Opis zrzutki
Mam na imię Grzegorz, mam 43 lata i nawrót glejaka złośliwego.
Mój stan w ostatnim czasie bardzo się pogorszył – obecnie przebywam w szpitalu. Paraliż odebrał mi sprawność, a planowane leczenie w Niemczech (o które zabiegałem od początku tej zbiórki) na ten moment się oddaliło i nie ma możliwości jego realizacji. Moja codzienność to teraz walka o każdy dzień tutaj, na miejscu. Bardzo potrzebuję Waszego wsparcia, by przetrwać ten najtrudniejszy moment.
Mam 43 lata. To wiek, w którym powinno się cieszyć życiem, realizować plany i patrzeć w przyszłość ze spokojem. Niestety, w moje życie z ogromną siłą uderzył bezwzględny przeciwnik – glejak złośliwy. To nowotwór mózgu, który krok po kroku próbuje odebrać mi wszystko.
Moja walka trwa już od jakiegoś czasu. Po pierwszej operacji medycyna dała mi nadzieję. Przez chwilę było dobrze, wierzyłem, że najgorsze już za mną, a koszmar minął bezpowrotnie. Wracałem do normalności, w tym do pracy. Niestety, choroba okazała się podstępna. Niedawno usłyszałem diagnozę, której każdy pacjent onkologiczny boi się najbardziej: nawrót.
Tym razem uderzenie było znacznie silniejsze. Guz powrócił, a wraz z nim pojawiły się dramatyczne powikłania – mam sparaliżowaną całą lewą stronę - jak doytychczas wiecie - a obecnie jest gorzej bo - całkowicie jestem leżący. W jednej chwili straciłem niezależność. Każda najprostsza czynność, wstanie z łóżka, ubranie się czy zrobienie kroku stały się barierą nie do pokonania bez pomocy innych.
Na co zbieram środki?
Ponieważ wyjazd do Niemiec jest w tej chwili niemożliwy, muszę skupić się na ratowaniu mojego zdrowia i zapewnieniu sobie godnego bytu w obecnym stanie. Koszty walki z chorobą i barierami nadal są ogromne. Środki ze zrzutki zostaną przeznaczone na:
- Intensywną, codzienną rehabilitację – muszę zrobić wszystko, aby zatrzymać postępy paraliżu i walczyć o powrót do choćby minimalnej sprawności.
- Specjalistyczny wózek dla niepełnosprawnych – aby umożliwić mi przemieszczanie się i dać namiastkę wolności.
- Materac przeciwodleżynowy – z powodu ciągłego leżenia w szpitalnym łóżku jest on niezbędny, by chronić moje ciało przed bolesnymi ranami.
- Całodobową opiekę i dostosowanie otoczenia – wsparcie drugiej osoby jest mi potrzebne przez 24 godziny na dobę, podobnie jak specjalistyczne zaopatrzenie medyczne.
Nigdy nie myślałem, że będę musiał prosić o pomoc na taką skalę. Zawsze starałem się radzić sobie samodzielnie. Dziś jednak wiem, że sam tej bitwy nie wygram. Moje 43 lata to dopiero połowa życia. Chcę żyć, chcę walczyć dla moich bliskich, chcę jeszcze cieszyć się światem.
Proszę Was o pomoc. Każda złotówka, każda wpłata i każde udostępnienie tej zrzutki to dla mnie dodatkowy dzień życia, szansa na ulgę w cierpieniu i krok w stronę sprawności. Nie pozwólcie mi przegrać tej walki.
Z całego serca dziękuję za każdy gest wsparcia, każdą wpłatę i każde dobre słowo. Wasza dobroć to moja jedyna nadzieja.
Olena