KASIU, NIE JESTEŚ SAMA. ZBIÓRKA NA NAPRAWĘ ŻYCIA KASI SKRZYWDZONEJ PRZEZ KSIĘDZA PEDOFILA. ID: zbdj8h

21 125 zł z 12 000 zł

176%

21 125 zł

z 12 000 zł

743 dni

do końca

367

wspierających
176%
Wpłać na zrzutkę

Opis zrzutki

Kasia to bohaterka jednej z najgłośniejszych zbrodni pedofilskich w Polsce w ostatnim dziesięcioleciu, sprawy znanej dzięki reportażu Justyny Kopińskiej ,"Ksiądz pedofil odprawia dalej." Dziewczyna, którą zawiedli rodzice, Kościół, nauczyciele, instytucje zaufania publicznego, służby socjalne, a na końcu Państwo. Kasia samotnie boryka się z olbrzymią traumą psychiczną i fizyczną, a nade wszystko z poczuciem wielkiej krzywdy, która nigdy nie została sprawiedliwie osądzona.  Sąd przyznał jej bezprecedensowe odszkodowanie finansowe, jednak w chwili obecnej boi się ona korzystać z tych funduszy, gdyż Towarzystwo Chrystusowe złożyło wniosek o kasację wyroku. Obecnie Kasia walczy o zdrowie. Do tej walki jednak trzeba potężnego wsparcia Waszych serc, Was, ludzi nieobojętnych. Ta zbiórka nie jest po to, żeby kogokolwiek wywołać do tablicy. Jest po to, żeby przywrócić Kasi wolę życia i wiarę w człowieka. Pokazać jej, że nie jest sama, a jej historia poruszyła serca wielu ludzi. Niech każdy przekazany grosz, każda złotówka oddana w tej zrzutce będzie symbolicznym podaniem ręki Kasi. Na tę chwilę pilnie potrzebuje ona intensywnej systematycznej terapii psychotraumatologa. Cel zbiórki ustawiam na wysokość kosztu rocznej terapii. Wyślijcie jej tyle miłości, ile się uda. Wierzę w Was. Czas START!

Jeżeli jeszcze nie znacie tej historii, przeczytajcie ją w skupieniu. To jedna z najtrudniejszych do czytania lektur o człowieku i jego samotności wobec bezwzględnego zła.

Poniżej przytaczam fragmenty dwóch reportaży – pierwszy, obszerny, autorstwa Justyny Kopińskiej, drugi Katarzyny Surmiak-Domańskiej (obydwa dostępne pod linkami przywołanymi na końcu tekstu).

Z reportażu Justyny Kopińskiej, „Ksiądz pedofil odprawia dalej”:

Tata bił mamę tak, że krew tryskała po ścianach. Mama często leżała na podłodze, zakrwawiona, w podartych ubraniach. Starałam się ich pilnować. [...] Z domu rodzinnego zapamiętała przerażający chłód. Rodzice nigdy jej nie przytulili, nie mówili, że kochają.

W wieku dwunastu lat została zabrana z domu rodzinnego przez księdza, nauczyciela religii w jej szkole.

Któregoś dnia, byłam wtedy w szóstej klasie podstawówki, ksiądz uczący nas religii zauważył, że płakałam. Kazał mi zostać po lekcji. Nie chciałam mówić mu o problemach. Miałam zasadę: nie zwierzam się nauczycielom. Później jeszcze kilka razy zatrzymywał mnie na korytarzu i nalegał na rozmowę. Odmawiałam. Chciałam, by przestał mnie wypytywać. Po paru tygodniach podszedł i łagodnym głosem powiedział: „Zaufaj mi, chcę ci pomóc, jestem księdzem, nie skrzywdzę cię”.

Wcześniej nikt tak do mnie nie mówił. Po paru miesiącach przyjechał do moich rodziców. Tłumaczył, że chce ich wesprzeć. Mówił, że lepiej będzie mi w szkole z internatem w innym województwie. Wyjaśnił, że tam będę miała najlepsze warunki do edukacji. Rodzice zgodzili się bez wahania. W tym czasie byli na mnie źli, że chowam im butelki z wódką.

Ksiądz wywiózł Kasię do innego miasta i zamknął w pustym mieszkaniu. Od tego dnia traktował jak niewolnicę. Gwałty, bicie, poniżanie, groźby, faszerowanie substancjami psychoaktywnymi, głodzenie, permanentna kontrola i izolacja od ludzi.

Byłam otępiała, senna. Miałam zaburzenia równowagi. Pamiętam, że zaczął powtarzać: „Mama i tata już cię nie chcą. Oni cię nienawidzą. Nie masz w życiu nikogo oprócz mnie".

Ksiądz zapisał Kasię do katolickiej szkoły w nowym miejscu pobytu. Zapowiedział jej, że w szkole jest osobą znaną i zaufaną - jeżeli komukolwiek opowie tam o własnej sytuacji, nikt jej nie uwierzy.

W sylwestra przyjechał z wódką. Pozasłaniał okna. Pił i powtarzał, że to będzie mój najlepszy sylwester w życiu. Gwałcił mnie przez całą noc. Wtedy zaczęłam się ciąć. Cały czas nasłuchiwałam, czy on nie wchodzi. Krzywdził mnie nawet kilka razy jednej nocy. [...] Czasem w trakcie krzyczał: „I Bóg cię przestał kochać”. Gdy bardzo się wyrywałam, głodził mnie przez kilka dni.[...]

Któregoś dnia rzucił: „Mała, przytyłaś ostatnio i wymiotujesz”. Zrobił mi test ciążowy. Krzyczał: „Nie chcę mieć bachora”. Potem zabrał do znajomej ginekolog. Zabili moje dziecko. Długo później krwawiłam, bardzo mnie bolało. Po kilku miesiącach przestałam chodzić do szkoły, miałam lęki, myśli samobójcze. Chyba ktoś zwrócił uwagę na moją nieobecność, bo ksiądz zaczął zmuszać mnie, bym chodziła. Załatwił lekcje matematyki z jego znajomą pedagog. Ona wyglądała na bardzo dobrą osobę. Zaczęła dopytywać, dlaczego jestem smutna. Powiedziałam jej o wszystkim. Od razu zobaczyłam, że nie jest pewna, czy mówię prawdę. Pytała: „Czy to nie był sen?”. A później powiedziała księdzu o naszej rozmowie. [...]

Kazał mi jechać z nim do Częstochowy. On często tam bywał, bo prowadził grupy pielgrzymkowe. Tam, w kościele, kazał mi iść do konfesjonału. „Chodź, powiesz całą prawdę i zobaczymy, jak Bóg zareaguje” – krzyknął. Opowiedziałam księdzu w konfesjonale wszystko. A on zwyzywał mnie od kurew. Powiedział, że nigdy nie dostanę rozgrzeszenia i mam się wynosić z kościoła. Pamiętam, że był taki zbulwersowany, czerwony. Wybiegłam z płaczem. Ksiądz Roman za mną. Uśmiechał się przez całą drogę powrotną.

Koszmar dziewczynki trwał niespełna dwa lata. Uwierzyła jej pedagog ze świetlicy środowiskowej, która rozpoznała u Kasi objawy wykorzystania seksualnego i zdecydowała się powiadomić policję.

Ksiądz został aresztowany, zanim wyjechał do Anglii, w czerwcu 2008 roku. Miał wtedy 32 lata. W jego laptopie znaleziono treści pedofilskie i korespondencję z innymi dziećmi. Podczas rozprawy ksiądz Roman B. przyznał się do zarzucanych mu czynów.

Wyjaśniał sędziemu: – Nie wiem, jak do tego doszło, że dziecko trzymałem u siebie na plebanii i też jeździłem z nią do Lichenia czy Łagiewnik. Po prostu nikogo to nie interesowało.”

Ksiądz spędził w więzieniu cztery lata. Rozpoznano u niego zaburzenia preferencji seksualnych na tle pedofilnym. W czasie rozpraw był reprezentowany przez dwóch znakomitych adwokatów, jednego opłacanego przez rodzinę, drugiego przez zakon. Dwukrotnie złagodzono mu karę.

Według profesor Moniki Płatek, kierowniczki Zakładu Kryminologii UW „ostateczny wyrok dla księdza Romana był wyrazem pogardy dla krzywdy wyrządzonej ofierze, a po trosze i dla prawa [...] Sądy nie zadbały nawet, by pokrzywdzona była prawidłowo reprezentowana."

Towarzystwo Chrystusowe, do zakonu którego należał ksiądz Roman, udzieliło mu schronienia po odbyciu wyroku. Ksiądz mieszkał w Domu Emeryta, odprawiał msze i korespondował z dziećmi przez Facebooka.

Dopiero reportaż Justyny Kopińskiej, która ustaliła miejsce pobytu księdza i nagłośniła sprawę za pośrednictwem mediów, spowodował reakcję środowisk kościelnych. Wówczas zostało wdrożone postępowanie karno-administracyjne, a Towarzystwo Chrystusowe odcięło się od odpowiedzialności za przestępstwa księdza Romana, jednocześnie proponując Kasi ugodę wraz z rekompensatą finansową. Warunkiem takiej ugody byłoby zapewne zrzeczenie się dalszych roszczeń, co zamknęłoby dziewczynie drogę do walki o sprawiedliwość na sali sądowej. Kasia zdecydowała się złożyć pozew cywilny.

Prawomocny wyrok przyznający Kasi milion złotych odszkodowania i rentę od Towarzystwa Chrystusowego zapadł w październiku 2018 roku. W lutym b.r. zakon złożył kasację do Sądu Najwyższego. Chce oddalenia pozwu o odszkodowanie i zwrot wypłaconych Kasi kwot oraz poniesionych przez zakon kosztów (apelacja, skarga kasacyjna, honoraria adwokatów, opinie biegłych).

4 września b.r. Sąd Najwyższy przyjął do rozpatrzenia skargę kasacyjną.

Z reportażu Katarzyny Surmiak-Domańskiej, „Chrystusowcy żądają od Katarzyny zwrotu miliona, bo ks. Roman gwałcił ją prywatnie”:

Od stycznia 2019 roku, kiedy chrystusowcy złożyli skargę kasacyjną, Kasia miała nadzieję, że Sąd Najwyższy ją odrzuci. Kiedy dowiedziała się, że ją przyjął do rozpatrzenia, dostała zapaści, trafiła do szpitala. Proces kasacyjny najwcześniej w przyszłym roku. Jak wytrzymać to czekanie? Bez wsparcia bliskich, odbierając z różnych stron bezlitosne komentarze na swój temat. [...] Wchodząc w buty Katarzyny, zastanawiam się, skąd czerpałabym siły, żeby walczyć.

Jeżeli sąd uchyli wyrok lub skieruje do ponownego rozpatrzenia, Kasia może zostać pozbawiona wywalczonych z takim trudem środków do życia i dachu nad głową.

W chwili obecnej Kasia walczy z całym spektrum zaburzeń postraumatycznych. Lekarze zdiagnozowali u niej zespół stresu pourazowego i zespół depresyjny z objawami psychotycznymi. Ma za sobą cztery próby samobójcze. Na prowadzonym przez siebie blogu pisze:

Jeśli mi zabiorą to, co wywalczyłam w Sądzie to nie będę żyć, bo nie będę już chciała. Nie tylko odbiorą mi pieniądze ale i moją godność i sprawiedliwość o którą tyle walczyłam przez tyle lat, sama, ostatkiem sił. Wtedy już dla mnie nastąpi koniec. [...] Myślałam, że nie tylko dostanę szansę na spokojne życie przez najbliższe lata w końcu, ale również dostanę szansę pozbycia się rzeczy, które mnie w przeszłości trzymają czyli będę mogła pozbyć się blizn na całym ciele, będę mogła udać się na operację narządów płciowych, bo jak wiecie przeżyłam kilkadziesiąt brutalnych gwałtów, będąc drobną dziewczynką. Skutki tych gwałtów są dla mnie dramatyczne. Nie pisałam nigdy o tym, bo jest to dla mnie krępujące. Ale od dawna leczę się ginekologicznie. Długo walczyłam z połamaną miednicą, żeby pozbyć się bólu fizycznego, który mi bardzo długo doskwierał, ale są inne skutki, na których leczenie nigdy nie było mnie stać, na operacje plastyczne również. I tak rozumiem rekompensatę, abym mogła zrobić dla siebie coś, co sprawi mi radość, abym mogła się „naprawić”[...] Ja naprawdę wolałabym tego wszystkiego nie przeżyć, wtedy nie potrzebowałabym tego zadośćuczynienia. Dziś pierwszy raz chciałabym się mocno do kogoś przytulić i wypłakać...

Więcej o historii Kasi:

JUSTYNA KOPIŃSKA

http://wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,21210057,pedofilia-w-kosciele-ksiadz-gwalcil-13-latke-nadal-odprawia.html

Tekst Justyny Kopińskiej ukazał się w jej książce „Z nienawiści do kobiet” (Świat Książki, 2018)

KATARZYNA SURMIAK-DOMAŃSKA

http://wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,25215232,chrystusowcy-zadaja-od-katarzyny-zwrotu-miliona-bo-ks-roman.html#sortBy:Time-Desc

Autor zdjęcia: SEBASTIAN BEDNARSKI

Aktualności1

  • STAŁ SIĘ LUDZKI CUD! W imieniu swoim i Kasi chciałabym podziękować wszystkim, którzy zapełnili skarbonkę tej zrzutki. Dziękuję za każdą złotówkę, za każde dobre słowo, za udostępnienia i posyłanie wieści w świat. Wasza aktywna pomoc i empatia wobec sprawy Kasi to wielki kapitał, który, mam nadzieję, zmotywuje ją do troski o siebie i umocni na najbliższe miesiące. Do czasu rozstrzygnięcia sprawy sądowej, w której ważą się losy przyznanego Kasi odszkodowania zdecydowałam się nie zamykać zbiórki. Niech wisi jako wsparcie i dowód społecznego zainteresowania jej losem, jako wyraz troski opinii publicznej o sprawiedliwość dla jej sprawy. Będę tu publikować informacje dotyczące przekazania Kasi zgromadzonych środków i poinformuję Państwa kiedy Kasi uda się podjąć terapię. "Jedyną rzeczą potrzebną złu do zwycięstwa jest bierność dobrych ludzi.” (E.Burke) Wy nie pozostaliście bierni. DZIĘKUJĘ.

Wpłacający367

F
familiehorlebein
1 256,70 zł
P
p.kostowski
1 006,50 zł
 
Basia Madej
630 zł
AN
Agata Nelska
555,55 zł
IO
Ilona Osmolska
500 zł
 
Użytkownik niezarejestrowany
408,96 zł
M
Mirosława M.
400 zł
 
Dane ukryte
250 zł
S
Szymon Domżał
200 zł
E
Ewelina
200 zł
Zobacz więcej

Nasi użytkownicy założyli

397 946 zrzutek


A ty na co dziś zbierasz?