Pomóż nam stanąć na nogi – walczymy z depresją i PTSD
Pomóż nam stanąć na nogi – walczymy z depresją i PTSD
Opis zrzutki
English below.
Cześć,
nazywam się Natalia. Tę zbiórkę zakładam w imieniu swoim i mojego narzeczonego, Szymona. Jesteśmy razem już ponad 7 lat. Łączy nas nie tylko miłość, ale i wspólna walka o przetrwanie – o zdrowie, spokój i choć odrobinę normalności.
Pochodzę z rodziny, w której obecny był alkohol i przemoc. Od dziecka musieliśmy radzić sobie sami, bez wsparcia i bezpieczeństwa, które większość ludzi uznaje za oczywiste. W moim przypadku traumą dzieciństwa było również kilkuletnie molestowanie seksualne i długa batalia sądowa, która trwała aż 9 lat. Te doświadczenia zostawiły po sobie głębokie rany – psychiczne i emocjonalne.
Od 14. roku życia leczę się psychiatrycznie. Moje diagnozy to zaburzenie osobowości typu borderline, PTSD (zespół stresu pourazowego) oraz zaburzenia odżywiania. Borderline to choroba, która sprawia, że emocje potrafią być przytłaczające – każdy smutek, stres czy lęk staje się bólem nie do zniesienia. Zdarza się, że zwykłe codzienne sytuacje potrafią wywołać u mnie kryzys i myśli samobójcze. Bywa, że trudno mi wstać z łóżka, wykonać najprostsze czynności, funkcjonować. Wiele razy próbowałam popełnić samobójstwo, bo cierpienie było nie do zniesienia.
Jedyną skuteczną formą leczenia jest psychoterapia i leczenie farmakologiczne. Terapia bardzo mi pomagała, ale z powodu braku pieniędzy musiałam ją przerwać. Koszt jednej sesji to ok. 190–200 zł, czyli blisko 800 zł miesięcznie. Jestem wpisana w kolejkę na terapię z NFZ jednak czas oczekiwania to prawie dwa lata – a mój stan z miesiąca na miesiąc się pogarsza. Bez terapii coraz trudniej mi się podnieść. Pozostaję co prawda pod opieką psychologa w ramach poradni diabetologicznej, w której się leczę, ale porady dotyczą raczej tematów bardziej codziennych i nie jest to forma psychoterapii, czyli stałej współpracy i przerabiania konkretnych problemów, a bardziej jako tymczasowe zabezpieczenie mnie z racji mojego zaostrzonego stanu. Sam program psychologa stoi też pod znakiem zapytania ze względu na finansowanie przez NFZ, które trwa tylko do końca roku. Na razie nie wiadomo czy program dostanie dofinansowanie z NFZ i czy przetrwa.
Poza chorobami psychicznymi zmagam się też z problemami zdrowotnymi: astmą, insulinoopornością, tężyczką, niedoczynnością tarczycy, częstymi infekcjami i psychosomatycznymi migrenami. W tym roku straciłam już dwie prace – raz przez grypę z ciężkim zaostrzeniem astmy, drugi raz przez COVID. Pracuję głównie na umowy zlecenie, bo przez luki w CV spowodowane wielokrotnymi pobytami na oddziale psychiatrycznym i choroby trudno mi znaleźć stabilne zatrudnienie. Ze wględu na chorobę i brane leki wiele zawodów czy prac muszę wykluczyć, na przykład odpada praca na nocne zmiany, gdyż od lat wczesno nastoletnich mam problem z bezsennością i rytmem dobowym. W tym momencie mój sen korygowany jest wyłącznie przez leki i mam kategoryczny zakaz pracy nocnej od lekarza psychiatry jak i medycyny pracy.
W związku z tyloma chorobami obecnie staram się o wydanie orzeczenia o niepełnosprawności, lecz na komisję bedę czekać około 8 miesięcy. Bez tego orzeczenia nie kwalifikuję się do żadnej pomocy od państwa – ani MOPS, ani żadna inna instytucja nie jest w stanie mi pomóc. Po wydaniu orzeczenia będzie mi łatwiej uzyskać zasiłek czy inną pomoc, jak na przykład bardziej stabilną pracę w zakładzie pracy chronionej.
Mój narzeczony również zmaga się z depresją, stanami lękowymi. Chodzi na terapię na NFZ i robi wszystko, by nas utrzymać – pracuje na dwa etaty, ale mimo to często brakuje nam na jedzenie i leki. Wynajmujemy małe mieszkanie we Wrocławiu – jedno z tańszych, a i tak koszty są ogromne. Nie mamy wsparcia rodzin, ani przyjaciół, którzy mogliby pomóc. Jesteśmy tylko my – i nasza nadzieja, że jeszcze uda się z tego wyjść.
Od dwóch i pół roku jestem trzeźwa. Wyszyłam z aktywnej fazy uzależnienia od substancji psychoaktywnych i każdego dnia staram się utrzymać tę trzeźwość. Jestem świadoma, jakie reakcje wśród ludzi wywołuje diagnoza uzależnienia i że jest to choroba na całe życie. Jednak to, co wiem na pewno to to, że nie chcę wracać do tego CZYM byłam. Wrakiem człowieka, którego celem nadrzędnym było zażycie. Nie chcę do tego wracać i nie chcę nigdy więcej czuć wstydu i obrzydzenia do siebie i tego, co robiłam osobie, którą kocham. Trzeźwość to chyba mój największy sukces – i dowód, że potrafię walczyć o siebie, gdy mam choć cień szansy i wsparcia.
Zbieramy środki na:
- powrót do psychoterapii (ok. 800 zł miesięcznie),
- zakup leków (ok. 450 zł miesięcznie),
- bieżące wydatki na jedzenie, środki higieniczne i utrzymanie mieszkania,
- oraz na podstawowe potrzeby, które pozwolą nam przetrwać do momentu, aż dostanę orzeczenie o niepełnosprawności i będziemy mogli ubiegać się o pomoc państwową.
Nie prosimy o luksusy – chcemy po prostu móc spokojnie żyć, leczyć się i stanąć na nogi. Każda, nawet najmniejsza wpłata, to dla nas ogromny krok w stronę odzyskania równowagi. Dzięki Twojemu wsparciu będziemy mogli skupić się na leczeniu i powrocie do normalnego życia – bez strachu o jutro.
Dziękujemy każdej osobie, która przeczytała naszą historię, udostępni ją lub zdecyduje się pomóc.
Każda złotówka, każde dobre słowo ma znaczenie.
Wierzymy, że jeszcze przyjdzie dzień, w którym to my będziemy mogli komuś pomóc.








Hello,
My name is Natalia. I’m creating this fundraiser on behalf of myself and my fiancé, Szymon. We’ve been together for over seven years now. What connects us is not only love, but also a shared struggle to survive – to hold on to health, peace, and even a small sense of normalcy.
I come from a family marked by alcohol and violence. My fiancé also carries his own burden, which he’s not yet ready to share with the world. Since childhood, we both had to fend for ourselves, without the safety and support that most people take for granted. In my case, childhood trauma also included several years of sexual abuse and a long court battle that lasted nine years. My fiancé is struggling with gender dysphoria. These experiences left deep wounds – both psychological and emotional.
Since I was 14, I’ve been under psychiatric treatment. My diagnoses are borderline personality disorder, PTSD (post-traumatic stress disorder), and eating disorders. Borderline is an illness that makes emotions overwhelming – every sadness, stress, or fear becomes unbearable pain. Sometimes even ordinary daily situations can trigger a crisis and suicidal thoughts. There are days when it’s hard for me to get out of bed, do basic things, or function at all. I’ve tried to take my own life multiple times, because the suffering was simply too much to bear.
The only effective form of treatment is psychotherapy combined with medication. Therapy helped me greatly, but I had to stop due to financial reasons. Each session costs around 190–200 PLN (about 800 PLN per month). I’m on the waiting list for therapy covered by the National Health Fund (NFZ), but the waiting time is nearly two years – and my condition keeps getting worse every month. Without therapy, it’s harder and harder to get back up.
I am currently under the care of a psychologist through the diabetes clinic where I’m treated, but the sessions mainly focus on everyday issues. It’s not psychotherapy – meaning regular, in-depth work on specific problems – but rather a temporary measure to keep me stable due to my deteriorating state. Even this support is uncertain, as the NFZ funding for the program only lasts until the end of the year, and it’s not yet clear whether it will be renewed.
In addition to my mental illnesses, I also struggle with several physical health problems: asthma, insulin resistance, tetany, hypothyroidism, frequent infections, and psychosomatic migraines. This year, I’ve already lost two jobs – once due to the flu with a severe asthma flare-up, and once because of COVID. I mostly work on short-term contracts, as it’s difficult to find stable employment with the gaps in my CV caused by hospital stays and illness. Because of my condition and the medications I take, I also have to rule out certain types of jobs – for example, night shifts are impossible, since I’ve suffered from insomnia and circadian rhythm issues since early adolescence. My sleep is now regulated only with medication, and both my psychiatrist and occupational health doctor have strictly forbidden me from working nights.
Due to all these health issues, I’m currently in the process of applying for a disability certificate. However, the waiting time for the assessment is around eight months. Without this certificate, I don’t qualify for any government aid – neither social welfare (MOPS) nor any other public assistance programs. Once I obtain the certificate, it will be easier for me to apply for benefits or possibly find a more stable job in a sheltered workplace.
My fiancé also struggles with depression and anxiety. He attends therapy through the NFZ and does everything he can to support us – working two jobs – but even so, we often can’t afford food and medication. We rent a small apartment in Wrocław – one of the cheaper ones – yet the costs are still overwhelming. We have no family or friends who can help us. It’s just the two of us – and our hope that one day we’ll make it through.
I have been sober for two and a half years now. I came out of active addiction to psychoactive substances, and every day I fight to stay sober. I know what kind of reactions the word addiction can evoke in people, and that it’s a lifelong illness. But what I know for sure is that I never want to go back to what I was then – a wreck of a person whose only goal was to use. I don’t want to feel that shame and disgust again – for myself, or for what I did to the person I love. Sobriety is probably my greatest achievement – proof that I can fight for myself when I have even the slightest bit of support and hope.
We are raising funds for:
- returning to psychotherapy (about 800 PLN per month),
- purchasing medications (around 450 PLN per month),
- everyday expenses such as food, hygiene products, and rent,
- and covering basic needs that will help us survive until I receive the disability certificate and we can apply for state assistance.
We’re not asking for luxuries – we just want to live peacefully, continue treatment, and get back on our feet. Every donation, no matter how small, is a huge step toward regaining stability. Thanks to your support, we’ll be able to focus on healing and rebuilding our lives – without constant fear of tomorrow.
We are deeply grateful to everyone who reads our story, shares it, or decides to help.
Every single złoty, every kind word, truly matters.
We believe that one day, we’ll be the ones able to help someone else.
Grażynki są z Tobą
Trzymam za Was kciuki i przesyłam dużo ciepełka. Niech każdy dzień przynosi odrobinę więcej spokoju i nadziei ☺️