id: y2495z

Wesprzyj leczenie schorowanej Tosi, kociej wojowniczki 😿💔

Wesprzyj leczenie schorowanej Tosi, kociej wojowniczki 😿💔

 
Katarzyna Krupicka

Aktualności2

  • Drodzy, dzisiaj 30 lipca, w NeoVet odbyła się operacja. Po wykonaniu laparotomii wykonano u Tosi biopsję, z której wyszło, że... Tosia ma nowotwór złośliwy w jelicie grubym (prawdopodobnie gruczolakorak). Niestety z przerzutami do węzłów chłonnych... Oznacza to, że wycięcie guza jest ryzykowne, czyli biegunki do końca życia, do tego możliwość przeniknięcia nowotworu z węzłów chłonnych po usunięciu dużej części jelita i kilkutygodniowe gojenie organizmu po zbiegu, co przez około miesiąc nie pozwala podać chemii. Z tego powodu konsylium lekarskie podczas operacji zaproponowało mniej ryzykowne rozwiązanie: dla "komfortu" życia Tosi zastosowanie samej chemioterapii po wygojeniu rany po laparotomii (co pozwala w ciągu 10 dni od zabiegu rozpocząć chemię). Nie ma możliwości pozbycia się nowotworu zupełnie, ale jest szansa wydłużyć jej życie bez cierpienia i bólu, rozpoczynając leczenie chemią najszybciej, jak to możliwe. Ile zostało Tosi? Nie wiemy tego... Ale zrobię wszystko, by jej pomóc. 10 sierpnia mamy wizytę u onkologa i ściągnięcie szwów, zaczniemy wówczas chemioterapię i będzie wiadomo, jaka to chemia, jak często i jaki to koszt. Wrócę do Was ze szczegółami. Po zabiegu Tosia czuje się bardzo słabo, była wyziębiona (ogrzałam ją matą grzewczą i kocami), dużo leży, nie ma apetytu, nie chce pić, co martwi mnie w kontekście jej choroby nerek. Lucia, jej siostra cały czas nad nią czuwa! Monitoruję stan Tosi na bieżąco i sama będę czuwać nad nią całą noc :(


    O0CMgbfXV8kvRsue.jpg

    b8icQyW647iBIAdC.jpg

    7nrn1EK5YU0rqgPl.jpg

Dodawaj aktualności i informuj wspierających o postępach akcji.

Dodawaj aktualności i informuj wspierających o postępach akcji.
To zwiększy wiarygodność Twojej zrzutki i zaangażowanie darczyńców.

Opis zrzutki

Tosia. Drobna, bura koteczka. Ostatnia z miotu (urodziła się jako ostatnia w kolejności, jest mniejsza od rodzeństwa, najbardziej zmęczona podczas porodu), zawsze gdzieś na końcu, nie narzucająca się, nienachalna, czekająca w kolejce za swoją siostrą Lucią na przytulanie. Chociaż ma 15 lat, to wciąż wygląda na bardzo malutką i jest przekochana! Tylko bardzo chora :(


Zawsze była mniejsza. Ostatnia z całego miotu, najdrobniejsza. Niestety zaawansowana choroba nerek sprawiła, że obecnie waży tylko 2,3 kg, a jej waga wciąż z każdym miesiącem maleje.

Tak to wyglądało na przestrzeni ostatniego czasu:

maj 2024: 3,2 kg

styczeń 2025: 2,9 kg

kwiecień 2026: 2,7 kg

październik 2026: 2,6 kg

grudzień 2026: 2,5 kg

kwiecień 2026: 2,4 kg

lipiec 2026: 2,3 kg

Dla zobrazowania: przeciętna kotka dachowa waży 3-4 kg. Każde pół kilo mniej, czyli te 500 g, które traci w tym roku regularnie, to dla kota tyle, co dla człowieka ok. 7-8 kg, bo to ponad 10% masy ciała zwierzęcia.


Niewydolność nerek, z którą boryka się już jakiś czas, wyniszcza Tosię. Jej siostra Lucia, też niestety się z tym mierzy, ale na szczęście, jak do tej pory, w mniej szkodliwym stadium. Tosia, pomimo dwóch kroplówek tygodniowo, odwadnia się bardzo szybko, bo wszystko co dostaje i pije, nie wchłania się prawidłowo.


ZkcWdJsfA6AFaZFg.jpg

Od końca 2025 roku zaczęły się kolejne problemy, tym razem gastryczno-jelitowe. Biegunki naprzemiennie z zatwardzeniami, parcie bez stolca, wymioty. Diagnostyka USG i badania wykazały, że jest problem z jelitem, dokładnie na styku jelita cienkiego i grubego. USG pokazuje zgrubienie. Po miesiącach suplementacji i leków u Tosi brak poprawy, zgrubienie większe o 1-2 mm (na takiego malutkiego kotka to dużo!) i podejrzenie nowotworu. Niestety, być może to chłoniak.


Mój świat, kociej mamy, która kocha swoje zwierzęta najmocniej na świecie, bo to jedyna moja rodzina obecnie (poza moją mamą), zawalił się... Serce pękło mi na pół. 6 lat temu, gdy przeprowadziłyśmy się z Krakowa do Wrocławia, to obie kocie dziewczyny utrzymywały mnie przy życiu każdego dnia, dosłownie (!), czekając w domu, gdy nikogo innego nie było, a ja zmagałam się ze stanami depresyjnymi i lękowymi, walcząc każdego dnia o przetrwanie, psychicznie i fizycznie. Są moim oczkiem w głowie, a ja jestem za nie odpowiedzialna, bo to istoty w 100% zależne od nas, ludzi. A teraz jestem bezsilna na to, co się dzieje...


Obiecałam sobie walczyć o obie z miłości do nich, a teraz w szczególności o Tosię, tak długo, jak długo nie będzie cierpieć i będzie można coś zrobić. Zrobię więc wszystko, co będzie trzeba. Chociaż skończyły mi się już finanse, nie poddaję się, bo wiem, że jakoś przez to przejdziemy. A przed nami długa walka (oby dłuższa niż za krótka, szczerze mówiąc, bo chcę wydłużyć jej życie w komforcie).


Co dalej?

- miała być biopsja, ale nie jest dokładnym sposobem diagnostycznym, a do tego powtarzanie przygotowania do zabiegu może za bardzo obciążyć Tosię. Czeka ją więc zabieg operacyjny z pobraniem wycinka jelita do diagnostyki i dalszego leczenia, ale jest bardzo ryzykowny przy zaawansowanej chorobie nerek i wieku Tosi oraz grozi sepsą, co może oznaczać nawet najgorsze (umiejscowienie zgrubienia w zastawce między jelitem cienkim a grubym nie ułatwia, bo możliwość zakażenia jest niezwykle wysoka, potrzeba precyzji lekarza, 24-godzinnej opieki nad nią po zabiegu przez kolejnych 4-5 dni i przygotowania się na różne ewentualności, w tym nagłą, pilną reoperację w ciągu kilku godzin, jeśli scenariusz z sepsą dojdzie do skutku. Wówczas każda godzina się liczy dla jej życia),

- jeśli zabieg nie skończy się sepsą, a Tosia go zniesie, a okaże się z wycinka, że to nowotwór, to być może czeka ją kolejna operacja, sterydy, chemia... ile? jak długo? jak dużo? Nie wiem, nie mam pojęcia. Tyle, ile będzie trzeba, by jej pomóc, a dowiem się niedługo, co będzie dla niej najlepsze,

- jeśli z jakiegoś powodu do zabiegu nie dojdzie, to i tak leczenie Tosi sterydami będzie długofalowe, a do tego konieczne będzie co kilka tygodni cały czas badać ją regularnie, jak do tej pory lub częściej. To opcja awaryjna, na chwilę obecną mało możliwa,

- na razie trudny zabieg przed nami, dokładnie 30.07.2026 r. I niestety kosztowny, bo z tego, co wiem, to koszt ok. 4000-5000 zł + 500 zł wyszło za ostatnie badanie USG, pomiar ciśnienia, badanie krwi do nawodnienia i samo nawadnianie przez 4 dni przed zabiegiem + reszta wydatków okaże się w trakcie,

- obecnie przygotowujemy się do operacji, a to także wydatek na wcześniej wspomniane ostatnie badania, produkty pooperacyjne, m.in. takie jak opatrunek, koc grzewczy, podkłady, awaryjne pieluchy jednorazowe, specjalna karma pooperacyjna, kroplówki, kubraczek,

- bez względu na opcje zabiegu i dalszego leczenia, miesięczny koszt jest wysoki i rośnie, dojdą nowe/inne leki, terapie, więc czeka mnie długofalowe wsparcie dla Tosi.


Przed zabiegami stan Tosi nie jest dobry, ale względnie stabilny. Zachowuje się jak normalny kotek i jest pełna życia! Wskakuje na meble, bawi się z siostrą, przychodzi się tulić, nie ucieka, nie chowa się, nie unika człowieka. Chce żyć i ma w sobie wolę walki. Ale niestety męczy się w kuwecie każdego dnia... i chudnie cały czas.


8EcoRdXMJ1586bnU.jpg

cno6IvTIJsJtY7u0.jpg


Nigdy bezpośrednio nie prosiłam nikogo o pieniądze, bo od zawsze mam z tym problem. Niczego też w życiu nie dostałam za darmo, zawsze ciężko pracowałam na wszystko, ale to, co obecnie zarabiam, nie wystarcza... Miesięcznie na leczenie obu dziewczyn idzie bardzo dużo pieniędzy. Część dotychczasowych rachunków za leczenie Tosi zamieszczam tutaj, aby pokazać, o jakich kwotach mowa (a moje "gospodarstwo domowe" tworzę ja sama z kociakami, nikt więcej). Ale nie chodzi tutaj o mnie, a o Tosię - dla niej proszę Was o pomoc. Każda złotówka będzie miała ogromne znaczenie. I każde udostępnienie dalej tej zbiórki, by ktokolwiek mógł wpłacić cokolwiek. Za co z całego serca DZIĘKUJĘ!


Gc6IcGq3bCwsYvbw.jpg

IvMoXKLKAocNYYF1.jpg


Ile będzie potrzebne? Docelowo być może 10 000 zł, może 50 000 zł, a może i więcej. Nie wiem. Kwota może być naprawdę różna. Zaczynam zbiórkę od niższej, jeśli wzrośnie, to na pewno dam znać (edytuję opis), dlaczego i skąd to wynika. Wszystko konsultuję z dwoma placówkami weterynaryjnymi, w tym jedna to podobno najlepsza na Dolnym Śląsku w kontekście onkologii zwierzęcej. Muszę im zaufać!


Obecnie, dotychczasowe, miesięczne leczenie Tosi to:

- w zależności od aktualnego stanu (gdy jest lepiej lub się pogarsza) badania krwi 1-2 x miesiąc, czyli ok. 400-600 zł,

- USG 1-2 x w miesiącu to kolejne ok. 500 zł,

- aktualna suplementacja w leczeniu nerek i leki na jeden miesiąc, do tego specjalne jedzenie weterynaryjne, łącznie ok. 1000 zł,

- kroplówka u weterynarza lub w domu ok. 8 razy w miesiącu 200 zł,

- do tego raz w roku pełny pakiet badań krwi, geriatryczny z kardiologiem 1000 zł.

2300 zł miesięcznie. To są stałe koszty wyłącznie Tosi (jej siostrę, Lucię, także leczę i chodzimy regularnie do weterynarza), a teraz dojdą kolejne, te związane z zabiegiem i dalszym, potencjalnym leczeniem onkologicznym.


Jeśli zwierzęta nie są Ci obojętne, a możesz dorzucić cokolwiek do zbiórki, to z całego serca dziękuję, w imieniu tej małej kruszyny. Za każde udostępnienie jej również dziękuję, bo to zwiększa szanse na wpłatę choćby złotówki od innych osób.


k3aLA4S6kdocqAxI.jpg

hhIiei8ceXV2HfH6.jpg

Jestem biegaczką, asfaltową i górską, biegam, trenuję i czasem coś wygrywam. Postanowiłam każdą potencjalną wygraną finansową przeznaczyć na Tosię. Także sprzedać vouchery, które wygrywam, aby kwotę z nich dorzucić na leczenie. To teraz mój priorytet! Mam swoje wydatki, ale są rzeczy ważne i ważniejsze, a też takie, które można odłożyć na potem, wstrzymać, ja mam jeszcze długie życie, a Tosia... nie wiem czy kilka miesięcy, rok, czy 2-3 lata. Chcę jej dać ich jak najwięcej ♡


Pomożesz, proszę? Bardzo Ci dziękuję!

Komentarze 5

 
2500 znaków
  •  
    Michał

    Walcz dla swojej Królowej, Tosia 💪

    100 zł
  •  
    Użytkownik niezarejestrowany

    Zastrzyk dobrej energii dla Tosi 🐈

    ukryta
  •  
    Kamil Suwała

    Hej ciotka dzięki za szarpak. Mam nadzieję, że kiedyś przyjadę do Wro i się nim pobawię z Tosią.

    244, bo trzeba złamać 2:45 we Wrześniu.

    Pozdrowienia, Forest

    244 zł
  •  
    Użytkownik niezarejestrowany

    Za Tosię 🩷

    70 zł
  •  
    justyna walkowicz

    Zdrówka Tosiu! ❤️❤️ trzymamy kciuki za Ciebie! 🐈🐈🐈‍⬛🐈‍⬛

    100 zł
Dbamy o bezpieczeństwo. W razie wątpliwości zgłoś tę zrzutkę przez