DZIADEK niewidomy, głuchy koteł z ulicy nikomu niepotrzebny
DZIADEK niewidomy, głuchy koteł z ulicy nikomu niepotrzebny
Aktualności3
Dodawaj aktualności i informuj wspierających o postępach akcji.
To zwiększy wiarygodność Twojej zrzutki i zaangażowanie darczyńców.
Opis zrzutki


Nie jestem w stanie zrozumieć sytuacji... od kilku lat kot jest na ulicy, podobno wszyscy z ulicy go karmią, to droga do szkoły codziennie chodzą nią dziesiąt_ki jeśli nie setki dzieci i ich rodzice, kot ciągle na trawie, w deszczu siedzi przemoczony , skulony, na trawie i nikomu nie przyjdzie do głowy sprawdzić co mu jest??? Tygodniami, miesiącami może latami, nikt nie zabierze go do lekarza...
Ludzie !!! Kotek ma może nawet 15 lat, 8 lat temu pomagałyśmy mu już, bo miał wielką ranę na głowie... był wtedy jeszcze pięknym, dostojnym kocurem....po wyleczeniu wydawało się że znalazł dom... wychodzący ale dobry.... a potem ten dom jakoś się rozmył. Koteł krążył po ulicy podobno wszyscy go karmili.... podobno zimą był zamknięty w jednym z domów. Bo by zamarzł.... i co się wydarzyło dalej?? Ten dom zrobił budkę dla niego , była schowana pod schodami , teoretycznie świetne rozwiązanie, ale on w tej budce nie siedział... większość dnia może i nocy siedział na trawie, na chodniku, na środku ulicy... dlaczego? Może dlatego że nie widzi i trochę ze słuchem kiepsko😭😭 teraz na dworzu oberwanie chmury z grzmotami, gdybym go nie zabrała z ulicy, siedziałby teraz też na trawie, przemoczony, i zagubiony, zrezygnowany.... mudimy mu wyrwać wszystkie zęby to priorytet teraz, koszty zabiegu ok 2000, dzisjejsza wizyta 380, badanie krwi 190, a to dopiero początek wydatków... Dziadulek będzie wdzięczny za każdą pomoc <3
