Opis zrzutki
Potrzebna pomoc na lek, który pomoże uratować życie naszego kochanego kotka Simby, u którego potwierdzony został śmiertelny FIP.
W przeciągu 2 tygodni brzuch szczupłego do tej pory zwierzaka przybrał rozmiary potężnej piłki odbierając mu radość życia, utrudniając zdolność poruszania się nie wspominając już o jakiejkolwiek możliwej formie zabawy....
Jednak nie to jest najgorsze... W przeciągu tygodnia Simba, do tej pory osobnik kochający wszelkiego typu posiłki i przekąski, któremu trzeba było ograniczać wartości wagowe przyjmowanego jedzonka praktycznie przestał jeść. Powodem nie był brak apetytu, bo takowy początkowo występował w niezmienionej formie lecz rozwój choroby, która wizualnie objawiła się zaokrąglającym się zarysem brzuszka. Z każdym dniem brzuch był większy a ilości przyjmowanego jedzonka znikome.
Widoczne "gaśnięcie" zaledwie półrocznego kociaka,który nie potrafił już doskoczyć na sofę, która była jego stałym miejscem wypoczynku przybierała na sile i doprowadziła do tego, że kotek praktycznie się nie poruszał, nie wstawał , nie reagował na nasze wołania i próby zainteresowania go zabawą, której sobie nigdy nie odmawiał.
Po serii badań potwierdzono najgorszą z możliwych diagnoz: FIP - zakaźne zapalenie otrzewnej... Przyrost części brzusznej był efektem zbierania się płynu- wysięku, którego zwiększony poziom i nacisk był powodem przez który nasz Księciunio nie mógł już jeść. Oficjalnie według weterynarzy brak jakichkolwiek dostępnych leków w Polsce, by móc powstrzymać chorobę. Z jakiegoś powodu w naszym kraju brak takowego leku, by móc w miarę dostępnie finansowo dać właścicielom szansę na wyleczenie swoich zwierzaków. Jednak lek istnieje i już wiele kotków dzięki niemu zostało wyleczonych i odzyskało swoją dawną radość życia. Właśnie takowy lek da szansę naszemu słodziakowi normalne żyć i nie kazać nam bezradnie patrzeć na to jak nasz upragniony zwierzak gaśnie w oczach. Kotek jest wymarzonym prezentem dla córki, która 10 lat czekała na swojego żywego misia do przytulania. My niewyobrażamy sobie ze po raptem 4 miesiącach musielibyśmy się z nim pożegnać, co dopiero ona...
Podaliśmy już 2 dawki leku,na które kotek zareagował obiecująco i po długiej przerwie z apetytem zjadł cokolwiek.. Z uwagi na fakt, iż leczenie musi potrwać minimum 84 dni w ciągu których Simba codziennie musi przyjąć niezbędną dawkę leku, plus dochodzące do tego koszty badań, które należy wykonywać by kontrolować stan kotka jesteśmy zmuszeni prosić o pomoc, gdyż nie będziemy w stanie finansowo udźwignąć wszystkich kosztów. Musimy zrobić wszystko by uratować naszego Simbę i wierzymy, że znajdą się ludzie, którzy nie przejdą obojętnie obok potrzebującego zwierzaka... Będziemy ogromnie wdzięczni za szansę wyleczenia Simby...