Aktualności1

  • Emilia 1.06.2026 przeszła kolejną operację, która miała przynieść jej ulgę i ulżyć w cierpieniu. Niestety stan Emilki pogarsza się z dnia na dzień. Obecnie nie jest wstanie przyjmować prawie żadnych stałych pokarmów, a jak już spróbuje to ból, wymioty są nie do zniesienia. Zdajemy sobie sprawę, że Emilia pomimo wszystko wygląda wizualnie jak zdrowy człowiek, wiecznie uśmiechnięta, ale jak mówi: nie pozwolę aby choroba definiowała jak mam żyć. Uśmiech pozwala mi wierzyć, że jeszcze kiedyś będzie dobrze!!


    Pomóżmy Emilce uzbierać pieniądze, bo dzięki nam ma środki na leczenie/leki i kolejne konsultację.


    Dziękujemy za Waszą pomoc !! <3

Dodawaj aktualności i informuj wspierających o postępach akcji.

Dodawaj aktualności i informuj wspierających o postępach akcji.
To zwiększy wiarygodność Twojej zrzutki i zaangażowanie darczyńców.

Opis zrzutki

Cześć, 


Update:


Emilia przeszła kolejną operację jelit 8.09. Nie jest to koniec walki Emilki o zdrowie, a początek.

Emilia obecnie potrzebuje rehabilitacji, które powinny zacząć się już niebawem i wymaga dużego nakładu finansowego.

Wiemy, że może poczekać na rehabilitację na NFZ, ale ona musi szybko zacząć aby wrócić do zdrowia.

Pomóżmy Emilce w tej walce♥️





Jesteśmy studentkami medycyny, które chcą Ci nakreślić sytuację Emilki. Czytając pierwotny opis Emilki, który znajdziecie poniżej, można odnieść wrażenie że choruje “tylko” trochę bardziej niż przeciętny człowiek.

Emilia nie chce “narzekać”, użalać się od sobą, prosić o pieniądze, brać od innych i nic nie dawać od siebie. Dlatego chcemy pomóc Emilce, tak jak ona pomaga nam i nakreślić jej trudną sytuację.

Poznałyśmy Emilię kiedy trafiła na oddział chirurgii w Łodzi, z wgłobieniem jelita w maju tego roku. Mimo niedowierzania lekarzy, z którym Emilia spotkała się niestety już wiele razy, nasza koleżanka miała rację walcząc o siebie. Silny ból brzucha, mdłości, wymioty, gorączka po raz kolejny okazały się być wgłobieniem jelita. Została zoperowana, ale operacja była tylko próbą zaleczenia problemów, a nie antidotum na ból (który bywa tak silny, że powoduje omdlenia) i cierpienie, z którym zmaga się każdego dnia. 

Oprócz choroby jelit, która umyka kategoryzacji do jednej, konkretnej nazwy choroby, Emilia boryka się ze znaczną hipoglikemią o niejasnej przyczynie, depresją i choruje na miastenię. Ta ostatnia może być związana z obecnością grasiczaka. Niestety, wielu lekarzy rzeczywiście nie chce podejmować się operacji jego wycięcia przez miastenię, utrudniającą znieczulenie i uśpienie pacjenta. Jest to błędne koło - miastenia może być wyleczona w tym przypadku poprzez operację, ale zniechęca też lekarzy do podjęcia działania.

Dlaczego zaangażowyłyśmy się w zbiórkę Emili? Bo zależy nam na tym, żeby też od siebie coś dać. Emilia daje nam od siebie co może - podzieli się ciepłą bluzą, ugotuje, służy radą i pomocą. Można na niej polegać. Też chcemy coś od siebie dać - nie chcemy rozłożyć rąk, szczególnie jako przyszłe lekarki i powiedzieć “niestety, nic nie możemy zrobić”. Bo z takim podejściem nie sposób pomóc pacjentowi. Emilia chce stanąć na nogi - może być zoperowana w Monachium co znacząco zmniejszyłoby szansę na ponowne wgłobienie jelista. Jest również szansa na to, że w niedalekiej przyszłości uda się wyciąć grasiczaka.

Choroba pożera nie tylko człowieka, ale też jego zasoby. Zabiera mu możliwość codziennego funkcjonowania, utrzymywania więzi z rodziną i przyjaciółmi, jak i stałego miejsca pracy. Odbiera nadzieję na normalne życie i wspomnienia normalności przed chorobą. Pożera oszczędności i resztki sił. 

Emilia ma szansę na funkcjonowanie, nie, ŻYCIE bez bólu, bez strachu i w zdrowiu.

Jak leżała na oddziale, odwiedzały ją tłumy - dziewczyny z którymi się zakolegowała na praktykach pielęgniarskich, pielęgniarki, lekarze, studentki i studenci medycyny. Pomagała też wielu pacjentom na oddziale, “tak po prostu”, bo taką osobą już jest. Wierzymy, że tak jak ona pomogła tylu z nas, my też jesteśmy w stanie pomóc jej.



Nazywam się Emilia, mam 37 lat.

Od kilku lat cierpię z powodu choroby jelit, której do dziś lekarze nie są wstanie przyporządkować do jakiejkolwiek jednostki chorobowej. W 2017 roku przeszłam pierwszą operację żołądka. Od tamtej pory przeszłam wiele operacji rewizyjnych, resekcji jelit, żołądka, wgłobienia.


w chwili obecnej mój stan jest dość ciężki, niepozwalający na prace, nie przyswajam pokarmów, dochodzi do częstej niedrożności jelit, nawracających wgłobień jelit, przez co często trafiam na Sor, gdzie lekarze ze strachu wyprowadzają mnie przy pomocy leków do stanu znośnego(boją się otwierać).Wielu lekarzy nie chce/ nie może się zająć moim przypadkiem z powodu braku wiedzy, strachu.


Jestem pod stałą kontrolą lekarza z Wrocławia, który również szuka dla mnie pomocy zagranicą. Koszty konsultacji, leczenia, leków jest tak wysoki, że zostałam zmuszona do założenia zbiórki.



Założenie zrzutki nie było dla mnie łatwe, ale przyjaciele od wielu miesięcy namawiali mnie do tego, ponieważ poduszka finansowa przez te lata wyparowała, a koszty leczenia mnie przerosły.



Ten maluch ze zdjęcia to mój 4letni siostrzeniec, który jest dla mnie motywacją do walki.


Dziękuję za pomoc.

ps. Jeśli chcesz otrzymać dokumentację medyczną do wglądu, proszę o kontakt prywatny [email protected]

Komentarze 17

 
2500 znaków
Dbamy o bezpieczeństwo. W razie wątpliwości zgłoś tę zrzutkę przez