Opis zrzutki

Proszę Was wszystkich o pomoc dla Angeliki. Zbieramy dla niej na leczenie, które jest dla niej szansą na życie. Liczy się każda złotówka. Dziękujemy

Angelika zawsze pogodna, kochająca naturę dziewczyna. Nie dałaby skrzywdzić żadnej żywej istoty dlatego też od młodych lat przeszła na wegetarianizm i zawsze walczy o tych, którzy sami o siebie zawalczyć nie mogą.

Angelika to osoba o bogatym, kreatywnym i wrażliwym wnętrzu. Lubi malować i tworzyć przerozmaite rzeczy, które cieszą każde oczy...Los dla niej jednak nie jest już tak łaskawy i od dłuższego czasu walczy z rakiem. Jest po dwóch terapiach chemią a jej walka wciąż trwa, bo choroba znowu dała o sobie znac. Jest silna, bo chce żyć i zdeterminowana bo w domu czeka jej 9 letnie szczęście. Synek Timur, który tęskni za wspólnymi spacerami i uśmiechem mamy.

Angelika potrzebuje pomocy, lekarze w Polsce chyba za bardzo nie wiedzą jak jej pomóc, proponują znowu chemie i chyba sami nie wierzą w jej skutki, że jej to pomoże????Nie ma czasu...choroba szybko postępuje. Trzeba działać! Raczki nie są takie nieboraczki! Mianowicie potrzebuję Waszej pomocy by uzbierać pieniążki na alternatywne leczenie w Stanach antyneoplastynami. Jest nadzieja!!!! Daj jej ją i Ty... Każda pomoc jest mile widziana, jakieś wskazówki, osobiste akcje.

Jeśli ktokolwiek mógłby pomóc, tu jest jej nr konta polskiego 77 1140 2004 0000 32027672 7560 Angelika Kadłubowska lub PayPall - [email protected]

Facebook - Angel SKa

Serdecznie dziękujemy za wsparcie.

Witajcie!!! Na początku chciałam podziękować dziewczynom za zorganizowanie dla mnie szybkiej akcji, zbiórki kasy i w ogóle dziękuję, że jesteście <3 jak już wiecie mam na imię angelika we wrześniu skończę 37 lat. 9-cioletniego synka timura i od kilkunastu lat jestem szczęśliwie zakochana w moim mężu wojtku, za którego wyszłam mąż 30 kwietnia 2016 r., tym czasie również zmieniłam pracę, zaczęłam spełniać się zawodowo. wszystko było idealnie. moja choroba rak zaczęło bólu brzucha, które pojawiły sierpniu r. lekarz prowadzący skierował mnie badania. okazało się, że coś jest nie tak. dostałam skierowanie do poradni ginekologicznej, gdzie przeprowadzono kolejne 8 września moje 35 urodziny usłyszałam diagnozę zŁoŚliwy nowotwÓr jajnikÓw z przerzutami otrzewnej :( „lepszego” prezentu mogłam sobie wymarzyć założono mi kartę dilo oto „wilczym biletem” trwała walka o moją diagnostykę. 4 października odbyła operacja ratująca życie. miesiąc po operacji (listopad r.) rozpoczęłam chemioterapię. pierwszą dawkę a wraz nią silnego wstrząsu anafilaktycznego, uczulenie 1 roztworów, czym zmieniono lek. 2 tygodniach zgolił włosy, wspominam tego najlepiej ale pomyślałam, co tam odrosną najważniejsze teraz zdrowie. chemię zaplanowano 6 cykli. ogólnie leczenie trwało rok – chemioterapia (6 cykli) monoterapia (avastin 18 wlewów). ok. wgrałam. przed listopadem 2017 wróciłam pracy, pełna nadziei, optymistycznego nastawienia życia przepracowałam zaledwie miesiące. niestety mój organizm znowu zaczął dawać dziwne sygnały bólowe. wznowa??? progresja choroby płynem opłucnej, powiększonymi węzłami przy aorcie pojedynczymi wznowami otrzewnej. kolejna monoterapia, której traciłam płytki krwi, związku niezbędna była transfuzja krwi. dalsza to by przetrwać, żyć. ostatnią marcu 2018 dotrwałam końca myślałam, będzie dobrze. nagrodę zrobiłam wakacje, odpoczywałam, zwiedzałam wiele ciekawych miejsc naszym kraju powrotu zmusił ból, który znałam nowa bo tamta została zamknięta. przez ostatni jeździłam konsylia centrum onkologii bydgoszczy, zaproponowano samo tu elblągu - byłam spotkaniu olsztynie. badania kliniczne tej chwili czekam, czekam wyniki, są kluczem dalszego leczenia. aktualnie przebywam szpitalu. buntuje nic jem, wymiotuję walczę. moi drodzy tę wstrętną chorobę mogę dać nadzieję, życie zostanie odebrane dlatego proszę was pomoc. dziękuję angelika3>3>

Komentarze 17

 
2500 znaków
Dbamy o bezpieczeństwo. W razie wątpliwości zgłoś tę zrzutkę przez formularz.