id: wh96z6

Chciał zarobić na wesele, a skończył na wózku inwalidzkim. Pomóż!

Chciał zarobić na wesele, a skończył na wózku inwalidzkim. Pomóż!

Nasi użytkownicy założyli 915 446 zrzutek i zebrali 880 858 546 zł

A ty na co dziś zbierasz?

Opis zrzutki

To był dobry okres w życiu mojego syna. Miał dziewczynę, z którą mieli wspólne plany. Chcieli się pobrać. Dlatego Sebastian zdecydował się na wyjazd do Niemiec do pracy, żeby zarobić na wesele. Wszystko zostało zaplanowane, zaklepane i przewidziane. Przynajmniej tak to wtedy wyglądało. Niestety tego zdarzenia nie dało się przewiedzieć.


Wypadek na autostradzie

Podczas codziennej podróży z kwater pracowników do pracy doszło do wypadku. Kierowca busa zasnął w trakcie jazdy – auto dachowało i znalazło się w rowie.


Do dzisiaj zadaję sobie pytanie – dlaczego to nieszczęście spotkało akurat mojego syna? Z 5 osób, które jechały tym busem, 4 wyszły z niego o własnych siłach. Niestety najwięcej dostało się Sebastianowi. On został najbardziej poszkodowany. Pozostali pasażerowie próbowali wyciągnąć Sebastiana z busa, ale został tak zakleszczony, że dopiero służby ratunkowe go wyciągnęły i zawiozły do pobliskiego szpitala. Co więcej tego dnia po pracy miał już wracać do Polski.


rf4e23341dbfeae2.jpeg


W niemieckim szpitalu

W szpitalu niemieccy lekarze stwierdzili bardzo rozległe urazy głowy – złamania czaszki z prawej strony i pęknięcie podstawy czaszki, złamanie nosa, połamane oczodoły, żuchwa, okolice zatok, co wiązało się z obrzękiem, krwawieniem i uszkodzeniem mózgu oraz uszkodzeniem opon mózgowych. Poza tym wielofragmentowemu złamaniu uległy lewę ramię oraz prawa łopatka. Doszło do obustronnego stłuczenia płuc. Generalnie lekarze w niemieckim szpitalu walczyli o jego życie. I udało im się!


Jednak stan Sebastiana i tak był bardzo zły. Przez 3 tygodnie przebywał w śpiączce.


W Polsce

Po 7 tygodniach od wypadku przewieźliśmy go do polskiego szpitala. Polski lekarz – jak zobaczył mojego syna, położył na nim krzyżyk: „Będzie rośliną” – powiedział. Jednak ani my - jego rodzina, ani sam Sebastian się nie poddaliśmy. Po kolejnych 6 tygodniach mój syn zaczął sam przełykać i oddychać, nawiązaliśmy także z nim kontakt.


Po 5 miesiącach Sebastian w Bydgoszczy przeszedł bardzo poważną operację polegającą na rekonstrukcji czaszki. Ta operacja bardzo pomogła – po niej mój syn zaczął do nas wracać.


baac511b428cfab1.jpegJak jest teraz?

Wypadek zdarzył się w sierpniu 2018 roku, więc sporo czasu już minęło. Jednak jesteśmy ciągle na początku drogi. Drogi do zwiększenia sprawności Sebastiana. Przysługuje mu ok. 1 godzina rehabilitacji tygodniowo z NFZ. To stanowczo za mało. Z kolei turnus rehabilitacyjny trwający 2 tygodnie w prywatnej klinice kosztuje 12 000 zł.


Obecnie mój syn jest osobą niepełnosprawną i wymaga stałej opieki. Ma niedowład i bóle kończyn lewych, bóle barku, nie może sam chodzić. Występują także częste bóle głowy. Ma także zaburzenia pamięci i upośledzenie zdolności intelektualnych. Mówi niewyraźnie. Ma stałe przykurcze – na które pomaga tylko rehabilitacja. Według lekarzy bez rehabilitacji będzie tylko gorzej.


Dlatego proszę wszystkich dobrych ludzi o pomoc. 4 lata temu już kiedyś organizowaliśmy zbiórkę, z której środki zostały przeznaczone na rehabilitację. Niestety potrzeby nie maleją, potrzebna jest regularna rehabilitacja. Bardzo proszę o pomoc dla mojego syna. Nie poddaję się i walczę o to, żeby stan Sebastiana poprawiał się. Ale sama nie dam rady. Pomożesz?


Bogumiła, mama Sebastiana

Pierwsza na świecie karta do przyjmowania wpłat. Karta Wpłatnicza.
Pierwsza na świecie karta do przyjmowania wpłat. Karta Wpłatnicza.
Dowiedz się więcej

Jeszcze nikt nie założył skarbonki na tej zrzutce. twoja może być pierwsza!

Wpłaty 105

preloader

Komentarze 1

 
2500 znaków