id: 88cay4

Szału nie ma, jest rak… i wielka nadzieja

Szału nie ma, jest rak… i wielka nadzieja

Our users created 1 167 707 fundraisers and raised 1 215 445 768 zł

What will you fundraise for today?

Description

Szału nie ma, jest rak… i wielka nadzieja

 

Bożena choruje od trzech lat. Od trzech lat dzielnie walczy o każdy dzień. Nie poddaje się. Sama, po cichu, gdzieś w szpitalnym kącie czy domowym zaciszu, płacząc w chwilach słabości tak, by nikt nie widział, modląc się o kolejny cud. Nie chce nikomu zaprzątać głowy swoją walką, bólem, strachem, lękiem, który często odbiera dech w piersiach, nie chce nikomu mówić o powoli gasnącej iskierce nadziei… A przecież mimo bohaterskich zmagań, sama już dalej nie da rady, już wyczerpała środki i własne możliwości i choć serce tak bardzo każe jej żyć, choć ramiona tak bardzo chcą tulić ukochane wnuki, choć płuca tak bardzo chcą łapać powietrze i cieszyć się upragnioną, emeryturą, na której przecież w końcu miała spełniać marzenia i miała zacząć myśleć o sobie, to bez Was będzie skazana na śmierć.

„Od 3 lat choruję na glejaka IV komory, umiejscowionego tuż przy rdzeniu kręgowym. Przeszłam operację usunięcia całego guza. Niestety, po 13 miesiącach pojawiła się wznowa w móżdżku – niewielka, podatna na leczenie, ale bardzo groźna i wymagająca wielu sił, by z nią skutecznie walczyć.

Po operacji jeszcze bardziej pogorszył mi się wzrok i zaczęłam widzieć podwójnie. Rozpoczęłam cykl naświetlań i półroczną chemioterapię. Leczenie zniosłam dobrze, ale już trzy miesiące po jego zakończeniu pojawiła się zmiana w móżdżku – a to zabrzmiało jak wyrok. Została mi tylko ciężka, wycieńczająca chemia.

 Kiedy nie masz już nic do stracenia, zaczynasz chwytać się wszystkiego, licząc na jakiś cud. I ten cud się zdarzył: jeszcze raz wysłałam próbki guza do badania histopatologicznego, tym razem do Warszawy, i po niedługim czasie przyszła nowa diagnoza – łagodniejsza forma glejaka, podatniejsza na leczenie i zdecydowanie lepiej rokująca.

 Dzięki tej diagnozie mam na nowo chęć walczyć o zdrowie i życie. Próbki guza pojechały do Niemiec, gdzie przebadano je na znacznie więcej mutacji i dobrano precyzyjną, skuteczniejszą chemioterapię. To wszystko jednak pochłania ogromne środki. Do tego dochodzą dojazdy do ośrodka, wizyty u okulisty, optometrysty, osteopaty, laryngologa (przez ucisk w mózgu przestałam słyszeć na prawe ucho) codzienna fizjoterapia, specjalistyczna dieta oraz leczenie wspomagające...

A lek regorafenib, który stosowałam i był zalecany przez specjalistów nie był refundowany przez NFZ. Miesieczny koszt zakupu tego leku wynosił blisko 20 tys PLN.

Mam dwóch małych wnuków, kochającego męża i bliskich, którzy walczą ze mną i o mnie. Szału nie ma, jest rak, ale i wielka nadzieja. Nie poddam się. Jeżeli chciałbyś wesprzeć mnie w tej nierównej walce, proszę Cię o dobrowolne wpłaty. W zamian obiecuję zrobić wszystko, co w mojej mocy i wygrać z rakiem. Z całego serca dziękuję!”


There is no description yet.

There is no description yet.

The world's first Payment Card. Your mini-terminal.
The world's first Payment Card. Your mini-terminal.
Find out more

Moneyboxes

Add moneybox

Nobody created moneybox for this fundraiser yet. Your moneybox may be the first!

Donations 65

 
Hidden data
hidden
 
Hidden data
50 zł
MW
Malgorzata Wycisk
100 zł
Alicja Łagowska
500 zł
Małgorzata Łagowska
100 zł
 
Hidden data
50 zł
ZO
Zosia
300 zł
 
Hidden data
50 zł
LE
Leszek
hidden
 
Hidden data
20 zł
See more

Comments

 
2500 characters
Zrzutka - Brak zdjęć

No comments yet, be first to comment!