Operacja kręgosłupa to moja jedyna szansa
Operacja kręgosłupa to moja jedyna szansa
Opis zrzutki
Kochani, krótka aktualizacja.
Dziś byłam u lekarza i niestety zapadła decyzja o przyspieszeniu terminu operacji na 18 grudnia. Mój stan się pogorszył i dalsze czekanie nie jest możliwe.
To dla mnie bardzo trudne, ale nie mam już wyboru.
Operacja jest konieczna, żebym mogła wrócić do normalnego życia i do bycia mamą bez ciągłego bólu.
Dziękuję każdemu, kto mnie wspiera — wpłatą, udostępnieniem czy dobrym słowem.
To naprawdę bardzo dużo dla mnie znaczy. 🤍

Kochani,
mam na imię Justyna. Mam 31 lat i jestem mamą pięciorga cudownych dzieci, które – tak jak ja – nie słyszą. Nasz świat jest światem ciszy. Ciszy, w której kochamy, tulimy się, porozumiewamy spojrzeniem...
Ale dziś ta cisza boli.
Boli, bo wypełnia ją strach, którego nie potrafię zagłuszyć.
Cztery lata temu przeszłam operację kręgosłupa.
Myślałam, że najgorsze już za mną.
Myślałam, że dam radę, że będę mogła żyć normalnie, być mamą, która dźwiga swoje dzieci, która śmieje się z nimi, która trzyma ich małe rączki w swoich dłoniach.
A potem urodziłam mojego najmłodszego synka, Tobiaszka.
I wtedy ból wrócił.
Nie taki zwykły ból...
Taki, który przeszywa do kości, odbiera oddech, sprawia, że świat nagle staje się ciemniejszy.
Czasem nie mogę wstać z łóżka.
Czasem nie mogę schylić się po swoje dziecko.
Czasem patrzę, jak biegną do mnie z uśmiechem, a ja w środku pękam, bo nie mogę ich przytulić tak, jak pragnę.
I wtedy płaczę.
W ciszy.
W milczeniu.
Żeby nie widziały.
Żeby nie bały się o mamę.
Żeby dalej wierzyły, że mama jest silna... choć ja sama czasem czuję, że ta siła się kończy.
Rezonans pokazał prawdę, której tak bardzo się bałam: poważne uszkodzenie kręgosłupa L4–L5.
Lekarz nie zostawił złudzeń: operacja jest konieczna i pilna.
Termin mam na 18 Grudnia 2025 roku.
Koszt: 30 000 zł.
Rehabilitacja i leki: kolejne 15 000 zł.
Razem 45 000 zł — kwota, której sama nigdy nie udźwignę.
Ale nawet cała ich miłość nie zapłaci za operację, która może zmienić moje życie.
Dziś proszę Was...
Nie dla siebie.
Dla moich dzieci.
One potrzebują mamy, która potrafi je unieść, ochronić, pobiec za nimi, kiedy się śmieją... a nie mamy, która patrzy na nie przez łzy bólu.
Chcę znowu móc ich przytulać bez strachu.
Chcę móc wziąć je na ręce.
Chcę żyć bez bólu.
Chcę być mamą, którą pamiętają – silną, ciepłą, obecną.
Każda złotówka, każde udostępnienie i każde dobre słowo są dla mnie jak promień światła w ciemności.
Jak oddech wtedy, gdy brakuje tchu.
Dziękuję Wam z całego serca.
Dziękuję za każde poruszone serce, każdą pomoc i każdą nadzieję, którą mi dajecie. ❤️



Wracaj do zdrowia ♥️
Zdrowia życzę🤞☺️🤞
Trzymaj się Justynko !
Trzymaj się!
Szybko wracaj zdrowia i trzymaj się 😉