Opis zrzutki

Pomoc dla rdzennej społeczności Tamang – nepalskich górali o tybetańskich korzeniach, którzy ucierpieli w tragicznej powodzi błyskawicznej z 26 sierpnia 2026 roku przy granicy nepalsko-tybetańskiej. _____________________________________ Zwracam się do Was z apelem o pomoc w tej zbiórce. Członkiem mojej rodziny jest przedstawiciel górskiej społeczności Tamang. Mieszka on obecnie w Wielkiej Brytanii, jednak już wkrótce wyrusza z pierwszą pomocą w swoje rodzinne strony dotknięte niedawną katastrofą. W tragedii stracił wielu krewnych i bliskich, Gyalsang chce osobiście dotrzeć do swoich rodziców, sióstr, innych krewnych oraz sąsiadów – załamanych i poszkodowanych śmiercią najbliższych, utratą domów oraz swojej społeczności - i przekazać im własne i nasze wsparcie. Ci co ocaleli i mają dach nad głową przyjmują inne rodziny. Dlatego wsparcia potrzebują jedni i drudzy. _________________________________________ Środki będą bezpośrednio przekazane przez Gyalsanga na najważniejsze potrzeby tej rdzennej społeczności. __________________________________________ Jak Ja przekażę środki ze zbiórki? WSZYSTKIE do tej pory ZEBRANE ŚRODKI- PRZELAŁAM Revolutem na konto podane niżej . Zrzuty przelewów - w galerii zdjęć. Przy kolejnych wpłatach zrobię to ponownie. Na ten konkretny cel Stowarzyszenie Nepalskie w Wielkiej Brytanii dedykowało specjalne konto w Barclays Bank, na którym zbierane są fundusze. Część mojej rodziny i znajomych również w ten sposób wsparła już akcję. Wszystkie środki zgromadzone z tej zrzutki zostaną przelane na to konto Barclays Bank LNBDS (UK), account number: 83440869, sort code: 20-03-84, reference ( tytuł przelewu) BKF2026. Będę wdzięczna za każdy gest solidarności, jak również za podanie tej zbiórki dalej. Dorota __________________________________________ Jeśli chcesz wiedzieć więcej, poznaj historię tej boleśnie doświadczonej społeczności. ___________________________________________ Wśród nich jest rodzina Gyalsanga – jego rodzice, rodzeństwo, pozostali krewni oraz bliscy. Starsi rodzice mają złamane serca. Stracili oni aż 40 krewnych, w tym 10 osób z najbliższej rodziny. Zginął ich syn wraz z całą swoją trzypokoleniową rodziną (w tym dziećmi, wnukami i prawnukiem), który na miejscu był dla nich ogromnym wsparciem. Z kolei siostry Gyalsanga zostały wdowami i również straciły część swoich bliskich. Ojciec- Senior rodu stara się pocieszać innych mieszkańców wioski. Zawsze był wsparciem dla tej społeczności. Pamiętam jak w 2015 roku po tragicznym trzęsieniu ziemi z zebranych funduszy w pierwszej kolejnosci zbudował świetlicę, która stała się kuchnią z wielkim paleniskiem oraz miejscem narad dla mieszkańców. Trudno jednak wyobrazić sobie, jak wielki ból kryje w sercu – mimo wielu wcześniejszych nieszczęść, tak potężnego ciosu jeszcze nigdy nie doznał. ___________________________________________ Udostępniłam 3 linki z artykułem oraz filmowymi relacjami , które opisuje Dawa ( pod głównym tytułem zrzutki lub poniżej opisu ) ___________________________________________ O katastrofie w Nepalu

26 sierpnia w rejonie granicznym Nepalu i Tybetu doszło do katastrofalnej powodzi błyskawicznej, która przyniosła ogromną tragedię ludzką. W wyniku nagłego oberwania lodowca w Himalajach, potężna lawina błotna i skały runęły korytem rzeki Bhote Koshi.

Kataklizm przyniósł tysiące ofiar, niszczył i porywał po drodze wszystko , nawet zabudowania.

Fala sięgała niekiedy kilkudziesięciu metrów ,zalała grubą warstwą błota i gruzu między innymi miejscowość Syabrubesi ( Syapru Besi ) - miejscowość turystyczną- tzw. główną bramę do szlaków trekingowych Parku Narodowego Langtang. Pomoc dostarczana jest tylko zrzutami z helikopterów. ___________________________________________ Tamangowie to rdzenny lud, który przybył z Tybetu do nepalskiego regionu Rasuwa ponad sto pokoleń temu. Zapuścili tu korzenie, stworzyli własny język, tradycje i kulturę, zupełnie inną niż w reszcie Nepalu. Ich historia jest pełna trudnych doświadczeń – nepalskie klany masowo konfiskowały ich ziemie, robiąc z nich parobków na ich własnym, odwiecznym gruncie. Mimo to Tamangowie nigdy nie dali się złamać i twardo walczyli o swoją tożsamość.

Niestety, powódź z 2026 roku uderzyła prosto w nich. Zabrała domy, bliskich i zniszczyła dużą część ich dziedzictwa. Teraz ocalałym grozi najgorsze – wysiedlenie. Przesiedlenie w inne miejsce zniszczyłoby ich jako wspólnotę, rozdzieliło ocalałe rodziny. Dlatego wielu z nich zrobi absolutnie wszystko, żeby tu zostać. Jakąkolwiek podejmą decyzję, pragnę ich wesprzeć. __________________________________________

W tym całym dramacie niesamowitą postacią jest Dawa Finjo Tamang (ojciec Gyalsanga). Zaczął jako skromny pasterz, a rdzenna ludność rejonu Rasuwa wybrała go, by reprezentował ich interesy. Objął stanowisko wiceprzewodniczącego Parlamentu (Rastriya Panchayat), stając się pierwszym człowiekiem ze społeczności Janajati (ludności rdzennej), który osiągnął tak wysoki szczebel i utorował drogę innym. W parlamencie wyróżniał się wysoką kulturą osobistą i wiedzą merytoryczną. Składał oficjalne petycje, memoranda oraz pisał artykuły, domagając się równego traktowania, ochrony praw do ziemi, edukacji dla dzieci z Rasuwy oraz natychmiastowego zniesienia darmowej pracy przymusowej dla ludności rdzennej. Wszystkie te dokumenty stanowią dziś bezcenny dowód historyczny i są przechowywane w archiwach państwowych. Swoje losy opisał w książce „Od owczarni do Parlamentu”.

Dziś Dawa ma 91 lat i wciąż żyje blisko swoich ludzi, w wioskach Sanu Bharkhu, Syabrubesi i Thulo Barkhu. Sąsiedzi ciągle przychodzą do niego po rady. Moja rodzina, która go zna, mówi, że gdy tylko usiądzie się obok niego, człowiek natychmiast się uspokaja. Ma w sobie niezwykłą, dobrą aurę i mądrość.

Teraz, w tym trudnym czasie, Dawa angażuje się w pomoc innym. Pomimo wielkiego dramatu, starszego wieku przyjął dziennikarzy i podzielił się historią. Jako osoba powszechnie znana i szanowana, może zwróci uwagę opinii na dramat ludu Tamangów. __________________________________________

Niestety, los już czterokrotnie pokrzyżował moje plany wyjazdu do Nepalu. Za każdym razem coś stawało na przeszkodzie: najpierw pandemia, potem choroba, a ostatnio wojna na Bliskim Wschodzie. Moja rodzina miała jednak to szczęście – w zeszłym roku dotarli tam, stali u wrót Syabrubesi, odwiedzili Sanu Bharkhu i Thulu Bharkhu. Nocowali u Rodziców Gyalsanga, w hotelu należącym do brata i osobiście poznali te niezwykle gościnne Rodziny. Mnie jednak już nie będzie dane poznać większości z nich. Z tamtej podróży krewni przywieźli filmy, zdjęcia, prezenty, pamiątki, które dostali. Niestety, tak wielu z bohaterów tych wspomnień zginęło tragicznie. Wiedząc o tym wszystkim, czuję ścisk w sercu, a łzy same płyną. Dorota



Komentarze 16

 
2500 znaków
Dbamy o bezpieczeństwo. W razie wątpliwości zgłoś tę zrzutkę przez