Na ratowanie, leczenie, opiekę i kastrację bezdomnych kotków
Na ratowanie, leczenie, opiekę i kastrację bezdomnych kotków
Aktualności3
-
Aktualizacja nr 3.
Kolejne kociątko zostało uratowane z wiejskiej ulicy, niestety drugie zostało znalezione na poboczu, już nieżywe od kilku dni 😭😪😢 bo w tej okolicy jeżdżą jak wariaci i to często po pijaku, bo znajduję w rowach zarówno puszki po piwie, jak i butelki po wódce.
Kociątko u mnie jest bezpieczne, nie wydostanie się na tę ulicę, jest oswajane, później będzie przebadane i zaopiekowane weterynaryjnie i finalnie będzie oferowane do adopcji.
To prawdopodobnie chłopczyk, roboczo dostał na imię Pablo, w polskiej wersji Pawełek, i ma ok 3 mce.
Pomóżcie mi, proszę, w opiece nad nim do czasu, aż znajdzie kochający domek stały 🙏❤️🩹🆘️🐾.



0KomentarzyNikt jeszcze nie dodał komentarza, możesz być pierwszy!
Dodawaj aktualności i informuj wspierających o postępach akcji.
To zwiększy wiarygodność Twojej zrzutki i zaangażowanie darczyńców.
Opis zrzutki
Widzieliście kiedyś dom z 13 kotkami? Nie?
Ja do listopada 2023 też nie.
Aż przyszło mi uratować 7 maluchów, po tym, jak "wiejska kotka" zginęła na drodze wiodącej w pola pełne kukurydzy, gdzie spodziewała się upolować wiele dorodnych myszek dla siebie i swoich maluchów.
Niestety nie wróciła już ze zdobyczą a maluchy błąkały się po okolicy, kierując się prosto do ruchliwej drogi.
Udało się je połapać i zabrać do domu, gdzie już miałam 6, swoich i "pozbieranych" po okolicy przez ostatnie 3 lata.
Moje na szczęście (te pierwsze) już były wykastrowane, te z ostatniego roku będą szczepione i kastrowane w najbliższym czasie.
Dwójka z ostatniej siódemki znalazła już swoje domy, pozostała piątka jest gotowa do adopcji. One też powinny być już szczepione, jednak przy 11 kotkach nie za bardzo jest możliwe ogarnięcie wszystkiego finansowo na czas. Nie chcę jednak odbierać im szans na pełne zdrowie, po tym, jak już wyleczyłam wszystkie i odrobaczyłam ze swoich oszczędności.
Oby szybko znalazły nowe domki i kochających właścicieli.
Jednak dopóki są u mnie, mają ciepły kąt, stałą opiekę i troskliwą rękę doglądającą ich codziennie. Rosną szybko, dużo jedzą i mają duże potrzeby. Ledwo co wystarcza mi karmy przy takiej ilości maluchów. To dwa razy tyle, co zamawiałam do czasu, aż do mnie trafiły.
Jednak wiem, że nie mogłam postąpić inaczej.
Do czasu adopcji mają u mnie dom, niezbędną opiekę i czułe serce.
Pomóż mi zapewnić im przetrwanie do czasu, aż ktoś pokocha je bardziej, niż ja.



Szanuję i podziwiam