Sterylizacja i kastracja psów w miasteczku Lanquin w Gwatemali ID: u3aap6

Sterylizacja i kastracja psów w miasteczku Lanquin w Gwatemali ID: u3aap6

Zrzutka została wyłączona przez organizatora

14 307 zł z 10 000 zł

143%

14 307 zł

14 307 zł

z 10 000 zł
143%

Aktualności 10

  • Drodzy, zawieszamy zbiórkę, bo nie wiemy, czy damy radę przeprowadzić drugi jej etap (rozliczenie i efekty 1. etapu i wcześniejszych działań znajdziecie w aktualizacjach poniżej tej). Wszystko krzyżuje koronawirus. Wiedzieliśmy, że tutaj dotrze, ale liczyliśmy, że uda nam się przeprowadzić kolejne 2 dni kastracji w weekend 20-22 marca, zanim całe zamieszanie się rozhula. Niestety, nie udało się. Gwatemala w nocy z 11 na 12 marca zamknęła granice dla Europejczyków, w ciągu kilku dni później wprowadzono: zamknięcie transportu publicznego, przemieszczania się miedzy departamentami (czyt. województwami), godzinę policyjną, zakaz zgromadzeń, itd. itp. W tym kraju higiena nie istnieje. Ludzie nie myją rąk, wszędzie panuje ścisk, warunki sanitarne są tragiczne, a Gwatemalczycy i Gwatemalki uwielbiają pluć śliną i flegmą, jakby to był sport narodowy, nawet na podłogi w autobusach i pomieszczeniach.

    Pracownica urzędu lokalnych władz, która nam tutaj pomagała przy 1 etapie akcji – szefowa departamentu turystycznego, próbowała przez cały ostatni tydzień pomóc nam w zorganizowaniu 2 etapu, ale burmistrza nie było (jest na delegacji w stolicy) no i w zaistniałem sytuacji otrzymała lawinę pytań i telefonów, więc nie udało jej się nic wskórać.


    My również utknęliśmy w Lanquin, ale nie wiemy czy po normalizacji sytuacji będziemy w stanie kontynuować działania. Będziemy musieli się poważnie zastanowić, co zrobić z częścią pieniędzy od Was, która pozostała. Albo zachowamy je na wykonanie innej akcji charytatywnej albo przekażemy na inny cel, albo po prostu weterynarz, która przeprowadzała zabiegi. To osoba, której ufamy, chyba jedyna w całej Gwatemali. Jest wspaniałą i życzliwą osobą. Sama z siebie przeprowadzała czasem akcje kastracji psów, np. na wysypiskach śmieci. Jeśli pieniądze nie pójdą stricte na psy w Lanquin i okolicy, to na pewno wykorzysta je na inne psy i zwierzęta.

    Czytaj więcej
  • ciąg dalszy 2: Nie mamy tutaj nikogo, komu moglibyśmy w pełni zaufać. Jedyną szansą są weterynarze, którzy przeprowadzali kastrację z miasta Coban, którzy już zaoferowali nam nocleg ewentualnie znaleźli nam tam osobę, która może wynająć nam pokój w mieszkaniu na kilka tygodni, byśmy mogli przeczekać sytuację. I chyba to właśnie uczynimy. Lanquin, czyli tutaj, gdzie przeprowadziliśmy akcję kastracji psów i chcieliśmy ją kontynuować i gdzie aktualnie jesteśmy to miejsce, w którym na co dzień jest trudno kupić to, czego się potrzebuje. Więc za tydzień czy 2 nie będzie tutaj nic. A miejscowi na pewno nam nie pomogą, tylko zamkną się na swoje rodziny. Na dodatek sytuacja tutaj będzie tragiczna, bo służba zdrowia prawie nie istnieje, a ludzie mają mnóstwo niebezpiecznych chorób: otyłość, cukrzycę, a więc pewnie choroby serca (bo jedzą tylko mięso, kukurydzę i cukier). Wiele osób tutaj umrze, więc miejscowi mogą stać się agresywni wobec białych, których kojarzyć będą z roznoszeniem wirusa. Już teraz dochodzi do paniki i władze szukają pojedynczych osób, a lokalni krzywo patrzą na białych, zamiast zrozumieć, że mnóstwo Gwatemalczyków, tysiące osób, jest już chorych i działać w skali kraju.

    Zastanawiamy się nawet nad powrotem do Polski, poprzez pomoc ambasady i organizowane przez nie samoloty. Ale nie wiemy jeszcze czy będzie zgoda na przelot Snupka, ani czy to nie jest krok nad wyrost. Z drugiej strony, jeśli sytuacja ma trwać 2-3, czy nawet 4, miesiące i nie będziemy mogli się nigdzie przedostać – Meksyk również ma zamknięte granice, zresztą nie chcemy jechać do kraju, którego w ogóle nie znamy i który bez koronawirusa ma wystarczająco dużo poważnych problemów.

    Jeśli nie uda nam się zorganizować akcji w ciągu najbliższych 30 dni i nasza sytuacja będzie się coraz bardziej komplikowała… będziemy musieli się poważnie zastanowić, co zrobić z pieniędzmi od Was. Albo zachowamy je na wykonanie innej akcji charytatywnej albo przekażemy je po prostu weterynarz. To osoba, której ufamy, chyba jedyna w całej Gwatemali, jest wspaniałą i życzliwą osobą. Sama z siebie przeprowadzała czasem akcje kastracji psów, np. na wysypiskach śmieci. Jeśli pieniądze nie pójdą stricte na psy w Lanquin i okolicy, to na pewno wykorzysta je na inne psy.
    Czytaj więcej
  • Po spokojnym ogarnięciu administracji, wyszły następujące dane:
    - 70 zwierząt (67 psów, 3 koty) przyjętych do oględzin przez weterynarza w ciągu 2 dni:
    • 49 (22 suki, 27 psów) wykastrowanych i wysterylizowanych,
    • 3 koty (2 koty, 1 kocica) wykastrowanych,
    • wszystkie psy otrzymały jakieś leczenie: pastę odrobaczającą, w razie potrzeby - kurację na świerzba - oraz obroże przeciwpchelne, (niektóre) wyprawki w postaci karmy i witamin,
    • pozostałe psy nie przeszły zabiegów gdyż były zbyt osłabione lub miały poważne, nieleczone, schorzenia (epilepsja, erlichioza) i nie mogły zostać poddane zabiegom, bo by ich nie przeżyły, bądź były za młode,
    • były też suki w czasie cieczki i one też nie mogły przejść zabiegu,
    • 3 suki były świeżymi matkami i zabiegi pozbawiłyby je całego mleka i pożywienia dla szczeniąt oraz osłabiłoby je to, więc też nie zostały poddane zabiegom.
    • część psów chorych i suczek będzie mogła zostać poddana 2 etapowi akcji kastracji.
    • 1 pies poddany eutanazji (pies bez właściciela z zaawansowane stadium mięsaka Stickera, konieczność amputacji łapy z zaawansowaną infekcją, świerzb skórny na całym ciele, ogólne wyniszczenie organizmu),
    • 1 pies powinien zostać poddany eutanazji z powodu zaawansowanego stadium mięsaka Stickera, ale miał właścicieli, zaleciliśmy, by umilili mu dzień i przyszli z nim wieczorem na uśpienie, nie pojawili się. To dla nas nauczka, by od razu usypiać zwierzęta, które zagrażają pozostałym, przenosząc chorobę,
    • 18 psów złapaliśmy z ulicy, resztę ktoś przyprowadził
    Czytaj więcej
  • Weterynarzowi zapłacić musimy 10100 GTQ quetzali (2 Q to 1 zł) za same kastracje i sterylizację. Czekamy na wycenę pozostałych działań, ale nie spodziewamy się znacznej kwoty.

    W ciągu trwania akcji wystawiliśmy puszkę na darowiznę, na kontynuację akcji. Udało się zebrać 4895 GTQ (zaledwie 400 GTQ od zwykłych mieszkańców, większość pochodziła od właścicieli hoteli i restauracji, którzy przyprowadzili swoje psy i zapłacili za ich zabiegi oraz, ewentualnie, dorzucili coś więcej do zbiórki (najwięcej hotel Utopia, Pachamaya i Zefir).

    Jak widzicie, zostało więc nam jeszcze bardzo sporo środków, zwłaszcza przy uwzględnieniu datków zebranych na miejscu. Dlatego planujemy już kolejny etap akcji, może nawet 3-dniowy. Będziemy informować i aktualizować.

    Przypominamy efekty pracy najbardziej na bieżąco i w pełni śledzić możecie na naszym kanale Podróże z Pazurem nstagram.com/podroze_z_pazurem/ oraz stworzonych na potrzeby tej akcji przez nas koncie Dogs of Lanquin instagram i facebook instagram.com/dogsoflanquin/ i https://www.facebook.com/dogsoflanquin/

    Akcja spotkała się z bardzo pozytywnym odbiorem przez mieszkańców:
    1. Przyprowadzali swoje psy pomimo braku wcześniejszych zapisów.
    2. Pomagali łapać psy bezpańskie / z ulicy i pomagali odnajdywać ich właścicieli.
    3. Dokładali darowizny, na następne działanie w ramach akcji.
    4. Niektórzy, którzy mieli zaniedbane psy, nagle po słowach weterynarza o ich fatalnym stanie, zaczynali się przejmować – szli od razu do apteki / sklepów kupować leki i witaminy.
    5. W niedziele (czyli już po zakończeniu akcji, która miała miejsce w piątek i sobotę) ludzie przychodzili ze swoimi psami do miejsca, gdzie się odbywała. Ludzie także dzwonili się umówić w sobotę późnym wieczorem i w niedziele. W wioskach oddalonych od Lanquin ludzie stali przy drodze i próbowali złapać transport dla/ze swoimi psami do Lanquin. Ludzie pytali właścicieli hotelu, który rozpoczął z nami działania o możliwość zapisania psów.
    6. Urząd miejski dostrzegł problem i dostrzegł, że rozwiązanie jest osiągalne.
    Czytaj więcej
  • Poza wydatkiem na kastracje i sterylizacje 10100 GTQ - quetzali (krócej Q, przypominamy 2 Q quetzale to 1 zł) pozostałe wydatki kształtują się następująco:

    - Doładowania telefonu (internet w hotelach i restauracjach w Lanquin jest bardzo słaby, lepiej działa ten w telefonie):
    • 35 GTQ 2 marca

    - Wypłaty z bankomatu do opłacenia wszystkiego:
    1. 2 marca 2539,4 GTQ (2500 to maksimum możliwe do wypłaty, i tak nam się udało znaleźć korzystny, bo większość banków i tak dopuszcza tylko 2000, a 39,4 to prowizja gwatemalskiego banku – nie da się jej uniknąć w żadnym banku)
    2. 5 marca 2539,4 GTQ (39,4 prowizja)
    3. 7 marca 2539,4 GTQ (39,4 prowizja)
    4. 9 marca 2039.4 GTQ (39.4 prowizja)
    ! Same prowizje to koszt 157,6 GTQ

    - Nie wliczamy do wydatków pierwszego tygodnia spędzonego w Lanquin (8-13 lutego), kiedy zaczęliśmy ogarniać zadania i rzeczy do projektu. Wróciliśmy do Lanquin 24 lutego. Śniadania, wszelkie dodatki (owoce itd.) - wszystko poza obiadami i kolacją jako takimi - opłacamy z własnej, prywatnej kieszeni. Nie wliczamy także prania (po 2 dniach akcji mieliśmy go sporo).

    W aktualizacji poniżej dalsze wydatki:
    Czytaj więcej
  • 23.02: 105 Q - szczepionkę na świerzba, 10 Q fasola mielona - dodatek do naszych obiadów, bo zamawiamy wersje wegetariańskie, które nie wypełniają standardów zbilansowanego żywienia i suplementowania mięsa
    24.02: 40 Q (2*20) dojazd do Lanquin z Coban (wcześniejszy odcinek autostop, zaoszczędzone 2*155 Q), 60 Q (2*30) obiad
    25.02: obiad 30Q
    26.02: obiad i kolacja 90Q
    27.02: obiad i kolacja 45Q, 40Q – przejazd do hoteli oddalonych od Lanquin i powrót (4*10)
    28.02: obiad i kolacja 75Q
    29.02: obiad i kolacja 45Q
    01.03: obiad i kolacja 100Q
    02.03: obiad 30Q, 38,92 zł przekazane portalowi zrzutka.pl w ramach dobrowolnej darowizny (portal zrzutka nie pobiera żadnych prowizji ani opłat. Przekazanie środków jest dobrowolne, uznaliśmy więc, że to uczciwe przekazać im 39 zł, na koszty utrzymywania i rozwijania portalu zrzutka.pl)
    03.03: przejazd Piotrka do Coban i kupienie potrzebnych rzeczy (przejazd za darmo umówiony z jednym z hoteli), butle 20-litrów do przerobienia na skarbonki – za darmo zdobyte uszkodzone z rozlewni wody, 530Q 40 kg karmy, odrobinę lepszej niż pierwotnie zakładana (wynegocjowane z z 600 quetzali), 200 Q 4 pary rękawic skórzanych (do spawania) do ochrony wolontariuszy łapiących psy i zajmujących się nimi przed i po operacji, 30 Q obiad Piotrka w Coban, 15 Q obiad Izy, powrót Piotrka darmowy, 30 Q kolacja
    04.03: obiad 30Q
    05.03: obiad 30Q, kolacja z weterynarzami – kolacja weterynarzy na rachunek restauracji Kalula, która zdecydowała się pomóc, nasz kolacja 95 Q (my: Piotr i Iza + wyjątkowo - Paulina, która pracuje w Vinas i pomaga nam od początku)
    06.03: DZIEŃ AKCJI:
    • jedzenie (śniadanie, obiad, kolacja) dla nas i weterynarzy oraz obiady dla wolontariuszy zrobione przez Hotel Vinas, a opłacone przez MUNI (urząd miasta)
    • 22Q ciasteczka dla wszystkich, bo pracowaliśmy do 21 i byliśmy wszyscy głodni
    07.03: DZIEŃ AKCJI:
    • jedzenie (śniadanie, obiad, kolacja) dla nas i weterynarzy oraz obiady dla wolontariuszy zrobione przez Hotel Vinas, a opłacone przez MUNI (urząd miasta) + pizza dla wszystkich w prezencie od restauracji Kalula,
    • 70Q kolesiowi, który przyprowadził dzień wcześniej 7 psów swojego pracodawcy i świetnie sprawdziła się przy pomocy przy operacjach i weterynarze poprosili go o pomoc tego dnia
    • 30Q chłopakowi z ulicy, który z własnej woli zaczął pomagać łapać psy, potem podczas operacji, i sprzątania i pakowania sprzętu na koniec akcji)
    08.03: obiad i kolacja 105Q
    Czytaj więcej
  • Udało się wykastrować w ciągu dwóch dni: 54 psy (30 psów i 24 suczki) i 3 koty (1 kotka). Zostało nam więc jeszcze sporo pieniędzy (ale pamiętajcie same zabiegi kastracji/sterylizacji to nie są jedyne wydatki) i ciągle dochodzą nowe. Dlatego już planujemy zorganizować za 2 tygodnie kolejny etap kastracji. Weterynarze są na tak, urząd miasta jest na tak. Zwłaszcza, że akcja spotkała się z dobrym odbiorem wśród lokalnych mieszkańców. Łącznie udało się przyjąć 70 zwierząt, ale wiele z nich było w zbyt złym stanie, by poddać je zabiegom (były za słabe i groziłoby to ich zgonem podczas narkozy) kilka za młodych, kilka było "świeżymi" karmiącymi matkami i straciłyby całe mleko. 2 psy trzeba było uśpić, gdyż miały zbyt zaawansowany stadium raka - mięsaka Stickera. Jeden był z ulicy, poza rakiem jego stan był tragiczny (łapa do ewentualnej amputacji) więc po godzinie głaskania i opieki ze strony jednego z wolontariuszy został uśpiony. Drugi miał właścicieli - mieli mu zapewnić wesoły dzień i przyjść z nim pod wieczór na eutanazję. Niestety uciekli i teraz ten chory pies zaraża inne. Razem z władzami miasta musimy go odnaleźć.

    Na razie tyle informacji, bo jesteśmy zmęczeni i musimy ogarnąć administrację akcji i formalności. I chcemy jak najszybciej zorganizować ten drugi etap, by móc w końcu ruszyć dalej w naszą podróż,. Więcej szczegółów wkrótce, a już teraz na stronach instagram i facebook Dogs of Lanquin instagram.com/dogsoflanquin/ i https://www.facebook.com/dogsoflanquin/

    DZIĘKUJEMY WAM!
    Czytaj więcej
  • Jutro wieczorem (tj. w czwartek 05 marca) do Lanquin przyjeżdżają już weterynarze, a operacje zaczynamy w piątek o 8 rano. Co się dzieje w akcji i nasze poczynania najbardziej na bieżąco możecie śledzić w naszych (Podróże z Pazurem) relacjach/instastories na instagramie i facebook: https://www.instagram.com/podroze_z_pazurem/ i cebook.com/podrozezpazurem/

    Odzew hoteli na razie jest... taki sobie. Jeden, Utopia, organizuje zbiórkę wśród swoich obserwujących i gości, zaoferował pozyskanie wolontariuszy i darmowe zakwaterowanie dla nich. Będą chcieli też przeprowadzić identyczną akcję w swoich rejonach i pomóc miejscowym w finansowaniu zabiegów (znajdują się 10 km od Lanquin). Pomagają nam mocno w tłumaczeniach i szykowaniu różnych rzeczy oraz podsyłają pomysły. Pomaga też hotel Vinas, który jest z nami od początku. Ale reszta, większość... pięknie mówiła, a teraz nie robią nic. Inne oferują pomoc... przekazania 3 kolacji dla weterynarzy... No cóż, szaleństwo! (sarkazm).... Mamy nadzieję, że ich podejście się zmieni, kiedy przeprowadzimy ten pierwszy etap.

    Zobaczymy na ile z obietnic wywiąże się też burmistrz i miejscowe władze. Zaczną działać jutro.

    Na razie pieniądze od Was wydaliśmy na 40 kg karmy dla psów, które będę musiały zostać odżywione przed lub po operacji i będę musiały zostać pod opieką więcej niż kilka godzin. Przed samą operacją i po psy nie mogą nic jeść, ale wiele psów jest bardzo zaniedbanych i bez pozyskania siły przed/po zabiegach może się to dla nich źle skończyć. Zakupiliśmy też długie rękawice skórzane, by chronić siebie i wolontariuszy przed pogryzieniami psów. Kupiliśmy też lekarstwo do podawania zastrzyków leczących świerzba. Pieniądze wydawaliśmy też na nasze obiady (bardzo mała kwota). Dokładne rozliczenie nastąpi po zasadniczej części akcji. Przypominamy, do tego czasu śledźcie nasze relacje/instastories i utworzone do realizacji tego projektu konto Dogs of Lanquin instagram.com/dogsoflanquin/ i https://www.facebook.com/dogsoflanquin/

    W mieście (2 szkołach, kościele, przed bankiem i urzędem miejskim) rozwiesiliśmy plakaty i rozpuszczone drogą słowną są wieści. Na razie zapisanych mamy 22 psy na roboczą listę. Wiele osób się zgłosi pewnie jutro, a resztę będziemy łapać z ulicy!
    Czytaj więcej
  • Pomimo przekroczenia wnioskowanej kwoty, WCIĄŻ MOŻNA PRZEKAZYWAĆ ŚRODKI. Więcej pieniędzy oznacza, najzwyczajniej, poddanie zabiegom większą ilość psów. Ewentualnie - jeśli uda nam się pozyskać sensowne wsparcie ze strony lokalnych hoteli oraz instytucji i zechcą one kontynuować te działania po naszym wyjeździe - to zachowamy nadwyżkę pieniędzy od Was, by móc zrealizować podobną akcję w innym miejscu. Być może w Meksyku, do którego zmierzamy po Gwatemali. Uwierzcie, miejsc, gdzie taka pomoc jest potrzebna, są tysiące na świecie. Teraz, gdy już wiemy, jak się za to zabrać i mamy wiele dokumentów w języku hiszpańskim, będzie nam łatwiej coś takiego zorganizować. Każdemu z Was, kto chce skopiować nasz pomysł i zrealizować go w innym miejscu na świecie, udostępnimy wszystko - co stworzyliśmy (plan, listę pytań/wątpliwości/zagadnień, WSZYSTKO!), piszcie tylko do nas i dajcie znać, że tego potrzebujecie.
    Czytaj więcej
  • Dziękujemy ogromnie za dotychczasowe wsparcie. Właśnie wracamy do Lanquin.
    Musieliśmy stamtąd wyjechać na tydzień, by załatwić reklamację naszej kamery (kupionej miesiące temu z naszych prywatnych pieniędzy). A kamery potrzebujemy m.in. by nakręcić relację z projektu sterylizacji. Ponieważ podróż, jaką musieliśmy odbyć, trwa 10 godzin, przy okazji wspięliśmy się na wulkan Fuego w Gwatemali. Co niestety się wydłużyło z powodu choroby wysokościowej u Izy.
    Pojutrze późnym wieczorem powinniśmy być z powrotem w Lanquin i zaczynamy działać z tą kwotą, którą na razie udało się uzbierać.
    Już teraz działaliśmy, dowiadywaliśmy się czy tutaj, w Antigua, gdzie jesteśmy, nie ma lepszej ceny na lekarstwa do pobocznego leczenia (odrobaczanie, świerzba skórnego) itd. Zakupiliśmy już pierwszy lek, który ma leczyć świerzb skórnego. Jego cena w mieście Antigua, jest o wiele niższa niż w mieście najbliżej Languin - Coban. Udało się.zamiast 50 ml za 45 quetzali kupić ten sam lek w cenie 105 quetzali za 250 ml!
    Cały dzień spędziliśmy też na chodzeniu po bankach i pytaniu, gdzie możemy wypłacić większą sumę pieniędzy. Bowiem wypłata z bankomatów za pomocą zagranicznej karty obciążona jest 32-42 quetzalami prowizji dla gwatemalskich banków (kwota zależna od banku), a maksymalna kwota wypłaty to 2000 quetzali (ok. 1000 zł). Więc by nie tracić pieniędzy na samą tylko ich wypłatę, próbowaliśmy znaleźć korzystniejszą opcję. Ostatecznie, najbardziej opłacalna opcja, to bankomat jednego z banków, w którym możemy wypłacić bezpośrednio dolary (500) z prowizją 5 dolarów. Tak więc Wasze zebrane pieniądze przewalutujemy w internetowym kantorze naszego banku i wypłacimy je w dolarach.
    Niedługo postaramy się dawać kolejne aktualizacje, na razie skupiamy się na rozpowszechnianiu informacji o tej zbiórce. By najbardziej na bieżąco śledzić nasze działania, zalecamy oglądać nasze relacje/instastories na FB lub Instagramie.
    Życzymy Wam wszystkim zdrowia. Bo ono jest najważniejsze. Gdy dopisuje, o całą resztę można powalczyć.
    Czytaj więcej

Opis zrzutki

Sterylizacja i kastracja psów w miasteczku Lanquin w Gwatemali


AKTUALIZACJA: Pomimo przekroczenia wnioskowanej kwoty, WCIĄŻ MOŻNA PRZEKAZYWAĆ ŚRODKI. Więcej pieniędzy oznacza, najzwyczajniej, PODDANIE ZABIEGOM WIĘKSZĄ ILOŚĆ PSÓW, niż pierwotnie zakładana. Ewentualnie - jeśli uda nam się pozyskać sensowne wsparcie ze strony lokalnych hoteli oraz instytucji i zechcą one kontynuować te działania po naszym wyjeździe - to zachowamy nadwyżkę pieniędzy od Was, by móc zrealizować podobną akcję w innym miejscu. Być może w Meksyku, do którego zmierzamy po Gwatemali. Uwierzcie, miejsc, gdzie taka pomoc jest potrzebna, są tysiące na świecie. Teraz, gdy już wiemy, jak się za to zabrać i mamy wiele dokumentów w języku hiszpańskim, będzie nam łatwiej coś takiego zorganizować. Każdemu z Was, kto chce skopiować nasz pomysł i zrealizować go w innym miejscu na świecie, udostępnimy wszystko - co stworzyliśmy (plan, listę pytań/wątpliwości/zagadnień, WSZYSTKO!), piszcie tylko do nas i dajcie znać, że tego potrzebujecie.


I. ORGANIZATORZY:


1. Podróże z Pazurem czyli my, Iza i Piotr Miklaszewscy, wraz z naszym psem, Snupim, od sierpnia 2017 r. realizujemy autostopową podróż dookoła świata. Pod nazwą Podróże z Pazurem odnajdziecie nas na kanałach instagram, facebook i youtube, a tu możecie przeczytać o nas więcej: http://www.podrozezpazurem.pl/o-nas/

2. Hotel Viñas – współwłaściciel i cześć obsługi, która już się zaangażowała i wykonała dużo pracy m.in. przy tłumaczeniu (o czym przeczytacie dalej)

3. Każdy z Was, kto dołączy i pomoże nam zmienić życie psów i całej wioski, a także dzikich zwierząt żyjących w okolicy


II. CO CHCEMY ZROBIĆ? *wnioskowana kwota umożliwi nam przeprowadzenie zabiegów na ok. 60 psów. Psów w Lanquin i okolicznych osadach jest znacznie, znacznie więcej (trudno to oszacować, ale może ich być kilkaset). Zatem im więcej uda się pozyskać funduszy - w tym ewentualna nadwyżka ponad wnioskowaną kwotę - tym więcej psów uda się poddać akcji. Stąd nasze próby włączenia do akcji miejscowych obiektów i instytucji, o czym w dalszej części.

1. Kastracja i sterylizacja psów.

2. Przy przeprowadzaniu zabiegów, wykorzystane zostanie przebywanie psów pod narkozą i opatrzone zostaną wszelkie rany, kontuzje oraz obcięte pazury.

3. Kuracja zastrzykami w celu wyleczenia i powstrzymania panującej w Lanquin u psów epidemii świerzba skórnego.

4. Zabezpieczenie psów obrożami przeciw insektom (pchłom, kleszczom, komarom) i jednoczesne ich oznakowanie tym sposobem na potrzeby tego projektu i przyszłych działań.

5. Zaszczepienie przeciw chorobom wirusowym tych psów, które nie są jeszcze nimi zarażone (podanie szczepionki tym, które są już zainfekowane, grozi ich śmiercią).

6. W recepcji hoteli i innych obiektów, które zdecydują się wspierać akcje, ustawimy zapieczętowane puszki na zbiórkę datków oraz darowizn na poczet kontynuacji i rozwój akcji po naszym (Podróże z Pazurem) wyjeździe stąd.

7. Podnieść świadomość mieszkańców na temat właściwego dbania o psy, ich aktualnego bólu i cierpienia, negatywnego oddziaływania obecnego stanu i sytuacji na wizerunek wioski, okoliczny ekosystem oraz zdrowie ludzi.

8. Pokazanie tutejszym właścicielom hoteli, że skoro czerpią korzyści z tego rejonu, powinni dać coś od siebie. Pokazać im, że nie jest to takie skomplikowane przedsięwzięcie. Nie będzie to proste zadanie. Po pierwsze, dlatego, że hoteli nie ma tutaj tak dużo, są od siebie oddalone o kilka kilometrów i często nie ma właścicieli na miejscu. Po drugie, wiele z nich zarządzanych jest przez osoby całkowicie obojętne na los psów, a wręcz same je trujące i krzywdzące (np. zabiją je, gdy wejdą na ich teren). Po trzecie... wiecie jak to jest z wieloma właścicielami biznesów, zwłaszcza w takich miejscach, nie interesuje ich nic więcej niż własny zysk. Dlatego będziemy starali się im pokazać, że to także w ich interesie, m.in. w celu promocji miejsca i poprawy jego wizerunku w oczach turystów.

9. Na ostatnim miejscu, jako dodatek jeśli starczy funduszy, jest zamówienie maszyny do automatycznego dawkowania psiej karmy, wysypywanej po wrzuceniu drobnej sumy. Ustawienia jej pod urzędem miasta (ze względu na bezpieczeństwo). Umożliwi to turystom i lokalnym na chociaż minimalną poprawę sytuacji psów.


III. PO CO? CO TO ZMIENI?

Miejscowe psy są zaniedbane, schorowane, czasem zagłodzone: świerzb skórny i uszny, grzybica, pchły i infekcje skórne, częste są epidemie kaszlu kennelowego (odpowiednik ludzkiego zapalenia płuc), dirofilariozy – robaczycy serca (pasożyta, który bytuje – wyjada serce psa), a także najgorszego – mięsaka Stickera – psiego nowotworu zakaźnego. Jest to jeden z 3 na świecie rodzajów nowotworu, który roznosi się na kolejne osobniki drogą zakaźną, tak samo jak choroby wirusowe i bakteryjne (w Polsce niemal on już nie występuje).


Nowotwór rozprzestrzenia się głównie poprzez kontakty płciowe. Dlatego tak ważne jest wysterylizowanie psów, którego następstwem jest spadek popędu seksualnego, co diametralnie obniża ryzyko zakażenia. Jedynym sposobem leczenia nowotworu jest chemioterapia, która jest kosztowna i nieosiągalna dla tutejszych właścicieli psów, a tym bardziej dla psów bezpańskich. Tylko akcja sterylizacji i kastracji może zatrzymać, a przynajmniej znacząco ograniczyć, ten zamknięty krąg psiego cierpienia, a także niekontrolowane rozmnażanie się psów.


Psy często są karmione tylko plackami kukurydzianymi (popularnymi dla tego regionu tortillami, które nie mają dla nich żadnych wartości odżywczych), psy są często połamane i pokaleczone na skutek agresji ludzi i wypadków z udziałem samochodów oraz motocykli.


- zwiększyć świadomość mieszkańców, wzbudzić u nich empatię, wyjaśnić, że psy posiadają takie same emocje, odczuwają smutek i ból jak ludzie,


- chcemy im pokazać, że warto dbać o psy,


- psy będą zdrowsze, nie będą roznosiły chorób i rozmnażać się. Dzięki temu, że zmniejszy się ich populację, będzie łatwiej o nie zadbać. Po kastracji i sterylizacji będą spokojniejsze (zmienia się produkcja hormonów) oraz ukróci się popularność zakaźnego raka. Psy będą żyły dłużej przez co staną się mądrzejsze i mieszkańcy pozytywnie odczują tę różnicę.


- zdrowsze i szczęśliwsze psy wpłyną również na poprawę zdrowia mieszkańców wioski (nie będą roznosiły chorób – np. świerzba, obroże zabiją chociaż część pasożytów np. pchły czy kleszcze),


- psy chore i wygłodniałe zagrażają okolicznej, naturalnej faunie. Wygłodniałe psy mogą polować oraz roznosić choroby na zwierzęta innych gatunków żyjące w okolicy. Niektóre choroby mogą też przenosić się na ludzi.


Co dla nas bardzo ważne, nie chcemy byśmy to my, Polacy, wszystko tu finansowali, bo sami w naszym kraju mam wiele do naprawienia. Chcielibyśmy być zmianą, która da podstawy, by wszystko ruszyło. Żeby pokazać mieszkańcom, że można wziąć sprawy w swoje ręce, że wspólnie można realizować takie akcje i że warto dbać o psy. Chcemy dać narzędzia do zmian i przykład, bo sami pewnie wiecie z własnego doświadczenia, że najtrudniej jest zrobić ten pierwszy krok.


IV. CO JUŻ JEST ZORGANIZOWANE:


1. Weterynarz z dwojgiem swoich pomocników gotowi do przeprowadzenia i udziału w akcji w ramach wolontariatu w razie uzbierania funduszy na minimum 30 psów. Fundusze potrzebne są na zakup materiałów medycznych, leków i niezbędnej logistyki – najbliższe miasto znajduje się 2 godziny drogi z Lanquin i stąd trzeba przetransportować sprzęt weterynarza i artykuły.


2. 80 obroży przeciw insektom firmy Selecta HTC, które przekazali nam (Podróże z Pazurem), podczas naszej 4-miesięcznej przerwy w podróży. Przerwy spędzonej w Polsce w okresie od października 2019 r. do stycznia 2020 r.


3. Pomysłodawcy gotowi poświęcić siły, czas i swoje wpływy do przeprowadzenia akcji,


4. Dokument (przetłumaczony na język hiszpański i angielski) z planem realizacji projektu i wniosek do miejscowych władz z prośbą o pomoc w jego realizacji – udało nam się już osobiście go złożyć i porozmawiać z burmistrzem miasteczka, który zadeklarował wsparcie projektu ze strony lokalnych władz (proszę, pamiętajcie, to bardzo uboga mieścina, tutaj nawet nie istnieje system zbierania śmieci, każdy je po prostu pali i miejscowe władze – wybrane zaledwie miesiąc temu – starają się chociaż to zmienić i edukować ludzi). Pomogą m.in.: udostępnieniem miejsca do zabiegów oraz odpoczynku psów, ochroną weterynarza, jego pomocników i sprzętu (okazać się może, że będą musieli tutaj nocować), osobę tłumacząca z hiszpańskiego na k’eqchi’ (wielu miejscowych nie zna nawet hiszpańskiego, a tylko pozostałości języka majów i plemiennego), poinformowaniem mieszkańców oraz pomoc jednego pracownika w wyłapaniu psów bezdomnych. Nie są znane niestety możliwości stricte finansowej pomocy władz, będą one ustalane na następnych spotkaniach.


- wstępne projekty puszek na zbiórki i metoda ich funkcjonowania,


- dokument namawiający miejscowe hotele (przetłumaczony na język angielski i hiszpański) i inne obiekty do zaangażowania się w akcje i przekazanie m.in. więcej funduszy, co umożliwi przeprowadzenie zabiegów na większej ilości psów i kontynuowanie akcji w przyszłości.


- strona na facebook i instagram „Dogs of Lanquin” gdzie każdy będzie mógł śledzić działania i postępy w ramach akcji oraz będą one, niejako, bazą psów poddanych leczeniu - instagram

https://www.instagram.com/dogsoflanquin/ oraz facebook https://www.facebook.com/dogsoflanquin/


V. CZEMU MIAŁBYŚ WESPRZEĆ PROJEKT?

Jeśli nie Ty, to kto pomoże tym psom? Wspólnie możemy więcej i zrobić to lepiej. Czerpiemy korzyści z bycia turystami w wielu zakątkach świata, z zacofania tych krajów i panujących w nich niskich cen, więc dajmy coś od siebie i pomóżmy zadbać o większy kawałek świata.

Podczas naszej podróży widzimy mnóstwo wspaniałych widoków i miejsc. Ale tuż obok nich dzieją

się prawdziwe tragedie, których większość turystów – zauroczonych swoim krótkim urlopem – nie

dostrzega. A może nie chce dostrzec i celowo ignoruje. Podać możemy mnóstwo przykładów, jak np. turyści na barkach po rzece Amazonce, którzy cieszą się, że kupują sok ze świeżo wyciskanego

owocu mango za równowartość 1 zł. Nie dostrzegają, że soki te sprzedawane są w plastikowych

torebkach śniadaniowych, które zostaną albo wrzucone bezpośrednio do wody albo spalone na nabrzeżu rzeki. A sprzedawcą soku jest 8-letnie dziecko, które spędzi tak całe swoje życie...


Z racji posiadania psa oraz świadomości, jak wiele mu zawdzięczamy (bo to on zapoczątkował

zmianę trybu naszego życia), wyjątkowo porusza nas widok bezpańskich, i na wpół bezpańskich, psów. W miasteczku Lanquin w Gwatemali (położonego obok jednej z największych atrakcji tego kraju – naturalnych basenów na rzece, zwanych Semuc Champey), na równi z niektórymi rejonami w Wenezueli czy Boliwii, widzieliśmy psy w najgorszym stanie, z dotychczasowych 40 odwiedzonych przez nas krajów.

W wielu miejscach na świecie widzieliśmy też psy w fatalnych stanach i źle traktowane, nie zrobiliśmy z tym nic, przerastało nas to. Ale mnóstwo ludzi, jak zobaczyło naszego psa: czystego, wychowanego, reagującego na komendy i przyjaznego, to zmieniło swój sposób patrzenia na psy. W tym ludzie, którzy nie lubili albo bali się psów. Wierzymy, że pokazując inteligencję psów, ich umiejętność poprawiania nam, ludziom, humoru, to wiele osób zacznie je darzyć większym szacunkiem i miłością. Teraz jest inaczej, sprzyjające okoliczności (obecność Pauliny - Polki, która pracuje w hotelu Vinas, koneksje, które ma, i jej perfekcyjna znajomość języka hiszpańskiego) pozwalają nam połączyć nasze siły i podjąć zakrojone na dużą skalę działania.


Świadomość społeczna, edukacja, przez co poziom empatii, są tutaj wyjątkowo niskie. Zwłaszcza, że większość osób żyje tu w skrajnym ubóstwie i fatalnych warunkach sanitarnych. Ludzie nie mają możliwości i nie potrafią zadbać o samych siebie. Na dodatek leki i preparaty dla psów są w Gwatemali bardzo drogie (wiele cen jest ponad dwukrotnie wyższych niż w Polsce). Wierzymy, że będzie to punkt zapalny, fundament pod uświadamianie i rozbudzenie empatii u miejscowej ludności co do losu psów. Liczymy na to, że uda nam się przekonać chociaż część tych mieszkańców, którzy roszczą sobie prawa własności do poszczególnych psów (pomimo że nie potrafią, nie chcą, a czasem nawet nie wiedzą jak i nie mają funduszy, by o nie zadbać), do pokrycia chociaż części kosztów operacji ich psów. A władze regionu i miejscowe hotele do dofinansowania, by kontynuować pracę na kolejne, mniejsze zgrupowania domostw oraz pozostałe psy, których nie uda się zebrać w pierwszym etapie akcji.

Weterynarz uzgodniła z nami warunki, że jeśli uda się zebrać przynajmniej

30 psów, to jest w stanie zamknąć koszt sterylizacji jednego psa w 150 quetzalach (miejscowa waluta quetzal to 1 GTQ = 50 groszy polskich), a suki w 250 GTQ (najlepsze rezultaty da sterylizacja suczek, dlatego starać będziemy się zgromadzić ich przewagę).


VI. CO POTRZEBUJEMY I CO TRZEBA ZROBIĆ:


1. Znaleźć miejsce do przeprowadzenia operacji (weterynarz nie jest w stanie przeprowadzić operacji byle gdzie, musi to być miejsce: bezpieczne, spokojne i stosunkowo sterylne, nie jest też w stanie jednego dnia zoperować wszystkich zgłoszonych psów, więc sprzęt medyczny musi być pod ochroną, po operacji psy muszą przez kilkanaście do kilkudziesięciu godzin mieć miejsce do odpoczynku i wstępnego zagojenia ran) – teoretycznie, do zapewnienia tego zadeklarowały się miejscowe władze.

2. Poinformować mieszkańców o akcji (plakaty, wizyty osobiste, komunikat z samochodu lokalnych władz) – mamy w tej kwestii zadeklarowane częściowe wsparcie ze strony władz lokalnych, ale musimy przygotować projekt plakatu i treść komunikatu.

3. Pozyskać wolontariuszy/ochotników do pomocy, zarówno do przeprowadzenia rejestru, wyłapania psów bezpańskich, jak i zadbania o nie: przed, w trakcie i po zabiegach (napoić, skontrolować rany i ogólny stan, wyprowadzenie, zdjęcie szwów, itd.).

4. Zorganizować bazę danych/zapisów psów mających wziąć udział w akcji.

5. Przeprowadzić rejestr psów wziętych z ulicy (bezdomnych) i zgłoszonych (przez osoby zgłaszające prawa własności do poszczególnych psów). Rejestr będzie obejmował m.in. wykonanie im zdjęcia i przypisanie numeru, który zapisany zostanie także na obroży przeciw insektom.

6. Zdobyć materiałów (plexiglass lub duże – 20-litrowe – baniaki po wodzie) oraz wykonawcę do zrobienia pudełek na datki i darowizny. Pudełka muszą mieć konstrukcję, która zapewni transparentność zbiórki oraz zabezpieczy przed nieautoryzowanym i złodziejskim wyciąganiem zebranych dóbr.

7. Założyć stronę/ grupę na facebook lub instagram „Dogs in Lanquin”, gdzie każdy będzie mógł śledzić działania i postępy w ramach akcji.

8. Stworzyć dokument do podpisania dla właścicieli psów, że akceptują ryzyko zgonu lub komplikacji u psa po przeprowadzeniu zabiegów. Wyjaśnienia w nim także celu działań, a następnie przekazania zaleceń, by psy mogły dojść do siebie. By właściciele nie mogli się domagać żadnych roszczeń w razie powikłań, których najbardziej prawdopodobnym powodem byłby ogólny fatalny stan zdrowia psa w momencie przyjęcia do akcji, wynikający z długotrwałego zaniedbywania psa przez osobę roszczącą sobie rzekome prawa własności.

9. Zdobyć FUNDUSZE na przeprowadzenie akcji: zabiegi i kuracje, wyżywienie weterynarza i jego pomocników/wolontariuszy, dystrybucja plakatów i formularzy, wykonanie puszek na darowizny i datki, koszty transportu niemedycznych materiałów związanych z akcją i ludzi w razie konieczności załatwienia spraw poza Lanquin (detale wydatków w dalszej części tego dokumentu). Wyżywienie nas samych (Podróże z Pazurem) podczas akcji, której zorganizowanie i przeprowadzenie zajmie co najmniej 3 tygodnie.




VII. KOSZTA – planowane WYDATKI:

(Przy minimum 30 psach – tyle psów musi zostać minimum zebranych, by weterynarz była w stanie przeprowadzić najważniejszą część akcji – sterylizację – w podanych jej kosztach). Psów w Lanquin i okolicznych osadach jest znacznie, znacznie więcej, trudno to oszacować, ale psów może być w miasteczku i okolicznych osadach ponad kilkaset. Zatem im więcej uda się pozyskać funduszy, tym więcej psów uda się poddać akcji. Stąd nasze próby włączenia do akcji miejscowych obiektów i instytucji. Fundusze nie pokrywają pracy weterynarza, który zgodził się wykonać to w ramach wolontariatu, fundusze pokrywają niezbędne materiały medyczne oraz leki i transport niezbędnego sprzętu.


Waluta gwatemalska to guetzal, 1 zł (PLN) to ok. 2 quetzali (GTQ).


1. Kastracja i sterylizacja:

- 250 quetzali (GTQ) za sukę i 150 GTQ za psa

- zakładamy droższą wersję, same suczki (ponieważ od strony pragmatycznej większy rezultat daje sterylizacja suczek niż kastracja psów)

= 7 500 quetzali (czyli ok. 3250-3500 zł)


Przypominamy, chcemy zebrać 10 tys. zł, co powinno starczyć na około 60 psów = 7 tys. zł ich kastracja/sterylizacja i 3 tys. zł na resztę działań.


2. Kuracja zastrzyków przeciw świerzbowi:

- 20 GTQ za zastrzyk, a potrzebne są dwa (drugi po 2-3 tygodniach) czyli= 40 GTQ za psa

Przy 30 psach:

= 1200 quetzali (czyli ok. 600 zł)

Przy 60 psach = 1200 zł.


3. Szczepienie na choroby wirusowe – koszt stosunkowo wysoki, bo 125 GTQ za psa, więc z weterynarzem należy ustalić indywidualnie, który pies może je dostać, gdyż wiele psów zostało już tutaj zarażonych i przeżyło np. nosówkę. Gdy poda im się szczepionkę, umrą.

Zobaczymy ile psów się nadaje i ile funduszy zostanie. Szczepionka i tak może zostać podana najwcześniej po tygodniu od zabiegów kastracji/sterylizacji.


4. Odrobaczanie – uzgodnić z weterynarzem koszt i sens.


5. Jedzenie dla psów (bezpośrednio przed i po operacji psy nie mogą nic jeść, jednak w razie konieczności wydłużenia opieki nad psami szczególnie zaniedbanymi). Niektóre psy są zaniedbane i ich wypuszczenie zaraz po operacji może grozić ich śmiercią z osłabienia. Dlatego chcemy zebrać przynajmniej 50 kg = 320 GTQ = ok. 160 zł – na najtańszą, najbardziej popularną tutaj karmę. Niezbyt dobra ani zdrową, ale lepsze to, niż nic lub, wspomniane, kukurydziane tortille. Więcej funduszy pozwoli na zakup karmy lepszej jakości i jej większą ilość. Lepsze karmy są tu kosmicznie drogie (jakieś 30-40% droższe niż w Europie czy USA).


6. Dodatkowe wydatki, trudne do określenia:

- sznur na smycze i obroże do ich kontrolowania w trakcie przeprowadzania akcji,

- rękawiczki jednorazowe dla pomocników i wolontariuszy

- rękawice i inne ubrania chroniące wolontariuszy i pomocników przed niekontrolowanymi reakcjami psów oraz pchłami, wszami i brudem psów.

- koce, ręczniki – cokolwiek do zrobienia posłań dla psów po zabiegach sterylizacji

- pojemniki na wodę.

- stworzenie puszek na darowizny i dobra – w zależności od ilości, a zatem ilości obiektów i instytucji, które dołączą do akcji,

- wydruk plakatów,

- niespodziewane wyjazdy i transport towarów lub ludzi,

- wszelkie drobne, niespodziewane wydatki

- wyżywienie nas (Podróże z Pazurem) na czas trwania akcji (ok.2-3 tygodnie). Nocleg mamy zapewniony w hotelu Viñas. Wyżywienie to ok. 30 – 50 GTQ quetzali na osobę dziennie (15-25 zł) czyli za naszą dwójkę ok. 50 zł. Transport – już teraz musieliśmy w tej sprawie jechać ze stolicy Gwatemala City i teraz musimy tam wrócić, 8 godzin jazdy (staramy się i będziemy starali jeździć autostopem, ale to nie zawsze jest wykonalne). Poza tym doładowania kredytu do telefonu, by mieć internet, by działać oraz relacjonować akcję w social mediach (w Lanquin nie ma normalnego dostępu do internetu, często wyłączany jest prąd i woda). Chcielibyśmy zrobić z tego coś w rodzaju reportażu, pokazać w nim jak ta cała akcja przebiega, po co i dlaczego, oraz by wszystkim darczyńcom pozwolić „być tu razem z nami”. Problemem takich zbiórek jest to, że często są zbierane pieniądze, a potem są podziękowania i nikt za bardzo nie wie, co się wydarzyło. My chcielibyśmy być w naszych działaniach transparentni i motywować innych do podjęcia podobnych akcji w innych miejscach na świecie.


VIII. JAKĄ MASZ PEWNOŚĆ, ŻE ŚRODKI TRAFIĄ NA PODANY CEL?


Cel główny to sterylizacja i kastracja – będziemy udostępniać bazę danych psów poddanych zabiegowi i leczeniu pobocznemu, więc każdy będzie mógł łatwo zweryfikować ich liczbę. Koszty kastracji są podane wyżej. Możemy, też udostępnić rachunki, które zgromadzimy, jeśli weterynarz będzie mogła nam je udostępnić. Postaramy się prowadzić też dokładny rejestr wydatków. Ręczymy za nasze uczciwe działania swoim wizerunkiem, reputacją i dotychczasowymi działaniami, trwającymi od 4 lat. 4 lat blogowania. Nie chcemy tego stracić, bo chcemy w przyszłości móc realizować takie i podobne akcje – na świecie, jak i w Polsce (jak kiedyś, gdy udało nam się pozyskać obroże przeciwpchelne od firmy Selecta HTC dla Stowarzyszenia Psi-jaciel Schroniska dla bezdomnych zwierząt we Wrześni i schroniska dla bezdomnych zwierząt w Mielcu – dowód TUTAJ czy sprzęt video dla fundacji TROP , czy wtedy, gdy przez 2 tygodnie pracowaliśmy nad artykułem o tragicznym losie psów rasy Galgo i Podenco w Hiszpanii).


Konto bankowe, na jakie przekazane zostaną fundusze z tej zbiórki, zostanie przeznaczone tylko na ten cel, oddzielone od naszych pozostałych kont.


AKTUALIZACJA: Pomimo przekroczenia wnioskowanej kwoty, WCIĄŻ MOŻNA PRZEKAZYWAĆ ŚRODKI. Więcej pieniędzy oznacza, najzwyczajniej, poddanie zabiegom większą ilość psów. Ewentualnie - jeśli uda nam się pozyskać sensowne wsparcie ze strony lokalnych hoteli oraz instytucji i zechcą one kontynuować te działania po naszym wyjeździe - to zachowamy nadwyżkę pieniędzy od Was, by móc zrealizować podobną akcję w innym miejscu. Być może w Meksyku, do którego zmierzamy po Gwatemali. Uwierzcie, miejsc, gdzie taka pomoc jest potrzebna, są tysiące na świecie. Teraz, gdy już wiemy, jak się za to zabrać i mamy wiele dokumentów w języku hiszpańskim, będzie nam łatwiej coś takiego zorganizować. Każdemu z Was, kto chce skopiować nasz pomysł i zrealizować go w innym miejscu na świecie, udostępnimy wszystko - co stworzyliśmy (plan, listę pytań/wątpliwości/zagadnień, WSZYSTKO!), piszcie tylko do nas i dajcie znać, że tego potrzebujecie.


Problemem takich zbiórek jest to, że często są zbierane pieniądze, a potem są podziękowania i nikt za bardzo nie wie, co się wydarzyło. My chcielibyśmy być w naszych działaniach transparentni i motywować innych do podjęcia podobnych akcji w innych miejscach na świecie.

Do dzieła!


Wpłacający394

 
Dane ukryte
500 zł
SI
Sonny i Rudy
500 zł
 
Dane ukryte
300 zł
MF
Monika Fox
250 zł
 
Dane ukryte
200 zł
TG
Tomasz Garbus
200 zł
K
Klaudia
200 zł
P
pies_na_emigracji
200 zł
JL
Joanna L
200 zł
 
Dane ukryte
200 zł
Zobacz więcej

Komentarze15

 
2500 znaków
  •  
    Użytkownik anonimowy

    Super akcja :)

    100 zł
  •  
    Użytkownik anonimowy

    Świetna akcja! Jesteście super :) dużo siły wam życzę i zdrowia :) i przejmuję się losem Pinkey..

    25 zł
    • Izabella Miklaszewska

      Pinky akurat będzie się miała dobrze :) Żyje na ulicy zaraz obok restauracji. Właścicielka ma też dwie małe córki, które ją lubią. Tak naprawdę, podejrzewamy, że ta rodzina jest właścicielem Pinky, ale nie przyznają się, by nie ponosić za nią żadnej odpowiedzialności. Zaczęliśmy jej już podawać leki na alergię i infekcje skórne. Jak to się wyleczy, to nic innego jej poważnego nie dolega. Wiele innych psów ma się gorzej, a przynajmniej ich życie jest o wiele gorsze.

  •  
    Użytkownik anonimowy

    Dziękuję za to co robicie. Za nową jakość podróżowania, odpowiedzialnego.

    25 zł
  • MC
    Mila Ch

    Życzę wszystkiego dobrego i powodzenia!

    10 zł
  • Kamila Łuczaj

    Trzymam kciuki, to co robicie jest genialne????

    5 zł
  • Zobacz więcej
Zrzutka - Brak zdjęć

Nikt jeszcze nie dodał komentarza, możesz być pierwszy!

Nasi użytkownicy założyli

495 135 zrzutek


A ty na co dziś zbierasz?