Opis zrzutki

Rodzina bezdomnych licealistów


Kenia pokazała nam, że wszystko wydarza się w jakimś celu. Ponad rok temu, podczas przejażdżki rowerem po okolicy (po to aby uporządkować myśli) przez przypadek natknęłam się, w głębi buszu, na młodego chłopaka siedzącego na lichej ławce i czytającego książkę. Widok był na tyle niezwykły i poruszający, że zatrzymałam się i rozpoczęłam rozmowę. Piękny i płynny angielski chłopaka, jego odwaga w patrzeniu mi w oczy sprawiły, że chciałam poznać jego historię. Zaś kiedy zobaczyłam wynik jego egzaminu końcowego na bardzo wysokim poziomie nie mogłam postąpić inaczej niż zapłacić mu za szkołę średnią. Wówczas nieśmiało poprosił mnie o pomoc także dla siostry.


Abdalla (ur. 2003) i Mwanaisha (ur. 2005) tuż przed pandemią rozpoczęli naukę w wymarzonych szkołach średnich. Wówczas poznałam jeszcze ich mamę i dowiedziałam się, że ojciec zmarł nagle 3 lata wcześniej (2016 r.). Przez następny rok wracałam myślami do tego spotkania i zastanawiałam się jak znaleźć pieniądze na dalszą edukację tych wspaniałych, mądrych młodych ludzi. Kiedy ponad miesiąc temu kenijski rząd zdecydował o otwarciu szkół – byłam w Kenii. Pochłonięta sprawami Fundacji bardzo się ucieszyłam, gdy zobaczyłam Abdallę w bramie swojego domu – widziałam w jego twarzy tę samą determinację, pokorę i mądrość, co przed rokiem. Obiecałam mu wówczas dalszą pomoc i chyba zgodnie z zasadą, że „dobro wraca” jeszcze tego samego dnia Robert przekazał mi informację o osobach, którzy chcą objąć pomocą chłopaka i jego rodzinę. Jak zawsze w takich sytuacjach chcieliśmy przekazać polskiej rodzinie maksimum informacji na temat chłopaka i jego najbliższych… i tutaj zaczyna się historia o domu.


To wtedy właśnie dowiedziałam się, że Abdalla i Mwanaisha mają jeszcze dwóch braci i siostrę. To wtedy dowiedziałam się też, o problemach zdrowotnych matki, o tym że dwaj najstarsi synowie (Bakari i Hamisi) są już pełnoletni i dzięki determinacji rodziców obydwaj skończyli szkoły średnie, zaś teraz próbują „brać się z życiem za bary”, aby zapewnić podstawowy byt matce i siostrom. Jednak w Kenii, „branie się z życiem za bary” bywa trudniejsze niż potrafimy to sobie wyobrazić z naszej europejskiej perspektywy. Wreszcie to wtedy dowiedziałam się, że rodzina jest bezdomna…


Matka o imieniu Mwanarusi ma ok. 40 lat – sama nawet nie wie ile, bo jest analfabetką i nie zna swojej daty urodzenia. Edukacja jej pięciorga dzieci jest jej największym priorytetem i marzeniem. Tym bardziej, że widzi, że mówią jej o tym nauczyciele, jak piękne umysły mają chłopcy i dziewczyny.


Abdalla chodzi do elitarnej, technicznej szkoły średniej dla chłopców w Mombasie, zaś Mwanaisha uczęszcza do Mvindeni Secondary School oddalonej ok. 4 km od wioski, najmłodsza córka Halima (ur. 2008) chodzi do ósmej (sic!) klasy podstawówki.

Do niedawna mieszkali w domu rodzinnym ojca, jednak po jego śmierci (jak to bywa), brat i jego rodzina zaczęli robić wszystko, aby Mwanarusi z dziećmi opuściła dom. Bieda nie pozbawia ludzi godności i dumy, dlatego postanowili opuścić dom ojca zabierając ze sobą tylko osobiste rzeczy. Od wielu miesięcy matka z dziewczynami mieszka kątem u swojego kuzyna, gzie tak naprawdę ma tylko byle jakie miejsce do spania, a cały dzień musi spędzać poza domem. Dwóch najstarszych synów pomieszkuje u swoich przyjaciół, próbują szukać dorywczej pracy żeby pomóc matce w utrzymaniu rodziny i wykształceniu młodszego rodzeństwa. Matka dotychczas wypiekała na ogniu mwandazi (rodzaj kenijskich pączków śniadaniowych), ale problemy z oczami i układem oddechowym uniemożliwiają jej siedzenie godzinami w dymie paleniska, próbuje zatem prać za pieniądze, jednak w dobie pandemii, kiedy wszystkim brakuje pieniędzy na życie nie łatwo jest znaleźć taką pracę.


Ta historia bardzo nas poruszyła. Wzruszyła nas ich wzajemna miłość, szacunek i wsparcie jakiego sobie udzielają. Poruszyła nas szczerość płynąca z oczu i słów, kiedy się z nimi jest czuje się ogrom dobrej energii. Okazało się, że matka ma kawałek ziemi po swoich rodzicach nieopodal naszego domu. Abdalla jest na co dzień w szkole z internatem w Mombasie pozostali członkowie rodziny stawiają czoła życiu w wiosce.


Rodzina zasługuje żeby im pomóc, dlatego też chcielibyśmy, przy wsparciu przyjaciół Fundacji, a także z pomocą rodziny z Polski, która zdecydowała się pomagać Mwanarusi i jej dzieciom, wybudować im skromny, dwuizbowy dom murowany z dachem z blachy, tynkiem wewnątrz oraz uszlachetnioną betonową podłogą, bezpiecznymi oknami z moskitierami i drzwiami. Orientacyjny koszt wybudowania takiego domu wynosi ok. 15.000 zł. Taki dom daje gwarancję bezpiecznego mieszkania dla całej rodziny oraz przez najbliższe 10 lat nie wymaga żadnych nakładów finansowych. Dom jest tak przemyślany, że istnieje możliwość jego powolnej modernizacji w przyszłości: dobudowanie prysznica i ubikacji, położenie elektryki wewnątrz domu, sufity, ewentualnie tynk zewnętrzny.


Prace budowlane ruszą niezwłocznie jak tylko zebrane choć w części środki pozwolą na ich rozpoczęcie – prosimy o wsparcie tej inwestycji.


Adres strony internetowej Fundacji: http://pomagamywkenii.org.pl/

Wpłacający 33

MB
Małgorzata Baranowska
300 zł
 
Dane ukryte
300 zł
 
Dane ukryte
200 zł
 
Dane ukryte
100 zł
O
Oliwia
100 zł
G
Gosia
100 zł
 
Dane ukryte
100 zł
J
Joanna
100 zł
T
Tomek
100 zł
B
Beata
100 zł
Zobacz więcej

Komentarze

 
2500 znaków
Zrzutka - Brak zdjęć

Nikt jeszcze nie dodał komentarza, możesz być pierwszy!

Nasi użytkownicy założyli

646 319 zrzutek

i zebrali

402 381 785 zł

A ty na co dziś zbierasz?