id: 2shdww

Pokonać Miastenię i żyć...

Pokonać Miastenię i żyć...

Organizator przesłał dokumenty potwierdzające wiarygodność opisu zrzutki
27 984 zł 
z 35 000 zł
79%
70 dni do końca
534 
wspierających
Wpłać na zrzutkę
Zrzutka.pl nie pobiera prowizji od wpłat

Aktualności5

  • Z pokorą i łzami w oczach zwracam się do Was z prośbą o pomoc. Od 15 lat choruje na miastenię i fibromialgię. Jestem osobą o znacznym stopniu niepełnosprawności, wymagam 24h opieki, nie radzę sobie z podstawowymi czynnościami dnia codziennego. Opiekę nademną sprawuje mąż. Nie przysługuje mi renta gdyż nie mam przepracowanych lat, otrzymuje tylko zasiłek pielęgnacyjny i mąż opiekuńczy. Mamy w domu jeszcze trójkę uczących się pociech z czego na jedno z nich otrzymujemy 500+. Z pieniążków tych nie jesteśmy w stanie opłacić nawet bieżących opłat ,nie wspominając kredytów które przez lata zaciągnęliśmy na moje leczenie. Są dni że brakuje podstawowych rzeczy do życia. Nie jestem w stanie się dalej leczyć, to przekracza nasze możliwości. Marzę o normalnym życiu żebym mogła choć w miarę funkcjonować i nie czuć bólu, niestety leczenie,dojazdy, leki, witaminy i suplementy są strasznie drogie na co nas nie stać. Strasznie trudno jest prosić i wstyd ale nie mam wyjścia 😢 Dobry człowieku! Proszę! Jeśli możesz wesprzyj mnie i moją rodzinę 💓 będziemy wdzięczni za każdy grosz który przybliży mnie do zdrowia. Dziękuję za każdą okazaną pomoc 💓 Dobro powraca 💓uf7519247febb3b4.jpegl4762e340b383388.jpegla0ad9cee51e278d.jpegs46e59ebbce1d4da.jpegp2c336c2f0182efa.jpeg

    Czytaj więcej
  • Tak bardzo chciałabym żeby nie bolało 😢 to mnie przerasta. Proszę pomóżcie mi pokonać tą chorobę. Chcę po 16 latach cierpienia poczuć się jak dawniej.... Wierzę że z Waszą pomocą uda mi się choć na jakiś czas odetchnąć od tego. Proszę nie zostawiajcie mnie 🙏🙏🙏

    Czytaj więcej
  • This collection is a continuation of the previous one, thanks to good people I have been able to heal myself so far ❤️ unfortunately this is not the end of my difficult path😢 Therefore, I am asking for further help in treatment 🙏❤️ My name is Dorota, I am from Poland and i'm 50 years old. My story began in 2006, when my longed-for daughter was born on April 11th. At home, I had three sons. I felt bad already during pregnancy, but the doctors explained it with exhaustion of the body; after the delivery, when the midwives wanted me to go to the room, I got out of bed and lost consciousness, after waking up I felt as I have until now.



    And here began my trips to hospitals, doctors, diagnostics, my helplessness. After a long search, the following diagnosis was made in 2009: generalized myasthenia gravis and fibromyalgia. I was led by a doctor in my town who prescribed mestinon for me and helped as much as he could, because my condition worsened, he sent me to hospitals where they made an MRI, lumbar punctures, etc. After some time, my doctor, unfortunately, left and the stairs began here. Seeking help, I got more and more indebted in order to benefit from medical help, my husband had to quit his job earlier to take care of me and my children. I would like to add that from the moment I was born I was not able to change the baby.




    7 years ago I came across a neurosurgeon privately who, after several visits, stated that I required thoracic spine surgery, I had the so-called butterfly vertebrae and this is how I found myself on the operating table. They put metal plates and screws in me, and during the operation I almost died 20 minutes of resuscitation and blood transfusion and I woke up immobilized in the ICU After returning home, I was unable to move out of bed, my husband called an ambulance or doctors' home visits, I felt very bad. After the injections of one of the doctors, I started to get up slowly, but I could not even go for a walk outside the house, and so I became a prisoner in my own house. I was diagnosed with severe depression with agoraphobia, and after a very long stay at home and lack of exercise, I developed a leg thrombosis and ended up in the hospital again for vascular surgery, where they saved my legs. In the meantime, I also acquired diabetes, I had a holter examination ordered by a cardiologist who said that I required coronography, but due to myasthenia gravis, he was afraid to take risks


    After some time I started to move slowly to prevent re-treatment of my leg, but everywhere with my husband's support I was not able to do it myself. And so began to seek the help of doctors again, and renewed debts and credits to seek further help. It is very difficult for us, I am doing everything I can to stop the disease. Thanks to the help of other people, I started treatment again. For her children, she does not want to lose hope for a better tomorrow. She wants to show them that problems arise in life, but the most important thing is to look for solutions. Good man, this crap was started by my son who can no longer bear to see my suffering. With humility and tears in my eyes, I am asking you for help. I am a severely disabled person, I require 24-hour care, I cannot cope with the basic activities of everyday life. My husband takes care of me. I am not entitled to a disability pension because I have no working years, I only receive a care allowance and a caring husband. We still have three learning children at home, of which we get 500+ for one of them. We are not able to pay even the current fees with this money, not to mention the loans we have taken out over the years for my treatment. There are days when the essentials of life are lacking. I am not able to heal any further, it is beyond our capabilities. I dream of a normal life so that I can function as much as possible and not feel pain, unfortunately, treatment, commuting, drugs, vitamins and supplements are terribly expensive, which we cannot afford. It's so hard to ask and it's a shame, but I have no choice 😢 Good man! Please! If you can, support me and my family 💓 we will be grateful for every penny that will bring me closer to health. Thank you for every help given 💓 The good returns 💓

    Czytaj więcej
  • Drodzy darczyńcy, dziękuję za każdą pomoc, każdą wpłaconą złotówkę ❤️ Niestety znalazłam się dzisiaj na Sorze z bardzo wysokim ciśnieniem i szarpaniem serca 😢 potrzebna jest dalsza diagnostyka u kardiologia. Proszę pomóżcie ❤️🙏i30d473dceca4398.jpego6ac7f01676ebd5a.jpeg

    Czytaj więcej
  • Drodzy darczyńcy, całym sercem dziękuję za każdą wpłatę ❤️🙏 Dzięki Wam mogę kontynuować leczenie, to dla mnie dużo znaczy. Bez leków, suplementów i witamin nie dałabym wogóle rady. Nadal jednak jest ciężko, wyjazdy do lekarza, opłaty za badania wizyty, leki, to wszystko mnie przerasta 😞 Choroba bardzo atakuje mi wzrok, muszę jak najszybciej dostać się do okulisty co państwowo jest nierealne. Bardzo proszę o dalszą pomoc w drodze do zdrowia ❤️ Za każdą wpłatę z góry dziękuję ❤️ Niech Wasze dobro do Was powróci ❤️

    Czytaj więcej
Ta zrzutka nie ma jeszcze aktualności.

Ta zrzutka nie ma jeszcze aktualności.

Opis zrzutki

Proszę, Pomóż mi w walce z Miastenią, Fibromialgią. Wesprzyj mnie i moją rodzinę.




Ta zbiórka jest kontynuacją poprzedniej zrzutki, dzięki dobrym ludziom mogłam się do tej pory leczyć ❤️ niestety to nie koniec mojej trudnej drogi😢 Dlatego bardzo proszę o dalszą pomoc w leczeniu 🙏❤️ Mam na imię Dorota, mam 50 lat. Moja historia zaczęła się w 2006 r kiedy to 11kwietnia przyszła na świat moja upragniona córka. W domu miałam trzech synów. Już w ciąży czułam się źle, ale lekarze tłumaczyli to przemęczeniem organizmu; po porodzie kiedy położne chciały żebym przeszła do sali, wstałam z łóżka i straciłam przytomność, po przebudzeniu czułam się już tak jak do chwili obecnej.




I tu zaczęły sie moje podróże po szpitalach, lekarzach, diagnostyka, moja bezsilność.




Po długich poszukiwaniach w 2009 r zapadła diagnoza: miastenia uogólniona i fibromialgia.




Prowadził mnie lekarz w mojej miejscowości który przepisywał mi mestinon i pomagał jak tylko mógł, gdyż mój stan sie pogarszał wysyłał do szpitali gdzie robili rezonans, nakłucia lędźwiowe itp




Po pewnym czasie mój lekarz niestety odszedł i tu zaczęły sie schody.




Szukając pomocy zadłużałam sie coraz bardziej żeby korzystać z pomocy lekarskiej, mąż już wcześniej musiał zrezygnować z pracy, żeby zająć sie mną i dziećmi. Dodam, że od chwili porodu nie byłam w stanie nawet przewinąć małej.




7 lat temu trafiłam prywatnie na neurochirurga który po kilku wizytach stwierdził że wymagam operacji kręgosłupa piersiowego miałam tzw kręg motylego i tak trafiłam na stół operacyjny.




Wstawili mi blachy i śruby, a podczas operacji omal nie umarłam 20 min reanimacji i przetaczanie krwi i obudziłam sie unieruchomiona na oiomie




Po powrocie do domu nie byłam w stanie sie ruszać wyjść z łóżka, mąż wzywał pogotowie lub wizyty domowe lekarzy czułam sie bardzo źle.




Po zastrzykach jednej z pani doktor zaczęłam powoli wstawać, ale nie mogłam wyjść na spacer nawet z domu na krok i tak zostałam więźniem we własnym domu. Zdiagnozowano silną depresję z agorafobią, a po bardzo długim pobycie w domu i braku ruchu wdała się zakrzepica nóg po czym wylądowałam znowu w szpitalu na chirurgii naczyniowej, gdzie ratowali mi noge. W miedzy czasie nabyłam też cukrzyce miałam robione badania holtera zlecone przez kardiologa który stwierdził że wymagam koronografi, ale ze względu na miastenie bał sie podjąć ryzyka.




Po jakimś czasie zaczęłam sie powoli poruszać, żeby zapobiec ponownemu zabiegowi nogi ale wszędzie z oparciem męża sama nie byłam w stanie i tak zaczęły sie ponowne poszukiwania pomocy lekarzy i ponowne długi i kredyty żeby szukać dalej pomocyJest nam bardzo ciężko, robię wszystko aby zatrzymać chorobę. Dzięki pomocy innych osób zaczęłam znów leczenie. Dla swoich dzieci nie chce stracić nadziei na lepsze jutro. Chce im pokazać, że problemy w życiu się pojawiają, ale najważniejsze to szukać rozwiązań. Dobry człowieku ta zrzutka została założona przez mojego syna, który nie może już patrzeć na moje cierpienie. Z pokorą i łzami w oczach zwracam się do Was z prośbą o pomoc. Jestem osobą o znacznym stopniu niepełnosprawności, wymagam 24h opieki, nie radzę sobie z podstawowymi czynnościami dnia codziennego. Opiekę nademną sprawuje mąż. Nie przysługuje mi renta gdyż nie mam przepracowanych lat, otrzymuje tylko zasiłek pielęgnacyjny i mąż opiekuńczy. Mamy w domu jeszcze trójkę uczących się pociech z czego na jedno z nich otrzymujemy 500+. Z pieniążków tych nie jesteśmy w stanie opłacić nawet bieżących opłat ,nie wspominając kredytów które przez lata zaciągnęliśmy na moje leczenie. Są dni że brakuje podstawowych rzeczy do życia. Nie jestem w stanie się dalej leczyć, to przekracza nasze możliwości. Marzę o normalnym życiu żebym mogła choć w miarę funkcjonować i nie czuć bólu, niestety leczenie,dojazdy, leki, witaminy i suplementy są strasznie drogie na co nas nie stać. Strasznie trudno jest prosić i wstyd ale nie mam wyjścia 😢 Dobry człowieku! Proszę! Jeśli możesz wesprzyj mnie i moją rodzinę 💓 będziemy wdzięczni za każdy grosz który przybliży mnie do zdrowia. Dziękuję za każdą okazaną pomoc 💓 Dobro powraca 💓

Pierwsza na świecie Karta Wpłatnicza. Przyjmuj wpłaty gdziekolwiek jesteś.
Pierwsza na świecie Karta Wpłatnicza. Przyjmuj wpłaty gdziekolwiek jesteś.
Dowiedz się więcej

Wpłacający 534

 
Dane ukryte
1 000 zł
 
Dane ukryte
500 zł
EG
Edyta
500 zł
 
Dane ukryte
500 zł
 
Dane ukryte
300 zł
 
Dane ukryte
300 zł
 
Dane ukryte
300 zł
AM
Anita Mente
300 zł
 
Dane ukryte
300 zł
PP
Piotr Piątek
300 zł
Zobacz więcej

Komentarze 20

 
2500 znaków

Nasi użytkownicy założyli

798 484 zrzutki

i zebrali

617 603 799 zł

A ty na co dziś zbierasz?