id: xnwrtg

Na radioterapię naszego psiego przyjaciela

Na radioterapię naszego psiego przyjaciela

Organizator przesłał dokumenty potwierdzające wiarygodność opisu zrzutki
8 322 zł z 11 000 zł
75%
254 dni do końca
187 wspierających
Wpłać na zrzutkę

Aktualności14

  • Nie wiecie, jak ciężko mi się to pisze...

    Nie mogę jednak pozostawić tej przestrzeni bez poinformowania darczyńców... Dopiero teraz znalazłam dość sił, żeby tu zajrzeć.


    Bonio odszedł, 21 marca tego roku jego serduszko przestało bić.

    To była najcięższa decyzja w moim życiu i najboleśniejsza chwila...

    Niemniej, naszego małego, futrzanego "synka" nic już nie boli.


    Niestety, najprawdopodobniej Bonia pokonały przerzuty do mózgu. Nie chcę wnikać w szczegóły jego ostatnich chwil. Chcę tylko powiedzieć, że odchodził spokojny, w otoczeniu ludzi, dla których był ważną częścią życia, których kochał.


    Została dziura w sercu, puste legowisko, wisząca na wieszaku psia smycz wraz z szelkami puste miski. Karmy, przysmaki. Koce na łóżku wciąż nim pachną. To wszystko wciąż leży tak, jak zostało odwieszone w dniu jego śmierci.

    Zostały też niestety długi, które rosły wraz z pogarszaniem się stanu Bonia i walką o jego dobrobyt i życie. Czy żałuję? Nie. Nie żałuję. Bonio dostał niemal dwa lata życia od czasu strasznej diagnozy. Gdyby nie pomoc Wasza, zaangażowanych lekarzy weterynarii, nas, naszych przyjaciół, rodziny, nie cieszyłby się życiem nawet przez część tego czasu...


    Zrzutka nie jest opłacona jako "promowana". Nie chcę jej archiwizować. Poczekam do jej wygaśnięcia...

    Do tego czasu niech zostanie jak jest.


    .c1df2173e7b3e444.jpeg


    Na zawsze w naszych sercach...

    Czytaj więcej
  • A teraz najważniejsze, czyli jak czuje się Bonio.





    m228b985fd17845e.jpeg


    Otóż dobrze i to także WASZA zasługa!

    Nasz dzień od stycznia całkowicie krąży wokół psa i konkretnych pór podawania leków. Od "powszechnej izolacji" w marcu i kwietniu nie opuszczamy naszego psiego synka nawet na chwilę. Mateusz pracuje zdalnie, ja na pół etatu (wcześniej na pełen...) w sklepie dla zwierzaków, w którym jestem od prawie 4 lat.

    Staramy się trzymać pion, staramy się ogarniać budżet, ale nie jest lekko. Właściwie, to jest bardzo ciężko.

    Chcę tylko, żeby darczyńcy wiedzieli. Nie zarzucimy walki o naszego przyjaciela.

    Póki Bonio ma siły, póki chce mu się żyć, póki uśmiech nie opuszcza jego pyszczka, póki prezentuje nam "kapitana ząbka", "wąpierza", póki bawi się z nami w "psiłapci" "wirówkę" i "pacatora", póki pochłania swoje jedzenie, będziemy walczyć. Niemniej każda, KAŻDA wpłata jest dla nas bezcenna, bo pozwala spłacać rosnące niestety zadłużenie za leczenie, które docelowo pozwoliło naszemu psu żyć do dzisiaj.


    Przypomnę także. Pomimo pierwotnego zdiagnozowania nowotworu Bonia jako gruczolakorak ślinianki, nasz wróg okazał się rakiem tarczycy, naciekającym i przerzutującym miejscowo do rzeczonego gruczołu. Niestety ze względu na udokumentowanie zrzutki nie mogę stosować edycji głównego posta, jedynie pisać kolejne aktualizacje.


    Dziękuję za pochylenie się nad naszą historią, za wszelką pomoc, za każdy grosz, za dobre słowo, wsparcie psychiczne, za śledzenie losów Bonia, za pytania, za niedawanie spokoju, za trzymanie w pionie, żeby się nie poddawać.

    Dzięki wam wciąż płyniemy dalej.

    Dziękuję!


    Pozdrawiamy z Boniesławem!



    (Gdyby ktoś się zastanawiał, co stoi za "kapitanem ząbkiem", to właśnie ta mina ;) )

    w08de7f43011f686.jpeg




    Czytaj więcej



  • Jedno z wielu badań kontrolnych, jakie przechodzimy z piesełem od początku tego roku. ("Zagęszczenia płuc mogą być niewzrastającymi zmianami przerzutowymi, a mogą być zwapnieniami. W grudniu 2019 zmiany były opisywane przez technika jako "rozgwieżdżone niebo", pełne przerzutowych nacieków w obu płucach).n4efe6d1444d973d.jpeg



    I najświeższe z sierpnia.

    r9e785c2a6b9e5a7.jpeg

    Czytaj więcej
  • Opis rtg z maja 2019, brak widocznych zmian przerzutowych na maj 2019 zdecydował o podjęciu próby ubicia gada z pomocą radioterapii.

    y66648c24bb003c4.jpeg

    Czytaj więcej
  • Ostatnia strona opisu TK

    g676865d3647323c.jpeg


    Czytaj więcej
  • Zdjęcia opisu badania TK naszego psa w klinice w Postojnej.

    ab1dbb7bbb4c24a2.jpega1a4763dc497dd3c.jpeguf581ffbda78fcd5.jpego898800ffeee187a.jpeg



    Czytaj więcej
  • Ciąg dalszy i kilka znalezionych paragonów z ostatnich miesięcy leczenia naszego psa. Dotyczą głównie chemioterapii (Lek Palladia), oraz badań kontrolnych (RTG, USG, badania krwi). I tak co miesiąc... Jeden, to paragon przywieziony z Postojnej.



    j734e0b2dd6dea6e.jpegf00ece441586ad8e.jpeg

    Czytaj więcej
  • Haniebnie się zapuściłam z tymi zdjęciami...


    Na początek więc rachunki z szpitala w Postojnej, za leczenie. Zrzutka nie obejmuje naszego przeżycia, wynajętego na miesiąc auta żeby dojechać, wynajętego mieszkania, żeby przetrwać miesiąc z psem i kotem w obcym kraju, ale kilka ważnych dokumentów znalazłam.


    m4dfa1a9cc854146.jpegc069bbce549d0fd5.jpegqcc91b9b460252ca.jpegjc10de396569622d.jpeg

    Czytaj więcej
  • To już tyle czasu...

    Nawet nie wiem co mam napisać.

    Rok minął od dnia, w którym spakowaliśmy rzeczy, psa, kota i siebie w auto i wyruszyliśmy po ratunek dla Bonia. rok bogaty w wydarzenia, te dobre i te złe. Te pełne nadziei i goryczy.


    q18eccc45da6a79e.jpeg


    W grudniu 2019 ("prezent mikołajkowy, którego nikt by nie chciał :( ) badania wykazały niestety wznowę w okolicach żuchwy, oraz przerzuty odległe do płuc. Lekarz oglądający zdjęcia naszego psa opisał to mniej więcej jako "rozgwieżdżone niebo". Ogromna ilość mniejszych i większych guzków i nacieków w obu płucach. Świat się nam zawalił, to było przerażające przeżycie.... :(

    Co mam powiedzieć, to brzmiało jak kolejny, już ostateczny wyrok na psie. :( Zostaliśmy z tym wyrokiem i z ogromnym długiem za leczenie mojego "synka". :(


    Lekarz zaproponował nam leczenie "paliatywne", podtrzymujące. Bonio zaczął przyjmować lek stosowany głównie w przypadku guzów tucznych, tak zwanej mastocytomy - Palladię. Były badania, które wykazywały pewną reakcję nowotworów tarczycy na ten środek. Szanse na remisję były minimalne, ale mogło to spowolnić rozrost zmian i pogarszanie się stanu naszego psa i na tym nam zależało, w to jeszcze wierzyliśmy...

    Palladia, jak każda chemia, ma szereg skutków ubocznych. Przez część z tych skutków, nasz pies musiał zacząć przyjmować codziennie inhibitory pompy protonowej. Onkolog zaproponował omeprazol, od tego czasu Bonio przyjmuje codziennie rano helicid. Od lutego osłonowo jest też na probiotykach, przeciwbiegunkowo na laremidzie (w przypadku pogorszenia) i diadogu (jeśli zaczyna się biegunka). Sytuacja jest stabilna, a nasz wspaniały pies czuje się zaskakująco dobrze.


    Badania na początku tego roku zaskoczyły zarówno onkologa, specjalistę obrazową, jak i nas. Otóż Bonio znalazł się w promilu psich pacjentów z nowotworami złośliwymi, u którego podawanie palladii zakończyło się zniknięciem zmian! Oznaczało to remisję.

    W lutym musieliśmy przerwać terapię na ponad dwa tygodnie, bo palladia zniszczyła mu przewód pokarmowy i spowodowała mechaniczną, potworną biegunkę. Jego życie było poważnie zagrożone...

    Codziennie jeździliśmy do lecznicy na kroplówki nawadniające z coraz słabszym, niejedzącym psem. Ciężki czas. Ale udało się, zaskoczył. Obiecaliśmy sobie i jemu, że już nie pozwolimy na nawrót tego ustrojstwa.

    qa14b99e9109158c.jpegt671aa7d2c8488c0.jpeg


    Do teraz ciężko to opisać. Od tego czasu, po ustabilizowaniu, pies dostaje leki osłonowe poza helicidem, a doraźnie w czasie pogorszenia stanu także preparaty spowalniające przyśpieszoną perystaltykę. Ze względu na polekową anemię, przyjmuje też środki poprawiające jego wyniki. Musi być ciągle monitorowany. Jeździmy co 2 miesiące na kontrole rtg i badania krwi. Póki co pies cały czas jest na Palladii. Jest DOBRZE. Pies je, bawi się, szaleje na spacerach, cieszy się życiem.


    j7b354b78d8945de.jpeg

    Jednak miesięczny koszt leczenia tym chemioterapeutykiem to 900 złotych. Jeśli doliczyć do tego badania kontrolne i obrazowe i comiesięczne raty kredytu "na psa"... cóż powiedzieć. Ludzie pukają się w głowę, a prawda jest taka, że to samo zrobiłabym dla każdego bliskiego człowieka i każdej kochanej istoty.


    Słowenię będziemy spłacać jeszcze wiele lat. Nie jestem człowiekiem, który lubi prosić, wyciągać rękę po pieniądze. :(

    Niemniej w tej chwili każda pomoc, każdy grosz, każda złotówka ułatwia nam nieco egzystencję i pozwala zmniejszać dług, który zaciągnęliśmy na ratowanie naszego psa. Bardzo, BARDZO prosimy o udostępnianie i pochylenie się nad historią naszego psiesła...


    Jednocześnie dziękujemy dotychczasowym darczyńcom, dzięki wam nasz pies wciąż żyje i cieszy się tym życiem! Jeśli chcecie, jeśli możecie, będziemy wdzięczni za każdą pomoc.

    Całe wsparcie, które do tej pory dostaliśmy, idzie w naszego czworonożnego "synka".


    Za troszkę ponad miesiąc Bonio ma swoje trzynaste urodziny. Chciałabym, bardzo, móc je z nim świętować. Dzięki stoczonej już walce jest to bardzo możliwe. Chciałabym marzyć o jego czternastym wielkim święcie. Czekać na nie i mieć nadzieję.Ten rok i fakt, że jego iskra wciąż z nami jest, że Bonio wciąż wywołuje nasz śmiech, łzy, że mogę przytulić się do jego ciepłego boku, słuchać bicia jego serca, czuć jego głowę wciskającą się pod moją dłoń w oczekiwaniu głasków i drapania za uszkiem to bezcenny dar. Ten cud ma szansę dalej trwać.

    rb4c5e792db1604b.jpeg


    a43a40eba625c353.jpeged882f4ac5ab3016.jpeg

    b35271293c51ace8.jpegh39d6764715a9006.jpeg


    Wieczorem postaramy się porobić zdjęcia wyników naszego piesełka, rtg, usg.

    Postaram się wkleić je w aktualizacji.

    Czytaj więcej
  • Ostatnie tygodnie to dla nas trochę szaleństwo. Staramy się utrzymać finansową stabilność dla naszych zwierzaków. Nasze życie krąży między pracą a domem i lecznicą. Najwyższy czas jednak coś napisać, aż wstyd, że dopiero teraz. Jesteśmy z naszym psem od 21 lipca z powrotem w Polsce. Podróż powrotna na szczęście obyła się bez komplikacji. Pieseł przetrwał wszystkie dwanaście cykli naświetlań! Pomoc ekipy z kliniki w Słowenii będzie dla nas już zawsze najwspanialszym wspomnieniem w naszym życiu. Nie żąłujemy podjętej decyzji i cieszymy się, że Bonio dziś cieszy się życiem. Po serii naświetlań pojawił się stan zapalny i obrzęk tkanek miękkich po leczeniu, ale na szczęście to też już ma za sobą. To, co pozostało, to pochrząkiwanie, czasem odkasływanie. Przez jakiś czas miał też refluks, na szczęście minął. Bongo to dziś szczęśliwy pies prowadzący spokojne, miejskie życie i dający nam wiele radości i miłości, jak zawsze. Nie tracimy nadziei, że leczenie, które zapewnili mu specjaliści w Postojnej odniesie skutek. Póki co wieści są pozytywne, kolejne badania nie wykazują zmian przerzutowych. Za 3 miesiące Bonia poddamy kolejnej tomografii, żeby sprawdzić każdy zakamarek jego ciała i porównać zmienioną tarczycę z okresu w Postojnej, oraz po leczeniu. Dziękuję wszystkim, naprawdę WSZYSTKIM, za każdą pomoc, udostępnienie, każdą ciepłą myśl i każde wsparcie. Dzięki Wam nasza sytuacja nie jest tak dramatyczna i choć spłacamy ogromny kredyt związany z całym wyjazdem i leczeniem naszego przyjaciela, to kwota ze zrzutki, choć niepełna i tak jest dla nas w tym ogromnym wsparciem. W imieniu naszej dwu i czworonożnej rodziny DZIĘKUJĘ. Jesteście wspaniali.
    Czytaj więcej
  • Dziś Bonio kiepsko zniósł sedację, a właściwie samo wybudzanie. W sali pozabiegowej dostał ataku paniki, zaczął krzyczeć, wyć, piszczeć i lecieć na oślep do przodu. Taki poketaminowy "bad trip". Przez prawie 20 minut w poczekalni tuliliśmy psa i pod naszym i doktora okiem dochodził do siebie. Po odzyskaniu jakiej takiej przytomności i spokoju, zaprowadziliśmy go do domu. Odsypia w tej chwili wydarzenia. Pilnuje go jego strażniczka, "siostra" i przyjaciółka, Eti. Troszkę nam strachu narobił. To drugie takie jego trudne wybudzenie w trakcie terapii idziesiąte z 12 naświetlań, które go czekają... Niedługo koniec radioterapii, ale wciąż czekać go będzie leczenie wspomagające już tu, w Polsce, w Warszawie.
    Czytaj więcej
  • Bonio jest po dwóch naświetlaniach pod rząd (8 i 9.07). Dziś, 10 lipca, czeka go dzień odpoczynku. Kolejne zabiegi czekają naszego dzielnego basia kolejno 11 (czwartek) i 13 (sobota - wyjątkowo, gdyż musieli wcisnąć nam jeden zabieg więcej w tym tygodniu). Lekarze starają się dawać psu czas na odpoczynek i zregenerowanie się, głównie dlatego, że obszar tkanek poddany naświetlaniom jest duży i bardzo delikatny. Ich obawy dotyczą głównie gardła, tchawicy i krtani, które w przypadku poparzenia i nadmiernego uszkodzenia mogłyby odmówić współpracy i zagrozić życiu naszego psiego przyjaciela. W samej Warszawie prawdopodobnie w ramach dopełnienia terapii Bonia, czeka go też chemioterapia. Koszty rosną. :( Prosimy o dalsze udostępnienia i o pamięć o nas i naszej zrzutce...
    Czytaj więcej
  • Niestety w aktulanościach nie można wrzucać w tekst zdjęć, dlatego wszystkie dotychczasowe zdjęcia wrzucam od dziś i można je zobaczyć tutaj: https://nezumiru.tumblr.com/. Pozdrawiamy serdecznie.
    Czytaj więcej
  • Tyle się wydarzyło, że nie wiem od czego zacząć. Na początek chciałam podziękować wszystkim darczyńcom za dotychczasową pomoc. Dziękuję za okazane naszemu Boniowi serce i wsparcie, które otrzymujemy nie tylko za pośrednictwem zrzutki, ale także podtrzymywanie na duchu fizyczne i wirtualne. Umieszczałam aktualizacje, ale nie na zrzutce, jedynie na fb, za to bardzo przepraszam! Wszystko przez zamieszanie związane z logistyką wyjazdu, załatwianiem formalności, kredytu, a potem rollercoasterem związanym z zabiegami i zadomawianiem się w całkowicie nowym, obcym dla nas miejscu... Od 24 czerwca jesteśmy już w szpitalu w Postojnej. Przejechaliśmy ponad 1100 kilometrów z psem, kotem (towarzyszka naszego piesła, której nie mogliśmy zostawić w domu z powodu cukrzycy) i nie bez przygód, ale udało nam się bezpiecznie dotrzeć do celu podróży. Ponieważ dotarliśmy do Postojnej po godzinie 19, a we wtorek Słowenia świętowała niepodległość, pierwszy zabieg radioterapii Bonio miał dopiero w środę 26 czerwca. Pole zabiegowe jest zaznaczane na szyi psa i golone. Tego samego dnia, przed pierwszym naświetlaniem zostało wykonane kolejne TK, na podstawie którego współpracujący z doktorem Butinarem specjalista, radiolog z Francji, pomógł zaplanować naświetlania. Przez kolejne dwa dni pies miał dwa kolejne naświetlania. Wynik konsultacji był niejednoznaczny więc trzeciego dnia, przed kolejnym zabiegiem, wykonano kolejne TK w pozycji bocznej i klasyfikacja nowotworu naszego psa została zmieniona. Od teraz wiemy, że to, co toczy szyję naszego basenji, to rak tarczycy, nie gruczolakorak ślinianki. Ze względu na podobny obraz i umiejscowienie, pomyłki są częste zwłaszcza, że usunięty guz najprawdopodobniej był ślinianką. Nie był jednak guzem pierwotnym tego gruczołu, tylko przerzutem - naciekiem z nowotworu tarczycy. W śliniance powoli rozwijający się nowotwór tarczycy znalazł dogodne warunki i wyrósł w tempie zawrotnym, wzbudzając alarm i wywołując późniejszy ciąg zdarzeń. Gdyby nowotwór rozwijał się dalej, naciekając powoli głębiej i głębiej w tkanki naszego psa, moglibyśmy wyłapać jego chorobę dużo później, możliwe, że za późno. Od 6 roku życia Bonio jest na euthyroxie ze zdiagnozowaną niedoczynnością tarczycy i część objawów nowotworu tarczycy mogła być ukryta pod objawami niedoczynności. Na szczęście rodzaj leczenia u naszego psa nie zmienił się, jedynie obszar objętych naświetleniami tkanek uległ powiększeniu. Pies dotąd przeszedł 6 zabiegów naświetlań. Przerwy pozwalają mu zregenerować się po zabiegach i po samej narkozie, która jest dla jego organizmu mocno obciążająca (a konieczna, gdyż zwierzak w czasie naświetlań nie może się ruszyć. To bardzo precyzyjne narzędzie i każde przesunięcie może psu bardziej zaszkodzić). Póki co jedyne skutki uboczne u Bonia dotyczyły narkozy oraz intubacji (pokasływanie, jednorazowe wymioty). Poza tym wszystkim wydaje się ogólnie pogodny, ma dobry humor, apetyt i świetnie odnajduje się w nowej sytuacji. Ostatnio może mniej chętnie idzie z ciociami techniczkami do gabinetu zabiegowego, ale nie wpada w panikę i po zakończeniu procedury wita się z nami zawsze entuzjastycznie i z ogromną radością. Personel jest tu niesamowicie miły, wiele rozumiejący, empatyczny, a tereny doskonałe na spacery z psim pacjentem. Niestety, choć wolałabym nie musieć, to jednak jestem zmuszona błagać o dalsze udostępnienia i wpłaty na rzecz leczenia naszego przyjaciela. :( Koszty są dużo większe niż przypuszczaliśmy. Bez Waszej pomocy Bonio może sobie nie poradzić, gdyż czeka go dalsze leczenie na miejscu w Polsce. Możemy po prostu utonąć w długach i o ile sami dla siebie możemy jeść chleb z pasztetem, popijać wodą z kranu i wynająć pokój zamiast mieszkania w Warszawie, o tyle nie możemy pozwolić sobie na pozostawienie bez opieki naszych przewlekle chorych czworonożnych “dzieci”... Dlatego proszę… Jeśli macie parę wolnych złotych i możecie nas wesprzeć choćby najdrobniejszą kwotą, nasz dług wdzięczności będzie nie do spłacenia. Jeśli macie czas i chęci, udostępniajcie proszę nasz apel. Dziękuję w naszym i piesła imieniu. Bongo, Mateusz i Agnieszka.
    Czytaj więcej

Ta zrzutka nie ma jeszcze aktualności.

Opis zrzutki

Szanowni Darczyńcy. Ciężko pisze się takie zbiórki komuś, kto nigdy wcześniej tego nie robił... W skrócie, zbieramy na radioterapię ratującą życie i zdrowie naszego ukochanego przyjaciela, Bonga. Poniżej mogą Państwo przeczytać dokładny opis sytuacji, oraz poznać historię naszego psiaka... Z góry dziękuję za wszelką pomoc!

English version below

Od czego zacząć?.... Naprawdę, nie wiem. :(

Może zacznę od przedstawienia naszego kochanego szaleńca.

yRZhmLfRE_UEr5dKDW4-4ep0j6Xr8WO537o2qHWXWQD71uRKifkE5kUMOgj3tYF0y-DAhTPTrVgbdGqmIkmsotwlm9dv1wISYHDizThPXtOPc9yjun8beN2JzNZjs__CjL6cxiIJ

Na imię ma Bongo. Po domowemu Bonio, Boniek, Boniesław, przemiennie z łajzą, złodziejem, małym rozumkiem i głupolem. W rodowodzie dzierży z dumą imię Mroźny Wieczór, ale nikt tak na niego nie mówi. Ten pies rozgrzewa ludzkie serca i dusze. Bonio trafił do nas już jako dorosły pies, został przez nas adoptowany i od pierwszych chwil stał się członkiem naszej małej rodziny.

Śmiejemy się, że między uszkami ma sznureczek i kilka komórek nerwowych, odpowiedzialnych za jedzenie, załatwianie potrzeb fizjologicznych, sen, jedzenie, przytulanie się, jedzenie… Kiedyś mu ten sznureczek pęknie i uszka odpadną…

D5SVfYy6E6zP2EiuoXpLeb1Hg0g-UTvDTA8aEV7M25HBjmqhbCDdqCyIgtDcyT76vWWP5s2z_udoOOI9Mfo9SO3rKaEmh_tPyGnhd6NhBBcFGphRHX0VdYxbGMyTgqp-3Z8DqscG

Trafił do naszego domu parę lat temu, jako już dorosły kawaler. Wkroczył w nasze życia z przytupem i owinął nas wokół swojego zakręconego ogonka. Teraz to dwunastolatek, który absolutnie nie przyznaje się do swojego wieku.

DV10b4SOXVrtU_V_kcGwlRNABooazj7KsXMaNEjxKuGg4bIw1KS7rNV8Oc0k59gECkZPLnx6zvUgqaS52c7jPyDc2Hi33qtsx_TQBRmPH4UNDEjVH7MFvPVNxYMFSYBI0GGg9dzh

Mogę to napisać, jak wszyscy szczęśliwcy, mieszkający w swoim domu z czworonogami, że jest moim prawdziwym, najlepszym, najszczerszym przyjacielem. Każdy, kto miał okazję go poznać, nie może już go zapomnieć, większość go po prostu kocha, z wzajemnością.

Choć po pierwotnemu niewylewny (nie skacze, nie wylizuje twarzy, nie wybucha gejzerem entuzjazmu, nie szczeka, nie piszczy, ogonkiem macha rzadko i robi to delikatnie i z pewną dozą nieśmiałości), to jednak największa przylepa na świecie. Najszczęśliwszy jest mogąc przebywać jak najbliżej człowieka. Bycie głaskanym, tulonym, mizianym, przytulanym - to jego największa miłość zaraz obok jedzenia. Ma niezliczoną rzeszę cioć i wujków, które po pogłaskaniu go już się od niego nie opędzą. Nas kocha nad życie i ożywa za każdym razem, kiedy jesteśmy razem z nim, we dwójkę. Kiedy jesteśmy pełną rodziną. Nie jestem w stanie nawet opisać w jak złożony sposób ten pies potrafi okazać swoje przywiązanie i miłość do nas, jego ludzi. Jak o tym myślę, mam łzy w oczach. To niezwykły, wspaniały pies, któremu zawdzięczam tyle, że nigdy mu się za to nie odpłacę.

c8jrFJ5PUem86DxreJZQbNZXQkhWhj-4KiK2GptqZG2gxWOPPnaasw86EeR98j9YSdCQebWkAlqkuS-3u5LROadreW1K-24yvpJYCB_9E9WwgIiYqmClDO6E0rCzq-esoTwoNHwc

Ma swoją psią przyjaciółkę, która mieszka u naszych ludzkich przyjaciół, mieszka z kotami, z którymi świetnie się dogaduje.

HAl7j5of639mwvfEkRZI7UTf8N8EPq6FMqLCSWL4vOeIxvltj4Lz1Rnjzl6L66394zYcVEZSIlGLftsYTAylY50OVHD0wMzI9u6NQOwdnIkX77gg2w5FjXhc5YoDqVxGguwZEAhW

9HXgafXLsvF9gJXii_PBmtJBOtJ6BqfydXHm2IWUqDgj-UcIbqG22ipZiFnz1I94bUQumx2TCHcFSQ_hqkcZlEeLHi65C6thXLG73EM2kqgx54bAUwSShFn4VbegK6KfDgTgAi0Q

Dotąd myśleliśmy, że ta sielanka potrwa jeszcze wiele, wiele lat… Że przed nami wciąż wiele odkryć, zabaw, smutków ale i radości.

Niestety rzeczywistość weryfikuje życzenia i marzenia. Nas uderzyła z siłą meteorytu.

Na początku kwietnia wymacałam mu w szyi, pod żuchwą, po lewej stronie dziwnego “cosia”.

Coś był już wielki, miał kilka centymetrów średnicy. Ponieważ dotąd nie wypatrzyłam tam żadnej zmiany, natychmiast pojechaliśmy do lecznicy.

kdMTY2G7X4O7yztkTgV3PvDwAp_5FYBPmsgXjQoKGZZKZ26D9PnU7zfHDRpV-d1nLoXEHDlDG-6aw5JWZZhabwRVdnzrhW7l76OErb3lxHbFNmcGHOZesIq2-S3aYgzU0cuBfHPv

Lekarz weterynarii prowadzący naszego psa praktycznie od razu stwierdził, że zmiana będzie do wycięcia. 8 kwietnia wykonano zabieg biopsji cienkoigłowej, która miała pokazać z czym mamy do czynienia. W międzyczasie pies miał też zrobione badania krwi, oraz echo serca, badania potrzebne przed ewentualnym zabiegiem. Wyniki badań były dobre, dostaliśmy zielone światło w temacie zabiegu usunięcia zmiany. Niestety biopsja nie powiedziała nam nic więcej, nie udało się pobrać patologicznych tkanek. Po usunięciu guz miał zostać wysłany do badań histopatologicznych.

Zabieg przeprowadzono 25 kwietnia bieżącego roku. Guz był już dwa razy większy niż w chwili jego odkrycia.

G14nLMVJU0VobSaUcgcWMCxP6WvJMnnihp74gJg9gGtjMtt8yeeBstcyhjNBzfInjXnTzwGJfTa_r0naHhJ2-eabCFmz4dM3RC3ey9lM_AV1YliAIcgjkvC3csOXXjZC3dnjylBC

dPAN5JxHrPQV9PT-MI_xYpOmDZBO2MphQUJskuOaCc6y-rB5oGFrFOj4w1_PGEveXrgU9_BwikOhgAtnHDCz8Ag17828eb1-FWAWNKSWFyirgPZ4DlX8GLdxyStctas0t_SVuKJj

Pies goił się szybko i bez większych komplikacji.

PuqMCZxFrklQwjoKmFIos8ESP1qX9f7IslXzlrOD3NhbQandT3P7r_eJOGXgiVhjyqaGgGEaN0n-3BuHDQv3NpJs-rOG3562wz2EWDptFqzenCo9OP4x8yYxbUmblWPwiqMEenxo

Niestety wynik zmroził nam krew w żyłach, sprawdziły się najgorsze prognozy.

Gruczolakorak cewkowy ślinianki. Bardzo złośliwy, często przerzutujący nowotwór złośliwy gruczołu ślinowego podżuchwowego.

j2GMmgZ2LVk0eixxTNODSjdeh97zeUUQYdOLdFssgPph6IN3DH2SJF7UE3KZaeAfu7M4Ya5Kzmc6rvwhTgh2naJHsstrkB2L4QUB6Vja8vpVFTOgfVQ4pvsKHgBFQ-1AcQi3bqUn

Wyniki przyszły 12 maja.

15 maja wykonaliśmy tomografię komputerową, opis 23 maja dał promyk nadziei - brak przerzutów odległych. Pojawiło się pewne podejrzenie, że nacieki są również na tarczycy psa.

QDVHx6NgbPIYcAjUtuumDMr5JJdryWx6bHRpTlAR91v_90Z0GskhH7wul7Rp8E1lBQky-D9NDbSp2J3taZzqD5FJxskLsa2jeQ2afGY48bV6RBSwYjdjc5Jng9b6rnzW2Gryu-t7

MsUAw50UWZsE786Qb1UUeYyj09vjazQQb0ckSauXcdqFgEZUcK4FpY6Jpvx8rT7i_ga_gQDjL7ACOZcildNcFuwaVaa8LxlrZeg4rhhg3eEs_myE1C1Y4VU5XyvyFINIQhoEc0mh

Prowadzący naszego psa lekarz - onkolog doktor Jarosław Balcerzak potwierdził, że największą nadzieją dla Bonia jest radioterapia. Nowotwór jest mało wrażliwy na chemioterapię, może być jedynie leczeniem uzupełniającym.

Niestety w Polsce nie jest dostępna radioterapia weterynaryjna. Ośrodek VetSpec w Groblicach oferuje radioterapię ortowoltową. Oparta na promieniowaniu rentgenowskim penetruje tkanki na maksimum 2.5 centymetra. Za mało w przypadku Bonga. Dlatego zostaliśmy skierowani do najbliższego ośrodka współpracującego - Szpitala dla Zwierząt w Postojnej (www.ahp.si) na Słowenii, prowadzonego przez profesora Butinara.

Profesor Butinar kilka dni temu dał naszemu psu zielone światło w temacie radioterapii w swojej klinice. Dostaliśmy też w końcu kosztorys leczenia - 12 naświetlań w ciągu 3 tygodni. 3500 Euro plus VAT plus przejazdy i koszty noclegów. Razem ok. 7500 Euro.

Niestety, koszt ten jest dla nas przytłaczająco wysoki… Choć bardzo byśmy chcieli, nie damy rady udźwignąć finansowo kwoty, którą trzeba zapłacić za leczenie naszego przyjaciela.

Stąd ta prośba, to błaganie…

Jest mi ciężko prosić o pomoc. Dotąd radziliśmy sobie finansowo sami, ale zakredytowanie takiej kwoty w całości oznacza długie lata niepewności, strachu o lepsze jutro i o los naszych czworonożnych domowników. My możemy jeść chleb ze smalcem i gruz, ale przewlekle chorym zwierzakom nie mogę odmówić leczenia i odpowiedniej diety. Nie dlatego wzięliśmy je pod swój dach, żeby je "olać", bo ciężko. Nigdy, powtarzam, nigdy nie oglądaliśmy się na koszty, na pieniądze. Dobrobyt naszych czworonogów jest naszym priorytetem, zawsze był i zawsze będzie, ale takiej kwoty nie da się udźwignąć samemu, bez zamartwiania się o dobrobyt swoich przyjaciół, domowników, członków rodziny.

Prosimy, nie, błagamy - jako opiekunowie naszego czworonożnego kumpla, pozwólcie mu jeszcze nacieszyć się życiem, pozwólcie nam jeszcze cieszyć się NIM…

Poza tym wstrętnym nowotworem nasz pies jest w świetnej kondycji i nie wybaczyłabym sobie gdyby nie dostał tej szansy. :(

Ze swojej strony mogę obiecać rzetelne rozliczanie kosztów dotyczących procesu leczenia Bonia. Jeśli jakakolwiek kwota zostanie nam pod koniec leczenia, lub pojawi się konieczność przerwania terapii, pieniądze powędrują dalej, do potrzebujących zwierzaków…

Dziękuję wszystkim za zajrzenie tu, przeczytanie naszej prośby, pochylenie się nad nią, za każdą pomoc, także w udostępnianiu.

Agnieszka, Mateusz i Bongo.

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Bonio came to our house a few years ago, as an adult already a bachelor. He stepped into our lives with a repulse and wrapped us around his twisted tail. Now he is a twelve-year-old who absolutely does not admit to his age. I can not even describe how complex this dog can show its attachment and love to us, its people. As I think about it, I have tears in my eyes. This is an extraordinary, wonderful dog to whom I owe so much that I will never repay him for it.

So far, we thought that this idyll with Bonio would last many, many years ... That we still have many discoveries, games, sorrows and joys before us. Unfortunately, reality verifies wishes and dreams. It hit us with the force of a meteorite.

At the beginning of April I found something in the neck, under the jaw, on the left side. Something, a lump, was already palpable - it was a few centimeters in diameter. Since I have not noticed any change there so far, we immediately went to the clinic. The veterinarian of our dog immediately stated that the change would need to be resected. On April 8, a fine-needle biopsy was performed to determine what we were dealing with. In the meantime, Bongo had blood tests and an echocardiogram done - prerequisites before any surgery. The test results were good, we got the green light for the change removal.

Unfortunately, the biopsy did not tell us anything, we could not get the pathological tissues. After removal, the tumor was to be sent for histopathological examination. The treatment was carried out on April 25 this year. The tumor was twice as large as at the time of its discovery and first biopsy, 4x4cm.

The results had chilled the blood in our veins. The worst forecasts have materialized. Tubular carcinoma of the salivary gland. Very malignant, often metastatic malignant tumor of the submandibular gland. Our doctor - oncologist doctor Jarosław Balcerzak, who led our dog, confirmed that radiotherapy is the greatest hope for Bongo. Cancer is not particularly sensitive to chemotherapy, it can only be a complementary treatment. Unfortunately, veterinary radiotherapy is not available in Poland. The VetSpec clinic in Groblice offers orthovoltage radiotherapy. Based on X-rays, it penetrates tissues to a maximum of 2.5 centimeters. Not enough for Bongo.

That is why we were directed to the nearest cooperating center - Animal Hospital in Postojna (

www.ahp.si

) in Slovenia, run by Professor Butinar. Professor Butinar a few days ago gave our dog a green light on the topic of radiotherapy in his clinic. Finally, we received a cost estimate of treatment - 12 irradiations within 3 weeks. 3500 Euro plus VAT plus travel and accommodation costs. Total approx. 7500 Euro. Unfortunately, the cost is overwhelmingly high for us ... Although we would like to, we will not be able to pay the amount that we need to pay for our friend's treatment. So this request is a plea ... It is difficult for me to ask for help. Up to now we have managed financially ourselves, but going into debt for enterity of such a sum means long years of uncertainty, fear for a better tomorrow and for the fate of our four-legged household members. We can eat bread with lard and rubble, but chronically ill animals can not be refused treatment and proper diet (one of stray cats we adopted turned out to be diabetic). That's not why we took them under our roof to "mash" them, because it's hard. Never, I repeat, we never looked at costs, money. The prosperity of our pets is our priority, it has always been and will always be, but such amounts can not be handled without worrying about the well-being of their friends, family members and family members.

We please, no, we beg - as the guardians of our four-legged buddy, let him still enjoy life, let us still enjoy him ... In addition to this nasty cancer our dog is in a great condition and I would not forgive myself if he did not get this chance.

????

For my part, I can promise reliable settlement of costs related to the Bonio treatment process. If any amount is left to us at the end of treatment, or if there is a

need to stop the therapy, the money will go further to the animals in need...

Thank you all for looking here, reading our request, taking it under consideration, for every help, including sharing it further.

Agnieszka, Mateusz and Bongo(Bonio).

If you can't use zrzutka.pl payment system, here is PayPal address:

https://www.paypal.com/pools/c/8g0I5OwoXz

Pierwsza na świecie karta do przyjmowania wpłat. Karta Wpłatnicza.
Pierwsza na świecie karta do przyjmowania wpłat. Karta Wpłatnicza.
Dowiedz się więcej

Wpłacający 187

 
Dane ukryte
700 zł
LM
Lukasz M
500 zł
AK
Aldona Krawczyk
200 zł
PS
Przemyslaw Szubert
200 zł
 
Dane ukryte
200 zł
 
Dane ukryte
200 zł
H
Helena
200 zł
A
Aria&Hebe
200 zł
 
Dane ukryte
200 zł
Z
Zano
100 zł
Zobacz więcej

Komentarze 23

 
2500 znaków
Zrzutka - Brak zdjęć

Nikt jeszcze nie dodał komentarza, możesz być pierwszy!

Nasi użytkownicy założyli

678 924 zrzutki

i zebrali

439 916 942 zł

A ty na co dziś zbierasz?