Pomóż Gabii pokonać ZUS
Pomóż Gabii pokonać ZUS
Opis zrzutki
Cześć.
Jestem Gabriela, chociaż od zawsze wszyscy mówią na mnie Gabia. Być może znamy się z LARPów, wolontariatów, albo pracy w gamedevie, a być może - nie znamy się wcale.
Kiedy w lipcu zeszłego roku prosiłam Was o pomoc w sfinansowaniu leczenia, myślałam naiwnie, że najgorsze już za mną. Znalazła się wówczas grupa Dobrych Ludzi, którzy pomogli mi wywalczyć należną mi refundację. Niemniej jednak, od połowy sierpnia 2024 do połowy października 2025 przebywałam na bardzo długim zwolnieniu lekarskim, z chwilową przerwą na powrót do pracy w lutym 2025. Wtedy zwróciłam Wam wszystkie środki, jakie zebraliście na moje leczenie wierząc, że nie będą mi one potrzebne.
Niestety, polskie przepisy dotyczące "L4" mówią, że na zwolnieniu mogę przebywać maksymalnie 182 dni. Jeśli choroba trwa dłużej (a tak jest w moim przypadku), można ubiegać się o świadczenie rehabilitacyjne z ZUS. I dokładnie w tym miejscu zaczął się dla mnie niewyobrażalny koszmar, którego nie przetrwam bez Waszej pomocy.
1 października 2025 złożyłam w ZUS dokumenty potrzebne do przyznania mi należnego świadczenia. W teorii, ZUS ma 6 tygodni na rozpatrzenie takiego wniosku i wydanie odpowiedniej decyzji. Niestety, podobno brakuje im lekarzy orzeczników, a zatem terminy rozpatrywania wniosków są wydłużane w nieskończoność. Oznacza to, że należne mi wynagrodzenie otrzymuję z bardzo dużymi przerwami.
Po złożeniu wniosku 1.10.2015, zamiast decyzji we właściwym terminie otrzymałam od ZUS informację, że zostanie on rozpatrzony do 5.12.2025. Zatem kiedy finalnie otrzymałam pozytywną decyzję, wynagrodzenie za część października, listopad, i grudzień wypłacono mi dopiero przed końcem roku.
Po otrzymaniu pierwszej decyzji, 15.12.2025 złożyłam wniosek o przedłużenie okresu świadczenia. 20 lutego, po 10 (!) tygodniach, zamiast decyzji, otrzymałam od ZUS pismo z informacją, że termin rozpatrzenia mojego wniosku zostaje przesunięty do 12 marca.
Czuję, jakbym utknęła w administracyjnym piekle, bez możliwości działania. Zbliża się bowiem moment, w którym powinnam składać trzeci wniosek o przedłużenie świadczenia, żeby dać ZUSowi więcej czasu, i uniknąć powtórki całej sytuacji. Nie mogę jednak tego zrobić, ponieważ nie wiem, czy mi je w ogóle przyznano, w jakiej wysokości, na jaki okres, itd. W międzyczasie nie otrzymuję żadnego wynagrodzenia, i nie mogę bez ryzyka konsekwencji prawnych podjąć się nawet dorywczego zajęcia, nie mówiąc nawet o powrocie do normalnej pracy (do której wciąż nie mogę jeszcze wrócić ze względu na stan zdrowia).
Jeśli ZUS wyda pozytywną decyzję we wskazanym przez siebie terminie, zaległe wynagrodzenie, w nieznanej mi w tej chwili kwocie, otrzymam dopiero pod koniec marca. Potem mogę jedynie znowu czekać na rozpatrzenie kolejnego wniosku, bez możliwości zaplanowania czegokolwiek, nawet podstawowych wydatków.
Proszę Was zatem o pomoc w stworzeniu funduszu, który pozwoli mi przeżyć najbliższe 4 miesiące bez stresu o to, czy będę w stanie opłacić w terminie czynsz, leki, oraz po prostu pokryć podstawowe potrzeby. Przychodzi mi to z ogromnym trudem, gdyż uczono mnie od zawsze radzić sobie ze wszystkim samodzielnie. Niestety, starcie z polskim systemem opieki zdrowotnej i społecznej sprawia, że czuję się załamana i odarta z godności, pozostawiona bez możliwości manewru w jakąkolwiek stronę. Będę ogromnie wdzięczna za Waszą pomoc i wsparcie, bo bez niego po prostu nie dam rady przetrwać tego koszmaru.
Gary sent me