Na uratowanie wszystkiego, co mam
Na uratowanie wszystkiego, co mam
Opis zrzutki
Mam na imię Ula i myślę, że jestem najbardziej nieudaczną i żałosną osoba na świecie. Nie zdziwię się, jeśli i Wy tak pomyślicie.
Ostatnie cztery lata były piekłem. Toczyłam walkę o zdrowie i życie najbliższej mi osoby, dziecka - i to był priorytet. Wygraliśmy. Kto obserwował tę walkę, ten wie.
I kiedy już wydawało się, że łapię stabilny grunt pod nogami, upomniała się o mnie przeszłość, w postaci długu, który przerasta moje możliwości a sprawia, że stoję przed realnym zagrożeniem utraty jedynego miejsca do życia, jakie mam.
Jasne, że wiedziałam, że mam dług z powodu zaciągniętej pożyczki. Wpłacałam niewielkie kwoty na zadłużone konto, jednak okazało się to bez znaczenia. Nie wiedziałam o toczącej się sprawie sądowej, wyrok otrzymałam 3 lata później gdy po prostu komornik zajął moje konto i dąży do tego, żeby zająć całość mojej wypłaty oraz konto, na którym spłacam dług hipoteczny.
Jeden dług napędza drugi - nie mogę zapłacić czynszu, rachunku za prąd, raty kredytu etc.
Stracę wszystko.
Byłam winna bankowi 47123,36 tysięcy złotych. Kolejne 44435,79 sąd naliczył w formie odsetek, 9177,52 - komornik i opłaty administracyjne oraz 25,15 zł dziennie odsetek
Ja z nimi sama nie wygram, nigdy.
Nie mam już sił.
Jeśli możecie - pomóżcie mi proszę stanąć na nogi, wydostać się z tego bagna. Kwota, którą tu podaję jako cel zrzutki nie jest kwotą pełną, co miesiąc z mojego konta spływają środki na rzecz długu - nie myślcie proszę, że czekam na cud z założonymi rękami.
Obiecuję, że świat będzie miał jeszcze ze mnie pożytek.
Przepraszam, że w ogóle proszę o pomoc. Smuci mnie to i upokarza.
Dziękuję za wszelką pomoc. Każda złotówka ma znaczenie.