17 484 zł z 50 000 zł

34%

17 484 zł

z 50 000 zł

zakończona

23.01.2018r

544

wspierających
34%
Wpłać na zrzutkę

Opis zrzutki

Mój Tata ma nasieniaka....

Uśmiech na twarzy

pomimo przeciwności - dodaje sił :).

**English Version below

Nie wiem od czego zacząć.. Może zacznę od początku. Poszukując ratunku dla mojego taty, Andrzeja, który kilka lat temu w wyniku choroby nowotworowej stracił jądro, następnie "nabył" przerzut w postaci nasieniaka pozaotrzewnowego, dostaliśmy szansę, ale sprawy finansowe nas przerastają.

Tata ma nasieniaka (Seminoma Testis). Po resekcji jądra wystąpiły przerzuty pozaotrzewnowe. Guz ma aktualnie ponad 13cm wielkości. Tata stracił już nadzieję.

Na dzień dobry, w WCO w Gdańsku, zaproponowano mu chemię - cisplatynę przez pół roku, powiedziano, że guz jest nieoperacyjny, że nie ma wymyślać, że wszyscy biorą chemię. W trakcie badań okazało się, że w wyniku chemii na 99% dojdzie do niewydolności nerek, tata ogłuchnie i oślepnie. Lekarka prowadząca powiedziała, że w przypadku przyjęcia chemii tata wydłuży sobie życie o kolejne 8-9 miesięcy. Stwierdziła, że guz narasta na aortę, a przy operacji doszłoby do krwotoku i tata by tego nie przeżył. Mówiła, że nie da się zoperować czegoś, co rośnie na głównej żyle. Krzyczała na niego. Ale przecież robi się przeszczepy serca, do licha ciężkiego! Tata odmówił przyjęcia chemii. Powiedział, że skoro ma odejść, to nie w taki sposób.

Minęło 14 miesięcy. W wyniku złych rokowań nie dostał pozwolenia na pracę... Zaczęłam zagłębiać się w temat i znalazłam kilka alternatywnych rozwiązań, jednak na wszystkie jest już za późno. Guz jest za duży.

W maju stan taty uległ pogorszeniu. W lipcu tego roku nastąpiło apogeum. Tata nabył poza guzem zakrzepicę żył głębokich. Prawa nerka uciskana przez guza przestała pracować. Tata przeszedł operację zmniejszenia guza. Pobrano fragmenty guza do badania histopatologicznego. Diagnoza się potwierdziła - Wznowa Seminoma, pozaotrzewnowa. Tacie założono cewnik JJ, aby nerka uciśnięta przez guza mogła przepuszczać mocz.

Tata z dnia na dzień jest coraz słabszy, znika w oczach. Z potężnego mężczyzny pozostało niecałe 60 kg. Pojawiło się więcej przerzutów (patologicznych węzłów chłonnych?) w jamie brzusznej. Pomimo, iż pobrano spore wycinki guza do badań, w ciągu dwóch miesięcy urósł jeszcze większy.

Odszukałam kontaktu do autorytetu w tej dziedzinie - mianowicie do Profesora Wiechno. Tata miał umówioną wizytę w Warszawie, na początku listopada - na NFZ. Udało się to po korespondencji z profesorem Demkowem. Miał trafić do Profesora Wiechno. Niestety - nie mógł na nią przybyć. Zaczął wymiotować krwią. Potrzebne było przetaczanie. Tata strasznie schudł, podupadł na zdrowiu psychicznie i fizycznie.

Udało się ponownie - prywatnie - umówić wizytę na 6.12. Pojechaliśmy do Warszawy, nie wiedząc co nas tam czeka. Po badaniu palpitacyjnym lekarz spoważniał. Nie spodziewaliśmy się, że jest aż tak źle. W pozycji leżącej guz wypycha przepuklinę brzuszną na jakies 8-10 cm nad brzuchem. Tata ma stawić się pilnie jutro, 07.12 rano w szpitalu w Warszawie. Będzie podana chemia dopasowana do jego stanu zdrowia, będzie odżywiany w szpitalu (Tata jadł wyłącznie blendowane posiłki, ma problemy z jakimkolwiek jedzeniem ze względu na dużą masę guza, który uciska już wszystkie organy wewnętrzne). Lekarz powiedział, że jeśli tata się nie stawi jutro - będzie bardzo źle. Miałby w tej sytuacji podpisać oświadczenie, że nie wyraża zgody na leczenie mimo stanu bezpośredniego zagrożenia życia.

I tu się pojawia problem. Mama nie chce go zostawiać samego na okres chemii. W obcym mieście, bez wsparcia bliskich. Tata ma silną depresję przez nowotwór. Wydajemy ostatnie oszczędności na wyjazd dzisiaj w nocy (06.12).

Pieniądze niestety się skończyły. Nie wiemy co będzie dalej, jak tata zareaguje na chemię, na pewno będzie wymagał rekonwalescencji. Dojazdy do Warszawy nie wchodzą w grę. Mama musiałaby zamieszkać tam na cały okres leczenia taty. Po leczeniu również nie będą mieli środków do życia.

W Gdańsku zostaje moja młodsza siostra, nie mamy nikogo, kto mógłby nam pomóc finansowo. Zbliżają się święta. Dla nas nie będzie świąt w tym roku. Będzie walka o każdy dzień.

Zapalilo się światełko nadziei, jednak boję się, że przez brak środków do życia nie dadzą sobie rady. Tata ma dopiero 56 lat. Rok temu został dziadkiem. Przeżył mój nowotwor (miałam guza chromochłonnego). Teraz ja chcę pomóc jemu. Ale sama nie dam rady. Nie jestem wykształcona w tej dziedzinie, nad czym bardzo ubolewam, nie mam również takich środków finansowych :(

Zazwyczaj to ja organizowałam zbiórki dla innych osób. Sama wzięłam kredyt na swoje leczenie, które do dzisiaj spłacam. Tym razem proszę Was o pomoc dla mojego taty. Błagam. Dla naszego ukochanego tatusia i dziadziusia. Który wielokrotnie, bezinteresownie pomagał innym z uśmiechem i radością. Tata uwielbiał majsterkować przy samochodach i motocyklach. To zawsze była jego pasja. Jednak choroba pokrzyżowała mu plany i aktualnie nie ma siły na nic :(.

Nie wyobrażam sobie życia bez niego. Tak samo jak mama, moja młodsza siostra, mój synek. To nie jest wiek, w którym powinno się odchodzić, powinno się mieć wsparcie bliskich, a bez pieniędzy niestety nie będzie to możliwe.

23.01.2018 Tata ma urodziny. Chcę uzbierać pełną kwotę do tego dnia.. :( Kupić mu wielki tort i zdmuchnąć z nim 100 świeczek :(

04.08.2018 ma odbyć się mój ślub i wesele. Tata marzy o Tym, aby o własnych siłach doprowadzić mnie do ołtarza, a potem bawić się na weselu z żoną, córkami i wnukiem :(

Błagam Was o wsparcie i z góry dziękuję za każdą wpłaconą złotówkę.

*****************

Hey guys,

It’s never easy to ask for someone’s help, but my family is right now in a very difficult situation.

Maybe I will start from the beginning.

Looking for help for my father, Andrzej, who lost his testicle a few years ago as a result of cancer, then "acquired" metastasis in a form of retroperitoneal sarcoma, we got the chance, but the financial matters overwhelm us.Dad has a seminoma (Seminoma Testis). After resection of the testis, retroperitoneal metastases occurred. The tumor is currently over 13cm . Dad has actually lost his hope.On the very beginning, after the diagnose of retroperitoneal sarcoma, dad landed at the WCO (provincial oncology center)in Gdansk, there was offered chemistry – cisplatin, for a half a year, it was said that the tumor is inoperable. That it is not thought up that everyone is taking chemistry. In the course of research, it turned out that as a result of chemistry, for 99% both kidneys will fail, my dad will be deaf and blind. The attending doctor said that if chemistry would be adopted, my father would extend his life by another 8-9 months. She said that the tumor was growing to the aorta, and the surgery would have a hemorrhage and.. Dad would not have survived it. She said that it is impossible to operate something that grows on the main vein. She shouted at him.

Dad refused to accept chemistry. He said that if he had to leave, it would be not in that way.It's been 14 months. As a result of poor bargaining, he did not get a work permit ... I began to delve into the subject and found some alternative solutions, we tried all of them, but it was too late for all. The tumor is too big.In May my father's condition get worse. In July this year, it reached its peak. My dad acquired a deep vein thrombosis. The right kidney - pressed by the tumor - just stopped working. Dad underwent surgery to reduce the tumor. There were collected a tumor fragments for histopathological examination. The diagnosis has been confirmed - Reconstructive Seminoma, retroperitoneal. A JJ catheter was placed on the dad’s kidney, to allow the kidney to be compressed by the tumor to urinate.Dad is getting weaker day by day, disappears in the eyes. Less than 60 kg remained no more from a powerful man. More metastases (pathological lymph nodes?) Appeared in the abdominal cavity. Despite the fact that a lot of tumor samples were taken, it grew even larger in two months. But he is still smiling. His smile gives us a power to fight.

I found contact to the authority in this area - namely Professor Wiechno. Dad had an appointment in Warsaw, at the beginning of November . This was possible after correspondence with Professor Demkow. Unfortunately - he could not come to doctor. He began to vomit blood. The blood transfusion was needed. Dad lost a lot of weight, he fell ill mentally and physically.We managed again - privately - to make an appointment on 6.12. We went to Warsaw, not knowing what awaits us there. After the palpitations, the doctor became serious. We did not expect, that it’s been so bad. When lying down, the tumor pushes the abdominal hernia 8-10 cm above the stomach. Dad is due to appear urgently since 07.12 in the morning in a hospital in Warsaw. (Maria Skłodowska-Curie Institute). It’s been given a chemistry adapted to his state of health, he will be nourished in the hospital (Dad only ate blended meals, has problems with any food due to the large mass of the tumor, which already oppress all internal organs). The doctor said that if dad does not show up on 7th of December - it will be very bad, he could die before Christmas L. In this situation he would sign a statement that he did not agree to the treatment despite being in immediate danger of life. He had to get back to Gdańsk and again to Warsaw.

And here the problem appears. Mom does not want to leave him alone for the period of chemistry. In a foreign city, without the support of relatives. Dad has severe depression by cancer. My family spend the last savings to come to Warsaw. Unfortunately, the money is over. We do not know what will happen next, how dad will react to chemistry, he will certainly require convalescence. Commuting to Warsaw is not an option. Mom would have to live there for the entire duration of my father's treatment. They will also have no livelihood after treatment.My younger sister, which since last Friday knows, that some kind of thyroid tumor is inside of her body is still a student, she has also no money to live. We have no one to help us financially. Christmas is coming. For us there will be no Christmas this year. There will be a big fight for each day of my dad’s life. A light of hope has turned on, but I am afraid that they will not be able to cope with lack of means. Dad is only 56 years old. A year ago he became a grandfather. He survived my cancer (I had a pheochromocytoma). Now I want to help him. But I can not do it alone. I am not educated in this field, I regret that I do not have such financial resources :(Usually, I organized collections for other people. I took the credit for my treatment myself, which I am paying back til today. This time I am asking you for help, for my dad. I beg. For our beloved daddy and grandpa. Which, many, many times, selflessly helped others with a smile and a joy. Dad loved DIY with cars and motorcycles. It was always his passion. However, the disease has thwarted his plans and currently he has no strength for anything :(.I can not imagine life without him. Just like my mother, my younger sister, my little son. This is not the age at which one should leave, one should have the support of relatives, and without money, unfortunately, it will not be possible.23.01.2018 it’s my Dad 57 birthday. I would like to collect the full amount by this day:( Buy him a big cake and blow out 100 candles with him :(

04/08/2018 there will be my wedding. Dad dreams about taking me to the altar and then have fun at a wedding with his family, his wife, daughters and grandson :(

You can find attached the documents from my dad’s last hospitalization. I am begging you for your support and thank you in advance for each “share” and each paid zloty.

There is a link to the “zrzutka.pl” - >https://zrzutka.pl/pcc2dx

Thank You in Advance.

Ostatni wypis ze szpitala w Gdańsku

Ciąg dalszy wypisu

Aktualności3

  • Tatuś czuje się lepiej! Prawdopodobnie jutro wyjdzie do domu! <3 Spędzi z nami 3 tygodnie, po czym musi wrócić do Warszawy na kolejną chemię. Jutro z rana badania, które zaważą o tym, czy tata wyjdzie do domu czy nie. Waży już prawie 62 kg <3 dziękuję Wam za cale wsparcie!

  • Tata otrzymuje agresywną chemię. Dzień 3.Odzyskał apetyt! Jednak.. W każdej chwili narządy wewnętrzne mogą odmówić posłuszeństwa. Proszę Was o modlitwę.

  • Tata właśnie otrzymuje pierwszą chemię. Bardzo się boi. Ale my wierzymy, że będzie dobrze! Musi być!

Wpłacający544

 
Dane ukryte
25 zł
MM
Marlena Mielnik
10 zł
J
Justyna
25 zł
 
Dane ukryte
100 zł
AK
Anna Kowalska
150 zł
 
Dane ukryte
25 zł
M
Michał
50 zł
 
Dane ukryte
10 zł
 
Dane ukryte
ukryta
KS
Kamil Sumiński
10 zł
Zobacz więcej

Komentarze62

 
2500 znaków
Zrzutka - Brak zdjęć

Nikt jeszcze nie dodał komentarza, możesz być pierwszy!

Nasi użytkownicy założyli

394 045 zrzutek


A ty na co dziś zbierasz?