Fafik potrzebuje Was - diagnostyka i leczenie
Fafik potrzebuje Was - diagnostyka i leczenie
Our users created 1 256 604 fundraisers and raised 1 434 885 745 zł
What will you fundraise for today?
Updates3
-
Mówiłam do niego cały czas. I tak, jak mu te kilka lat temu obiecałam, nie opuściłam go nigdy. nawet na sekundę w ostatnim śnie. Wzięłam jego wiotkie ciałko na ręce i tuliłam. Dzięki Wam dany był nad "nadprogramowy" tydzień. Dzięki Wam już nie cierpi. Odszedł spokojnie. Dzięki Wam godnie przeszedł też ostatnią drogę. Piszę dopiero teraz bo ból mnie powalił. Tak bardzo tęsknię. Wciąż ostrożnie otwieram drzwi wracając do domu, bo powinien tam być. Nie umiem wyrzucić jego rzeczy. Kocyk wciąż leży na moim łóżku czekając na wspólną drzemkę. Wciąż też patrzy na mnie ufnie ze zdjęcia przy swoich prochach. Tak bardzo chciałabym się obudzić w świecie, w którym jesteśmy razem. Bez bólu, bez udręki, bez chorób. Znów bezpieczni i szczęśliwi.... ale on zasnął na zawsze....
Śpij spokojnie aniołku
No comments yet, be first to comment!

Add updates and keep supporters informed about the progress of the campaign.
This will increase the credibility of your fundraiser and donor engagement.
Description
Czy można uratować życie psu?
I czy pies może uratować ludzkie życie?
Wstępne badania, diagnostyka, rozpoczęcie leczenia
to około 5 200zł
Czy możemy go uratować?
Z Fafikiem - małym, słodkim kundelkiem, uratowaliśmy siebie nawzajem.
A oto nasza historia.
Spanie na zewnątrz, pod gołym niebem, albo tam, gdzie udało się zakraść, wdrapać, wczołgać. Czy wiatr, czy deszcz, czy śnieg, czy mróz albo odwrotnie – upał nie do wytrzymania. Szukanie jedzenia lub czegokolwiek, co je przypomina. Wypatrywanie rąk, które pogłaszczą, przytulą, przygarną.
Tak wyglądało życie Fafika jeszcze 4 lat temu. Przywieziony z wakacyjnego wyjazdu przez moją siostrę i szwagra miał zostać z nimi. Niestety pies rezydent nie był w stanie zaakceptować drugiego psa. Z bólem serca siostra zaczęła szukać dla Fafika nowego domu.
Nie musiała szukać daleko.
Fafik bez najmniejszego problemu skradł moje serce. Wyciągnął mnie z naprawdę ponurego czasu mojej depresji, z którą zmagam się od wielu lat. Nadał rytm każdemu dniu. Wychodzimy regularnie na spacery. Nie odstępuje mnie na krok. Musiałam nauczyć się, żeby ostrożnie otwierać drzwi od łazienki, bo wiem, że tam będzie czekał aż wyjdę. Gdy wychodzę wyrzucić śmieci i wracam, wita mnie i cieszy się, jakbyśmy nie widzieli się miesiącami. Kładzie się w kuchni, gdy tam jestem a ja opowiadam mu co robię. Pokazał mi, że nawet po najgorszych przejściach, można i warto mieć nadzieję na lepsze jutro.
Fafik od początku trzymał czystość w domu i umiał poruszać się na smyczy. To oznaczało tylko jedno: miał wcześniej dom. Jak trafił na ulicę? Tego nie wiemy. Wiemy za to, że jest mądrym, kochanym psem, który w życiu przeszedł bardzo dużo. Za dużo.
A teraz mierzy się z rozległą zmianą w obrębie jamy ustnej, która na 95% jest zmianą nowotworową.
Jestem na rencie z uwagi na niepełnosprawność. Pracuję zawodowo, samodzielnie utrzymując dorosłe, również niepełnosprawne dziecko chorujące dodatkowo na przewlekłą chorobę skóry i inne.
Zawsze było ciężko.
I nadal nie jest nam łatwo, ale najważniejsze dla mnie było to i jest to, że mamy siebie. Z niesamowitą radością i dumą mogę powiedzieć, że się przyjaźnimy. Wierzę w to, że póki mamy siebie – mamy wszystko.
Nie będę ukrywać, że otrzymany z kliniki weterynaryjnej kosztorys na ok. 5 200 zł dosłownie zwalił mnie z nóg. Koszty diagnostyki i leczenia Fafika znacznie przewyższają moje skromne możliwości finansowe. Gdy piszę te słowa, nie jestem w stanie powstrzymać łez. Wyobraźcie sobie moment, w którym mielibyście członkowi rodziny, ukochanemu stworzeniu odmówić leczenia, skazać na cierpienie, na śmierć, bo najzwyczajniej w świecie nie stać Was na jego leczenie. Na samą myśl, że ten moment nadejdzie, pęka mi serce.
Dlatego choć to dla mnie trudne, bo zawsze staram się, by z przeciwnościami losu radzić sobie w pojedynkę, zwracam się do Was z prośbą o wsparcie leczenia Fafika. Nie martwcie się, jeśli nie stać Was na wpłacenie dużej kwoty. Naprawdę każda Wasza wpłata będzie dla mnie, dla nas na wagę złota.
Jeżeli nie możecie wesprzeć zrzutki to udostępnijcie ją lub stwórzcie własne "skarbonki" do naszej zrzutki. Dziękujemy za każdy przejaw sympatii i każda pomoc w uratowaniu Fafika

There is no description yet.
Create a tracking link to see what impact your share has on this fundraiser. Find out more.
Create a tracking link to see what impact your share has on this fundraiser. Find out more.
Badania krwi wyszły zadowalające.Mamy niezbędne100% Teraz czekamy na trudną decyzję. We wtorek chirurg zdacyduje czy podejmnie się operacji, ponieważ zmiana objęła już podniebienie. Resztkami sił trzymam się nadziei. Nadziei, że zoperują. Że da się wyciąć całość. Że nowotwór nie jest złośliwy. Bo że to nowotwór już wiemy. Dziękuję najserdeczniej za wsparcie. Dziękuję za każdą wpłatę. Teraz proszę trzymajcie kciuki
Oby badania krwi wykazały możliwość użycia znieczulenia. Echo serca wyszło w miarę. Ma chore serduszko - nie domykają się zastawki. Ale jest to początkowa faza choroby. Można operować 😀 Jeszcze raz dziękujemy z całego serca
Świetne wieści! 🥳
Dzięki Wam jesteśmy na badaniach.
z całego serca dziękuję za wszystkie wpłaty oraz udostępnienia. zebraliśmy ponad połowę niezbędnej kwoty. i mimo, że Fafik robi się coraz słabszy, to wierzę, że zdążymy go uratować.
Na zdrowie!