id: x8cs5e

Walczę o życie bez raka! Pomóżcie spełnić marzenie i przeżyć!

Walczę o życie bez raka! Pomóżcie spełnić marzenie i przeżyć!

Organizator przesłał dokumenty potwierdzające wiarygodność opisu zrzutki
52 070 zł z 200 000 zł
26%
117 dni do końca
762 wspierających
Wpłać na zrzutkę

Aktualności3

  • Cześć!
    Dostałam nową chemię, w ramach raczej eksperymentu, czy podziała na wodobrzusze. Strasznie daje mi ostatnio popalić. I chemia, i brzuch.
    Tydzień w domu, tydzień w szpitalu. I tak w kółko. 
    Powoli tracę siły. I cierpliwość.
    Czasami żałuję, że dostałam nadzieję na zdrowie... 
    Byłoby łatwiej podołać, niż ciągle czekać na magiczny pułap 100 tys, gdy będę mogła zacząć immuno.

    Ponownie zapraszam do grupy z licytacjami fantów na rzecz mojego leczenia. Mamy fajne rzeczy! 
    Grupa z aukcjami dla Lucyny Czabaj 
    Czytaj więcej
  • Zapraszam Was do grupy z licytacjami fantów na moje leczenie:
    https://www.facebook.com/groups/185008786522425/?ref=share
    Moi przyjaciele bardzo się starają, aby znajdowały się tam ciekawe rzeczy. Może znajdziecie coś dla siebie? Albo coś od siebie wystawicie? 

    Czytaj więcej
  • Hejo!
    Mamy 10%! Cieszę się ogromnie i bardzo Wam dziękuję!

    Niestety, nie mam dobrych wieści: czas nas goni. Chemioterapia przestała działać, potrzebuję immunoterapii najszybciej, jak to możliwe. W ciągu zaledwie miesiąca prawie straciłam czucie w nogach (z powodu ucisku wywołanego wodobrzuszem), wylądowałam na wózku inwalidzkim, dostałam przykurczu mięśni, a, żeby było weselej, wodę z brzucha muszą mi spuszczać już minimum raz w tygodniu.
    Ale damy radę, nie? Już tyle udało się osiągnąć!

    Tulam Was mocno!
    L. 
    Czytaj więcej

Ta zrzutka nie ma jeszcze aktualności.

Opis zrzutki

 Nazywam się Lucyna Czabaj (z domu Polaków), mam 32 lata i od prawie siedmiu lat choruję sobie na raka wewnątrzwątrobowych dróg żółciowych. Mam przerzuty i nacieki od wątroby, przez trzustkę, jajniki, aż po kości. Tyle ze smęcenia, nie lubię mówić o moim lokatorze na gapę. 

Podczas ostatniej wizyty u mojej lekarki dowiedziałam się o immunoterapii, którą mi zaproponowała. Zapytałam, ile wlewów byłoby w planie, a ona mi na to: "Aż będzie remisja!".

Remisja. Słowo klucz. Całkowite ubicie raka i wszystkich jego macek. Szczyt moich marzeń, do tej pory poza zasięgiem! Czekałam na to siedem lat! 

Jednak pojawia się zgrzyt: jeden wlew kosztuje 16000. Dokładnie, nie pomyliłam liczby zer. Doliczając dojazdy i leki poboczne wraz z suplementacją wychodzi około 17000 co trzy tygodnie. A ile ich będzie potrzebne? Nie wiadomo... 

Postanowiłam zaryzykować, może się uda uzbierać :)

Pomożecie spełnić najskrytsze z moich marzeń? :)

W koszty terapii będę też wliczać farmakologię, dojazdy do placówek medycznych i dodatkowe badania obrazowe (przy immuno ważny jest refleks, nie będzie czasu na stanie w kolejkach do tomografii).

Jeżeli, jakimś cudem, terapia jednak się nie odbędzie, zebrane środki wykorzystam na leczenie, suplementację, utrzymanie i rehabilitację, coby jeszcze jak najdłużej pociągnąć na tym padole.

O moich przygodach z rakiem możecie poczytać na blogu - lucynacje.blogspot.com - zapraszam :)

Ostatnio rak ostro mi dokopał. Ale się nie poddaję i walczę o życie! 

Pierwsza na świecie karta do przyjmowania wpłat. Karta Wpłatnicza.
Pierwsza na świecie karta do przyjmowania wpłat. Karta Wpłatnicza.
Dowiedz się więcej

Wpłacający 762

 
Dane ukryte
1 000 zł
 
Dane ukryte
1 000 zł
JI
Jola i Staś
1 000 zł
A
Agnieszka
500 zł
DC
Damian Czernecki
500 zł
K
Karola
500 zł
 
Dane ukryte
500 zł
AS
Adrian Szyndler
500 zł
K
Kama Burak
420 zł
AO
Agnieszka Olejnik
360 zł
Zobacz więcej

Komentarze 99

 
2500 znaków
Zrzutka - Brak zdjęć

Nikt jeszcze nie dodał komentarza, możesz być pierwszy!

Nasi użytkownicy założyli

686 628 zrzutek

i zebrali

449 437 591 zł

A ty na co dziś zbierasz?