id: cjga7s

Dla Taty na leczenie

Dla Taty na leczenie

Our users created 1 187 188 fundraisers and raised 1 248 276 551 zł

What will you fundraise for today?

Updates2

  • Na wstępie chciałem podziękować wszystkim tym, którzy włączyli się w zbiórkę środków dla kochanego Konrada.

    Klika słów ode mnie


    Nie poruszam spraw rodzinnych i prywatnych za pomocą internetu, jednak jest to bardzo szczególna chwila. Człowiek niezwykle skromy, niezwykle spokojny, niezwykle świadomy życia, właśnie przeżywa swoją ostatnią drogę. Człowiek, który w moim życiu odegrał szczególną rolę. Jego comiesięczne wizyty przez 13 lat, sprawiły, że dopiero teraz zrozumiałem, że spokój jest drogą do szczęścia. Pragnę, by o tym szczególnym serdecznym, troskliwym człowieku pamiętał Internet. Niech jego całe życie, które prowadził w samotności i w ciszy codzienności, było wzorem dla wielu ludzi, którzy nie potrafią odnaleźć się, gdy zostają zasłużonymi emerytami. Niech jego świadectwo życia, bycia i istnienia będzie symbolem tego, że nie ma sytuacji bez wyjścia, nie ma problemu bez rozwiązania, nic nie dzieje się bez przypadku. Chciałem przekazać tym Wszystkim, którzy w sposób szczególny włączyli się w przeżywanie z nami tych chwil, że Nasz kochany Tata, Dziadek i Teść powoli udaje się tam, gdzie wszyscy się spotkamy. Chciałem serdecznie podziękować w imieniu wspaniałej i dzielnej żony, kochanych dzieci oraz w swoim, za każde wypowiedziane słowo, za każde okazane wsparcie, za każde spędzone chwile... Dziękuję wszystkim3zY3Q0mmo0lbYJQC.jpg

    0Comments
     
    2500 characters

    No comments yet, be first to comment!

    Read more
There are no updates yet.

There are no updates yet.

Description

Ofiarodawcy

Zwracamy się z prośbą o wsparcie finansowe na leczenie i możliwe uzdrowienie naszego Taty, Teścia i Dziadka.

Nasz tytułowy bohater to prawie 80'cio letni starszy jegomość, który mieszkał od zawsze w domu swoich rodziców. Jak mawiał mimo podeszłego wieku, chce tam pozostać bo starych drzew się nie przesadza. Wielokrotnie wspominaliśmy jako najbliższa rodzina aby zamieszkał z nami, zawsze znajdzie się dla niego mały pokój, w zaciszu, gdzie będzie mógł być dalej spokojnym i uśmiechniętym dziadkiem. Mówił że jak na Pustelnika przystało (tak brzmiało jego nazwisko) chce spokojnie żyć sam, czuje się dobrze i świetnie sobie radzi. Tak to prawda, bujne siwe włosy mimo wieku zawsze budziły podziw a czytanie czcionki bez okularów, budziło podziw nie jednego rosłego młodzieńca.

Rhb9NYMH8efCj4A4.jpg

Odwiedził nas w styczniu w ramach dnia dziadka w tym roku. Przyjechał do swoich wnuków, których kochał nad życie

 

Zmagał się jedynie z miażdżycą i nadciśnieniem, której zwyczajnie świadomy w swojej rodzinie od lat, pilnował regularnymi wizytami u lekarza pierwszego kontaktu, o którym nie raz opowiadał przy rodzinnym stole, że jest to nad wyraz miła, serdeczna i bardzo dobra Pani lekarka. Widzieliśmy się regularnie raz w miesiącu na comiesięcznym niedzielnym obiedzie a rozmowy telefoniczne, odbywały się co tydzień, gdzie regularnie z troski padało pytanie o zdrowie i codzienne życie....

Historia, która na zawsze zmieniła życie Taty rozpoczyna się już od 23 lutego, kiedy Konrad jak zawsze udał się co dwa dni na zakupu do lokalnego sklepu, którego zawsze regularnie odwiedzał, kupując sobie skromnie chleb, coś na obiad i wodę. Jego zakupy zawsze były skromne, bo jak mówił nie potrzebuje wiele do życia, bo zwyczajowo mało je. Po powrocie do domu wychodząc z samochodu, zawsze spacerował wokół domu na ogrodzie, zachodził do samochodu i wyciągał z bagażnika zrobione zakupy w siatce. Tym razem było inaczej... gdy wrócił po siatki, stracił równowagę z powodu zawrotu głowy... Próbując wstać jak relacjonował, strasznie bolały go nogi, przez które nie mógł wstać. Zaczął wołać pomocy, która nadeszła chwile później, został podniesiony z podłogi i oparł się o mur garażu. Oczywiście nie chciał żadnej karetki, nie chciał żadnego lekarza, bo to tylko chwilowe osłabienie. Po namowach siostrzeńca, wsiadł do samochodu i pojechał na pobliski SOR. Na miejscu czekał od 16:00 do krótko przed 23:00 aby zapadła decyzja czy zostaje czy może wrócić do domu. W czasie oczekiwania ratownicy medyczni mówili, że był w bardzo dobrej formie, trochę zniecierpliwiony czekaniem ale w bardzo dobrym nastroju.

Tej nocy pozostał w szpitalu i jego stan z dnia na dzień uległ dramatycznemu pogorszeniu...

Na drugi dzień zebrano wywiad i wszystkie możliwe informacje, które z uwagi na swoją wartość będą znaczące dla rozpoznania źródła choroby. Następne dni to seria badań, których wynik zamroził nas wszystkich na dłużą chwilę....

Tata był jak tykająca bomba.... wykryto trzepotanie przedsionków, nadciśnienie tętnicze, miażdżyce, uszkodzenie naczyniopochodne mózgu.... te wszystkie informacje spowodowały niedowierzanie i strach...

Kolejne dni sprawiały dramatyczne pogorszenie stanu zdrowia, tata przestał rozpoznawać twarze bliskiej rodziny, błądził w codzienności i pytał gdzie jest i dlaczego. Następny dzień wlewał niesamowitą nadzieje na poprawę, bowiem uśmiech spotkał każdego kto odwiedził Tatę na oddziale. Każdego witał z serdecznością i rozpoznawał po imieniu. Rozmowa na temat bieżących spraw i tego co minione, odnalazły prawdę we wspomnieniach i cieszyliśmy się wraz z dziećmi, że wszystko idzie ku dobremu. Trzeci dzień w szpitalu to widmo zagubienia, strachu w oczach i zagubienia, niestety Tato znowu nie zdawał sobie sprawy z tego co się stało, bezradność, przeplatała się z złością i wściekłością, że jest trzymany w szpitalu, kiedy miał jechać na zakupy bo jest piątek. Tato a jaki jest dzień? Jako to jaki? 23 luty dziecko, piątek, miałem jechać do marketu a nie wiadomo czemu trzymacie mnie tu w szpitalu. Pobyt z dnia na dzień stawał się trudniejszy, bowiem lekarze informują, że Tata odmawia następnych badań a to pacjent decyduje o dalszym leczeniu. Pospiesznie przekonujemy tatę, by się zgodził aż wreszcie tomograf wykazuje prawie całkowitą degradacje mózgu, porównywalną do dziecka w wieku 6-8 lat. Lekarze nieustannie wtórowali, że to nie minie, że stan będzie się pogarszał. Pytają się po raz kolejny o alkohol, czy uczestniczył w życiu taty nadmiernie.... zaprzeczaliśmy, znaliśmy Konrada, zawsze mówił że nienawidzi alkoholu bo bardzo dużo jego kolegów i przyjaciół przez to umarło. Jeśli już zdecyduje się na wypicie to góra jednego zimnego piwka w słoneczny dzień bo dobrze nawadnia organizm, a nie znosi upałów bo wtedy okropnie się czuje..

Ostatni dzień w szpitalu to pasmo przerażenia.... zapadła decyzja że tata wraca do domu, jego stan jest uznany za stabilny a choroba zdiagnozowana. Niestety z uwagi na ograniczony budżet i wiek pacjenta lekarze nie widzą sensu dalszego pobytu w szpitalu. Lekarze wskazują że pacjent wymaga całodobowej opieki medycznej i specjalistycznym ośrodku. W ten sam dzień jedziemy do wszystkich instytucji aby uzyskać potrzebne dokumenty na pobyt w ZOL-u. Nieświadomi dowiadujemy się, że oczekuje się 1-3 miesiące na miejsce....


lddOR1kZq4GPLYuL.jpgPierwszy dzień naszego kochanego Taty w domu pod naszą opieką

 

Przerażeni i zrozpaczeni podejmujemy decyzje że weźmiemy tatę do swojego domu, na czas oczekiwania i kwalifikacji. W dwie godziny organizujemy pokój, łóżko, materac, potrzebny wózek i podstawowe rzeczy. Przy wypisie dowiadujemy się, że stan taty jest na tyle poważny, że nie może jechać z nami a musi być odtransportowany karetką pogotowia..

Tej samej nocy o 22:40 przyjeżdża wyczekany transport, wychodzący ratownicy z karetki mówią, że tata jest niezwykle pobudzony, zagubiony i nie wie gdzie jedzie. Jeden z nich to niedaleki sąsiad, mówi, że widział Tatę w piątek na SORze i nigdy w życiu by nie pomyślał, że tak ciężko zachoruje i zobaczy go w takim stanie.

Dni w domu to walka z przeszkodami pamięci i lękami jakie budzą się w tacie. Noce w domu to walka ze strachem i troską aby nic mu się nie stało. Jest u nas zaledwie 4 dni a wydarzyło się tak wiele, że nie sposób sobie wyobrazić.

Interweniował dwa razy zespół ratownictwa medycznego z powodu bardzo wysokiego ciśnienia 219/110 oraz braku możliwości sprawowania opieki z uwagi na atak agresji. Znalezienie nowej przechodni i możliwe zgromadzenie historii choroby wraz ze wszystkimi lekami jakie przyjmował... Dalsze sprawy proceduralne związane z uzyskaniem fachowej opieki medycznej w postaci pielęgniarki na kilka chwil w ciągu dnia, czy też możliwości zakupu tańszych pampersów czy środków medycznych, które spowodują, że będziemy mogli opiekować się nim jak najbardziej potrafimy.

Nadchodzący tydzień do potrzeba zachowania spokoju i cierpliwości, tata stał się niezwykle trudny. Nie może chodzić, bo dalej ma problem z nogami, ma drżenie całego ciała, tiki nerwowe, ma problemy z mową, ułożenie logicznej całości sprawia mu wiele wysiłku, często zasypia jak mówi i budzi się ponownie po chwili, sam nie jest w stanie zrobić nic, choć tak bardzo chce.

j71YIZerOjPtWKdO.jpgKolejne dni to pogarszający się stan zdrowia taty, który spowodował, że musieliśmy zdecydować się na pomoc szpitalną. We wtorek 05.03 wynajętą prywatną karetką, zawieźliśmy Tatę na SOR, gdzie została udzielona szybka pomoc medyczna i wspólna diagnoza lekarzy, że tata umiera....

6pFA6Jgm8GZkiCUM.jpg

Na SORze okazuje się, że tacie zostało kilka godzin życia, że trzeba powiadomić najbliższą rodzinę i pożegnać się z Tatą, Teściem i Dziadkiem. Noc była pełna łez, czuwania i modlitwy przy płomieniu gromnicy. Wszyscy z nas obecnych uczynili ostatnią powinność za życia. Lekarze powiedzieli zgodnie, że jak tata przeżyje noc to będzie cud...

4RTlEsiE8yt4qscJ.jpg

Tata przeżył noc, obecnie dalej stan jest stabilny ale ciężki. Wiemy już, że nastąpiło trwałe uszkodzenie móżdżku, które spowoduje trwałe bądź znaczne utrudnienie w chodzeniu. Dalsza diagnoza jeszcze trwa, wiadomo jest że obecnie leczenie idzie w kierunku ostrego zapalenia górnego układu moczowego. Nerki prawie przestały pracować, jednak szybkie podanie antybiotyku powoduje, że organizm dobrze reaguje na leki. Wiemy już dzisiaj że każdy kolejny dzień to przyrost nadziei, że Tata z tego wyjdzie i znowu będziemy mogli się z nim cieszyć każdego dnia.


Obecnie zbieramy środki na to, jak już wyjdzie ze szpitala aby mógł z nami mieszkać na: łózko i materac odleżynowy, na środki do codziennej pielęgnacji i przede wszystkim na opiekę w Zakładzie Opiekuńczo leczniczym, której miesięczny pobyt to wysokość około 3 tysięcy złotych. Wszystkim darczyńcom bardzo dziękujemy za pomoc i każdą cegiełkę...

There is no description yet.

There is no description yet.

The world's first Payment Card. Accept payments wherever you are.
The world's first Payment Card. Accept payments wherever you are.
Find out more

Moneyboxes

Nobody created moneybox for this fundraiser yet. Your moneybox may be the first!

Donations 7

KB
Kacper Banasik
300 zł
MK
M.KRU
50 zł
RG
M.G
100 zł
SR
SR.
100 zł
BK
Beata K
50 zł
DP
Danuta Pałubicka
100 zł
WL
20 zł

Comments

 
2500 characters
Zrzutka - Brak zdjęć

No comments yet, be first to comment!