Leczenie ukochanego przyjaciela
Leczenie ukochanego przyjaciela
Aktualności3
-
Dziękuję bardzo za Państwa wsparcie. Wierzę, że Dyzio wróci do pełnej sprawności, że będę mogła zapewnić zabiegi fizjoterapii. Zawsze zostanie już konieczność większej uważności, noszenie po schodach, by nie dopuścić do nawrotu dyskopatii. Najważniejsza jest radość, jaką Dyzio okazuje codziennie na każdym kroku.
0KomentarzyNikt jeszcze nie dodał komentarza, możesz być pierwszy!
Dodawaj aktualności i informuj wspierających o postępach akcji.
To zwiększy wiarygodność Twojej zrzutki i zaangażowanie darczyńców.
Opis zrzutki
Szanowni Państwo
Bardzo proszę o pomoc w leczeniu mojego ukochanego pieska Dyzia. Dyzio jest jamniczkiem, ma 8 lat. To mój najlepszy przyjaciel. Jest bardzo wesoły, energiczny i kochany. A właściwie był, do soboty 21 lutego 2026 r. Rano nie mógł wstać na nóżki tylne. Wlókł je za sobą. Weterynarz stwierdził, że to może być chwilowe, że może zastrzyki pomogą. I tak codziennie byliśmy u lekarza, ale bez poprawy. Weterynarz zwodził mnie, że to minie. W środę 25 lutego poszłam do innego lekarza, który natychmiast skierował mnie na tomograf i operację. Stwierdzi, że od razu tak powinno być, bo czas jest tu kluczowy w powrocie do sprawności. Udało mi się umówić badanie w czwartek i jego wynik to przepuklina i konieczność operacji. Serce mi się krajało, chciałam ratować pieska, ale nie mogłam, z przyczyn finansowych. Mam bardzo trudną sytuację finansową. Spłacam długi i komornik zostawia mi tylko minimalną kwotę z wynagrodzenia. Samotnie wychowuję dziecko. Koszt leczenia i rehabilitacji oszacowano na 15 tys złotych. Operacja odbyła się w czwartek 26 lutego. Lekarz nie dał mi gwarancji, że Dyzio wróci do zdrowia, gdyż upłynęło za dużo czasu od wystąpienia objawów. W czasie operacji usunięto przepuklinę i krwiak. Koszty to 1650 zł za badanie tomografem i 6780 zł za operację.
Pożyczyłam te pieniądze w firmie pożyczkowej z zabójczym oprocentowaniem. Nie miałam skąd ich wziąć a liczył się czas. Pożyczyłam 8 tys zł i nic już nie zostało. Odebrałam Dyzia ze szpitala ze wskazaniem pilnej rehabilitacji, co daje szansę na powrót do sprawności. Dyzio jest zacewnikowany z uwagi na infekcję moczową. Nadal nie staje na nóżki. staram się sama codziennie ćwiczyć nóżki, ale czas pozwala mi na 15 minut. Zresztą w pojedynkę jest to trudno, bo Dyzio się chwieje. Byłam na konsultacji u fizjoterapeuty. Na wizycie za 220 zł przedstawił mi plan zabiegów, które powinny odbywać się 2 razy w tygodniu przez 2 godziny. Niestety, nie mogę rozpocząć terapii z uwagi na brak pieniędzy. Dostałam też zalecenia zakupu specjalnego gorsetu za 500 zł i maty do stymulacji za 200 zł.
Bardzo Państwa proszę o jakąkolwiek wpłatę i udostępnienie.
Z serca dziękuję