Pomoc w spłacie długów ofiary wielokrotnych gwałtów i przemocy domowej. ID: ta2d3d

13 115 zł

13 115 zł

zakończona

03.08.2019r

266

wspierających
Wpłać na zrzutkę

Opis zrzutki

Mam 38 lat. Od wielu lat walczę o sprawiedliwość nie tylko dla siebie, ale i dla innych udręczonych kobiet. Od 10 do 18 roku życia byłam regularnie gwałcona przez starszego kuzyna. Po trzech latach procesu sądowego został on skazany na 2 lata i 9 miesięcy bezwzględnego pozbawienia wolności.W wieku 18 lat uciekłam z domu rodzinnego, w którym byłam gwałcona, i zamieszkałam ze starszym o 8 lat mężczyzną, który później został moim mężem. Wykorzystał on moją traumę, trudne relacje z rodziną i to, że byłam od niego zależna – stosował wobec mnie siłę psychiczną, fizyczną, ekonomiczną, a ostatecznie również seksualną. Po 15 latach całkowitego posłuszeństwa, podporządkowania, upokarzania i ogromnego cierpienia udało mi się uciec. W trakcie trwania małżeństwa staraliśmy się o dziecko. Zawsze bardzo pragnęłam zostać matką. Wierzyłam, że dziecko nada mojemu życiu sens, że w końcu ktoś będzie mnie bezwzględnie kochał, szanował. Można powiedzieć, że miałam nadrozwinięty instynkt macierzyński. Jednak wielokrotne gwałty sprawiły, że nie mogłam zająć w ciążę. Walczyłam o to przez 13 lat. Pracowałam na kilku etatach – jako pielęgniarka, opiekunka do dzieci i osób umierających w domu, sprzątaczka, opiekunka na obozach harcerskich. Jednak ceny zabiegów in vitro wciąż przerastały moje możliwości finansowe. W sumie kosztowały ok. 50 tys. zł. Większość pieniędzy pożyczyłam od znajomych. Mąż mi nie pomagał. Tracił kolejne prace, przez dłuższy czas, to ja nas utrzymywałam. Byłam zmuszana do katorżniczej pracy przy wyładowywaniu towaru chemicznego, rozładowywaniu przyczep z paletami proszków, kartonów z płynami. Nie odchodziłam, bo nie miałam dokąd. Poza tym bałam się, że mąż zrobi mi krzywdę – znacznie większą, niż wyrządzał mi na co dzień. W końcu udało mi się zajść w ciążę. I wtedy, w drugim miesiącu, zostałam brutalnie zgwałcona. Trwało to całą noc. Mąż krzyczał, że „po tym już nigdy nie będę miała problemów z zajściem w ciążę”. Poroniłam. Po jakimś czasie – z pomocą dobrych ludzi – odeszłam od męża. Z czasem opowiedziałam policji o tym, czego doświadczyłam. Sprawa o znęcanie się nade mną i gwałt toczy się od trzech lat. Prawdopodobnie w końcu tego roku zapadnie wyrok. W międzyczasie założyłam byłemu mężowi sprawę o uznanie długu z tytułu zabiegów in vitro. Wcześniej zgodził się uznać dług, jednak zmienił zdanie pod wpływem nowej partnerki. Od momentu rozwodu udało mi się spłacić 12 tys. zł. Ponad 7 tys. spłacił mój były mąż. Zostało jeszcze 30 tys. Ustaliliśmy, że spłacimy dług po połowie. Od tamtej pory otrzymałam kilka przelewów po 200 zł, zatytułowanych np. „Niespełnione marzenia”. Pani adwokat, którą wówczas wynajęłam (finansowo pomogli mi przyjaciele), prowadziła obydwie moje sprawy. Powiedziała, jakie dokumenty powinnam dostarczyć do sądu. Dla zmniejszenia ponoszonych przeze mnie kosztów ustaliłyśmy, że na rozprawę dot. uznania długu pójdę sama. Ostatecznie jednak nie byłam w stanie zjawić się w sądzie, gdzie prawdopodobnie spotkałabym swojego oprawcę. Cierpię na zespół stresu pourazowego, który sprawia, że paraliżuje mnie strach przed byłym mężem. Pani adwokat zaproponowała, że sama stawi się w sądzie. Potwierdziła termin i godzinę rozprawy, moje wezwanie skserowała sobie kilka miesięcy wcześniej. W dniu rozprawy zadzwoniła do mnie i powiedziała, że nie wie, jak to się stało, ale wyrok zapadł zanim zjawiła się w sądzie, więc nie zdążyła nawet przedstawić dowodów w sprawie. Jak sama stwierdziła, źle zapisała godzinę w kalendarzu. Tym sposobem przegrałam sprawę. Obciążono mnie kosztami wynajęcia pełnomocnika przez mojego byłego męża w wysokości 3600 zł. Pani adwokat nie poczuwała się do ich pokrycia. Poinformowała mnie, że wcześniej pracowała w Radzie Adwokackiej i tam „mogę się udać na skargi”. Tak zrobiłam. Moja skarga została odrzucona. Pani adwokat nie poproszono choćby o wyjaśnienia. Złożyłam apelację od wyroku w sprawie długu. Niedawno znów przegrałam. Dołożono mi 1800 zł (w wypadku przegranej w sądzie drugiej instancji koszty wynoszą połowę tych wyznaczonych w pierwszej). W sumie muszę zapłacić 5400 zł. Mam na to 7 dni. Jestem wykończona niesprawiedliwością, której doświadczam od 10 roku życia. Wciąż spłacam długi, choć od rozwodu minęły już 4 lata. Przy życiu trzymają mnie leki i to, że moja walka może pomóc innym kobietom, które mają podobne do moich doświadczenia. Wspiera mnie też kilka wyjątkowych osób, dzięki którym mogę wykupić leki i opłacić terapię. Zarabiam na utrzymanie, ale nie mam pieniędzy na spłatę długu za in vitro. Jedyne, co mi pozostaje, to poproszenie o pomoc ludzi, którym los kobiet dotkniętych przemocą nie jest obojętny.

Zdjęcie do zbiórki - Barbara Niewiadomska.

W mediach pojawiło się wiele artykułów opisujących moją historię:

http://www.strzelecopolski.pl/artykul/gdy-plakalam-byl-jeszcze-brutalniejszy

http://codziennikfeministyczny.pl/od-dziecka-gwalcona-przez-kuzyna-pobita-zgwalcona-przez-meza-uznana-winna-znieslawienia-bo-wazyla-sie-tym-wspomniec/?fbclid=IwAR290_dVQz5viyEPYwJb4tT9vMkx9GzwCsbdwMwncB14WtlQAfwytlT8TaY

http://wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,24702224,gwalcil-mnie-kuzyn-potem-maz-zlamala-policja-sad-i.html

Aktualności1

  • moi Drodzy, dziś uiściłam opłatę za koszty sądowe. Dzięki Wam... dziękuję ... z calego serca...! Jestem bezpieczna... A Wy- cudowni.

Wpłacający266

 
Dane ukryte
500 zł
 
Dane ukryte
200 zł
RK
Robert Kwapisz
200 zł
 
Dane ukryte
200 zł
 
Dane ukryte
200 zł
 
Dane ukryte
200 zł
 
Dane ukryte
200 zł
ŁS
Łukasz Siwek
200 zł
TG
Tomasz Gajek
200 zł
 
Dane ukryte
200 zł
Zobacz więcej

Komentarze86

 
2500 znaków
Zrzutka - Brak zdjęć

Nikt jeszcze nie dodał komentarza, możesz być pierwszy!

Nasi użytkownicy założyli

436 957 zrzutek


A ty na co dziś zbierasz?