Na życie bez bólu
Na życie bez bólu
Our users created 1 261 560 fundraisers and raised 1 448 285 100 zł
What will you fundraise for today?
Description
Witam wszystkich, którzy zechcieli tu zajrzeć.
Nigdy bym nie przypuszczała, że będę zmuszona prosić o takie wsparcie, ale życie różnie się układa.
Mam na imię Justyna i mam 35 lat.
Mój problem zaczął się prawie 8 lat temu. Do tej pory byłam okazem zdrowia. Zaczęło się 10 miesięcy po 1 porodzie. Wtedy dostałam pierwszą miesiączkę, a po niej bolesną owulację. Było to dla mnie dziwne, bo nigdy wcześniej nie czułam żadnych dolegliwości związanych z owulacją w przeciwieństwie do miesiączek, ale te wydawały mi się normą u większości kobiet. Z każdym miesiącem tych bolesnych dni przybywało. Od około 5 lat bóle są codziennie! Najbardziej boli podbrzusze, odcinek lędźwiowy, ból prawej pachwiny promieniuje aż do kolana. Występują bóle przed i po wypróżnianiu, po jakimś jedzeniu. Czasem przypominają skurcze porodowe, innym razem jakby ktoś dźgał mnie w brzuch nożem...
Żeby znaleźć przyczynę moich dolegliwości chodziłam od lekarza do lekarza. Odwiedziłam kilku, jak nie kilkunastu ginekologów, kilku gastrologów, chirurga, ortopedę, neurologa. Nikt nie był w stanie mi pomóc. Niektórzy sugerowali, że to choroba psychosomatyczna i już sama czasem zaczynałam w to wierzyć. Jednak nie poddałam się i szukałam dalej.
W 2017 roku zostałam skierowana do szpitala onkologicznego z powodu podwyższonych markerów nowotworowych. Miałam złożonego guza na jajniku. Dzięki Bogu zmiana była łagodna, ale usunięto mi wtedy jajnik i jajowód. Liczyłam, że po operacji moje dolegliwości ustąpią. Niestety nic się nie zmieniło.
Szukając sposobu jak sobie ulżyć stosowałam różne diety i choć czasem była jakaś poprawa to i tak przez cały czas musiałam stosować leki przeciwbólowe, żeby jakoś funkcjonować.
W sierpniu zeszłego roku w końcu trafiłam do lekarza, który postawił mi diagnozę. Początkowo nawet się ucieszyłam. Tak, w końcu wiedziałam co mi jest i myślałam, że teraz będzie mi łatwiej z tym walczyć.
Okazało się, że mam endometriozę głębokonaciekającą i adenomiozę i walka z tym nie jest prosta.
Leczenie endometriozy można podzielić na dwie zasadnicze grupy. Pierwszą z nich jest farmakoterapia, głównie terapia hormonalna, której celem jest zahamowanie rozwoju choroby i złagodzenie jej objawów. Wyciszenie aktywności hormonalnej jajników sprzyja zmniejszaniu się ognisk zapalnych endometrium. Stosuje się również leki przeciwbólowe.
Drugim sposobem na leczenie endometriozy jest leczenie operacyjne, które może odnosić się jedynie do obecnych torbieli/ognisk lub całego miejsca objętego procesem patologicznym (np. całego jajnika bądź macicy wraz z przydatkami).
Ponieważ przyczyny powstawania endometriozy nie są do końca znane, całkowite wyleczenie jest niemożliwe. Można jedynie minimalizować objawy z nią związane.
Obecnie jestem na tabletkach hormonalnych, które u mnie jedynie hamują miesiączkę, jednak nie mam pewności czy choroba dalej się nie rozwija, bo dolegliwości nie ustępują. Jestem już strasznie wyczerpana fizycznie i psychicznie życiem w ciągłym bólu; tym że nie mogę nic zaplanować, bo nie wiem jak będę się czuła jutro; moje życie rodzinne też na tym cierpi, bo nie zawsze jestem w stanie zająć się dziećmi i domem. Trochę pomaga mi dieta, mimo to ten "bałagan" w brzuchu nie daje o sobie zapomnieć i ból wraca jak bumerang.
Potrzebuję specjalistycznej operacji, podczas której usuną mi macicę, część jelita, zrosty, nacieki na pochwie - to moja szansa na życie bez bólu. Niestety specjalistów od endometriozy jest mało. Koszt takiej operacji to około 35 tysięcy złotych. Dodatkowo jest duże prawdopodobieństwo, że będę musiała mieć wyłonioną tymczasową stomię, co wiąże się z kolejną operacją jej likwidacji, czyli kolejne 10 tysięcy.
Już nawet nie licząc badań i prywatnych wizyt, które zrobiłam i muszę jeszcze zrobić, to bardzo dużo pieniędzy. Dlatego za każde, choćby najmniejsze wsparcie, będę ogromnie wdzięczna.

There is no description yet.
Create a tracking link to see what impact your share has on this fundraiser. Find out more.
Create a tracking link to see what impact your share has on this fundraiser. Find out more.