id: us4n5h

Walka młodej mamy z rakiem trzustki

Walka młodej mamy z rakiem trzustki

 
Weronika Mroczkowska

Opis zrzutki

Mam na imię Weronika, jestem 28 letnią Mamą. Równo rok temu urodziłam cudownego synka- najpiękniejszy dar, jaki dało mi życie!


AVqmtN4pId97tCLB.jpg



Niestety kilka miesięcy później wywróciło się ono do góry nogami.


6PCDYu1BPIRJHu9S.jpg



Po porodzie zaczęłam odczuwać silny, nieustający ból. Zamiast cieszyć się w pełni macierzyństwem szukałam pomocy u różnych specjalistów. Przez długi czas moje objawy były tłumaczone konsekwencjami ciąży i porodu. Po kilku miesiącach, wielu wizytach i badaniach, usłyszałam diagnozę- nowotwór złośliwy trzustki.


Owy typ nowotworu jest trudny do zdiagnozowania, w znacznej większości dotyka on osoby starsze. Objawy są niejednoznaczne, często mylące, co opóźnia rozpoznanie i rozpoczęcie leczenia. Rak trzustki jest jednym z najtrudniejszych do wyleczenia a jego rokowania są złe. Rodzaj nowotworu, który mnie dotknął, występuje tylko u 1-3% chorujących na raka trzustki. To czyni go jeszcze trudniejszym w walce, z wysokim wskaźnikiem śmiertelności.


Z91395ZeB0XTvA3g.jpg



Przeszłam operację usuniecia guza nowotworowego wraz z ogonem trzustki, wykonaną robotem Da Vinci. Niestety po jej wykonaniu pojawiły się poważne komplikację. Ponownie trafiłam do szpitala gdzie koniecznością był zabieg założenia zastawki w kanale Wirsunga bowiem, nastąpił wyciek z operowanego organu, który winien się zasklepić. Nie przyniósł on poprawy.


Dwa dni później w stanie krytycznym ponownie trafiłam na stół operacyjny w celu operacji ratującej życie. Żrący sok trzustkowy zalewał wnętrzności powodując trawienie narządów. Doszło między innymi do niewydolności nerek, wątroby, serca, jelit czy płuc. One ucierpiały najbardziej. Po operacji w stanie ciężkim, pozostawałam w śpiączce z kilkuprocentowymi szansami na przeżycie. Rozwinęła się sepsa, wyciek soku nie ustawał. Po wybudzeniu kilkukrotnie rozważano kolejną operację usunięcia płynów zalewających płuca, lecz ze względu na skalę uszkodzeń była zbyt ryzykowna. Nadal nie została ona wykluczona.


RCekDNzO2tEd7XSz.jpg


Dziś żyję, ale walczę o to życie. Nie tylko dla siebie, ale i dla synka. Potrzebuję Waszej pomocy. Leczenie, konsultacje, dojazdy, specjalistyczna dieta i leki generują ogromne koszty, które przekraczają możliwości moje i mojej rodziny. Wymagam stałej opieki lekarza onkologa oraz chirurga, a z racji wyłonienia jelita na zewnątrz brzucha (tak zwanej stomii) opieki proktologa, jak i dietetyka klinicznego, ponieważ dieta onkologiczna często wyklucza się z dietą stomijną. Odpowiednie żywienie jest kluczowe dla mojego funkcjonowania. Niestety dieta jest równie kosztowna- wymaga specjalistycznych produktów, suplementów i indywidualnie dobranych składników, które nie są refundowane, a ich cena często przekracza możliwości przeciętnego budżetu domowego. Potrzebuję też opieki lekarza ginekologa (przez choroby współistniejące), oraz rehabilitanta który pomoże mi odzyskać siły po hospitalizacji i licznych powikłaniach.



Leczenie wymaga szybkiej interwencji i ciągłego monitorowania stanu zdrowia, czego niestety nie zapewnia służba zdrowia. Nie wykluczana jest możliwość podjęcia leczenia za granicą, w celu skorzystania z każdej możliwej dostępnej opcji na lepszą jakość życia.


Zmagam się również z ciężką dla mnie depresją, potwierdzoną przez psychiatrę, wymagającą stałego leczenia i psychoterapii. Potrzebuję wsparcia psychologa, by móc radzić sobie z traumą, lękiem i emocjonalnym ciężarem choroby.


Moje ciało jest wyniszczone. Wymagam stałej opieki najbliższych. Ze względu na powikłania pooperacyjne oraz zakażenie groźną bakterią, które wywołało szereg bolesnych i niebezpiecznych dolegliwości, muszę przebywać w bliskim sąsiedztwie szpitala w ciągłej gotowości na nagłe pogorszenie stanu zdrowia. Nie mogę zajmować się synkiem, ani być przy nim. Potwornie łamie mi serce! :(


Ogromnym wsparciem jest dla mnie rodzina i mój partner, który zrezygnował z pracy, by w pełni zająć się naszym dzieckiem i zastąpić mu mamę w codziennym życiu. To trudna sytuacja emocjonalnie i finansowo, ale dzięki niej nasze dzieciątko ma zapewnione poczucie bezpieczeństwa jedynego teraz rodzica, a ja mogę skupić się na walce o zdrowie i życie.


Proszę o szansę ! Szansę by mój synek miał mamę, która będzie przy nim jak najdłużej.


Każda złotówka, każde udostępnienie czy dobre słowo ma znaczenie. Dziękuję z całego serca za każdą formę wsparcia.

Komentarze 18

 
2500 znaków
  •  
    Jakub Bonkowski-banery reklamowe

    Jakub Bonkowski-banery reklamowe

    550 zł
  •  
    Użytkownik niezarejestrowany

    Trzymamy kciuki i wierzymy, że wyjdziesz z tego silniejsza niż kiedykolwiek. Cała armia dobrych ludzi stoi za Tobą – nie jesteś sama!

    ukryta
  •  
    Użytkownik anonimowy

    Dużo siły!

    2 zł
  •  
    Użytkownik anonimowy

    Powtórzonego Prawa 31:8
    A PAN, On będzie Tym, który pójdzie przed tobą. On, PAN, będzie z tobą, nie porzuci cię ani cię nie opuści. Nie bój się i nie lękaj się!

    500 zł
  •  
    Grażyna Jaroszewska

    zdrowia!❤️

    100 zł
Dbamy o bezpieczeństwo. W razie wątpliwości zgłoś tę zrzutkę przez