id: buad6f

Leczenie nowotworu u Pepy. Pomożesz ją uratować?

Leczenie nowotworu u Pepy. Pomożesz ją uratować?

The organiser verified the description with proper documents.
Fundraiser was disabled by Organiser.
Share

Our users created 1 290 401 fundraisers and raised PLN 1,523,206,746

What will you fundraise for today?

Create fundraiser

Updates3

  • Dzień dobry, niestety w ostatnim czasie guzy w brzuszku rosły, mimo podawanej chemii. W nocy z 30.09 na 1.10 stan Pepy nagle się pogorszył... Wobec braku skuteczności leczenia tego paskudztwa, postanowiliśmy nie przedłużać jej cierpienia., I tak kilka ostatnich miesięcy to była głównie jej walka i cierpienie. Dziękujemy wszystkim za wsparcie w każdej postaci. Pepci już z nami nie ma, ale na zawsze zostanie w naszych sercach i pamięci.

    0Comments
     
    2500 characters

    No comments yet, be first to comment!

    Read more
Add updates and keep supporters informed about the progress of the campaign.

Add updates and keep supporters informed about the progress of the campaign.
This will increase the credibility of your fundraiser and donor engagement.

Description

Dzień dobry, jestem Pepa. 10 lat spędziłam w schronisku w Celestynowie, zanim trafiłam do fajnego domku w Piasecznie. Gdy już popracowałam z psim psychologiem i oswoiłam się z zupełnie nowym środowiskiem, dopadł mnie RAK.

- Mastocytoma jest nowotworem raczej łagodnym, ale czasami zachowuje się agresywnie - powiedział dr Borowik z lecznicy SFORA. I u mnie niestety ma agresywny charakter, w dodatku była umiejscowiona tak, że nie dało jej się wyciąć w całości (lewy bok, przy żebrach).

Po ciężkiej operacji w OIOM WET (3 czerwca) w Piasecznie rana na lewym boku długo nie chciała się w ogóle zagoić. Na początku codziennie chodziłam na zmiany opatrunku do lecznicy, co po kosztownej operacji generowało kolejne koszty (łącznie ok. 5000 zł).

Po 3 tygodniach od wycięcia tego paskudztwa, dostałam wynik biopsji, a po kolejnym tygodniu podczas konsultacji z onkologiem okazało się, że mam wznowę... W rejonie gojącej się jeszcze rany pojawił się nowy guz. Po dwóch dniach kolejny.

Pojawiło się widmo kolejnej operacji, ale USG wykazało, że GUZY mam też w przewodzie pokarmowym :( W takiej sytuacji jedyną szansą na życie jest CHEMIOTERAPIA.

20 LIPCA przyjęłam 1. dawkę chemii - dopyskowo. Po kilku dniach okazało się, że guzy, a miałam ich już kilka, zaczęły się zmniejszać! :D To oznacza, że rak, choć agresywny, NIE JEST LEKOOPORNY! Mam szansę wyzdrowieć.

Przyjęłam 2 dawki chemii (20 i 29 lipca), druga była dożylnie (winblastyna). Kolejna 10 sierpnia. Potrzebuję łącznie 8 dawek chemii. Niestety każda wizyta to koszt kilkuset złotych. Do tego regularnie muszę robić morfologię, żeby sprawdzać, czy poziom leukocytów jest w miarę ok, co warunkuje podanie chemii. Do tego leki, w tym steryd, przez który zużywam min. paczkę podkładów higienicznych dziennie (powoduje nietrzymanie wiecie czego ... :( ).

Dziś (10 sierpnia) przyjęłam kolejną dawkę chemii. Koszt "zabiegu" wraz z zastrzykiem przeciwwymiotnym 413 zł :( Kolejna dawka 19 sierpnia...

Będę wdzięczna za wsparcie kolejnego etapu mojego leczenia i możliwości życia w kochającym domku.


PS. Opis biopsji, opieczętowany przez lecznicę weterynaryjną doślemy jutro.


There is no description yet.

There is no description yet.

Location

Download apps
Download the Zrzutka.pl mobile app and fundraise for your goal wherever you are!
Download the Zrzutka.pl mobile app and fundraise for your goal wherever you are!

Comments 6

 
2500 characters