Szansa na szczęśliwe życie dla Boryska ID: y39e7g

Szansa na szczęśliwe życie dla Boryska ID: y39e7g

2 791 zł z 3 500 zł

79%

2 791 zł

2 791 zł

z 3 500 zł

zakończona

zakończona

24.12.2019r

30

30

wspierających
79%
Wpłać na zrzutkę

Opis zrzutki

Historię Borysa (u poprzednich "właścicieli" wabił się Delgado) wypada zacząć od jego pierwszej właścicielki, kobiety która, jak udało nam się ustalić, często bierze psy z chęcią „opieki” nad nimi. Rzeczywistość i prywatne śledztwo które przeprowadziliśmy pokazało, że psy przechodzące przez dom tej Pani są ofiarami znęcania i ostatecznie lądują przywiązane w lesie albo słuch o nich ginie. Osoba ta ma powiązania z środowiskami patologicznymi i nadużywa alkoholu. Potwierdzają to zeznania osób będących znajomymi tej Pani, które zgłosiły się do nas same przez portal Facebook aby potwierdzić, iż były świadkami znęcania się nad zwierzętami przez nią oraz jej partnera po spożyciu alkoholu. Szczęście w nieszczęściu jest takie, że Borys zamiast zostać porzuconym trafił na portal OLX.

y39e7g-55849951.png

W odpowiedzi na ogłoszenie po psa zgłosiła się para 19-latków. Przekazanie psa odbyło się na klatce schodowej, bez jakiejkolwiek rozmowy czy choćby przekazania książeczki zdrowia. Po upływie miesiąca czasu Borys stał się problemem również dla nich. Skontaktowali się oni z naszą znajomą prowadzącą Dom Tymczasowy w Łodzi i zrzekli się psa. W momencie przekazania psa naszej znajomej - miał on liczne ślady znęcania się nad nim oraz był silnie wychudzony. Świadczy to o tym, że pies będąc pod opieką rzeczonych 19-latków również nie miał należytej opieki, czy to weterynaryjnej czy to żywieniowej.

Ze względu na to, że znajoma posiada w tym momencie w DT psa, który zachowywał się agresywnie wobec Borysa nie mógł on zostać u niej dłużej niż jedną noc.

y39e7g-5e3f00bd.png

Wspólnie z żoną postanowiliśmy wziąć Boryska do siebie. Zatankowaliśmy samochód i wyruszyliśmy do Łodzi. Po zabraniu przez nas psa niezwłocznie chcieliśmy zgłosić się z nim do weterynarza, była sobota, po godzinie 15:00. Wykonałem kilka telefonów i udało mi się przekonać zaprzyjaźnionego weterynarza na spotkanie jeszcze tego samego dnia. Niestety wskutek prac drogowych na które natrafiliśmy droga powrotna przedłużyła się i dlatego w Katowicach byliśmy blisko godziny 21:00. Jedyne co udało nam się jeszcze załatwić tego dnia to odwiedzić sklep zoologiczny aby zakupić najważniejsze rzeczy mające pozwolić tak przerażonemu psu odnaleźć się u nas w domu. Zakupiliśmy szelki, smycz, klatkę kennelową, oraz karmę szczególnego przeznaczenia firm Brit i Ontario. Nie znaliśmy wówczas jeszcze charakteru Borysa dlatego klatkę kennelową kupiliśmy również dla naszego amstaffa Glorii. Uznaliśmy, że z uwagi na lęk separacyjny posiadanie własnego bezpiecznego kąta w postaci kennela będzie dodatkowo dobrym bodźcem dla niego. Bał się on na przykład ruszyć wody lub pożywienia ze wspólnej miski. W kennelu wie, że jest to jego i ze spokojem przyjmuje pożywienie. Pomimo naszych obaw okazało się, że pieski niemal od razu zakolegowały się i już tej samej nocy wspólnie bawiły się, aczkolwiek nadal zdarza się walka o zainteresowanie właściciela.

y39e7g-6371ac4f.png

Pierwsze spotkanie z Glorią i domownikami

y39e7g-2e398573.png

Następnego dnia z samego rana spotkaliśmy się z weterynarzem który wstępnie ocenił stan Borysa. Posiadał on ślady pobicia, wyrwane lub przypalone wąsy, silne zapalenie spojówek, uszkodzenie rogówki oka, problemy z krtanią, zesztywniałe tylne łapy wskutek uderzenia w kręgosłup, zarobaczenie, liczne rany naskórne oraz pogryziony ogon. Borysowi zostały podane leki odrobaczające, przeciwzapalne i przeciwbólowe. Na oczka dostał antybiotyk.Uszkodzenie krtani wynikało z używania na psie obroży elektrycznej.Problem z oczami i problemy z poruszaniem się Borysa zaczęły postępować. Jedno oko zamgliło się, spojówki jeszcze silniej zaczerwieniły. Efektem tego pies niemalże przestał otwierać oczy. Wymagana była wizyta u psiego okulisty, którą udało się szybko zorganizować. Zostały przeprowadzone kompleksowe badania, Borys dostał antybiotyk i na ten moment z każdym dniem jego oczy wyglądają coraz lepiej. Również i w tym przypadku z rozmowy z Panią okulistką wynikło nieoficjalnie, że jego problemy z oczami, w tym uciekające lewe oko mogły powstać z dużą dozą prawdopodobieństwa od silnego uderzenia psa w głowę. Jego problemy z poruszaniem się wymagają wykonania prześwietlenia oraz najprawdopodobniej interwencji chirurgicznej.

y39e7g-c83b25a5.png

Wraz z żoną podjęliśmy decyzję, że pies zostaje u nas. Chcemy zapewnić mu ciepły dom i możliwie najlepszą opiekę.

Niestety, koszty które podjęliśmy na ten moment na transport psa, jego leczenie oraz wyposażenie doszły do kwoty bliskiej 2.000zł, a przed nami jeszcze szereg wizyt u specjalistów weterynarii, w tym prześwietlenie bioder i ich leczenie, badania okulistyczne, morfologia, szczepienia, kastracja i inne koszta których zapewne na ten moment nawet się nie spodziewamy.

W imieniu naszym i Borysa będziemy wdzięczni za każdą ofiarowaną złotówkę, niestety my sami nie jesteśmy w stanie pokryć wszystkich wymaganych kosztów. Chętnie również przyjmiemy karmę, jednak z uwagi na zaburzenia żywieniowe muszę podkreślić aby była to karma bezzbożowa i delikatna dla żołądka.

y39e7g-ecce83b2.png

y39e7g-f458ebb8.png

y39e7g-10f5cde7.png

y39e7g-5935bf06.png

y39e7g-375ef82a.png

Aktualizacja #1

Wstawiamy pierwszą partię paragonów za poniesione koszta.

y39e7g-8f652e53.png

y39e7g-e8c14682.png

y39e7g-e0c10450.png

Wpłacający30

P
Pomagam Bo Kocham
1 500 zł
P
Pomagam Bo Kocham
350 zł
A
Ania i Barbara
150 zł
A
Aneta
100 zł
KK
Kamil Kiełczewski
80 zł
 
Dane ukryte
50 zł
 
Użytkownik niezarejestrowany
50 zł
 
Dane ukryte
50 zł
KK
Kamil Kłósek
50 zł
J
Julia s.
50 zł
Zobacz więcej

Komentarze7

 
2500 znaków
Zrzutka - Brak zdjęć

Nikt jeszcze nie dodał komentarza, możesz być pierwszy!

Nasi użytkownicy założyli

521 965 zrzutek


A ty na co dziś zbierasz?