Opis zrzutki
Bo nie zostawia się dobrych ludzi na pastwę systemu. Po prostu.
Środki zebrane na tej zbiórce przeznaczone będą na pomoc prawną dla Kasi, a ewentualna nadwyżka będzie przeznaczona przez Kasię dla zwierząt dla których Kasia robi to wszystko od wielu lat.
Bo znacie Kasię. Znacie jej głos. To ona od lat angażuje się w ratowanie zwierząt.
Dziś ten głos zna cała Polska.
To rozmowa Kasi z właścicielem ZOO Łączna, Marcinem Nowaczykiem, obiegła internet. To ona uprzedziła go o planowanej interwencji.
Tak. Zadzwoniła. Nie zamierza temu zaprzeczać.
Ale dlaczego zadzwoniła?
Bo to, co zobaczyła przed interwencją, wzbudziło jej wątpliwości. Ogromne.































Nasi ludzie pojechali na miejsce.
Grupa na WhatsAppie. Dołączające do niej przypadkowe osoby. Rozmowy o podziale zwierząt, zanim jeszcze rozpoczęto interwencję. Całość koordynowana przez osobę przedstawiającą się jako adwokat, z numeru telefonu, którego nie potrafiliśmy zweryfikować.
Czy tak powinna wyglądać poważna interwencja dotycząca żywych zwierząt?
Kasia była przekonana, że pod pozorem interwencji może dojść do grabieży zwierząt. Zadzwoniła do właściciela, bo chciała temu zapobiec.
Gdyby nie telefon Kasi, być może dziś nie byłoby już ZOO Łączna. Ani zwierząt, które tam przebywają. Nie wiemy, dokąd mogłyby trafić. Być może nikt nigdy nie dowiedziałby się, co naprawdę wydarzyło się za kulisami tej interwencji.
Kasia postawiła na szali bardzo wiele. Dziś widzimy, jak wysoką cenę może za to zapłacić.
Stanowczo dementujemy twierdzenia, jakoby Kasia zgadzała się ze stawianymi jej zarzutami. To nieprawda. Kasia kwestionuje swoją winę.
Jesteśmy zszokowani sposobem, w jaki przedstawia się tę sprawę w internecie. Chociaż, przyznajmy, coraz mniej rzeczy nas w niej szokuje. Bo standardy zeszły już bardzo nisko.
Kasia jest policjantką, ale od dłuższego czasu nie pełni czynnej służby. Przebywa na urlopie macierzyńskim od kilku lat. Nie jest czynnym funkcjonariuszem i wbrew prowadzonej przez prokuraturę narracji w ogóle nie brałaby udziału w czynnościach w ZOO w Łącznej jako policjant.
Według jej relacji jedynym źródłem informacji o planowanej akcji była grupa na WhatsAppie, prowadzona przez osobę przedstawiającą się jako adwokat, oraz materiały naszych działaczy. Kasia nie miała dostępu do dokumentacji policyjnej dotyczącej interwencji. Ani do żadnych informacji niejawnych. Nie była też informowana o jakimkolwiek obowiązku zachowania w tajemnicy tych informacji.
To nie Kasia koordynowała tę grupę. To nie ona rozpowszechniała na niej informacje o planowanej akcji.
Dlaczego więc właśnie ona znalazła się w centrum tej burzy? Czyżby potrzebny był kozioł ofiarny?
Dziś ma postawione zarzuty. Zabezpieczono jej telefony. Wśród nich ten, pod którym od lat odbierała Wasze połączenia.
Kasia straciła dostęp do kontaktów z darczyńcami. Do ludzi, z którymi rozmawiała każdego dnia. Dziś nie ma nawet jak do nich zadzwonić i poprosić o pomoc.
A osoby zainteresowane mataczeniem opublikowały w internecie materiały zawierające wizerunek Kasi, jej imię i nazwisko oraz treści, które w naszej ocenie szkalują jej dobre imię.




Uważamy to za skandaliczne i naganne zachowanie. Zgodność tych publikacji z prawem wymaga wyjaśnienia. I na pewno tego tak nie zostawimy.
Jedna młoda kobieta. Jeden telefon. I potężna machina medialna oraz prawna, z którą musi się dziś mierzyć.
Kasia jest matką dwojga małych dzieci. Najmłodsze ma prawie rok. A ona znalazła się w samym centrum sprawy, której skala wykracza daleko poza jedną interwencję.
FUNDACJA CENTAURUS STOI MUREM ZA KASIĄ.
Zaangażowaliśmy prawników. Będziemy konsekwentnie dążyć do wyjaśnienia całej sprawy. Ale jej skala i możliwe konsekwencje pokazują, że sama pomoc fundacyjna może nie wystarczyć.
Dlatego zwracamy się do Was.
Stańcie za Kasią.
ZBIÓRKA DLA KASI
Od 1 złotówki. Bez dolnej granicy. Bez górnego limitu.
Nie będziemy Wam mówić, ile macie wpłacić.
Bo nie wyznacza się ceny solidarności. I nie stawia się sufitu pomocy człowiekowi, na którego spadła ogólnopolska burza medialna i prawna.
Prosimy Was o solidarność. O konkretny gest. O pokazanie, że nie zostawimy jej samej.
Jeśli możecie pomóc Kasi również w inny sposób, skontaktujcie się z nami: 518 569 488.
Powyżej publikujemy materiały i zrzuty rozmów, które pokazują, dlaczego mieliśmy tak poważne wątpliwości wobec planowanej interwencji.
A sprawy ZOO Łączna nie zamieciemy pod dywan.
Nasi prawnicy działają. My działamy. Zrobimy wszystko, żeby prawda ujrzała światło dzienne.
Kasiu, jesteśmy dumni, że mamy w swoich szeregach tak odważną osobę.
Przez lata odbierałaś telefony od ludzi, którzy chcieli ratować zwierzęta.
Dziś my odbieramy sygnał, że to Ty potrzebujesz pomocy.
I nie odłożymy słuchawki.
STOIMY MUREM ZA KASIĄ.
STAŃCIE RAZEM Z NAMI.
PS. Od kiedy to organizacje mające zajmować się ratowaniem zwierząt poświęcają tyle energii i czasu na szykanowanie innych w internecie? Być może warto by było ten czas inaczej spożytkować.
Nie stawajmy z hejterami w jednym szeregu. Dziś to już słabe.
Brawa dla tej Pani!
Kasiu z całego serca dziękuję. Kiedyś każdego z nas może spotkać podobna sytuacja, a Ty w tym najtrudniejszym momencie pokazałaś wrażliwość na krzywdę drugiego człowieka i zwierzęcia.
Szkoda że nie można przeznaczyć środków konkretnie dla pani Kasi. Grozi jej utrata pracy, więc przydałaby się zrzutka z celem bezpośredniego wsparcia pani Kasi i jej rodziny!
Dziękujemy za odwagę
nie jest Pani sama. Czy elementem działań prokuratury miała być także prowokacja, żeby łatwiej aresztować p. Marcina, czy to tylko pomysł patofundacji? Policjant powinien stać po stronie sprawiedliwości i Pani, nawet jeśli nie w czynnej służbie, zachowała się tak, jak prawdziwy policjant powinien.