id: wkhnuj

Operacja i leczenie ciężko chorego, starszego konia

Operacja i leczenie ciężko chorego, starszego konia

Organizator przesłał dokumenty potwierdzające wiarygodność opisu zrzutki
2 451 zł 
z 30 000 zł
8%
zakończona 30.04.2019r
36 
wspierających
Wpłaty nieaktywne - wymagane działanie Organizatora zrzutki. Jeśli jesteś Organizatorem - zaloguj się i podejmij wymagane działania.

Opis zrzutki

Panicz to uratowany przeze mnie wiele lat temu koń i mój wielki przyjaciel. Panicz od lat ciężko choruje i przechodzi operację za operacją. Miałam wybór - eutanazja lub ratowanie Przyjaciela. Niestety dalej sama już nie dam rady. Panicz potrzebuje Waszego wsparcia!

Historia Panicza

Panicza przywieźliśmy w 2002 roku. W momencie, gdy do nas przyjechał, był mocno wychudzony, ponieważ jego poprzedni opiekunowie nie mieli pieniędzy, żeby go dobrze karmić.

Panicz od początku był koniem kochającym ludzi, stopniowo coraz bardziej mnie poznawał i przywiązywał się. Zawsze był ukochany i dopieszczany. Reagował nawet na dźwięk mojego samochodu i głośno rżał, witając mnie radośnie. Wszyscy wiedzieli, że zaraz wejdę do stajni. Zawsze witał mnie radosnym rżeniem, a z padoku przybiegał galopem na dźwięk swojego imienia.

Straszna choroba

Wszystko zaczęło się 4 lata temu kiedy okazało się, że guz nad koronką się nie goi. Panicz mocno utykał, bardzo go bolało i trzeba było natychmiast jechać do kliniki. To była pierwsza operacja, która dała mu szansę na normalne życie.

Niestety wkrótce okazało się, że choroba nawróciła. Próbowaliśmy leczyć Paniczka na miejscu, ale w końcu zaszła konieczność powrotu do kliniki w Warszawie. Tam operację powtórzono, a potem zrobiono raz jeszcze, z poszerzeniem (czyli częściowym usunięciem kopyta). Walczyłam o Paniczka z całych sił, a on był niezwykle dzielny. W trakcie pobytu w klinice dawał studentom okazję do nauki anatomii, zaskakując wszystkich swoją cierpliwością i podejściem do ludzi. Podobno do tej pory studenci za nim tęsknią.

Płonne nadzieje

Znów mieliśmy nadzieję na poprawę, niestety krótko po operacji zaczęły się tworzyć przetoki, które co jakiś czas "wybuchały" i lała się z nich krwisto- ropna treść. Weterynarze w klinice powiedzieli, że zrobili już wszystko, co byli w stanie. Zabrałam biedaczka do nowego domu, który dla niego zorganizowałam, gdzie miał dużo łąk. Wkrótce tam wydobrzał. Noga się podgoiła i wszystko wyglądało w miarę dobrze.

Niestety, w grudniu 2017 roku Panicz dostał kolki. Nikt nie był w stanie mu pomóc na miejscu, żadne działania nie pomagały. I akcja: załatwianie transportu w nocy , jazda do szpitala na Służewcu, operacja w ostatniej chwili, dzięki czemu cudem Panicza uratowaliśmy. Nie mogłam inaczej, to mój Przyjaciel. Bardzo długo dochodził do siebie, odnowiły się przetoki. Znowu badania, rehabilitacja, kuracja przeciw-wrzodowa, specjalna pasza.

Poprawa

Zawzięliśmy się w rodzinie, że postawimy go na nogi. Zaczęłam robić posiewy z rany i antybiogramy, a mój mąż opracował specjalną miksturę i noga się zagoiła. Panicz w końcu nabrał masy, zaczął znowu cieszyć się życiem i przestał tak mocno utykać.

Ratować za wszelką cenę

I nagle - znowu kolka...Najpierw jedna, zaleczona, za parę dni druga….I ponownie to samo - przemieszczenie okrężnicy za więzadło śledzionowo-nerkowe, ze skręceniem. Widziałam straszne cierpienie Panicza i brak poprawy mimo największego zaangażowania wspaniałych weterynarzy. Znowu czekał nas drogi transport i ten sam szpital. Panicz dał radę chyba tylko dzięki swojej sile i woli życia. Problem w tym, ze trzeba laparoskopowo zamknąć lożę, w którą przemieszcza się okrężnica. Inaczej sytuacja może się powtórzyć. Panicz nadal przebywa w szpitalu, ponieważ niestety doszło do zakażenia rany i pobyt się przedłuża. Termin laparoskopii również został przesunięty na później.

Dlaczego proszę o pomoc?

Koszt każdej operacji i późniejszego leczenia był ogromny! Do tego dochodzi transport, leki, dobra pasza, rehabilitacja itp. - dla tak dużego zwierzęcia koszty są olbrzymie.

Do tej pory jakoś (często cudem) dawałam radę, nie chciałam prosić o pomoc. Niestety laparotomia to poważny i drogi zabieg. Jeszcze nie do końca spłaciłam zadłużenie po poprzedniej operacji, a teraz kolejne wielkie koszty...

Potrzebujemy co najmniej 30 tysięcy na leczenie operacyjne i pooperacyjne, transport, leki, rehabilitację, paszę i jest to dla nas obecnie kwota nieosiągalna bez Waszej pomocy. Dlatego liczy się każda złotówka!

przyjaciel, dla którego zrobię wszystko!

Informacje o organizatorze

Zrzutka na Panicza

Stworzona przez Małgorzatę SkowronPediatra (II stopnia) z powołania, ratująca zwierzęta z zamiłowania

Do tej pory to zawsze ja pomagałam, przygarniając liczne bezdomne zwierzęta lub szukając im domów. Regularnie wpłacam na schroniska, na pomoc psom i koniom, biorę udział w bazarkach ratujących zwierzaki, zawożę koce i karmę do schronisk, od lat przekazuję 1% podatku na biedne konie.

Pierwsza na świecie Karta Wpłatnicza. Przyjmuj wpłaty gdziekolwiek jesteś.
Pierwsza na świecie Karta Wpłatnicza. Przyjmuj wpłaty gdziekolwiek jesteś.
Dowiedz się więcej

Wpłaty 36

AM
Anita Manska
500 zł
HK
Hania Kamińska
100 zł
MM
Monika
100 zł
IZ
Iza
100 zł
MJ
Magda J
100 zł
AT
Angelika Tessmer
100 zł
BO
Bono
100 zł
DZ
Dzoana
100 zł
ZS
Zuzanna Stasinska
100 zł
ML
Marta Lewandowska
100 zł
Zobacz więcej

Komentarze 3

 
2500 znaków

Nasi użytkownicy założyli

864 069 zrzutek

i zebrali

760 890 269 zł

A ty na co dziś zbierasz?