Wsparcie dla pani Ireny, która straciła wszystko
Wsparcie dla pani Ireny, która straciła wszystko
Opis zrzutki
Nawet nie wiem, jak to Wam opisać słowami.
Wczoraj w nocy, 11 stycznia, we wsi Gaj niedaleko Rawy Mazowieckiej, pani Irena 89-letnia kobieta została obudzona przez ujadanie swojego psa. To on pierwszy wyczuł zagrożenie i próbował zaalarmować domowników. Ogień zdążył już objąć znaczną część domu, a sytuacja była na tyle poważna, że jedyne wyjście prowadziło przez okno, bo drzwi były już w płomieniach.
Pani Irena i jej córka, z pomocą sąsiadów, uciekły w piżamach i szlafrokach. Uratowały się razem z kotem.
Pies nie zdążył. Zginął, ratując życie swojej pani.
Ogień odebrał im wszystko dach nad głową, ubrania, rodzinne zdjęcia, pamiątki całego życia, meble, sprzęty i wspomnienia, których nie da się już odzyskać. Dom, który budowali przez lata z miłością i poświęceniem, w dużej części spłonął. Na zdjęciach tego nie widać, ale ostatnie piętro i dach przestały istnieć. A to, czego nie zabrał ogień, zostało zniszczone przez wodę podczas akcji ratunkowej.
Dom nie nadaje się do zamieszkania. Nie zostało nic, do czego można po prostu wrócić.
Rozmawiałem z panią Ireną i naprawdę nie wiedziałem, co powiedzieć, gdy przez słuchawkę usłyszałem, że w jednej nocy straciła nie tylko swój dom, ale też ukochanego psa, który był z nią przez lata i do samego końca zrobił wszystko, żeby ją uratować.
Jeśli ktoś z Was chce pomóc pani Irenie w tym bardzo trudnym czasie, zakładam zbiórkę, by mogła stanąć na nogi i nie zostać z tym wszystkim sama. proszę o wsparcie i udostępnienie każde z nich ma dziś ogromne znaczenie.
Jezu Ty się tym zajmij...
Wszystkiego dobrego!