id: zb4yyp

Na leczenie i rehabilitację

Na leczenie i rehabilitację

Organizator przesłał dokumenty potwierdzające wiarygodność opisu zrzutki
6 836 zł 
z 25 000
27%
zakończona
31.03.2021r
72
wspierających
Wpłać na zrzutkę
Zrzutka.pl nie pobiera prowizji od wpłat

Nasi użytkownicy założyli 916 800 zrzutek i zebrali 884 311 145 zł

A ty na co dziś zbierasz?

Aktualności3

  • Od zdarzenia jakie miało miejsce w lutym 2019 roku, minął już ponad rok. Choć bezbłędnie opanowałam jazdę na wózku inwalidzkim, to tylko w obrębie mieszkania. W zakresie każdej innej przestrzeni, wymagam już pomocy osób trzecich. Kiedy czuję się trochę silniejsza, mogę pokonać nieznaczny odcinek drogi z chodzikiem i w asyście opiekun. Niedowład lewej ręki i prawej nogi nadal się utrzymuje i stanowi nie lada problem.

    Z przykrością przyznaję, że pomimo systematycznej i intensywnej pracy z fizjoterapeutami, nie osiągnęłam poprawy we władaniu porażonymi kończynami. Co gorsze.. coraz więcej niezależnych specjalistów wypowiada się, że te niedowłady już nie miną, że przyjdzie mi z nimi żyć do końca moich dni. Tymczasem, żeby się umyć, ubrać, potrzebuje pomocy drugiej osoby. Są też i inne proste czynności życiowe, które wymagają użycia obu rąk czy stabilności w nogach, a moje ograniczenia sprawnościowe, dyskwalifikują mnie w ich wykonaniu. Na dzień dzisiejszy, mogę liczyć na pomoc rodziców. Mają już jednak swoje lata i coraz częściej martwię się jak długo jeszcze będą w stanie mi pomagać i co stanie się ze mną, kiedy ich zabraknie ??

    Jeszcze końcem ubiegłego roku okazało się, że mam niedotlenienie rdzenia kręgowego i masywną stenozę kanału szyjnego. Najpewniej jest to wynik wielomiesięcznej wymuszonej pozycji w jakiej byłam ułożona będąc w śpiączce na OIOM-ie. Z tym niepokojącym wynikiem badania RM, konsultowana byłam w jednym ze Szpitali Klinicznych. Wstępnie zakwalifikowano mnie do zabiegu operacyjnego, ale potem przyszedł czas COVID-19 i to co było już prawie zaplanowane, odsunęło się w czasie. Całkiem niedawno, wykonałam kontrolne badanie RM kręgosłupa szyjnego, które wykazało znaczny progres zarówno niedotlenienia jak i stenozy. Neurochirurg jasno dał mi do zrozumienia, że nie mam zbyt wiele czasu na podjęcie decyzji co do konieczności wykonania zabiegu, jeśli poważnie myślę o tym, abym nie została nagle i nieodwracalnie sparaliżowana. Jestem więc na etapie załatwiania potrzebnych zaświadczeń o braku przeciwwskazań do operacji od wytypowanych lekarzy prowadzących moje choroby współistniejące, a jest tego trochę.

    Na dzień dzisiejszy sprawa ma się tak, że każdego dnia towarzyszą mi wszystkie objawy związane ze stenozą kanału kręgowego w odcinku szyjnym czyli: ból karku, pleców i szyi - zawroty i bóle głowy - niedowład kończyn górnych - zaburzenia czucia.

    Czy można przyzwyczaić się do bólu? Czy można nauczyć się z nim żyć? Jedno jest pewne. W moim przypadku, rehabilitacja jest niezbędna. Przynosi ulgę i poprawę. Nie ważne na jak długo. Niestety.. jest dosyć kosztowna.

    Dzięki Waszej pomocy, osiągnęłam tak wiele. Jestem sprawniejsza, czasem bardziej samodzielna. Moja jakość życia jest zupełnie inna .. jak rok temu.

    Co ciekawe.. Większość z Was żyje godnie, choć na co dzień .. nie docenia tego, co ma. Bycie samodzielnym, niezależnym, aktywnym, wydaje się być czymś normalnym, oczywistym. Tymczasem ja .. walczę o to wszystko, dzień po dniu. Możesz mi pomóc w tej walce. Wystarczy Wielkie Serce i maleńka cegiełka.

    Dziękuję za jedno i drugie.

    0Komentarzy
     
    2500 znaków

    Nikt jeszcze nie dodał komentarza, możesz być pierwszy!

    Czytaj więcej
Ta zrzutka nie ma jeszcze aktualności.

Ta zrzutka nie ma jeszcze aktualności.

Opis zrzutki

Cześć.. Mam na imię Beata i 47 lat. Od kiedy pamiętam, byłam wątłego zdrowia. Mając niespełna 25 lat, mój świat pierwszy raz mocno się zachwiał. Usłyszałam diagnozę: Zapalenie wielomięśniowe z układowym zapaleniem naczyń. Co to oznacza w praktyce? Samoistne przewleķłe zapalenie mięśni, które bardzo szybko prowadzi do ich osłabienia, a co za tym idzie .. uniemożliwia normalne funkcjonowanie. W każdym momencie osoba chora może trafić na wózek inwalidzki. Przerażające, prawda? Przeszłam bolusową sterydoterapię. Zaliczyłam nawet chemioterapię. Przetrwałam, choć z płaczem. Moje leczenie trwa do dziś. Kiedy nauczyłam się żyć z tym wyrokiem, przyszedł kolejny cios. Udar niedokrwienny mózgu. Miałam wtedy 43 lata. Zajęło mi całą lewą stronę, tzw. kończynę górną i dolną; wykrzywiło usta; chwyciło mowę. Nie byłam w stanie czytać, pisać, nie rozumiałam co się do mnie mówi. Wszystkiego uczono mnie od podstaw. Tylko dzięki wsparciu najbliższych i własnemu uporowi, przetrwałam najgroszy czas. Rehabilitacja zdziałała cuda, choć była bolesna i długotrwała. Wyszłam z tego. Wtedy myślałam, że nic gorszego nie może mnie już spotkać. I proszę. W lutym tego roku, mój dotychczas poukładany świat, znowu runął w gruzach. W wyniku wirusa świńskiej grypy, którego nie wiadomo gdzie złapałam, doszło do obystronnego masywnego zapalenia płuc, śpiączki - w której byłam ponad miesiąc czasu oraz czterokończynowego porażenia. Na Oddziale OIOMu spędziłam dwa miesiące. Potem przekazano mnie na Oddział Pulmunologii, a następnie na Oddział Rehabilitacji Neurologicznej. Tu spędziłam kolejne dwa miesiące, ciężko pracując z fizjoterapeutami. Uczyli mnie dosłownie wszystkiego, poprzez podnoszenie się, siadanie, wstawanie, chodzenie, a potem proste, codzienne czynności. Do dziś nie jestem w pełni sprawna. W domu korzystam z wózka inwalidzkiego oraz chodzika. Wymagam opieki i pomocy osób trzecich, gdyż mam niedowład lewej kończyny górnej i prawa kończyna dolna jest niestabilna. Najtrudniejszym jest dla mnie toaleta wokół siebie, ubranie się oraz przygotowanie i podanie posiłķów. Na codzień opiekują się mną 70-letni Rodzice. Wiele im zawdzięczam. Jest to jednak dla mnie bardzo przykre i wstydliwe, bo to ja powinnam chodzić wokół nich i pomagać, a nie na odwrót. Każdego dnia dziękuję Bogu, że ich mam. I proszę tylko o jedno, aby nie odeszli z tego świata przede mną, bo sama sobie nie poradzę. Moje leczenie i rehabilitację są dosyć kosztowne i złożone. Z jednej strony wieloletnia choroba podstawowa, z drugiej porażenie czterokończynowe. Otrzymuję niewielką rentę inwalidzką, która wynosi 1070,00 zł. Niestety, miesięczne koszty związane z zakupem leków to około 600,00 zł; z zakupem wyrobów medycznych typu pieluchomajtki to również około 600,00 zł; z zakupem środków opatrunkowych specjalistycznych na odleżyny, które wciąż goję to około 300,00 zł; pozostaje jeszcze koszt rehabilitacji prywatnej, bo na NFZ jest długa kolejka oczekujących, to kwota 640,00 zł. Kiedy podsumujemy wszystko razem, daje nam to kwotę 2140,00 zł. Nie wiąże końca z końcem. Teraz niedawno okazało się .. po wykonaniu rezonansu magnetycznego.. że najprawdobodobniej na skutek porażenia do jakiego doszło w lutym, mam niedotlenienie rdzenia kręgowego i uwięźnięte nerwy. Zabieg operacyjny potrzebny jest na tzw.wczoraj, gdyż nie podjęcie się go, grozi trwałym i nieodwracalnym porażeniem wszystkich kończyn. Bardzo się boję i nie umiem podjąć decyzji. Mam jeszcze trochę czasu, bo muszę uzyskać zgody do zabiegu od kilku specjalistów. Do Państwa zwracam się z prośbą o wsparcie finansowe; o wpłaty na ten szczytny cel jakim jest walka o to, bym mogła wrócić do pełnosprawności i samodzielności; bym mogła opiekować się moimi rodzicami, gdy przyjdzie taka potrzeba. Chciała bym móc podjąć potrzebną rehabilitację i kontynuować dalsze leczenie, gdyyż bez jednego czy drugiego, nie mam szans na powrót do zdrowia. Wierzę, że z Państwa pomocą uda mi się zebrać potrzebną sumę. Wierzę, że wśród Was są ludzie dobrej wolini wielkiego serca. Wystarczy pochylić się nad moją historią i zadać sobie pytanie: czy chciałbyś/chciałabyś być na moim miejscu? Ile razy można upadać i mieć siłę podnieść się? Pomóżcie mi, proszę. To takie trudne. Zapomniałam dodać.. Wciąż mieszkam na trzecim piętrze bez windy i muszę sobie dawać radę. W gorszych momentach zdrowotnych, przyjeżdża po mnie pogotowie, zawozi na wizytę, a potem odstawia do domu. Tak wygląda teraz moje życie.

Pierwsza na świecie karta do przyjmowania wpłat. Karta Wpłatnicza.
Pierwsza na świecie karta do przyjmowania wpłat. Karta Wpłatnicza.
Dowiedz się więcej

Wpłaty 72

preloader

Komentarze 2

 
2500 znaków