id: xf7kmh

Pomóż Babci Bogusi spędzić spokojną starość w Jej przedwojennym domu!

Pomóż Babci Bogusi spędzić spokojną starość w Jej przedwojennym domu!

Nasi użytkownicy założyli 1 189 883 zrzutki i zebrali 1 253 998 418 zł

A ty na co dziś zbierasz?

Aktualności1

  • Pomóż Babci Bogusi spędzić spokojną starość w Jej przedwojennym domu!


    Czy kiedykolwiek zdarzyło Ci się słuchać historii, która tak bardzo poruszyła Twoje serce, że aż zakręciły Ci się łzy w oczach? Tak właśnie jest z historią mojej Babci Bogusi i jej rodzinnego domu w Gdyni. To miejsce, które przetrwało wiele burz i trudności, teraz stoi na krawędzi utraty...


    Mój kilkutygodniowy wysiłek w akcję doprowadził do zatrzymania licytacji 1/2 udziału miasta w miejscu rodzinnym. Zauważyłam nietransparentność działań urzędniczych i odczułam naciski ze strony osób trzecich w celu przejęcia całości. Po majówce zdecydowałam się wysłać pismo do nowej Prezydent Gdyni z prośbą żeby przyjrzeć się sprawie licytacji naszej działki. Po 10 dniach płakałyśmy z Babcią i przyjaciółmi ze szczęścia! Prezydent Gdyni podjęła decyzję o odwołaniu przetargu ustnego nieograniczonego na sprzedaż udziału gminy w rodzinnej nieruchomości! Jednocześnie poproszono o zajęcie stanowiska co do sposobu uregulowania kwestii posiadanych praw do działki w ciągu 30 dni od otrzymania pisma z miasta.


    Potrzebuję Twojego wsparcia, aby ochronić to wielopokoleniowe rodzinne dziedzictwo przed zniknięciem. Twoja wpłata może sprawić, że to magiczne miejsce zostanie uratowane przed zniszczeniem. Kwota do zebrania zmniejszyła się do 157 440 zł.


    Obiecałam Babci, że nie dopuszczę do utraty tego dziedzictwa. Zaczęłam dawno temu samodzielnie zbierać pieniądze odkładając z wynagrodzenia, ale w wyniku wypadku komunikacyjnego jestem hospitalizowana i już nie mogę samodzielnie wyłożyć pieniędzy na zachowanie tego miejsca. W czerwcu br. mam kolejną operację. Dlatego tak bardzo teraz potrzebuję Twojego wsparcia.


    Proszę, pomóż mi spełnić obietnicę złożoną Babci i zapewnić jej spokój oraz bezpieczeństwo na jej ukochanej ziemi. Nie pozwól, aby ta historia skończyła się tragicznie. Dołącz do akacji i pomóż uratować prawie 100-letnią nieruchomość na gdyńskim historycznym osiedlu "Meksyk" przed zniszczeniem. Każda pomoc się liczy! Sukcesy dzięki Twojemu wsparciu tej zbiórki będą ogromne:

    1. Babci Bogusi zapewni się spokój, bezpieczeństwa oraz pogodne życie.

    2. Twoja satysfakcja z uczestnictwa w ratowaniu ważnego dla wielu osób miejsca – sąsiedzi dopingują akcji.

    3. Pomoc w zachowaniu dziedzictwa wielopokoleniowej rodziny.

    4. Masz szansę uczestniczyć w ochronie lokalnej historii i tradycji.

    5. Dzięki Tobie, to magiczne miejsce będzie mogło przetrwać dla przyszłych pokoleń.


    Dziękujemy z Babcią za wsparcie i zaangażowanie w tę ważną sprawę. Razem możemy zdziałać naprawdę wielkie rzeczy!





    PONIŻEJ OPIS SZCZEGÓŁOWY CELU ZBIÓRKI ŻEBY UWIARYGODNIĆ AKCJĘ


    Cel zbiórki: Zbieram Z Babcią fundusze, aby wykupić 1/2 udziału gminy miasta Gdynia w 300 m² nieruchomości, która od pokoleń jest w naszej rodzinie. To miejsce, gdzie moja babcia Bogusia urodziła się przed wojną i tam założyła rodzinę. W domu umarł dziadek na rękach babci.

    Kwota docelowa: 157 440 PLN brutto

    Termin zbiórki: 30 dni - tyle mam czasu na odpowiedź miastu Gdynia.

    Dlaczego to ważne: To marzenie mojej babci, aby przedwojenna nieruchomość pozostała w naszej rodzinie. Babcia pragnie, abyśmy mogli po jej śmierci opiekować się i dbać o historię tego miejsca. Obiecałam jej jako nastolatka, że rodzinne miejsce będzie zawsze w naszych rękach. Utrata nieruchomości oznacza niedotrzymanie przeze mnie obietnicy. Babcia będzie mogła cieszyć się swoim dziedzictwem bez zagrożenia odebrania przez gminę Gdynia po jej śmierci. Ma rozrusznik serca i mogłaby umrzeć z żalu, gdyby teraz utraciła ukochane miejsce. Chcę, żeby mogła spędzić swoją starość wraz ze mną. Będziemy otaczać się sąsiadami, którzy również mieszkają w okolicy od urodzenia. Mieszkają tam również ich potomkowie. Zawsze marzyłam żeby spisać historię mieszkańców tego osiedla.

    Historia beneficjentów: Przed II wojną światową dwie siostry przybyły na tę nieruchomość i wspólnie zamieszkały. Obie założyły rodziny - prababcia Helena urodziła moją babcię Bogusię, która do dnia dzisiejszego jest zameldowana w tym miejscu. W czasie wojny musiały uciekać w bezpieczne miejsca. Rosjanie wyrządzili kobietom w naszej rodzinie dużo nieszczęścia. Siostra prababci Heleny również mieszkała tu aż do swojej śmierci, umarli także jej potomkowie i ten udział przejęła gmina Gdynia. Babcia jest dla mnie jak mama - otrzymałam od niej dużo dobrych życiowych nauk. Rozbudziła we mnie ciekawość świata i pozytywne nastawienie do ludzi. Próbuję od 16 lat odzyskać udział miasta. Bezskutecznie. Postanowiłam wyjechać do stolicy, żeby zebrać potrzebną kwotę wykupu. W 2011 roku uległam wypadkowi na przejściu dla pieszych z winy straży pożarnej i do dzisiaj jestem jeszcze hospitalizowana. Czekam na dwudziestą operację i nie ostatnią. Nie mogę pracować i z tego powodu nie jestem w stanie zebrać potrzebnych pieniędzy. W międzyczasie zauważyłam brak transparentności w działaniach urzędników miasta w procesie uzgadniania warunków wykupu. Na szczęście na moje pismo w tej sprawie zareagowała pozytywnie nowa Prezydent Gdyni i zatrzymała licytację udziału miasta. Poczułyśmy ulgę. Teraz mamy 30 dni, żeby wykupić udział miasta. Chciałabym, żeby czytający opis zbiórki uwierzyli w cel zbiórki i moją wiarygodność, którą zweryfikował portal zrzutka.pl.



    1Komentarz
     
    2500 znaków
     

    Aneta Czapiewska • 28.05.2024 11:47

    Brawo Agnieszka!!!

    Nikt jeszcze nie dodał komentarza, możesz być pierwszy!

    Czytaj więcej
Ta zrzutka nie ma jeszcze aktualności.

Ta zrzutka nie ma jeszcze aktualności.

Opis zrzutki

Szanowni Darczyńcy,


Potrzebuję wsparcia Dobrych Ludzi żeby uchronić rodzinne miejsce mojej Babci Bogusi przed potencjalnymi łowcami nieruchomości - flipperzy, którzy będą próbowali pozbyć się innych udziałowców (czyli nas). To nasze rodzinne miejsce wielopokoleniowe zlokalizowane w części przemysłowej miasta Gdyni.


Wszystko zaczęło się jeszcze przed drugą wojną światową, kiedy to na dzisiejszą rodzinną działkę przybyli rodzice Babci Bogusi. Te biedne okolice Gdyni nazwano „Meksyk”. Zamieszkali tam i urodzili dwoje dzieci, m.in. moją Babcię. Przyszła wojna, pojawiły się różne wydarzenia. Po wojnie z pradziadkami, zamieszkała siostra i rodzice prababci, urodziła się jeszcze siostra. Moja Babcia dorastała w tym samym miejscu pamiętając doświadczenia wojenne. Kochała Gdynię! Często przebywała nad morzem, uczęszczała do Klubu Morskiego, a także na lokalne zabawy, gdzie poznała mojego dziadka. I tak nie zmieniła miejsca zamieszkania – dziadek dobudował na tej samej 300m2 działce część mieszkalną dla swojej rodziny. Miasto ten teren po wojnie uważało za tymczasowy dla przybyłych (planowano przesiedlić do bloku, który jednak spłonął w trakcie budowy), a same zabudowania określano jako „baraki” i w większości księgi wieczyste do dzisiaj tak określają tam zabudowania. W swoim życiu Babunia najczęściej z rodziną wyjeżdżała na Półwysep Helski. Rzadko opuszczała na dłużej swoje miejsce rodzinne. Moja mama mieszkała tam długo; poznała w mieście mojego tatę. W Gdyni urodziłam się JA (w marcu). Rodzice zmienili wkrótce miejsce zamieszkania na Gdańsk, ale przez wszystkie lata bywaliśmy często u Babci BogusiBabcia nauczyła mnie kochać ludzi, cieszyć się tym, co potrafię i mam. Wróciłam do domu rodzinnego Babci Bogusi na studia. Tak naprawdę dostałam od Niej szansę rozpoczęcia dorosłego życia. Ukończyłam Akademię Morską (obecnie Uniwersytet Morski w Gdyni). Jestem Rybą x3: herb miasta, znak zodiaku i uczelnia morska. Babcia to moja przyjaciółka, jest jak druga matka. Obiecałam Babuni, że będę dbała o Jej wielopokoleniową historię i kiedyś z siostrą zamieszkamy w tym domu. Los mnie przesiedlił do stolicy za pracą, jednak więź z Babcią i Jej miejscem rodzinnym nie zmniejszała się. Codziennie dzwoniłyśmy do siebie w drodze do mojej pracy. Wielu z moich kolegów i koleżanek z pracy wiedziało o tym. Planowałam, że jak odłożę trochę pieniędzy to wrócę do Gdyni.


Zaczęłam w tamtym czasie interesować się sprawami formalnymi nieruchomości Babci, bo zauważyłam, że w księdze wieczystej – oprócz niej jako właścicielki – widnieje Miasto. Zaczęłam pisać pisma do Urzędu Miasta w sprawie zniesienia współwłasności. Pojawiali się ludzie wyceniający działkę i dom Babci żeby ustalić kwotę do zapłaty Miastu. Już wtedy wyceniono, że działka z domem jest warta 120 000 zł + 23% VAT, w tym dom mniej więcej 20 000 zł. Poprosiłam o rozłożenie kwoty na raty. Przyszła odmowa. ☹


I wówczas zdarzyło się nieszczęście! Przechodząc na przejściu dla pieszych znalazłam się w środku wypadku komunikacyjnego z winy kierowcy straży pożarnej. Wypadek transmitowano w TVN24, pisały media (tutaj 2 linki opisujący wypadek: na skrzyżowaniu al. Jana Pawła II z ul. Grzybowską wóz strażacki zderzył się z volvo oraz https://warszawa.naszemiasto.pl/tragiczny-wypadek-w-al-jana-pawla-ii-volvo-zmiazdzone-po/ar/c16-3219519 ). Miałam nie przeżyć kraksy wg oceny lekarzy SOR. Moja Babcia nie wiedziała o wypadku, ale czuła coś niedobrego, bo nie odzywałam się do niej przez jakiś czas. Jak nigdy. Przeżyłam, określona mianem „ewenementu medycznego”. Nie mogłam wrócić do Gdyni żeby nie być ciężarem dla Babci. Staruszka nie widziała mnie kilka lat, bo nie chodziłam (chciano mi nawet amputować nogę), nie byłam świadoma rzeczywistości. Babcia nie przyjechała, bo mając ponad 70 lat taki wyjazd do stolicy traktowała jak wyjazd za granicę. Ale dzwoniła, przysyłała pieniądze na leczenie ze swojej skromnej emerytury. Cieszyła się, że mam na miejscu wsparcie osób trzecich. Kilka lat zajął mi powrót do samodzielnego chodzenia. Po drodze poznałam męża, ale nie wytrzymał sytuacji ciągłej hospitalizacji i konieczności sprawowania nade mną opieki. Rozwiodłam się. Jestem bezdzietna. Starałam się być pozytywna i silna. Byłam w nieustannym kontakcie z Babcią. Przed pandemią – mając trochę fizycznej siły zdrowotnej – znowu napisałam do Miasta z ponowną prośbą o rozłożenie na komfortowe raty wykupu udziału Miasta. W końcu nie pracowałam, babcia na emeryturze to nie było zdolności kredytowej. Znowu odmowa. Babcia podjęła decyzję żeby przekazać mi swoje dziedzictwo rodzinne – tak naprawdę wartościowe wyłącznie emocjonalnie dla nas wszystkich. Powiedziała, że mi ufa i wie o moim marzeniu powrotu do Gdyni. Udzieliła mi notarialnego pełnomocnictwa żeby ją reprezentować w różnych sprawach (lekarze, urzędy, finanse itp.). Jakiś czas temu przyszło pismo od Miasta: rozłożymy wartość udziału tylko na 10 rat + 23% VAT płatne z góry. Skąd miałam wziąć 13 000 zł miesięcznie i jeszcze ok. 30 000 zł płatnego VAT-u z góry? Nie mam możliwości zarobkowania od wypadku. To wypadek popsuł moje plany. ☹

Zrezygnowana – jako niepracująca po wypadku na permanentnej hospitalizacji – odpuściłam walkę z przekonaniem, że nikt nie zainteresuje się 150m2 udziału Miasta. Zdarzyło się kolejne nieszczęście – prawie wiekowy dom zaczął mieć poważne usterki aż w końcu pękła rura grzewcza domu i zalało piwnicę, parter oraz sufit. Nie można tam chwilowo mieszkać aż do usunięcia usterki. Niepełnosprawna zdecydowałam się przygarnąć Babunię do siebie. Jednak nie dałam rady z powodu uszczerbków ortopedyczno-neurologicznych. Uraz kręgosłupa w czasie wypadku nie pozwolił mi na podnoszenie, schylanie się do Babci. I tak Babcia trafiła chwilowo pod opiekę osób trzecich. Ustaliłam z siostrą, że kiedy zoperują mi kręgosłup (żeby ból odpuścił w codziennym funkcjonowaniu) to w następnej kolejności za odłożone „zaskórniaki” skromnie naprawimy ogrzewanie i Babcia wróci do swojego miejsca pod opieką 24-godzinną osoby trzeciej. Czekam teraz na wezwanie na Oddział Neurochirurgiczny żeby zoperować najpierw lędźwie (ucisk na nerwy z powodu braku dysku międzykręgowego), potem kręgosłup w odcinku szyjnym (miałam pęknięty krąg w wyniku wypadku). Nie jestem w stanie długo siedzieć, po nocy nie potrafię się podnieść z łóżka, utykam przy dłuższym chodzeniu. Ratuje mnie rehabilitacja, moje psy i leki przeciwbólowe. Czekam na 20-stą (i jeszcze nie ostatnią) operację po wypadku. Nauczyłam się cierpliwości w dążeniu do celu. I nie narzekać, nie użalać się publicznie nad sobą. Zaciskam zęby.


I pomyliłam się w sprawie zainteresowania rodzinną działką! Pojawiła się informacja sprzed 2 tygodni od sąsiadów z osiedla Babci o kręcących się zainteresowanych naszą działką rodzinną. Przekazano mój numer telefonu zainteresowanym kupcom. Miasto wystawiło swój udział na licytację żeby pozbyć się swojego problemu na rodzinnej ziemi Babuni(!). Sąsiedzi mieszkają na tym terenie z dziada-pradziada. Znamy się i wspieramy w miarę możliwości. Po rozmowie z potencjalnym kupcem nieruchomości zaczęłam się stresować. Nigdy nie zamierzałam sprzedać miejsca rodzinnego Babci! Wiem, że nie ma dużej wartości pieniężnej. Opowiedziałam zainteresowanemu powyższą historię ziemi rodzinnej i odmówiłam sprzedaży. Jeden z zainteresowanych „grzecznie” kilkukrotnie nadmienił o łowcach nieruchomości tzw. „flipperach” (czyli czyścicielach nieruchomości). I to był dla nas gwóźdź do trumny! Moja Babcia Bogusia ma rozrusznik serca, jest bardzo przywiązana do rodzinnego miejsca i okolicy. Próba „wysiedlenia” nas przez flippera może doprowadzić do Jej śmierci. Serce by Jej pękło z żalu. 


Myślałam, zastanawiałam się jak UCHRONIĆ BABCIĘ BOGUSIĘ PRZED NIESZCZĘŚCIEM! Nigdy nie prosiłam o pieniądze, starałam się gospodarować swoim budżetem na miarę możliwości. Jednak ta sytuacja mnie przerosła… Tonący chwyta się brzytwy – zdecydowałam się pierwszy raz poprosić publicznie o pomoc pieniężną. Założyłam zrzutkę, której wiarygodność została zweryfikowana przez portal. Postanowiłam uchronić Babunię przed nieszczęściem i poprosić Darczyńców o dołożenie się do sumy pozwalającej wykupić udział Miasta żeby 300m2 działki pozostało w naszych rękach. Żeby móc Babci stworzyć „pogodną starość” w Jej ukochanym domu. Mamy osobę chętną do zaopiekowania się moją staruszką 24 godziny na dobę. Jak zacznę funkcjonować po „naprawie” kręgosłupa przeniosę się do Gdyni i zatroszczę się o moją Najlepszą Przyjaciółkę razem z opiekunką na etat. 


Wrzucam link do ogłoszenia o przygotowaniu do przetargu na stronie miasta https://www.investgdynia.pl/title,Chylonia-Dachnowskiego-36,pid,3,offerid,473.html


Ta zrzutka nie ma jeszcze opisu.

Ta zrzutka nie ma jeszcze opisu.

Pierwsza na świecie Karta Wpłatnicza. Twój mini-terminal.
Pierwsza na świecie Karta Wpłatnicza. Twój mini-terminal.
Dowiedz się więcej

Kupuj, Wspieraj, Sprzedawaj, Dodawaj.

Kupuj, Wspieraj, Sprzedawaj, Dodawaj. Czytaj więcej

Pomagaj organizatorowi zrzutki jeszcze bardziej!

Dodaj swoją ofertę/licytację - Ty sprzedajesz, a środki trafiają bezpośrednio na zrzutkę. Czytaj więcej.

Ta zrzutka nie ma jeszcze żadnych ofert/licytacji.

Wpłaty 51

nikt jeszcze nie wpłacił, możesz być pierwszy!

Dane wpłacających zostały ukryte przez organizatora

Komentarze 6

 
2500 znaków