id: w3afth

Walczymy z rakiem

Walczymy z rakiem

Wpłaty nieaktywne - wymagane działanie Organizatora zrzutki. Jeśli jesteś Organizatorem - zaloguj się i podejmij wymagane działania.

Nasi użytkownicy założyli 1 149 065 zrzutek i zebrali 1 195 612 117 zł

A ty na co dziś zbierasz?

Opis zrzutki

Witajcie. Oto Nasza krótka historia. W 2014 roku kiedy to dowiedzieliśmy się jeszcze wtedy z narzeczoną, że spodziewamy się dziecka niestety nie mogliśmy się tym długo cieszyć. W piersi mojej żony (wzieliśmy ślub w 2015r.) wykryto małe guzki. Jak się niestety okazało po biopsji był to nowotwór złośliwy. Lekarz prowadzący wydał wyrok. Albo dziecko albo żona. Mimo przeciwnościom losu postanowiliśmy zmienić lekarza, niestety kolejny był tego samego zdania. Jednak po konsultacjach na onkologii w Bydgoszczy lekarze dali nadzieję. Chemioterapia po 16tyg ciąży tak żeby nie szkodziła na płód. Rozwiązanie w 36tyg przez cesarskie cięcie i mamy córke. Później już tylko kolejne dawki mocniejszej chemii. Po usunięciu piersi i węzłow pachowych które niestety zostały również zainfekowane przez to że czekaliśmy aby córeczce się nic nie stało gdyż lekarze chcieli rozwiązać ciąze w 32tyg ale było to zbyt duże zagrożenie dla życia i zdrowia córki na co żona się nie zdecydowała. Krótko mówiąc poświeciła się dla Niej. Później już tylko nieprzespane noce. Co miesiąc kolejne dawki chemii które żona niestety nie znosiła zbyt dobrze a do tego malutkie dziecko. Po zakończonym pierwszym cyklu bodajże 8 dawek chemii niby wszystko było ok. Powoli wracaliśmy do normalnego życia. Jako, że żona jest osobą młodą wtedy 29lat mogliśmy się starać o rekonstrukcję piersi. Kiedy zbliżał się termin rozpoczęcia tej całej procedury jeszcze tylko standardowe badania gdzie niestety podczas rutynowego USG pojawiły się zmiany na lewym żebrze. Badanie PET/CT wykazało przerzut na kości. Kolejny raz upadliśmy. Kolejny cykl chemioterapii i radioterapii. Miesiąc dwa później kolejny PET gdzie czekał na Nas wyrok. Zainfekowane WSZYSTKIE kości. To co działo się wtedy w Naszych głowach trudno opisać. Zarówno myśli żony jak i moje. Każdy z Nas zdawał sobie sprawę co może się stać. Jeździliśmy w różne miejsca. Zarówno do kościoła gdzie słyszeliśmy o cudownych uzdrowieniach jak i "szeptuch" które również miały zdolności uzdrawiające. 2-3miesiące później kolejny PET i cud!!! Całkowita regresja. Pozostało tylko ognisko zapalne na żebrze od czego wszystko się zaczęło. Znowu odzyskaliśmy nadzieję. Tak mijały kolejne miesiące z częstymi wizytami na onkologii, zastrzykach, leczeniu faslodexem i innymi różnymi specyfikami. Teraz niedawno nadszedł kolejny termin badania PET aby sprawdzić działanie leków które żona przyjmowała przez przeszło rok. Odbiór wyników był dla Nas kolejnym złym doświadczeniem. Tym razem przerzut na wątrobe, miednice i kość biodrową. Aktualnie żona jest po pierwszej radioterapii, lekarze proponują kolejny cykl chemioterapii która strasznie wyniszcza organizm. Żona już nie chce kolejny raz tego przechodzić. Trzeci raz stracić włosy które urosły dopiero 2-3cm. Aktualnie czekamy na kolejne badania gdyż być może uda się zmiany w wątrobie wypalić przez chirurga. Jednak do tego długa droga. żeby nie być bezczynnym zacząłem szukać innych niekonwencjonalnych rozwiązań i znalazłem. RSO (Rick Simson Oil). Olej którego nazwa pochodzi od imienia i nazwiska jego twórcy który sam wyleczył raka skóry. Historii tego pana i czego dokonał opisywać nie będę gdyż można ją znaleźć w internecie. Tak czy inaczej kupno bądź wytworzenie tego cudownego oleju z konopii to mniej więcej 15000zł aby uzyskać 6cm sześciennych. Niestety nie stać mnie na to. Żona jest zrezygnowana, nie chce zaciągać kolejnych długów. Nawet nie mamy skąd gdyż spłacamy kredyt mieszkaniowy. Ja jednak nie pozwole aby zostawiła mnie z córką. Chcę aby te życie spędziła z Nami. Natrafiłem właśnię na tą stronę i postanowiłem spróbować pomocy tutaj. Zawsze twierdziłem, że moją misją jest pomagać innym ale teraz to moja rodzina potrzebuje tej pomocy. Jeżeli ktoś jest wstanie pomóc będę bardzo wdzięczny. Żona nie wie o tym, że założyłem tutaj profil. Mam nadzieję że uda mi się zebrać potrzebną kwotę i zdobyć dla niej lekarstwo które pozwoli jej wychować córke i godnie żyć. Oczywiście dysponuję całą historią choroby począwszy od 2014r aż do dnia 10.08.2017 bo to był ostatni dzień gdzie byliśmy na radioterapii i konsultacji z chirurgem. Jeżeli ktoś może zdobyć bądź posiada ten olej również proszę o kontakt. Proszę pomożcie.

Ta zrzutka nie ma jeszcze opisu.

Ta zrzutka nie ma jeszcze opisu.

Pierwsza na świecie karta do przyjmowania wpłat. Karta Wpłatnicza.
Pierwsza na świecie karta do przyjmowania wpłat. Karta Wpłatnicza.
Dowiedz się więcej

Wpłaty 1

ŁG
Łukasz Gozdek
1 zł

Komentarze

 
2500 znaków
Zrzutka - Brak zdjęć

Nikt jeszcze nie dodał komentarza, możesz być pierwszy!