id: tux5az

Naprawmy razem choć kilka domów w Borodziance

Naprawmy razem choć kilka domów w Borodziance

Nasi użytkownicy założyli 1 186 961 zrzutek i zebrali 1 247 849 868 zł

A ty na co dziś zbierasz?

Opis zrzutki

W zasadzie to nie wypada już prosić. Zbliża się majówka. Wszyscy są zmęczeni. W zasadzie to przecież mamy prawo do odpoczynku i zabawy, bo w Polsce wojny nie ma, a odpoczywać trzeba, żeby mieć siły dalej pracować.


Wojna w Ukrainie jednak nadal trwa, w każdej chwili ludzie giną, ofiary wojny nadal cierpią, a pomoc organizacji pozarządowych, firm i indywidualnych ludzi się wyczerpuje. Bardzo się wyczerpuje. Bardzo, bardzo się wyczerpuje.


Wciąż walczymy o kolejne środki, darowizny, prezenty, by próbować choć trochę ulżyć cierpiącej Ukrainie i Ukraińcom mieszkającym między nami.


O. Misza z Fastowa pod Kijowem, razem z wolontariuszami z Centrum św. Marcina opiekuje się mieszkańcami dziesięciu wyzwolonych miejscowości w obwodzie kijowskim. Część ich nazw poznaliśmy ze wstrząsających relacji w mediach. Borodzianka, Makarów, Byszów, Gostomel, Andrijiwka, Motyżyn …jest ich wiele, zbyt wiele. Trudno wyobrazić sobie nawet, jak żyć tam z takim bagażem cierpienia, jaki dźwigają ci ludzie, jednak życie zdaje toczyć się dalej jak gdyby nigdy nic. Słońce wschodzi, zachodzi. Trzeba coś jeść i gdzieś spać. Bezczelnie przyszła wiosna, a z nią nadzieja.


W trakcie, gdy dzięki Państwa wpłatom robiliśmy dwa tygodnie temu w sklepie ogromne zakupy na poprzedni transport, a Państwo nadal wpłacaliście i wpłacaliście, zadzwoniliśmy do o. Miszy z Fastowa z pytaniem czym dopełnić auta, jaka kolejna pomoc będzie dla nich najlepsza.

-Pomoc przy zabezpieczeniu domów, pomoc ludziom w ich samodzielnej naprawie.

Kupione wtedy materiały budowlane w ciągu dosłownie trzech dni zostały zużyte do zabezpieczenia kilku domów i budynku szkoły w Andrijiwce, a narzędzia rozdane, a my już wiedzieliśmy, w jakim kierunku będzie zmierzać pomoc i trochę spodziewaliśmy się, jaki będzie temat naszej kolejnej zrzutki. Na dobry początek, nasi przyjaciele z Duszpasterstwa Środowisk Twórczych Archidiecezji Gdańskiej już uzbierali pierwsze 10 tysięcy na ten cel.


W minionym tygodniu wolontariusze od o.Miszy z Fastowa dotarli do Borodzianki, mniejszej od Sopotu trzynastotysięcznej miejscowości położonej 40 kilometrów na północny-zachód od Kijowa. Miasto zostało wyzwolone przez Ukraińców z rąk rosyjskich najeźdźców 1 kwietnia. Borodzianka została niemal kompletnie zniszczona, a mienie rozgrabione, bo wychodząc z niej okupanci mordowali i rabowali na potęgę. Odnotowano tu najwięcej okrutnych aktów eksterminacji ludności cywilnej. Ci, którzy przeżyli, bardzo potrzebują wsparcia. Rany są bardzo świeże.


Ludzie z już wyzwolonych terenów chcą samodzielnie naprawiać swoje domy i szkoły. Proszą o młotki, piły, gwoździe, wkręty. Potrzebne są materiały do zabezpieczenia dachów, okien, w których wybuchy wytłukły szyby i zakup najpilniejszych przedmiotów wyposażenia do stawianych tam domków tymczasowych. Ludzie, których domy zniknęły z powierzchni ziemi, zostali z niczym. Wielką potrzebą jest również kuchnia polowa.


O. Misza z wolontariuszami z Centrum św. Marcina i we współpracy z wojskiem obrony terytorialnej Ukrainy robi jednak na miejscu doskonałą robotę i to w błyskawicznym tempie. Nie brakuje rąk do pracy, ale bardzo brakuje materiałów. Nie zostawiajmy ich też, prosimy Państwa bardzo, bez narzędzi pracy.


Mimo, że już chyba kolejny raz nie powinniśmy, znów bardzo prosimy Państwa o pomoc. Ludzie z Borodzianki są dziś bezdomni. To w dużej części staruszkowie, którzy nie zdecydowali się na emigrację. Zostali. Ci, którzy przeżyli okupację, nadal chcą tam zostać. Nie przesadza się starych drzew.


Nie ma wpłat za małych, bo każda paczka gwoździ, na którą nam wystarczy jest dobrą i bardzo skuteczną pomocą. Jesteśmy w stałym kontakcie z Fastowem i jeśli tylko z Państwa pomocą uda nam się je kupić, przekażemy im materiały do naprawy domów, budowy i wyposażenia domków tymczasowych, potrzebne jedzenie i wszystko to, co może okazać się nagle niezbędne do ogarnięcia wojennej rzeczywistości tych ludzi. Jeśli tylko Państwo zdecydują się kolejny raz pomagać z nami.


Na zdjęciach, które dostaliśmy od o.Miszy i którymi się tu dzielimy, jest pani z Dmitriwki i opowiada, jak uciekając przed ostrzałem skryli się z mężem u sąsiadów. Jej mąż zawrócił zakręcić w domu gaz, licząc na to, że może dom nie wybuchnie. Pani i mąż przeżyli, mimo że celowano do nich, gdy uciekali, jednak w dom wjechał czołg.


Zdajemy sobie sprawę, jak kiepska to propozycja w perspektywie długiego weekendu, ale może moglibyśmy spróbować bardzo Państwa poprosić o rezygnację z jednego gofra, może dwóch, a może dwóch z bitą śmietaną i truskawkami. Z jednego balonika (czy dzieci zrozumieją?), zakupu jednej z dobrych książek do zabrania w plecaku do samotnego czytania na leśnej polanie, jednej butelki lemoniady na rodzinnym pikniku, jednej kiełbaski grillowej u sąsiadów, czy jednego piwa z tych, które w planie.


Nie chcielibyśmy prosić o zbyt wiele i liczymy się z Państwa ewentualną odmową i zrozumiemy ją. Jest długi weekend i czas pomyśleć o sobie.


Jednak my znów spróbujemy poprosić Państwa o podzielenie się odrobiną tego, co jeszcze mamy, z tymi, którzy nie mają niczego.

Będziemy bardzo, bardzo wdzięczni, jeśli znów damy radę zrobić razem coś dobrego.


Link do zrzutki: https://zrzutka.pl/tux5az

Ta zrzutka nie ma jeszcze opisu.

Ta zrzutka nie ma jeszcze opisu.

Pierwsza na świecie Karta Wpłatnicza. Twój mini-terminal.
Pierwsza na świecie Karta Wpłatnicza. Twój mini-terminal.
Dowiedz się więcej

Wpłaty 468

preloader

Komentarze 4

 
2500 znaków