Witam serdecznie!

    Już niedługo nadchodzi czas rozliczenia podatku!

    Szukamy każdej drogi wsparcia w boju o zdrowie Naszej WOJOWNICZKI.

    Możesz podzielić się dobrem, dzieląc się z nami swoim jednym, zaledwie JEDNYM procentem podatku!


    Zróbmy to wspólnie! Mojej mamie Madzi można jeszcze pomóc!



    m16acb0754e748ea.jpeg

    Czytaj więcej
  • Hej, hej, hej!

    Ruszyłyśmy z grupą licytacyjną, która pomoże dołożyć cegiełkę do leczenia mojej zawodniczki!

    Jeśli więc posiadasz coś, co nie jest Tobie przydatne, a wiesz, że może zyskać nowe życie - przy tym jednocześnie ratując życie mojej mamy, możesz śmiało się do nas dołączyć i wesprzeć nas w walce!


    Ściskam mocno!

    z428cb17a852aa36.jpeg

    Czytaj więcej

Opis zrzutki

Miałam zaledwie jedenaście lat, kiedy dowiedziałam się, że moja mama jest chora. Nowotwór piersi? Ale mamo, co to takiego? Chociaż dzisiaj jestem w stanie wyrecytować dokładną definicję tej choroby, uczę się o niej od ponad dziesięciu lat. Obie się uczymy. Co też ta choroba potrafi dawać i zabierać. 

        Jeśli kiedyś widziałeś głośną, kolorową kobietę w naszym mieście, której buzia nigdy się nie zamyka, to właśnie moja mama Madzia.  Wojowniczka, najlepsza przyjaciółka, dobry człowiek. Nigdy sama. 

r6857a42b85e459f.jpeg

Jak ma w zwyczaju mówić, najbliżej przy sobie, ma swojego przyjaciela, raka. (Inwazyjny, luminalny, Her 2 ujemny) 

Pomijając miliony szczegółów, trochę zaskakująco jest dowiedzieć się, że choruje. Nawet ja czasem o tym zapominam. 

Dlaczego? 

       Każdego dnia potrafi udowodnić, że choroba jej nie powstrzyma. Nie pozwoliła się zatrzymać, pomimo wielu wizyt w szpitalu, niezliczonych godzin w sali chemii oraz każdej podjętej rękawicy w kolejnym powrocie tego skurczybyka. (Też byłam zaskoczona, że za pierwszym razem nie udało się go wykurzyć, uwierzcie.)

Każdy kto walczy z tą chorobą, jest dla mnie bohaterem, ale jeśli chodzi o podium to sama pomagam mamie torować pierwsze miejsce. Nie znam drugiego takiego zawodnika, który podejmuje codzienną walkę o życie, nie oczekując od nikogo żadnego wsparcia.  Kiedy myślisz o osobie, która zmaga się z chorobą nowotworową przed Twoimi oczami pojawia się już pewien obraz.  Przed moimi niezmiennie pozostaje moja uśmiechnięta, zwariowana mama, która każdy dzień podejmuje z odrobiną szaleństwa i miłości do życia. 

I nowym kolorem włosów przy każdym nawrocie choroby. (Były czerwone, niebieskie, fioletowe i blond.)

me9283e75d6475af.jpegNowotwór wchodzi do Twojego życia nieproszony, Grabi, niszczy, zabiera wszystko. Mama nigdy na to nie pozwoliła. Wiedziała, że nie może się poddać. Dla mnie, dla niej, dla wszystkich dobrych ludzi wokół.

Niestety ostatni rok wysysa jej zapasy sił. Po wznowie w dole pachowym, przerzutach do szyi, kolejnej chemioterapii (tym razem paliatywnej), badania wykazały przerzuty w węzłach chłonnych (okołoaortalnych, biodrowych, przytchawiczych, w dole pachowym zdrowej piersi, obojczykowych, we wnęce płucnej i wokół oskrzeli.) Do tego dołączyły przerzuty w kościach (kręgosłup, kości ramienne i udowe, miednica.)

Przez ostatni rok, żeby hamować rozrost była na leczeniu paliatywnym chemią w tabletkach i hormonoterapią.

Obecnie zmieniono jej leczenie systemowe na PAKLITAKSEL. Nazwa brzmiąca całkiem przyjemnie, ale niestety nie daje gwarancji wyzdrowienia, a tylko możliwość przeleczenia. 

        Mama zawsze mówiła, że jak dają to trzeba brać, więc przyjmowała każdy ogromny pakiet ( 16, 23, 30 punktów przerzutowych) i zastanawiała się jak dalej sobie poradzimy żyjąc tylko we dwójkę. Bardziej martwiło ją jak utrzymać siebie i nastoletnią córkę, lawirując między pracą a szpitalem.

Dziś jestem już dorosłą, pracującą kobietą, ale pieniądze, które sukcesywnie odkładam nie są wystarczające.

Ta w środku, to ja. Zdjęcie przed tym, jak po raz kolejny goliłam mamie głowę.

had8ecfa4362297f.jpeg                Jak każda prawdziwa bohaterka, znalazła rozwiązanie na wyjście z tarapatów, które zaserwował jej nowotwór. Rozwiązaniem jest RYBOCYKLIB. Seria leczenia na rok wynosi 120 tysięcy złotych.

Mimo, że od września jest refundowany, to mama nie zalicza się do grupy. Jest on dostępny dla osób w pierwszej i drugiej liniii leczenia, a mama jest już w czwartej. I mimo, że jest dalej niż bliżej linii, w której mogłaby go otrzymać, chce walczyć. Bo jaki bohater się poddaje?  Tym razem jednak, nie jest w stanie przebrnąć drogą do zwycięstwa sama. 

Potrzebuje Waszej pomocy

Więc jako jej największy kibic, znów staję z nią w drodze do podium, tym razem zabierając Was wszystkich ze sobą. Proszę Was byście stanęli ze mną i popchnęli moją mamę Magdalenę w kierunku szansy na życie, jaki ten lek oferuje. 

Bo każdy wierzy w bohaterów, a Ci starają się nigdy nie zawieść. 


Wpłacający 429

 
Dane ukryte
1 000 zł
 
Dane ukryte
500 zł
 
Dane ukryte
500 zł
 
Dane ukryte
500 zł
 
Dane ukryte
500 zł
 
Dane ukryte
500 zł
 
Dane ukryte
500 zł
 
Dane ukryte
420 zł
 
Dane ukryte
400 zł
 
Dane ukryte
400 zł
Zobacz więcej

Komentarze 24

 
2500 znaków
Zrzutka - Brak zdjęć

Nikt jeszcze nie dodał komentarza, możesz być pierwszy!

Nasi użytkownicy założyli

646 338 zrzutek

i zebrali

402 393 218 zł

A ty na co dziś zbierasz?