id: 6faujs

Jeszcze nie teraz, mam tyle do zrobienia. Ja nie choruje, ja sie lecze.

Jeszcze nie teraz, mam tyle do zrobienia. Ja nie choruje, ja sie lecze.

Our users created 1 188 756 fundraisers and raised 1 252 091 188 zł

What will you fundraise for today?

Updates20

  • Powoli wracam do siebie 💪 Może troszkę bardziej ślepa,  troszkę chudsza ale pełna wiary i nadziei 🙏😇🍀
    Dziś dojechał kolejny olejek CBD.  DZIĘKUJĘ ❤
    Ściskam 🤗G.
    image
    image

    0Comments
     
    2500 characters

    No comments yet, be first to comment!

    Read more
There are no updates yet.

There are no updates yet.

Description

Witajcie, cześć!❤

Jestem Gosia i jest mi dane życ już 35 lat na tym świecie i chciałabym przeżyć co najmniej drugie tyle. 20 kwietnia 2017 roku świat wywrócił mi się do góry nogami i wywaraca od tamtej pory regularnie. Rak przełyku, nowotwór złośliwy. Tego dnia odebrałam wyniki. Wielka nadzieja na całkowite wyleczenie bo wczesne stadium...ale starsznie agresywny i zdążył się już poprzerzucać do węzłów chłonnych w klatce piersiowej i w brzuchu... radio-chemiaterapia i był spokój... spokój zaledwie rok. W grudniu 2018 po kolejnej kontroli informacja - WZNOWA... ale jak ? Dlaczego ? Miliony myśli, tych najgorszych. Ale nie, nie dam się! Nie mogę, przecież mam jeszcze tyle do zrobienia. Mam syna, przecież MUSZE dla niego żyć. Ciężka operacja w styczniu 2019 w dniu babci, przeżyłam ale przerzuty zostały. I są do dziś. Kolejne cykle chemii i poprawa. Radość... radość, która trwała chwilę a dokładnie 5 miesięcy. W lutym 2020 skończyłam chemię, a w lipcu 2020 znów węzły zrobiły się duże... podjęłam decyzję aby wspomóc się olejkiem CBD. Mocno wierzę, że to pomoże. Metoda niekonwencjonalna, która pokłada wielkie nadzieje dla pacjentów onkologicznych i nie tylko. W tej chwili jedyne co lekarze mogą mi zaproponować, to leczenie paliatywne - chemia, więc zaczęłam szukać sama wszelkich sposobów aby się ratować.


Zrobię wszystko aby żyć. Póki co dieta, aktywność i one, olejki. Regularne badania i kontrole. Niestety, kuracja miesiaczna to koszt ok 1.500 zł. Do tego dochodzą częste wyjazdy na badania - 250 km od mojej miejscowości, bo tam zostałam skierowana przez swoich miejscowych lekarzy. Co za tym idzie, spore koszty dojazdów. Przez leczenie, chorobę straciłam wszystko. Przede wszystkim zdrowie, co uniemożliwia mi podjęcie pracy, więc utrzymuje się z renty... siebie i syna... dlatego zdecydowałam się po namowach przyjaciół, spróbować. Spróbować zorganizować zbiórkę na leczenie uzupełniające oraz na przejazdy, dodatkowe badania itd. Jak nie spróbuję tej metody leczenia nigdy nie dowiem się czy było warto. Dlatego z tego miejsca bardzo Was - moi znajomi oraz nieznajomi - proszę o pomoc. Każdy grosz się liczy, a dobro do Was powróci ze zdwojoną siłą. Niestety tak jest, że jeżeli coś jest z założenia skuteczne to niestety i drogie. Ale w porównaniu z życiem,to jest bezcenne.


Rodzina, najbliżsi przyjaciele i znajomi pomagaja mi wciąż. Głęboko wierzę, że tak będzie nadal. Kiedy wrócę do pełni sił i zdrowia będę mogła pomagać innym sama. Wierze, że z Waszą pomocą uda się zrealizować cel i przyniesie to dobre skutki, nawet, jeśli będzie musiało być to połączone z kolejnymi cyklami chemioterapii. Zmierzę się i wyjde z tego zwycięsko.


Do dzisiejszego dnia z całych sił starałam sie "ukryć" swoje leczenie, bo chciałam wyzbyć się min. sztucznego współczucia. To było mi najmniej potrzebne. Nie potrzebowałam tego i nadal nie potrzebuję. Potrzebuje Waszej pomocy i wiary, że będę zdrowa. Tylko tyle albo aż tyle. Wiem, że wiele osób wie ale nic nie mówi. Teraz będą wiedzieć i mówić, ale dziś najważniejsze jest dla mnie żyć i zrobić wszystko, by być z Wami jak najdłużej.


Z całego serca z góry Wam dziękuję za każdy grosz. Dziękuję !


Ściskam, Wasza Gosia.

There is no description yet.

There is no description yet.

The world's first card for receiving payments. The Payment Card.
The world's first card for receiving payments. The Payment Card.
Find out more

Donations 323

preloader

Comments 8

 
2500 characters