id: uk9xfy

przetrwać z glejakiem

przetrwać z glejakiem

7 113 zł z 25 700 zł
27%
zakończona 15.06.2020r
124 wspierających
Wpłać na zrzutkę
Zrzutka.pl nie pobiera prowizji od wpłat

Opis zrzutki

Ciężko jest zacząć. Jestem Michał, mam 29 lat, no dobra za 3 tygodnie będę miał 30.
Moja historia jest może trochę dziwna, wiem to, ale życie układa dziwne scenariusze. 

Byłem kierowcą zawodowym, zawsze lubiłem samochody. W 2014 roku zrobiłem prawo jazdy na ciężarówki (wcześniej był tzw lekki transport) i podjąłem pracę w firmie w Pabianicach w transporcie krajowym. 
W sierpniu 2015 postanowiłem wyjechać do pracy do Niemiec. Wtedy była jeszcze spora różnica zarobków względem wypłat w Polsce. 
Pracowałem kilka miesięcy w dużej firmie z której jednak dość szybko zrezygnowałem ze względu na bardzo średnie warunki. Prawie od razu dostałem pracę w firmie w której pracowałem do dnia diagnozy. Firmę zresztą bardzo dobrze wspominam. 

W styczniu 2018 zaniepokojony sporą asymetrią twarzy i konsultacjami z lekarzem zostałem skierowany na badanie tomografem komputerowym. Badanie wykonałem i po 3 dniach dostałem telefon od neurologa. Przez telefon poinformował o terminie konsultacji na który mam się bezwzględnie stawić. 

Pamiętam ten dzień jakby to było wczoraj. 
Ustaliłem ze spedytorami, że zjadę na 3-4 godziny do domu, pójdę do lekarza i pojadę dalej w trasę. Dalej nigdzie nie pojechałem. 

Lekarz neurolog poinformował mnie, pozwolę sobie zacytować: "znaleźliśmy w Pana głowie naprawdę gówniany problem". 
Ze zdjęć MRT wynikało, że w pniu mózgu znajduje się bardzo duży guz, prawdopodobnie glejak. Poinformował nas też, że są to guzy nieoperacyjne ze względu na ich umiejscowienie. 

Chyba nie muszę mówić, że mój świat się załamał. Lekarz, spytany co dalej skierował mnie do neurochirurga do szpitala i polecił "uporządkowanie swoich spraw na tym świecie". 
Można się domyślać, że mnie to tylko dobiło. 

Na początku maja 2018 r zostałem poddany operacji, która miała na celu zidentyfikować rodzaj i stopień złośliwości guza. Mimo iż operacja trwała około 8 godzin lekarzom nie udało się pobrać wystarczających wycinków. 
Do tej pory nie wiemy do końca co w głowie siedzi. 

Lekarze nie mieli rozwiązania. Proponowali Radioterapie i chemię, bo tak jest najczęściej. Żadnego z ww się nie podjąłem. Bardzo wysokie prawdopodobieństwo że mnie to zwyczajnie zabije. 

Wspólnie z lekarzami zdecydowaliśmy obserwować. Raz na pół roku poddaję się kontrolnemu badaniu tomografem. 
Ostatnie z nich odbyło się we wrześniu 2019 r i pokazało, że guz stoi i nie rośnie. 

Do czerwca 2019 r przebywałem na zwolnieniu chorobowym. Kategorycznie nie mogę więcej usiąść za kierownicą ciężarówki. Realne szanse, że mógłbym w ogóle pracować są praktycznie żadne. 
Na żadnen Zasiłek czy pomoc od państwa nie mogę liczyć ponieważ jestem zbyt krótko w Niemczech. 

W lipcu 2019 motywowany brakiem możliwości otworzyłem małą restaurację w małej miejscowości w Niemczech (Niedererbach). 
Restaurację udało się otworzyć dzięki dużemu wsparciu finansowemu mojej rodziny oraz sprzedaży somochodu mojej narzeczonej. 
Jak się później okazało rzeczona "mała miejscowość" okazała się zbyt mała. 
Stworzyliśmy Rodzinną restaurację. Ja pracowałem z moją mamą w kuchni, moja narzeczona zajmowała w obsługą i barem. 
Zimą 2019 było już bardzo ciężko mimo kolejnej pomocy ze strony mojej rodziny. 
Bardzo wysokie koszty utrzymania i wciąż rosnące długi spowodowały decyzję o zamknięciu w lutym bieżącego roku. 

Nadal nie mogę pracować na etacie i nadal nie mam szans na Zasiłek. Mogę natomiast prowadzić własną działalność. 
Już na początku tego roku przejeżdżając przez kurort uzdrowiskowy w okolicy, w drodze do restauracji, zauważyliśmy lokal do wynajęcia który, jak sądzimy, jest strzałem w dziesiątkę. 
Postanowiliśmy spróbować. Spotkaliśmy się z właścicielem. Lokal będzie całkowicie wyremontowany i z początkiem kwietnia musi zostać otwarty. Nigdy nie pomyślał bym o proszenie o pomoc. Chcieliśmy wziąć kredyt i spróbować. Niestety ani ja, ani moja narzeczona nie mamy żadnych szans na jakikolwiek kredyt. Rodzina w tej chwili też nie jest już w stanie pomóc. 

Przez niepowodzenie z restauracja jestem zadłużony też w ubezpieczalni (odpowiednik ZUS) na ponad 6 tys euro. Ten dług natomiast sądzę, że będę w stanie spłacać na raty jeżeli uda mi się otworzyć lokal. 

Długo zastanawiałem się czy to jest odpowiednie miejsce na szukanie pomocy jednak już nie wiem jak uzyskać pomoc. 
Chce pracować, chcę otworzy ten lokal lecz nie stać nas na to a usiłuje przetrwać. Kwota którą podałem jest dla nas minimum, żebyśmy mogli spróbować. 

Jeżeli ta zbiórka jest w waszej opini złym rozwiązaniem proszę to zignorować, jednak kiedy zobaczyłem, że ludzie zbierają na wakacje czy Ferrari.. To pomyślałem, że spróbować nie zaszkodzi. Dziękuję za czas poświęcony na przeczytanie tego i dziękuję serdecznie także za ewentualne rady. 

Pozdrawiam Michał Oleszczak 






Pierwsza na świecie Karta Wpłatnicza. Twój mini-terminal.
Pierwsza na świecie Karta Wpłatnicza. Twój mini-terminal.
Dowiedz się więcej

Wpłacający 124

HB
Henryk Betlej
500 zł
 
Dane ukryte
500 zł
JB
Jakub Baszczyk
400 zł
RZ
Rodzina z Podstoły.
300 zł
T
Tomek
200 zł
KM
Kubicki M
200 zł
JW
Joanna Wróbel
200 zł
DK
Daniel Kostecki
200 zł
DI
Darek i Ilona Fuks
200 zł
 
Użytkownik niezarejestrowany
123,51 zł
Zobacz więcej

Komentarze 7

 
2500 znaków
Zrzutka - Brak zdjęć

Nikt jeszcze nie dodał komentarza, możesz być pierwszy!

Nasi użytkownicy założyli

740 836 zrzutek

i zebrali

524 578 937 zł

A ty na co dziś zbierasz?