id: wazt7a

RATUJ LIMBĘ! 20 lat pracy w lesie - teraz grozi jej rzeźnia

RATUJ LIMBĘ! 20 lat pracy w lesie - teraz grozi jej rzeźnia

Aktualności2

  • UDAŁO SIĘ!!! Jesteście niesamowici! Bardzo dziękujemy za pomoc dla Limby! Limba jest już w naszej fundacyjnej stajni, zaopiekowana, spokojna i wreszcie bezpieczna. Nadal możecie nas wspierać i pomagać nam ratować konie, leczyć i opiekować się uratowanymi podopiecznymi. Pomożesz? TAK! POMOGĘ.

    jGFVSHE7oA8Dy2Ym.jpg

Dodawaj aktualności i informuj wspierających o postępach akcji.

Dodawaj aktualności i informuj wspierających o postępach akcji.
To zwiększy wiarygodność Twojej zrzutki i zaangażowanie darczyńców.

Opis zrzutki

LIMBA

 klacz, który całe życie poświęciła pracy w lesie, dziś stoi na granicy życia i śmierci.


Całe życie pracowała w lesie przy zrębie drzewa.

Przez prawie 20 lat każdego dnia zabierano ją do lasu aby służyła swoim potężnym ciałem. Wykorzystano jej siłę do pracy za którą dostała opiekę i wyżywienie. Jej właściciel dbał o nią najlepiej jak potrafił, ale kiedy przyszedł czas na emeryturę to wraz z nią przyszły problemy zdrowotne.


Podupadł na zdrowiu, samotność, alkohol, rozwód. Coraz trudniej było opiekować się starym koniem. Problemy się nawarstwiały i potęgowały zaniedbania Limby. Dziś jej opiekun jest bezdomny. Tym samym Limba straciła dom w którym przeżyła cale swoje życie. Rozpoczęła się tułaczka. Gdyby Limba mogła nam opowiedzieć historie swojego życia byłaby to zapewne piękna z zarazem smutna historia. 

nQfGWyB8oQWyGN3z.jpg


Dziś Limba ma ponad 800 kg, opuchnięte nogi, zarwany grzbiet i strzykające kości. Jej ciało mówi jasno: jest zmęczona, potrzebuje pomocy, a nie rzeźni.


Kiedy patrzymy na klacz widzimy jej zmęczenie i smutek. Jest zaniedbana mimo, że dostaje jeść a jej waga nie budzi zastrzeżeń. Jej ogromne, mocne nogi wymagają są opuchnięte, a kopyta bardzo zaniedbane.

Pierwsze co rzuca się w oczy to zarwany grzbiet wygięty w pałąk. To skutek przeciążeń, które doprowadziły do uszkodzeń mięśni, ścięgien i kręgosłupa. Kiedy się porusza, słychać strzykające kości. Ten koń potrzebuje opieki, wizyty kowala i weterynarza ale właściciela na to nie stać.


Mieszkańcy wsi dają jej kawałek łąki i karmią jak mogą. Ale nadchodzi zima, a Limba całą dobę stoi pod gołym niebem. Pan Antoni nie ma wyjścia – sprzedałby ją handlarzom, którzy już liczą zysk: 7 000 zł teraz i drugie tyle w rzeźni.


To nie może tak się skończyć. Limba nie zasłużyła na cierpienie ani śmierć!


vxyPdYx99TSTBgfz.jpg


Pan Antoni chce za Limbę 7 tysięcy i daje nam czas do 10 października.

Nie negocjujemy, ani nie wchodzimy w szczegóły, bo wiemy, że ten człowiek nie dźwiga swojego życia, więc nie udźwignie opieki nad koniem.

Musimy jednak przetransportować Limbę z okolic Giżycka gdzie obecnie przebywa do naszej fundacyjnej stajni.

Niestety to bardzo daleko dlatego koszt transportu wyniesie około 2500 zł.


Chcemy bardzo ocalić tego konia. Dać jej bezpieczny dom, opiekę, troskę. 


  • Cena odkupu: 7 000 zł
  • Transport z okolic Giżycka: 2 500 zł
  • Razem: 9 500 zł


Czas ucieka - do 10 października musimy zabrać Limbę. Bez schronienia i opieki każda noc w chłodzie to dla niej ogromne cierpienie.


Pomóż nam uratować Limbę. Każda złotówka przybliża ją do życia w spokoju, bez bólu i strachu. Dajmy jej szansę na godną emeryturę, której tak bardzo potrzebuje.



Komentarze 1

 
2500 znaków
Dbamy o bezpieczeństwo. W razie wątpliwości zgłoś tę zrzutkę przez